Na budowę Międzymorza nie ma pieniędzy. Przykład polsko-ukraiński

Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 11:56
Piotr Maciążek

Niemal wszystkie polsko-ukraińskie projekty energetyczne mają problem z finansowaniem. Jeżeli władze w Warszawie zamierzają rzeczywiście budować tzw. Międzymorze to niezbędnym elementem takich działań musi być możliwość udzielania środkowo i wschodnioeuropejskim partnerom dużych kredytów na wspólne inwestycje. Powinny one zwiększać bezpieczeństwo energetyczne regionu, rozwijać wpływy biznesowe firm znad Wisły i generować zysk (nie zawsze możliwe jest osiągnięcie synergii pomiędzy tymi celami).  

W Polsce bardzo często mamy problem ze skonkretyzowaniem kontaktów ze wschodnimi sąsiadami. Sporo rozmawia się o polityce wschodniej w kontekście historycznym (np. Rzeź Wołyńska), idei (Międzymorze), społecznym (stypendia), a niezwykle rzadko o interesach np. energetycznych, które mają charakter strategiczny. Nie bez powodu pojawiają się one w deklaracji z Dubrownika, którą polskie media ochrzciły początkiem formalizowania bloku politycznego w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jednym z kluczowych elementów tej struktury, i w ogóle myślenia polskich elit o wschodzie, jest kraj nad Dnieprem. Warto zatem sprawdzić jaki jest bilans dużych projektów polsko-ukraińskich w energetyce, która w dzisiejszych czasach coraz częściej definiuje niepodległość (nieprzypadkowo litewski terminal LNG typu FSRU nazwano „Independence”, a w dzień niepodległości Ukrainy władze chwaliły się przeorientowaniem importu gazu i spadkiem znaczenia dostaw z Gazpromu).

Problemem brak pieniędzy 

Do niedawna jedynymi dużymi inwestycjami, o których dyskutowano w Polsce spoglądając nad Dniepr były: budowa ropociągu Odessa-Brody-Płock i import za jego pomocą ropy znad Morza Kaspijskiego (tzw. Euroazjatycki Korytarz Transportu Ropy Naftowej) oraz restytucja mostu energetycznego, który mógłby służyć eksportowi energii z Chmielnickiej Elektrowni Atomowej do UE. Oba borykały się z tą samą bolączką – problemami finansowymi (abstrahując od kontrowersji, które wzbudzały np. w kontekście wpływu taniej energii ukraińskiej na polskie górnictwo czy „opłacalności” ropy z Azerbejdżanu ze względu na koszty logistyczne ponoszone na trasie jej przesyłu). W dużym uproszczeniu Ukraińcy mieli bardzo duży problem ze znalezieniem środków na realizację nowych bloków Chmielnickiej Elektrowni Atomowej, a także odcinka ropociągu łączącego Brody z granicą z Polską. Po stronie władz w Warszawie dużych chęci wykładania na stół pieniędzy także nie było. 

Pomoc unijna nie wystarczy

Oczywiście – pewne działania przynajmniej częściowo można wdrożyć bez zaangażowania własnego kapitału. Przykładem są plany budowy do 2020 r. interkonektora gazowego pomiędzy Polską i Ukrainą. Warto jednak pamiętać, że to połączenie międzysystemowe wpisujące się w ideę Unii Energetycznej, a więc zwiększenia bezpieczeństwa gazowego krajów członkowskich. Łącznik może np. pomóc zintegrować ukraińskie magazyny gazu z systemami środkowoeuropejskich państw, do których za kilka lat będzie w dużych ilościach tłoczony surowiec znad Bałtyku i Adriatyku. Chodzi m.in. o świnoujski terminal LNG i planowany gazociąg Baltic Pipe. Trzeba uświadomić sobie, że nie wszystkie projekty na Ukrainie, która nie jest krajem członkowskim UE będą mogły uzyskać dofinansowanie z Brukseli. Często środki te są zresztą niewystarczające i na stół trzeba wykładać własne środki, co dla zmagającego się z rosyjską inwazją i interesami oligarchów Kijowa jest problematyczne.

