Na budowę Międzymorza nie ma pieniędzy. Przykład polsko-ukraiński

29 sierpnia 2016, 13:56

Niemal wszystkie polsko-ukraińskie projekty energetyczne mają problem z finansowaniem. Jeżeli władze w Warszawie zamierzają rzeczywiście budować tzw. Międzymorze to niezbędnym elementem takich działań musi być możliwość udzielania środkowo i wschodnioeuropejskim partnerom dużych kredytów na wspólne inwestycje. Powinny one zwiększać bezpieczeństwo energetyczne regionu, rozwijać wpływy biznesowe firm znad Wisły i generować zysk (nie zawsze możliwe jest osiągnięcie synergii pomiędzy tymi celami).  

W Polsce bardzo często mamy problem ze skonkretyzowaniem kontaktów ze wschodnimi sąsiadami. Sporo rozmawia się o polityce wschodniej w kontekście historycznym (np. Rzeź Wołyńska), idei (Międzymorze), społecznym (stypendia), a niezwykle rzadko o interesach np. energetycznych, które mają charakter strategiczny. Nie bez powodu pojawiają się one w deklaracji z Dubrownika, którą polskie media ochrzciły początkiem formalizowania bloku politycznego w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jednym z kluczowych elementów tej struktury, i w ogóle myślenia polskich elit o wschodzie, jest kraj nad Dnieprem. Warto zatem sprawdzić jaki jest bilans dużych projektów polsko-ukraińskich w energetyce, która w dzisiejszych czasach coraz częściej definiuje niepodległość (nieprzypadkowo litewski terminal LNG typu FSRU nazwano „Independence”, a w dzień niepodległości Ukrainy władze chwaliły się przeorientowaniem importu gazu i spadkiem znaczenia dostaw z Gazpromu).

Problemem brak pieniędzy 

Do niedawna jedynymi dużymi inwestycjami, o których dyskutowano w Polsce spoglądając nad Dniepr były: budowa ropociągu Odessa-Brody-Płock i import za jego pomocą ropy znad Morza Kaspijskiego (tzw. Euroazjatycki Korytarz Transportu Ropy Naftowej) oraz restytucja mostu energetycznego, który mógłby służyć eksportowi energii z Chmielnickiej Elektrowni Atomowej do UE. Oba borykały się z tą samą bolączką – problemami finansowymi (abstrahując od kontrowersji, które wzbudzały np. w kontekście wpływu taniej energii ukraińskiej na polskie górnictwo czy „opłacalności” ropy z Azerbejdżanu ze względu na koszty logistyczne ponoszone na trasie jej przesyłu). W dużym uproszczeniu Ukraińcy mieli bardzo duży problem ze znalezieniem środków na realizację nowych bloków Chmielnickiej Elektrowni Atomowej, a także odcinka ropociągu łączącego Brody z granicą z Polską. Po stronie władz w Warszawie dużych chęci wykładania na stół pieniędzy także nie było. 

Pomoc unijna nie wystarczy

Oczywiście – pewne działania przynajmniej częściowo można wdrożyć bez zaangażowania własnego kapitału. Przykładem są plany budowy do 2020 r. interkonektora gazowego pomiędzy Polską i Ukrainą. Warto jednak pamiętać, że to połączenie międzysystemowe wpisujące się w ideę Unii Energetycznej, a więc zwiększenia bezpieczeństwa gazowego krajów członkowskich. Łącznik może np. pomóc zintegrować ukraińskie magazyny gazu z systemami środkowoeuropejskich państw, do których za kilka lat będzie w dużych ilościach tłoczony surowiec znad Bałtyku i Adriatyku. Chodzi m.in. o świnoujski terminal LNG i planowany gazociąg Baltic Pipe. Trzeba uświadomić sobie, że nie wszystkie projekty na Ukrainie, która nie jest krajem członkowskim UE będą mogły uzyskać dofinansowanie z Brukseli. Często środki te są zresztą niewystarczające i na stół trzeba wykładać własne środki, co dla zmagającego się z rosyjską inwazją i interesami oligarchów Kijowa jest problematyczne.

