Chiny wyciągają rękę po rosyjskie szlaki naftowe. „Niebezpieczne z punktu widzenia Polski” [KOMENTARZ]

Czwartek, 05 Października 2017, 10:16

Szef Russian Direct Investment Fund poinformował, że chińskie oraz arabskie firmy zamierzają zwiększyć swoje zaangażowanie w Transnieft - spółkę kontrolującą system przesyłu ropy na terenie Federacji Rosyjskiej. Jeżeli inwestycja dojdzie do skutku, będziemy świadkami kolejnej transakcji cementującej sojusz Moskwy i Pekinu w sektorze energetycznym - potencjalnie niebezpieczny także z punktu widzenia Polski.

Zdaniem Kiryła Dmitriewa, szefa RDIF, chińskie i arabskie podmioty są zainteresowane inwestycją w rosyjskie projekty infrastrukturalne. Wśród przedsiębiorstw, które mogłyby zostać dokapitalizowane poprzez zwiększenie udziałów, wymienił on Transnieft. Jest to spółka, w której 100% akcji uprawniających do głosu posiada państwo rosyjskie. Zarządza ona ropociągami o łącznej długości 69 tysięcy kilometrów, posiada powierzchnię magazynową przekraczającą 23 miliony metrów sześciennych i odpowiada za transport 85% ropy naftowej wydobywanej na terytorium Rosji. Coroczny ranking S&P Global Platts plasuje Transnieft na 14. miejscu wśród 250 największych koncernów energetycznych świata. Truizmem byłoby tutaj stwierdzenie, że jest to podmiot o absolutnie strategicznym znaczeniu dla Kremla, wciąż opierającego strukturę gospodarczą o eksport węglowodorów. 

Zanim przejdziemy do oceny inwestycji, warto podkreślić, że zapowiedzi Kiryła Dmitriewa należy traktować z pełną powagą. Zarządza on funduszem, który chwali się, że od momentu powstania (w roku 2011) przyciągnął do Rosji ponad 30 miliardów dolarów zagranicznego kapitału, współpracując przy tym z ponad 20 partnerami z całego świata i finalizując ponad 40 transakcji obejmujących zróżnicowane sektory gospodarki. Mamy więc do czynienia z doświadczoną instytucją, posiadającą zasoby i kompetencje umożliwiające uczestniczenie w kluczowych projektach - dotyczących również sektora energetycznego. Powyższe dane pozwalają również nabrać wyobrażenia o tym, jak poważnie rosyjskie władze traktują sojusz z Państwem Środka. 

Zobacz także: Chińsko-rosyjski sojusz wyzwaniem dla polskiego kontrwywiadu [ANALIZA]

Napływające informacje jednoznacznie wskazują, że tym razem beneficjentem działań RDIF będzie wspomniany już Transnieft. Nie ulega wątpliwości, że finalizacja transakcji będzie miała poważne znaczenie w co najmniej kilku obszarach - począwszy od symbolicznego, poprzez energetyczny, na geopolitycznym skończywszy. Wpisuje się także w szerszy kontekst związany z zauważalnym i coraz bardziej niebezpiecznym z polskiego punktu widzenia zbliżeniem chińsko- rosyjskim. 

Jak dotychczas jednym z jego najbardziej spektakularnych przejawów była informacja o planowanym przejęciu przez CEFC China Energy 14,2 procent udziałów w Rosniefcie. Chińska spółka, w niezupełnie jasny sposób powiązana z rządem w Pekinie, ma odkupić część akcji należących do Glencore oraz katarskiego Qatar Investment Authority, wartość transakcji szacuje się na 7,5 - 9,1 mld dolarów. Będzie to największa inwestycja chińskiego kapitału na terytorium Rosji oraz pierwsza o tej skali w FR od czasu nielegalnej aneksji Krymu. CEFC stanie się jednym z trzech największych udziałowców rosyjskiego giganta naftowego. 

Tym samym, po latach “szorstkiej przyjaźni” ewoluującej niekiedy w otwartą wrogość, trudnych rozmów, nieoczekiwanych zwrotów akcji oraz strukturalnego wręcz braku zaufania, obserwujemy sektorowe zbliżenie Moskwy i Pekinu. Obydwa kraje już wcześniej podejmowały kooperację w sektorze naftowo gazowym - dość wspomnieć w tym miejscu, aby nie sięgać daleko pamięcią, ubiegłoroczną umowę dotyczącą projektu FEPCO, czerwcową sprzedaż Bejing Gas Group udziałów w ogromnym wschodniosyberyjskim złożu gazu, czy wreszcie projekt Jamał LNG, w którym udział posiada China National Petroleum Corporation. Nie ulega jednak wątpliwości, że pod względem „jakościowym” żaden z powyższych interesów nie zbliża się nawet do „wpuszczenia” Pekinu w struktury kluczowych firm rosyjskiego sektora naftowego. 

Zobacz także: ,,W pułapce Tukidydesa"? Polska energetyka i handlowy spór Chin z USA [KOMENTARZ]

Oznacza to, mając na uwadze wcześniejsze porozumienie o dostawach ropy oraz uzyskanie przez Pekin wpływu na syberyjskie złoża (o co zabiegał od dłuższego czasu), że Państwo Środka nie tylko zabezpiecza sobie stabilne dostawy „czarnego złota” po atrakcyjnej cenie, ale również zyskuje coraz większy wpływ na lądowe szlaki ich przesyłu. Ma to istotne znaczenie w kontekście geopolitycznej rywalizacji z supermocarstwem, które w sektorze naftowym korzysta przede wszystkim z transportu morskiego, kontrolując (pośrednio lub bezpośrednio) jego istotną część.