Brak dużych komercyjnych pożyczek

Za rządów premier Ewy Kopacz pojawiło się światełko w tunelu. Ukrainie udzielono 100 mln euro kredytu, z którego miała być finansowana m.in. modernizacja dostosowania elektrowni ukraińskich do polskiego węgla. W tamtym okresie Kijów szczególnie dotkliwie odczuwał deficyty energii we wschodniej części kraju w związku z utratą donbaskich kopalni antracytu (wysokoenergetycznego węgla).

Po roku od tego wydarzenia widać, że optymizm był przedwczesny. Najwyraźniej polski kredyt nie został udzielony z powodu chęci realizacji głębszej strategii zwiększenia obecności krajowych firm na Ukrainie. Pełnił on jedynie rolę obowiązkowego świadczenia na pomoc rozwojową w ramach UE. Głosy dobiegające z Ukrainy sugerują, że w umowę pożyczkową nie wpisano żadnych zobowiązań co do modernizacji elektrowni. Wszystko było robione „na gębę” i komunikowane na wyrost mediom. Kolejna szansa na realizację dużego projektu z Kijowem została zmarnowana.

Ta lekcja pokazuje, że Polska powinna posiadać nie tylko możliwość udzielania znacznych komercyjnych pożyczek, ale także robienia to w taki sposób by partnerzy wydatkowali je na kwestie sprzyjające polskim interesom. Oczywiście istnieje możliwość uzyskania kapitału bezpośrednio na Ukrainie. Tamtejsze banki należą jednak głównie do oligarchów i ich interesy wpływają często na decyzję o udzieleniu kredytu. To bardzo komplikuje sytuację. 

Nowe projekty - stare problemy

W kontekście energetycznych relacji Polski i Ukrainy, które zgodnie z deklaracją z Dubrownika mają stanowić element powstającego Międzymorza (czy jak kto woli „Trójmorza”) znów zaczyna się coś dziać. Niestety nowe inicjatywy również mogą natrafić na tradycyjną barierę finansową. 

PGNiG podpisał na początku sierpnia umowę ze spółką ERU Trading na dostawy gazu ziemnego. Prezes Piotr Woźniak podkreśla, że współpraca z Ukraińcami przynosi zysk. Otrzymują oni surowiec z portfela PGNiG (zarówno z kontraktu jamalskiego, wydobycia krajowego jak i LNG). Jaki jest jego wolumen? Tego firma nie ujawnia, choć według Rosjan mowa o 1,5 mld m3 rocznie. Krajowy potentat chciałby zwiększać swoją obecność nad Dnieprem wraz z postępami w oddawaniu nowej infrastruktury (Baltic Pipe, rozbudowa mocy połączenia gazowego z Ukrainą etc.). Jest jednak jedno „ale”. Dostawy surowca są realizowane na zasadzie przedpłat. Najwyraźniej PGNiG liczy się z możliwością wystąpienia problemów w regulowaniu należności przez ERU Trading. W przyszłości mogą one wystąpić na dużą skalę jeżeli ukraiński sektor nie zostanie wzmocniony finansowo, zrestrukturyzowany. Polska powinna być aktywna na tym kierunku, ale do tego potrzebuje środków finansowych i planu by środki rozwojowe nie zostały zdefraudowane. Podobnie przedstawiają się kwestie w sektorze węglowym.

Kwestie finansowe przeszkadzają bowiem również w kooperacji Bogdanki z Ukraińcami. To nowoczesna kopalnia z Lubelszczyzny. Do niedawna prywatna ponieważ przejęła ją Grupa Enea. Jej prezes podczas ostatniej konferencji wynikowej oświadczył, że Bogdanka jest bardzo zainteresowana sprzedażą węgla nad Dniepr i prowadzi rozmowy z ukraińskimi firmami oraz decydentami. Jest tylko jeden problem - „zagwarantowanie płatności za surowiec”.

Na budowę Międzymorza nie ma pieniędzy. Przykład polsko-ukraiński

Z budowy tzw. Międzymorza nic nie wyjdzie jeżeli idea nie przekształci się w konkret. Potrzebna jest nie tylko wola polityczna, strategia działania, ale również konkretne środki finansowe. Bez synergii tych trzech czynników wszelkie deklaracje, nie tylko t z Dubronika, czeka fiasko. Doskonale widać to przez pryzmat polskich działań na Ukrainie tj. w kluczowym dla polityki wschodniej RP państwie.