Brak dużych komercyjnych pożyczek

Za rządów premier Ewy Kopacz pojawiło się światełko w tunelu. Ukrainie udzielono 100 mln euro kredytu, z którego miała być finansowana m.in. modernizacja dostosowania elektrowni ukraińskich do polskiego węgla. W tamtym okresie Kijów szczególnie dotkliwie odczuwał deficyty energii we wschodniej części kraju w związku z utratą donbaskich kopalni antracytu (wysokoenergetycznego węgla).

Po roku od tego wydarzenia widać, że optymizm był przedwczesny. Najwyraźniej polski kredyt nie został udzielony z powodu chęci realizacji głębszej strategii zwiększenia obecności krajowych firm na Ukrainie. Pełnił on jedynie rolę obowiązkowego świadczenia na pomoc rozwojową w ramach UE. Głosy dobiegające z Ukrainy sugerują, że w umowę pożyczkową nie wpisano żadnych zobowiązań co do modernizacji elektrowni. Wszystko było robione „na gębę” i komunikowane na wyrost mediom. Kolejna szansa na realizację dużego projektu z Kijowem została zmarnowana.

Ta lekcja pokazuje, że Polska powinna posiadać nie tylko możliwość udzielania znacznych komercyjnych pożyczek, ale także robienia to w taki sposób by partnerzy wydatkowali je na kwestie sprzyjające polskim interesom. Oczywiście istnieje możliwość uzyskania kapitału bezpośrednio na Ukrainie. Tamtejsze banki należą jednak głównie do oligarchów i ich interesy wpływają często na decyzję o udzieleniu kredytu. To bardzo komplikuje sytuację. 

Nowe projekty - stare problemy

W kontekście energetycznych relacji Polski i Ukrainy, które zgodnie z deklaracją z Dubrownika mają stanowić element powstającego Międzymorza (czy jak kto woli „Trójmorza”) znów zaczyna się coś dziać. Niestety nowe inicjatywy również mogą natrafić na tradycyjną barierę finansową. 

PGNiG podpisał na początku sierpnia umowę ze spółką ERU Trading na dostawy gazu ziemnego. Prezes Piotr Woźniak podkreśla, że współpraca z Ukraińcami przynosi zysk. Otrzymują oni surowiec z portfela PGNiG (zarówno z kontraktu jamalskiego, wydobycia krajowego jak i LNG). Jaki jest jego wolumen? Tego firma nie ujawnia, choć według Rosjan mowa o 1,5 mld m3 rocznie. Krajowy potentat chciałby zwiększać swoją obecność nad Dnieprem wraz z postępami w oddawaniu nowej infrastruktury (Baltic Pipe, rozbudowa mocy połączenia gazowego z Ukrainą etc.). Jest jednak jedno „ale”. Dostawy surowca są realizowane na zasadzie przedpłat. Najwyraźniej PGNiG liczy się z możliwością wystąpienia problemów w regulowaniu należności przez ERU Trading. W przyszłości mogą one wystąpić na dużą skalę jeżeli ukraiński sektor nie zostanie wzmocniony finansowo, zrestrukturyzowany. Polska powinna być aktywna na tym kierunku, ale do tego potrzebuje środków finansowych i planu by środki rozwojowe nie zostały zdefraudowane. Podobnie przedstawiają się kwestie w sektorze węglowym.

Kwestie finansowe przeszkadzają bowiem również w kooperacji Bogdanki z Ukraińcami. To nowoczesna kopalnia z Lubelszczyzny. Do niedawna prywatna ponieważ przejęła ją Grupa Enea. Jej prezes podczas ostatniej konferencji wynikowej oświadczył, że Bogdanka jest bardzo zainteresowana sprzedażą węgla nad Dniepr i prowadzi rozmowy z ukraińskimi firmami oraz decydentami. Jest tylko jeden problem - „zagwarantowanie płatności za surowiec”.

