Rosyjskie media: Polska zalewa Ukrainę gazem z Gazpromu

Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 13:50
Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 13:50
Piotr Maciążek

Według rosyjskich mediów Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) sprzedaje na Ukrainę 1,5 mld m3 gazu ziemnego rocznie. Ma on pochodzić z dostaw realizowanych nad Wisłę przez Gazprom. Sytuacja ma świadczyć o atrakcyjnych warunkach cenowych jakie oferują Rosjanie i podważać sens polskich projektów dywersyfikacyjnych. Do informacji tych należy jednak podchodzić z dużą rezerwą. 

Na początku sierpnia br. PGNiG poinformowało o rozpoczęciu współpracy z ukraińską spółką ERU Trading w zakresie dostaw gazu ziemnego na Ukrainę. Finalnymi odbiorcami mają być firmy przemysłowe nad Dnieprem.

W komentarzu do tego wydarzenia podkreślałem, że jest ono niezwykle interesujące w kontekście powstającego Korytarza Północnego, którym będzie przesyłane do Polski 17,5-18 mld m3 nierosyjskiego gazu ziemnego z kierunku bałtyckiego (najprawdopodobniej poprzez świnoujski terminal LNG i gazociąg Baltic Pipe). Ukraina może być bowiem jednym z rynków docelowych dla tego projektu.

Dwa warianty Korytarza Północnego, który ma powstać do 2022 r. Fot. Gaz System

Zastanawiałem się również nad tym w jaki sposób PGNiG mógł zaoferować atrakcyjną cenę dla ERU Trading skoro według danych ukraińskiego Naftogazu w pierwszym kwartale roku średnioważona cena importu błękitnego paliwa z Europy wynosiła 198 $? Tymczasem zdaniem rosyjskich źródeł polski koncern otrzymuje surowiec z Gazpromu za około 265 $ (to oczywiście spekulacje). Zasugerowałem więc, że być może cena zaoferowana Ukraińcom (różnica ponad 60 $) wynika z tego, że dostawy dla ERU będą realizowane za pomocą surowca dostarczanego do terminalu LNG w Świnoujściu przez Statoil (założyłem, że partnerstwo opiera się na umowie dwustronnej z pominięciem giełdy).

Mimo, że PGNiG konsekwentnie odmawia komentowania umowy zawartej z ukraińskim partnerem (tajemnica handlowa) to jednak wiadomo o niej coraz więcej. Według rosyjskiej agencji PRIME polski potentat odsprzedaje ERU Trading rosyjski gaz dostarczany w ramach kontraktu jamalskiego. Mowa także o wolumenie - 4,4 mln m3 dziennie. 

Komunikat PGNiG dotyczący porozumienia z ERU Trading nie precyzował wolumenu, co mogło sugerować, że chodzi o niewielką umowę. Tymczasem zdaniem PRIME chodzi o około 1,5 mld m3 surowca rocznie. To wartość oscylująca wokół maksymalnych, rocznych możliwości przesyłowych punktu Hermanowice w kierunku Ukrainy (do 2020 r. planuje się zwiększenie przepustowości połączenia na potrzeby Korytarza Północ-Południe budowanego pomiędzy Polską i krajami środkowoeuropejskimi). Z tego względu warto zadać sobie pytanie czy to wielkość realna?

Gdyby założyć, że tak to oznaczałoby to, że surowiec, który przesyła PGNiG pochodzi w dużym stopniu z kontraktu jamalskiego (cena katarskiego LNG ma być renegocjowana i jest wyższa od błękitnego paliwa z Rosji, surowiec z wydobycia krajowego jest natomiast istotny dla utrzymania bezpieczeństwa dostaw dla "Kowalskich"). W takim wypadku rodzi to ciekawe konkluzje. Czyżby mimo toczącego się sporu arbitrażowego pomiędzy PGNiG i Gazpromem cena surowca dzięki indeksacji do ceny ropy naftowej była zbliżona do poziomu 200 $ ? Czy jest ona konkurencyjna wobec oferty RWE, który dostarczał Ukrainie błękitne paliwo z Nord Stream przez terytorium polskie? A może PGNiG po prostu dopłaca do interesu?

Niestety nie udało się tego wyjaśnić. W odpowiedzi przesłanej do Energetyka24.com spółka PGNiG poinformowała, że „współpraca między PGNiG i ERU Trading stanowi tajemnicę handlową kontrahentów. Ze względu na tajemnicę przedsiębiorstwa, nie ujawniamy również źródeł pochodzenia surowca sprzedawanego ERU Trading”.