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

42 komentarze

Ghost Wtorek, 13 Września 2016, 9:26
Cherlawa, zadłużona i z problemami demograficznymi Polska powinna energiczne podejmować takie działania, które ją wzmocnią, a nie uwikłają w nowe kłopoty. Po zagranicznych inwestycjach Orlenu, KGHM, czy chociażby tej pomocy na dostosowanie do polskiego węgla elektrowni na Ukrainie, która ma własne niemałe górnictwo, z niepokojem słucham kolejnych pomysłów. Wygląda na to, że zamiast racjonalnie działać, łatwiej nam co pewien czas zdobyć kosztem nadzwyczajnego poświęcenia, jakieś nic nie znaczące "Monte Casino".
Proponuję zatem przekopać kanał z Bałtyku do Morza Czarnego.
sramzes Piątek, 09 Września 2016, 0:11
jak sie daje kase przed rozpoczeniem przedsiewziecia i nie sprawdza jak jest wydawana to jest problem.
jak zaczyna sie jakis projekt to okresla sie etapy i czas wykonania a potem sprawdza jak wyglada realizacja na koniec kazdego okreslonego w planie okresu. tak sie robi w prywatnych przedsiewzieciach i to dziala. ale jak sie gospodaruje publiczna kasa to dzieje sie inaczej. kasa leci wielka gdzies nie wiadomo gdzie ico kto z nia robi a za pare lat okazuje sie, ze kasa wyparowala, efektu nie ma - tak to wyglada z mojej perspektywy jak czytam takie newsy - niech ktos mnie poprawi, ze jest inaczej.
i puenta: tutaj nie chodzi o to, ze kasy jest za malo, ale o to kto i jak ja wydaje - brak odpowiedzialnosci, brak kontroli.
Drzewica Sobota, 03 Września 2016, 7:35
Pamiętać trzeba o wszechobecnej agenturze Putina która sabotuje współpracę Polski z Ukrainą i grupie oligarchów ukraińskich mających często interesy odmienne od władzy w Kijowie. Taki drobiazg, jak "zapomnienie" zapisania celu w umowie pożyczki Ewy Kopacz świadczy też o słabości naszych służb źle dbających o polskie interesy! Rzeczywiście kadry decydują o wszystkim!
jur73 Piątek, 02 Września 2016, 23:59
Nie było również w czasach autora doktryny czyli Komendanta i jego następców w okresie międzywojennym . Czyli cała idea federacji od kilkudziesięciu lat jest mrzonką i mitem .
Manfred Piątek, 02 Września 2016, 22:38
Na Ukrainie można utopić wszystkie pieniądze. Nawet te ze wszystkich US Banków. Zeżrą , przepiją a jeśli coś zostanie to spalą.
Dobromił Piątek, 02 Września 2016, 11:00
Ad. lelum_polelum. Jedno drugiego nie wyklucza. Organizacji międzynarodowych jest mnóstwo, zapewniają państwom – uczestnikom tych organizacji realizację mniejszych lub większych, ważnych bardzo lub mniej interesów. Są też sojusze, pakty, formaty i trójkąty. Przy czym interesy są jak wiemy niezmienne, a sojusze się zawiązuje i rozwiązuje lub np. realizuje formalnie, a nie realnie (o czym w historii już się przekonaliśmy). Obecność i aktywność Polski w UE i NATO jest bardzo ważna i żadna licząca się siła w Polsce
– obecnie np. ani partia rządząca ani opozycja tego nie kwestionuje. Waga powyższego wynika m.in. z utrudniania naszym wschodnim braciom rozgrywania naszego kraju (m.in.) – zwiększa się prawdopodobieństwo, że nie zostaniemy wciągnięci w jakąś większą (wielkoskalową) awanturę – co do mniejszych awantur to już niekoniecznie (cicha walka o hegemonię, równi i równiejsi, starzy i nowi itp.). Ale przynajmniej Rosja nie wie (a przynajmniej nie zawsze wie) „czy to pies, czy wydra”. Czasami nawet bycie członkiem UE (mimo jej ograniczeń, a nawet dziwactw) pomogło nam uniknąć ustalenia głupich zasad we współpracy z Rosją (znam przynajmniej jeden przykład). Ponadto mamy czasami argument, że coś musimy albo czegoś nie możemy „bo UE coś tam…, coś tam…”. Co do Międzymorza, to nie oburzałbym się ani nie darł szat czy