Na budowę Międzymorza nie ma pieniędzy. Przykład polsko-ukraiński

Z budowy tzw. Międzymorza nic nie wyjdzie jeżeli idea nie przekształci się w konkret. Potrzebna jest nie tylko wola polityczna, strategia działania, ale również konkretne środki finansowe. Bez synergii tych trzech czynników wszelkie deklaracje, nie tylko t z Dubronika, czeka fiasko. Doskonale widać to przez pryzmat polskich działań na Ukrainie tj. w kluczowym dla polityki wschodniej RP państwie.

 

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 22
PiotrEl
poniedziałek, 29 sierpnia 2016, 17:17

Ile w "Międzymorze" "Możejskie" wtopiono pieniędzy (tak czy siak podatników)? Mało doświadczeń, teraz trzeba pieniądze w "Państwo Upadłe" ładować?

Ed
poniedziałek, 29 sierpnia 2016, 23:24

Na interesach z Ukrainą niestety jeszcze nikt dobrze nie wyszedł. Nam też się to odbije czkawką.

chorązy (znudzony dlatego aktywny)
poniedziałek, 29 sierpnia 2016, 16:37

Człowieku, po co zawracasz głowę, skoro nie masz kasy na "międzymorze" !!!! Skończ waść wstydu oszczędź !

Podatnik
poniedziałek, 29 sierpnia 2016, 15:28

Jak nikt ukraińskim złodziejom nie chce dać kredytu, to mam nadzieję, że polski rząd tego nie zrobi. Jak zrobi, to powinien trafić na długie lata do więzienia za niegospodarność! Czy Juszczenko oddał już miliard euro jakie Polska mu zapłaciła "za gaz z Ukrainy" (czy Ukraina miała gaz do sprzedaży? NIE! Dlatego Kaczyńskie z Tuskiem powinni za to siedzieć za to w więzieniu!!!).

Dr William
sobota, 17 grudnia 2016, 17:16

Czy jesteś w dług? Potrzeba, aby zebrać pieniądze na opłacenie kosztów opieki zdrowotnej lub spłacić długi lub w stanie załamania finansowego? Czekaj! Rozważmy sprzedaje swoją nerkę jako opcja. Jeśli chcesz sprzedać swoją nerkę dziś. Należy natychmiast skontaktować się z nami. nerka dla maksymalnej wysokości $ 900,000.00 dolarów zakupione. Narodowa Fundacja kupuje zdrową nerkę. Nazywam się dr William, jestem nefrolog na krajowym nerki w szpitalu. Nasz Szpital specjalizuje się w chirurgii nerek, a także starać się kupić i przeszczepione nerki z odpowiednią dawcy. Znajdujemy się w Indiach, Turcji, USA, RPA, itp Jeśli jesteś zainteresowany sprzedażą lub zakupem nerki nie wahaj się skontaktować z nami poprzez e-mail: [email protected] prawdziwe zapotrzebowanie na dawców Czekam na odpowiedzi .... Z poważaniem .... Dr William

Leszek Niedziela
poniedziałek, 29 sierpnia 2016, 20:28

Światowy system bankowy, w części finansowy, stały się rakiem rzeczywistej gospodarki. Celem jest oszustwo a nie współpraca i tworzenie czegoś realnego. Obecnie za ponad 90% kreacji pieniądza odpowiadają banki, natomiast banki centralne zostały zmarginalizowane. Na stronie Wirtualna demonstracja przedstawiłem pomysł powiązania emisji pieniądza z produkcją energii jako alternatywy dla obecnego "pustego pieniądza". Dlaczego z energią? Wszystko jest energią, nasza cywilizacja opiera się na energii. TRZEBA ODEBRAĆ BANKOM MOŻLIWOŚĆ KREACJI PIENIĄDZA. Nie jestem fanem obecnego "państwa teoretycznego" równie zepsutego jak banki, ale to państwo powinno kreować, drukować pieniądz, ekwiwalent produkowanej energii, służącej do inwestycji, produkcji i konsumpcji. Podział pomiędzy te cele zdecyduje, czy w efekcie będzie wzrost gospodarczy czy inflacja. Gdyby ktoś chciał zwiększyć emisję pieniądza utrzymując wysokie ceny energii, to wysokie ceny przyciągną nowych dostawców i ceny spadną. Wiedza o produkcji energii jest powszechna, jest wiele surowców, każdy może zainwestować w solary lub wiatrak na dachu. Energochłonność gospodarki ograniczy inwestycje, konsumpcję. Z przyjemnością podyskutuję na ten temat. :) Zapraszam na stronę Wirtualna demonstracja na Facebook .