Warto nadmienić, że także w kwestii wolumenu trzeba bazować na rosyjskich „przeciekach”. Z jednej strony mogą one stanowić klasyczną dezinformację, jednak z drugiej strony część upublicznionych danych może być prawdziwa (niestety na dwoje babka wróżyła). Jednak w obu przypadkach cel jest ten sam: pokazać polskiej opinii publicznej, komentatorom, decydentom, że rosyjski gaz jest atrakcyjny, a polskie plany dywersyfikacyjne (Korytarz Północny) niepewne. Przy okazji takiej narracji warto przypomnieć sobie o tym, że w obecnej formule kontraktowej cena gazu dostarczanego przez Gazprom do Polski jest uzależniona od ceny ropy naftowej i przy okazji zmiany koniunktury wystrzeli w górę… 

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

17 komentarzy

Naiwny Wtorek, 23 Sierpnia 2016, 19:01
Ciekawe dlaczego piszemy, że Ukraina kupuje u Nas gaz. Żeby kupować trzeba płacić, jak wiadomo Ukraina ma tyle dewiz ile jej pożycza MFW a ten ostatnio nie jest chojny, wręcz wstrzymał wypłatę kolejnej transzy. Pieniądze które dostali od Nas też wydali, czyli raczej na pewno nie płacą. Świetny interes, musimy jak najszybciej zwiększać nasze moce przesyłowe na wschód. Z takim planem biznesowym możemy zacząć też walczyć z Gazpromem o rynek rosyjski - Oni tak jak Ukraińcy też wezmą od Nas każdą ilość gazu za który wcześniej im zapłacimy. Super.
Marek1 Wtorek, 23 Sierpnia 2016, 10:55
Klasyka ruskiej propagandy ...
Rosyjskie media: "Polska zalewa Ukrainę gazem z Gazpromu" - zalewa ??? Ogółem Ukraina zużywa ok. 38 mld.3, zatem więc jaki % z całości stanowi "zalew" gazu z Polski ???
Nabucco first Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 21:51
Autor zapomina o jednej drobnostce, a mianowicie formule "take or pay". Skoro i tak musimy kupić 8,8mld m3 na podstawie kontraktu jamalskiego z Rosji, to cena rzędu $265 jest tutaj drugorzędna. Kontrakt katarski też ma tę formułę, więc cena również nie jest ważna w kontekście mozliwości zyskownego eksportu. Ważna jest cena po jakiej Polska ma szansę kupić gaz w formule spot, z innych kierunków interkonektorami czy jaki jest koszt wydobycia własnego. Nie jest też powiedziane, że Ukraina kupuje z Polski po $198/1000m3. To że taka jest średnioważona cena zakupu przez Ukrainę nie oznacza, ze Ukraina po tyle kupuje z Polski. Teoretycznie może np. kupować po $220/1000m3 małe ilości z Polski, a większe przez Węgry i Słowacje kupować np. po $190. Jestem przekonany, ze jako Polska bez problemu możemy kupić/wydobyć niewielkie ilości gazu po cenach okazyjnych niższych niż te po których sprzedajemy Ukrainie. Dodatkowy w ten sposób wygenerowany zysk obniża nasz koszt pozyskania surowca na własne potrzeby lub zwiększa zyski polskiej strony. Jest oczywiste, że sytuacja zmieni się diametralnie po wygaśnięciu kontraktów z klauzują "take or pay" - ale to temat na zupełnie inne rozważania.
gosc Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 20:58
Nie wiadomo za ile kupuje Ukraina gaz u nas ale nie ma po prostu innego wyjscia. Autor nie bierze pod uwage sytuacji na Ukrainie. Nie bierze pod uwage wojny z rosja w Donbasie. Ukraina musiala przestac brac gaz bezposrednio z rosji, bo rosja obarczala Ukraine kosztami dostarczania gazu do Donbasu. Przeciez byl spor na tym punkcie i rosja grozila, ze jak Ukraina nie zaplaci za dostarczony gaz do Donbasu - gdzie prowadzi rebelie - to nie bedzie dostarczac w ogole Ukrainie. Na co oczywiscie Ukraina nie mogla sie zgodzic.
box Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 19:06
hehe ciekawe jakie były by te warunki gdyby nie ta "niepotrzebna" Polska dywersyfikacja bo jeszcze niedawno placilismy chyba najdrozej ze wszystkich, a dwa: skoro rosyjskie warunki sa tak swietne to czemu Ukraina nie kupuje od razu od matuszki rasyiji?
Nabucco first Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 18:31
"Zalewać" to ewentualnie będziemy jak połączenie ulegnie przebudowie do jakiejś istotnej przepustowości. Planowane jest 5mld m3 z możliwością rozbudowy do 8mld m3 w razie zapotrzebowania rynku, jeśli dokopałem się do wiarygodnych danych. Jak na razie to ilość jest niemal homeopatyczna.