też włosów. Mogą Niemcy spotykać się w „formatach” grupujących „najważniejszych/największych” czy jak ich tam zwać, w zasadzie po to aby „mówić jednym głosem” (w sensie formalnym), to czemu inna grupa państw nie mogłaby zastosować tej samej strategii i uzgadniać stanowisk w swoim gronie. Mnie osobiście trochę drażni przepychanie się i wzajemne podkopywanie z Litwinami, Słowakami czy Czechami. Poza tym, co może być złego w naśladowaniu Niemiec (?) , czy cele Niemiec lub metody ich działania (przynajmniej obecne mogą być złe?). Za sarkazm, cynizm, hipokryzję i obłudę oraz za „odjeżdżanie od wątku ekonomicznego” przepraszam (nie do końca szczerze), ale wydaje mi się, że wszystko, co jest robione z zachowaniem zasad prawa/prawa międzynarodowego i służy naszym długoterminowym interesom leży w zbiorze rozwiązań dopuszczalnych. Nikt nie powinien się na to i za to obrażać. I jeszcze jedno: wiele spraw różni państwa Międzymorza/ABC. Gdyby wyartykułować 100% tych celów (które mieszczą się w idei ABC), to być może któreś z państw podpisze się pod wszystkimi (100%), a któreś pod jednym celem (X%), ale wydaje mi się, że przynajmniej przynależność do UE i NATO oraz posiadanie realnego wpływu na formułowanie celów i metod ich osiąganie przez te organizacje mogą być pierwszymi spinaczami tej koncepcji. Dalej bezpieczeństwo energetyczne (surowcowe) i inne kwestie może już w mniejszym stopniu (przynajmniej na teraz). Jeżeli podzielić te cele na zbiory, akceptowalne w 100% przez grupę kilku państw to na pewno wszystkie z nich będą miały jakąś część wspólną - no i o to na początek powinno chodzić. Układ odniesienia jest na pewno wielowymiarowy (świat wielu wektorów) i nie należy się upierać, że tylko ABC (albo za wszelką cenę), najważniejsza dla nas jest Polska i nie możemy marnować naszych zasobów – liczy się nasz interes, relacja koszt-efekt. Nasz interes może być odmieniany przez różne przypadki, występować w wielu aspektach - ale zawsze musi być brany pod uwagę.
Dobromił Środa, 31 Sierpnia 2016, 13:34
Można wzorem rozwiązań dalekowschodnich podjąć próbę stworzenia "Banku Międzymorza" :) Trudne, aczkolwiek ...
Y Piątek, 07 Października 2016, 20:46
Dobry pomysł - to mogłoby realnie pomóc zintegrować region.
nikt ważny Środa, 31 Sierpnia 2016, 6:56
Pieniędzy jest w brud, tylko rozrzutnych w dobrej wierze z jednej strony za dużo, a z drugiej chciwych i kłamliwych paprochów.
a Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 14:07
10/10
Edi Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 11:24
i to by było na tyle w kwestii budowy nowych sojuszy i stawiania się Niemcom i Francuzom :)
Olender Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 9:47
Ukraina to generalnie jedyny gwarant niepodległości dla Polski ponieważ bez niej Rosja nie ma szans na cokolwiek... Już po oddzieleniu się Ukrainy od Rosji wyszły niedociągnięcia w siłach zbrojnych Rosji... dlatego nie ma co mówić że Ukraina to jest upadłe państwo... To jest państwo z perspektywami w które warto inwestować z powodów gospodarczych i politycznych... Projekt gazowy jest jak najbardziej potrzebny i co do tego nie ma tutaj najmniejszej wątpliwości.
lelum_polelum Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 8:15
Jak masz jedną parę butów i podzielisz się nią z bosym, to żaden z was na tym dobrze nie wyjdzie, jeden i drugi będzie kulawy. Strategiczną przyszłością Polski jest przyszłość w Zjednoczonej Europie, w Unii Europejskiej i NATO a nie w jakichś nieistniejących tworach rodem z romantycznej mitologii. I jeszcze jedno Polska Jagiellonów, tą swoją ideę "międzymorza" realizowała ogniem i mieczem, warto o tym pamiętać.