MagdaFoxal
poniedziałek, 29 sierpnia 2016, 14:42

Tekst mało wiarygodny! Abstrahuje od potrzeb i możliwości zarówno budżetowych, wsparcia funduszy EU i komercyjnych - żadnych twardych danych!!! Przykład Ukrainy jest źle dobrany- nie jest ona członkiem EU. Współpraca w dziedzinie jest już faktem tak jak w infrastrukturze, o czym autor nie napisał. Międzymorze nie jest ideą wydumaną przy stoliku. Jest po doświadczeniu kryzysu EU i paternalistycznej polityce Brukseli i kilku stolic- możecie siedzieć cicho, realną polityką państw niejako skazanych na współpracę. Pomimo oczywistych gier pozorów - Litwa, Łotwa i Estonia po cichu nie prowokując Merkel i KE jest oczywiście z V4 w sprawie migracji, V4 to tak naprawdę pewnie V10 ale nie chcą drażnić Brukseli, możliwości biznesowe i kapitałowe - np: możliwa fuzja PGNiG i MOL przychylnie przyjmowana przez Rumunię i Chorwację kraje gdzie działa skrajnie prorosyjski austriacki OMV. Idea jagiellońska nie ma tu wiele wspólnego, polecam raczej przypomnienie polityki "króla na wygnaniu" czyli Adama Czartoryskiego i Hotelu Lambert! Autor ma zbyt mało wiary w idee, które stają się twardą realną polityką, zbyt łatwo ulegając złudzeniom gier prowadzonych dla tych "małej wiary" i przeciwników. Tak jak ta o armii europejskiej w wykonaniu Pragi i Budapesztu, która wydaje się być bardziej szyderstwem i ironią patrząc na możliwe i faktyczne zaangażowanie obu krajów.

Sasza Pepesza
wtorek, 30 sierpnia 2016, 10:21

Pożyczanie pieniędzy Ukraińcom to tak jak dawanie kur pod opiueke lisa. Ukradna wszystko. To jest PAŃSTWOWY system złodziejski. Ukraińcy sa wrogami Polski i pomaganie im to działanie na szkode własnego kraju. Tam musi nastapic wymiana 3-4 pokoleń

ORLEN
piątek, 2 września 2016, 14:39

tak się kończy liderowanie supermocarstwa polski, niezależnie od skali i tematu

mich
wtorek, 30 sierpnia 2016, 02:18

a kto powiedział ze miedzymorze ze zdradzieckim wschodem? a nie miedzymorze z południem?

rozczochrany
poniedziałek, 29 sierpnia 2016, 18:19

Acha... Czyli teraz Polska ma kredytować inwestycje Ukraińskie? Ciekawe czy Ukraińcy będą spłacać kredyty, czy tez pomoc okaże się "bezzwrotna". Czuję tu pro-ukraiński lobbing. Jak na razie nie ma wystarczających pieniędzy nawet na polskie inwestycje.

StopGłupocie
poniedziałek, 29 sierpnia 2016, 17:58

Miedzymorza to chybiony projekt ludzi którzy stracili kontakt z rzeczywistością dzisiejsza i wczorajsza. To jest w pychanie Polski w konflikty i wymazanie z mapy Europy.

AS
wtorek, 30 sierpnia 2016, 00:25

A skąd kasa na projekty? Z papierosów, wódki, fotoradarów? Może sprzedaż techniki wojskowej ? Przecież w kilka miesięcy odbudowaliśmy przemysł obronny, a pies z kulawą nogą naszych hitów kupić nie chce

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24
 
Reklama