mc Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 16:58
No i po co te znaki zapytania ?
Wydobycie gazu w Polsce w roku 2015 - 6,2 mld m3.
Koszt wydobycia jest stosunkowo niski ("naturalny" - bez wpompowywania itd.), czyli zapewne mieści się w 1/3 cenie rosyjskiego gazu.
Największe złoża na Podkarpaciu, czyli blisko Ukrainy (niskie koszty przesyłu).
zez Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 20:36
czemu więc umowa jest "tajemnicą handlową" i nie wiadomo ile Ukraina płaci i czy w ogóle płaci?
Victor Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 20:29
Rozumiem, że sugerujesz sprzedaż przez nas Ukraińcom taniego gazu z polskiego wydobycia, w zamian za co my płacimy za trzy razy droższy gaz rosyjski lub nie wiadomo ile droższy z Kataru?
To rzeczywiście biznes.
A ponieważ PGNiG jest firmą państwową to jako polski obywatel i podatnik chciałbym wiedzieć czy nie dopłacamy do tego interesu i czy w ogóle za ten gaz dostaniemy zapłatę.
mc Wtorek, 23 Sierpnia 2016, 20:54
Jak jesteś taki dociekliwy, to sprawdź sobie dlaczego od 2010 roku Polska za przesył rosyjskiego gazu może dostać maksymalnie (zysk !!!) 23 mln PLN.
Sprawdź kto podpisał taką umowę, a potem zastanów się dlaczego w 2001 nasz rząd zrezygnował z gazociągu z Norwegii i jednocześnie podpisaliśmy umowę na zakup gazu w Rosji w systemie "bierz lub płać" (w 2010 powtórzono tą formułę).
Nabucco first Wtorek, 23 Sierpnia 2016, 0:11
Victor - dam Ci przykład łopatologiczny na przybliżonych danych. Musisz kupić 8,8 mld m3 po $265 (kontrakt jamalski). Musisz też kupić załóżmy dla prostych obliczeń 1,2 mld m3 po $350 (kontrakt katarski) i masz 6,2 mld własnego wydobycia po (założenie) $100. Masz zużycie 15,5 mld m3. Do tego możesz dokupić niemal dowolną ilość poprzez interkonektory po $180. Ponieważ w chwili obecnej na obu kontraktach jamalskim i katarskim mamy formułe "bierz lub płać" to w każdym przypadku musimy kupić 8,8 mld + 1,2 mld m3, ale z wydobycia mamy 6,2 mld czyli łącznie 16,2 mld m3. Łącznie mamy więc 16,2 mld m3 + możliwość dokupienia po $180. Jako, że mamy 16,2 mld m3, a zużywamy 15,5 mld m3 to mamy nadwyżkę rzędu 0,7 mld m3 której koszt pozyskania jest $100. Wtedy pojawia się Ukraina i mówi, że chce kupić 1,5 mld m3 po około $198. Co robi Polska, żeby zmaksymalizować swój zysk - sprzedaje 0,7mld własnego wydobycia i dodatkowo dokupuje z zewnątrz 0,8 mld po $180. Tak więc polski zysk wynosi ($198-$100) * 0,7 + ($198 - $180) * 0,8. Czy udało się zrozumieć ten prosty przykład Victorze?
Rapido Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 23:15
PGNiG jest spółka akcyjną notowaną na warszawskiej giełdzie. Jako akcjonariusz nie życzę sobie żeby poufne informacje zdradzać osobom które akcjonariuszami nie są.
Nabucco first Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 15:43
Jamalski kontrakt i ten z Katarem są "take or pay", więc nie ma sensu ich porównywać do ceny sprzedaży gazu na Ukrainę. Jest sens porównywać ewentualne spoty, wydobycie krajowe, czy import transgraniczny poza w/w kontraktami. Rosjanie robią ludziom wodę z mózgu.
edi Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 15:35
Przecież nawet małe dziecko wie że połączenie Polski z Ukrainą ma za małą przepustowość aby PGNiG sprzedawało tam aż 1,5 mld. Niemcy i owszem sprzedają poprzez Słowację i Węgry które mają większą przepustowość rurociągów idących na Ukrainę.
chorązy Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 14:11
Jeżeli nie jest atrakcyjna to KTO płaci różnicę, dopłaca Ukraińcom do gazu ??
Czyżby z naszych podatków ?!
Dropik Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 16:39
jak z podatków ? pgnig nie jest częscią budzetu, podbnie jak inne firmy panstwowe. moze popraostu sami kupili od Niemiec, i psrzedają ukrainie to czego niemcy nie nie chcieli sprzedac. Możliwe tez, że z kontraktów mamy za dużo gazu , a odebrać i tak musimy. Nasza strata , ale coś z tym gazem trzeba zrobic
zez Poniedziałek, 22 Sierpnia 2016, 15:23
no przecież nie myślisz, że rządzący dopłacają ze swojej prywatnej kieszeni? Swoją drogą co to za ponury absurd - w ramach walki z Rosją wspieramy ją finansowo i dodatkowo za wszystko płacą polscy podatnicy