wolf Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 21:45
Ukraina na dziś to państwo upadłe, dodatkowo budujące swoją tożsamość na wydarzeniach i ideach sprzecznych z naszą racją stanu. Pozostałe państwa Europy środkowo-wschodniej mają bardzo rózne doświadczenia historyczne (wpływy niemieckie, kultura romańska). Kraje te mają swoje ambicje, aspiracje i co ważne w naszej części Europy nacjonalizmy. Projekt Międzymorza jest i być może ciekawy, ale koszt byłby większy niż wchłonięcie NRD ( a to były 2 biliony euro). Wymaga to inwestycji w sieć transportową, kolejową, porty, połączenia energetyczne, wymianę studentów, biznesmenów, naukowców i to na masową skalę. Mówimy o 80 mln ludzi i krajach zapóźnionych w rozwoju. O aspektach militarnych również warto wspomnieć. Inwestycje w siły zbrojne wymagają gigantycznych nakładów. Dodatkowo idea jest lansowana w kontrze do Niemiec i Francji, a to będzie oznaczało problemy z kasą unijną. Może i przed kamerami dobrze to wygląda ale w realu to nie ma szans. Ciekawy projekt w ramach tej idei to via Karpatia. Ponosząc kluczową część kosztów zafundujemy Bałtom połączenie ich bałtyckich portów (konkurencyjnych wobec naszych) z południem Europy. Zrozumiałbym jakby autostrada skręcała na Trójmiasto, ale to byłoby niepolityczne. Cały ten projekt jest palcem na wodzie pisany. Opiera się ponoć na idei Jagiellońskiej....hm...ktoś poda mi wydarzenia pokazujące spójność tych obszarów za czasów Jagiellonów??? Ziemiom czeskim i węgierskim (wbrew obiegowej opinii ) było bardzo daleko do interesów Polski o braciach Wołochach i Rumunach nie wspomnę. Skupić się trzeba na naszym kraju bo za chwilę nasze sieci energetyczne przestana istnieć. Drogi powiatowe to jakiś koszmar, zbiorniki retencyjne jako magazyny wody pitnej to margines potrzeb ( o sieci małych, naturalnych zbiorników nie mówiąc). Nasza służba zdrowia ledwo zipie finansowo. Sprzęt za 6 mln $ pracuje 3 godz. bo nie ma kasy na kontrakt, a powinien jechać na dwie zmiany by się spłacić i ratować ludziom życie....a my o Międzymorzu???? To ma taki sens jakrozpoczynanie tworzenia wojsk OT od zakupu mundurów galowych.
Geoffrey Środa, 31 Sierpnia 2016, 12:11
I co z tego wszystkiego wynika? Upadłość powoduje, że ceny są niższe - to jest dobry moment do wejścia na Ukrainę. Gdy wejdą Niemcy, Francuzi i Portugalczycy z Biedronki - będzie za późno. Albo już z pewnością za drogo.
ewd2 Piątek, 02 Września 2016, 22:02
raz się z Tobą zgadzam
wolf Piątek, 02 Września 2016, 13:13
To wejdź i wyłóż swoje pieniądze. Podatki będzie sprawdzał ci Prawy Sektor. Do biznesu musi być stabilizacja , a nie bajzel w kolorze brunatnym,
Wald Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 21:13
Ja rozpocząłbym od wybudowania 3-4 kompleksów handlowo-biurowo-hotelowych w kilku najbogatszych miastach Ukrainy. To w 10 lat się zwróci działając na zasadach komercyjnych. Do projektu można by zaprosić takie firmy jak CCC, LPP, Maspex, AB, PZU, PKO, żeby mogły sprzedawać tam polskie produkty ale, żeby jednocześnie powstała infrastruktura biznesowa dla taniego wejścia na rynek polskich firm. Przedsiębiorca musi mieć w jednym miejscu biura, księgowość obeznaną z ukraińskimi realiami, bank (który da kredyt), zaplecze IT i marketingowe i sklepy gdzie może pokazać towar klientom. Trzeba obniżyć ryzyko wejścia na tamten rynek i wspierać przez 2-3 lata i to się szybko zwróci. Analogicznie trzeba stamtąd "zaimportować" innowacyjne firmy i zaproponować im tutaj pakiet na zagospodarowanie. Tylko w ten sposób zrobimy biznes.
HehehDobre Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 14:13
To rozpocznij a biznes zostaw tym ktorzy go robia i zarabiaja anie pisze fantazje o inwestowaniu na ukrainie w kompleks handlowo-biurowo-hotelowy buahhaahaha Te moze w sierra leone zainwetuja w taki kompleks
leming Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 17:31
Lekkie otrzeźwienie ? , radzę pożegnać się z mżonkami do końca. Tylko współpraca na zasadzie prymatu ekonomi i zysku, to jedyna skuteczna baza na współpracę. Każda inna baza współpracy, szczególnie oparta na mżonkach jakichś jednostek spowoduje że współpraca zakończy sie krachem, to kwestia czasu. takie jest moje zdanie.
Teodor Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 17:22
Emisja pieniadza, jak widac po USA jest zalezna od popytu, kwestia w tym aby przy duzej podazy pieniadza na rynku szybko go zebrac do emisariusza! W przypadku kooperacji miedzy Polska i Ukraina i uszczelnieniu wymiany rynkowej na okreslonych zasadach, te wolumeny moga byc calkiem duze! Pieniadz to tylko substytut realnych towarow, kwestia w popycie na nie, dlatego tak bardzo zalezalo krajom zachodniej Europy aby uplynniac swoje nadwyzki towarowe na rynku bylego RWPG.
Jan Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 15:48
Zlikwidować przywileje emerytalne, KRUS, dotowanie nierentownych kopalń, wprowadzić wreszcie rozsądny podatek od handlu i katastralny, wówczas znajdą się pieniądze na rozwój i inwestycje...
Max Mad Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 13:11
Politycznie niewykonalne, państwo skrajnie socjalne jaki mamy obecnie model w Polsce opiera się na rozdawaniu pieniędzy i dotowaniu wszystkiego, nie na zabieraniu i przycinaniu przywilejów. Może pod inną opcją, bardziej technokratyczną było by to możliwe ale nie pod skrajnymi socjalistami.
maniek Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 15:23
międzymorze można zbudować tylko przy wsparciu obcego kapitału - i tu kłaniają się trzy możliwości: 1. Unia Europejska - stać ją na to i sporo państw zainteresowanych międzymorzem jest już w Unii i może ubiegać się o pieniądze na strategiczne inwestycje. 2. Stany Zjednoczone Ameryki - stać ich na to i mieliby w tym swój interes (ktoś inny przejąłby rolę strażnika Europy)... 3. Chiny - też je stać na to, a z racji tego, że ich rozwój odrobinę wyhamował - szukają nowych rynków zbytu i nowych obszarów do inwestycji - a chcieliby to zrobić, żeby zagrać na nosie amerykanom - i Rosji także - bo wbrew pozorom silna Rosja nie jest w ich interesie i z pewnością mają chrapkę na daleko - wschodnie tereny Rosji.
WojtekMat Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 14:47
Pytanie za 100 punktów : co łączy państwa "Międzymorza" poza geograficznym sąsiedztwem z Rosją i UE.?
rmarcin555 Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 8:12
Niewiele
Litwini i Czesi nas nie znoszą. Jesteśmy dla nich nieco bardziej cywilizowana wersją Rosjan. Najbliżej nam do Białorusi, ale najpierw musiałaby by się ona wyrwać spod okupacji Łukaszenki. Słowacja i Węgry to królowie oportunizmu. Będą gadać z każdym byle coś dla siebie ugrać. Żeby zbudować międzymorze trzeba po prostu kupić sobie sojuszników. Nie mamy na to pieniędzy. USA nas nie wesprą bo ich najważniejszym partnerem w Europie są Niemcy. Teraz po Brexicie ta tendencja będzie jeszcze silniejsza. EU raczej też nie będzie tej inicjatywy bo pokazaliśmy, że jesteśmy niesolidarni. Dlatego oni będą budować własne międzymorze: Francja, Włochy, Niemcy. Ktoś tu pisał o sojuszu z Chinami na partnerskich zasadach. To już nawet nie jest śmieszne.
Realista33 Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 19:29
Polskę, Litwę, oraz tereny dzisiejszej Białorusi i Ukrainy jednak łączy historia, kultura, tradycja, styl bycia, nawet twarze podobne bo słowiańskie w końcu. Natomiast co do zasady zgadzam sie ze Międzymorze jako wielka wspólnota to mit tak jak i mitem sa zjednoczone wszystkie ziemie "niby" ruskie
Geoffrey Środa, 31 Sierpnia 2016, 12:16
Dobry komentarz. Dodałbym jeszcze: wspólny interes i wspólna obrona przed agresywnymi działaniami Rosji. I zgadzam się, że kwestie historyczno-ideologiczne można sobie co najwyżej umieścić w reklamie projektu, a współpraca ma się opierać na obopólnym zysku.
Teodor Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 17:23
Zawsze to kwestia wzajemych relacji spoleczno-gospodarczo-militarnych, jesli one nie beda funkcjonowac to kazda deklaracja jest tylko swistkiem papieru, niezaleznie od wielkosci panstwa czy jego bogactwa.
underdog Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 17:13
- korzeń słowiański
- to, ze zachodnia Europa traktuje wszystkie te kraje, jak ty Mongolię
- to, że razem, podkreślam razem - jesteśmy w stanie dogadać się z Chinami na partnerskich zasadach
- podobne podejście do kwestii emigrantów, zagrożeń zewnętrznych itp.
elMont-Instal SA Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 17:35
1 Estonia, Łotwa, Litwa - to Słowianie? Ciekawe! Austriacy i Węgrzy to Słowianie? Jeszcze ciekawsze? Rumunia słowiańska? Chmmm. Na 12 państw wyrysowanych na mapie na której tle przemawiał PAD, aż 6 nijak nie przyznaje się do Słowiańszczyzny!
2 Nawet gdyby dwunastka myślała jednakowo i działała zawsze razem - na co się absolutnie nie zanosi - to niby z jakiej racji ma się stać równorzędnym partnerem dla Chin z ich gospodarką łącznie mniejszą niż połowa gospodarki jednych tylko Niemiec, oraz równą zaledwie 1/7 gospodarki rzeczonych Chin?
Max Mad Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 13:09
- Węgrzy nie są Słowianami, punkt obalony
- Bzdura
- Nie jesteśmy, bo nie ma czegoś takiego jak "wspólne stanowisko" każdy w swoją stronę ciągnie
- Podobne podejście w sprawie emigrantów, całkowicie odmienne w sprawie zagrożeń zewnętrznych, Węgry i Słowacja uważają Rosję za swojego sojusznika i przyjaciela... trochę kłóci się to z podejściem Polski nie?
Olender Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 14:29
Idea Międzymorza winna być głównym i strategicznym celem rządu RP... ponieważ nie ma większej gwarancji bezpieczeństwa niż współpraca i zacieśnianie związków pomiędzy Polską a Ukrainą
skipper Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 22:50
ad Olender .! chyba mówisz i kierujesz to do siebie.Ukraina ma inne polityczne kierunki zainteresowania i nie koniecznie jest tam miejsce dla Polski .
Międzymorze to bajka ,i strata czasu .Ale cóż inne dwory dla polskiej dyplomacji są zamknięte.Klamka panowie .Słowa płyną rzeką a sens kroplami pada
Coś trzeba robić i głupoty temu narodowi trzeba wmawiać i stwarzać okazję do wyjazdów .spotkań i uzasadniać potrzebę istnienia tego bizantyjskiego stanowiska jakim jest stanowisko prezydenta tego biednego kraju.A na wszystko trzeba mieć kasę i coś sobą reprezentować
mc Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 14:15
Podsumowując: w ciągu 27 lat sprzedaliśmy "za bezcen" większość polskich banków, a teraz zastanawiamy się dlaczego banki nie kierują się wolą polityczną polskiego rządu, tylko wytycznymi swoich zarządów ?
I żeby nie było wątpliwości - Polskie Banki powinny kierować się interesem ekonomicznym, ale jeżeli jest on zgodny z pomysłami rządu, to jest to najlepszy dla nas interes.
I dla przypomnienia: początek kryzysu (2008) rok pewien bank którego centrala jest nad Morzem Śródziemnym wpadł w poważne kłopoty, dla ratowania siebie wyprowadził z Polski 1,4 mld PLN (125% zysku) po fakcie informując NBP, "że tak zrobił".
W 2012 kolejny przelew uratował centralę po ogłoszonym komunikacie o 10mld Euro straty...
Oczywiście działanie to było całkowicie niezgodne z Polskimi przepisami, ale...
Jestem ZA REPOLONIZACJĄ banków, i wtedy będzie można zlecać (ekonomicznie uzasadnione) działania dotyczące międzynarodowej współpracy.
elMont-Instal SA Wtorek, 30 Sierpnia 2016, 17:38
Repolonizacja banków po co? Zapewne żeby było komu pomagać ze wspólnej kasy (tak jak obecnie SKOK-om?
tagore Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 14:08
Ukraina jest poza projektem "Międzymorza", pani Alona Hetmańczuk
jasno określiła miejsce Polski w ukraińskiej wizji polityki europejskiej,
gdy mówiła o stosunkach Ukrainy i Niemiec.
Geoffrey Środa, 31 Sierpnia 2016, 12:07
Pani Alona Hetmańczuk ma tyle do powiedzenia, co i ja. Mówić może każdy, i to każdą bzdurę. Natomiast nie wynika z tego "polityka". Ani nawet interes Polski i Ukrainy.
Gość Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 13:56
Polska nie tylko niema pieniędzy na kredyty, ale ze względu na nie przewidywalność sytuacji na Ukrainie nie powinno się tam inwestować.
Nabucco first Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 13:43
Jak się nie ma pieniędzy to robi sie to co pieniedzy nie wymaga, lub daje zwrot w krótkim czasie np. interkonektor polsko - ukraiński który w dużej mierze sfinansuje UE. Pierwszeństwo powinny mieć projekty poprawiające bezpieczeństwo energetyczne i zmniejszające zarobek Rosji. Ocieplanie domów, przejście na nierosyjską ropę naftową, B-Pipe, rozbudowa Świnoujścia i interkonektorów do sąsiadów - to są obszary na które dość łatwo można uzyskać wspólfinansowanie z UE lub zrobić je w miarę bezkosztowo. Poza tym jest kwestia utrzymania około 3% wzrostu gospodarczego. Z dnia na dzień nie staniemy się jakimś silnym krajem więc trzeba trwać budując gospodarkę małymi kroczkami i robiąc to co jest w naszym zasięgu, bez nadymania się. Jak zrobimy to co jest dziaiaj w naszym zasięgu np. B-Pipe, to za te kilka lat otworzą się nowe możliwości i coś nowego będzie w naszym zasięgu. Dzisiaj mamy ogromny plac budowy infrastruktury drogowej i kolejowej, który za kilka lat odmieni gospodarczo nasz kraj. Możliwości transportowe już dzisiaj są nieporównywalne z tym co było 10 lat temu, a za 5-7 lat będziemy mieli dodatkowe 1500-2000km nowoczesnych dróg co w skali naszego kraju będzie niewyobrażalnym skokiem cywilizacyjnym. Jak Polska chce przyciągnąć Ukrainę do Europy to powinna bardziej przyłożyć się np. do budowy dróg w tym kierunku. Taki prosty zabieg może mieć duże realne znaczenie, a jest zawsze inwestowaniem w infrastrukturę polską. Proste połączenie regionu Puław poprzez Radom z Piotrkowem Trybunalskim S12 dość efektywnie przybliżyłoby Europę Zachodnią i Ukrainę. Niewątpliwie nie jest z naszego wewnętrznego punktu widzenia najpilniejsze, ale jest to bezpieczny sposób przyciągania Ukrainy bez finansowania ryzykownych projektów, które nie zawsze muszą się udać.
myślący Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 13:14
Jedna uwaga w ramach projektu międzymorza Ukraina będzie podzielona na 2 połowy i tylko jedna będzie dołączona do Polski i będzie w projekcie, drugą mają Rosjanie...
Vvv Poniedziałek, 29 Sierpnia 2016, 12:49
Międzymorze i v4. V4 gdzie kazdy ciągnie w swoja stronę ale Macierewicz chwali sie ze im przewodzi a co chwila czy to Słowacja czy Węgry ciepło wypowiadają sie o Rosji i kupują uzbrojenie od każdego ale nie od PGZ