Coraz wyraźniejszy chińsko-rosyjski mariaż w sektorze energetycznym może nieść także pewne konsekwencje z polskiego punktu widzenia. Szczególnie newralgiczne wydają się tutaj dwa sektory - paliwowy oraz elektroenergetyczny. W pierwszym przypadku chodzi oczywiście o spółkę Unipetrol, której głównym udziałowcem jest PKN Orlen, zaś mniejszościowym spółka J&T. Obecnie chiński CEFC posiada w niej blisko 10% udziałów, ale powszechnie spekuluje się, że wkrótce ich poziom może sięgnąć 50%. Nie jest tajemnicą, że wspomniana firma od dłuższego czasu sprawia pewne kłopoty płockiej grupie, usiłując uzyskać większy wpływ na funkcjonowanie Unipetrolu.

Zobacz także: Chiny wygrywają atomowy wyścig? „Mają reaktor w pełni dostosowany do polskich wymogów” [KOMENTARZ]

Drugim, potencjalnie problematycznym obszarem jest elektroenergetyka - chińskie spółki już wykroiły sobie spory kawałek z tego tortu i nie ukrywają, że mają ochotę na więcej. Dzisiaj realizują one szereg kluczowych z polskiego punktu widzenia inwestycji w szeroko rozumianą infrastrukturę przesyłową - ich wartość sięga 800 milionów złotych, a mówimy tutaj tylko o przetargach z lat 2013 - 2015. Prym wśród firm będących beneficjentami tego stanu rzeczy wiedzie pośrednio państwowa, a więc prosta w infiltracji, spółka Pinggao. To jednak nie wszystko, nieoficjalne doniesienia mówią, że Państwo Środka złożyło Warszawie propozycję związaną z budową reaktorów atomowych o mocy 10 GW - koszt inwestycji, równoważony pakietem offsetowym, miałby sięgać 220 - 250 mld zł. Nie można wykluczyć, że w obliczu potężnych turbulencji, w jakie wpadła światowa branża atomowa, to właśnie Chińczycy wysuną się na prowadzenie w wyścigu o intratny kontrakt w Polsce. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza zwiększają doniesienia związane z projektem China General Nuclear Power Group oraz China National Nulear Corporation pn. Hualong One (HPR1000). Jeżeli, zgodnie z napływającymi informacjami, okaże się, że rzeczywiście jest to reaktor III generacji, będzie to oznaczać, iż spełnia on zachodnie kryteria bezpieczeństwa i potencjalnie (przy spełnieniu innych warunków natury formalno-technicznej) mógłby zostać zaoferowany Warszawie.

Zobacz także: Wiceminister energii o budowie elektrowni atomowej w Polsce

W związku z zarysowanym powyżej stanem faktycznym rodzi się szereg pytań m.in. o  bezpieczeństwo informacji dotyczących funkcjonowania infrastruktury krytycznej w naszym kraju oraz postawę chińskich partnerów (coraz bliżej biznesowo związanych z Kremlem) w sytuacjach kryzysowych. Warto rozważać w tym kontekście najbardziej pesymistyczne scenariusze, aby w przyszłości uniknąć ich realizacji.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

12 komentarzy

wojtek Poniedziałek, 09 Października 2017, 11:37
Moim zdaniem to akurat oznacza, że Rosja traci wpływy a nie otrzymuje korzyści w projektach biznesowych. Trudno posądzić Rosję o a. brak perspektywicznego, wyprzedzającego dekadę myślenia, b. nagłej potrzeby i chęci pozbywania się choćby częściowo diamentów z korony. Z tych samych powodów Polska wg mnie nie ma wyjścia i strategicznie powinna zgodzić się na budowę elektrowni przez Chiny. Tu chodzi o zmianę w układzie światowego porządku gospodarczo-wojskowego. Mając na swoim terenie amerykańskie wojska i chińskie elektrownie atomowe możemy zapomnieć o zagrożeniu ze strony Rosji czy ew. mocarstwowych zapędów Niemiec. Stawiam że rząd zdecyduje się właśnie na takie pragmatyczne podejście.
Ciekawski Piątek, 06 Października 2017, 11:39
Odnośnie reaktora Hualong i hurra optymizmu, radzę śledzić poczynania brytyjskiego Office for Nuclear Regulation, który rozpoczął ewaluację projektu tego reaktora. Spekuluje się, że może to trwać nawet 5 lat. Dopiero po tym może być zgoda na fizyczną budowę. Swoją drogą dziwi mnie uwielbienie Chin przez nasz rząd - "jedwabny szlak" jest tego przykładem. Warszawiakom proponuję wejście do Łazieniek od ul. Agrykoli, wchodzi się pod chińskimi znakami, w środku jakiś gargamelowaty niby zabytek made in China. Czy to przypadek? Ciekawe czy gdzie indziej też tak łatwo Chińczykom pokazywać swoją "kulturę" w tak eksponowanych miejscach...
LNG second (d. Nabucco First) Piątek, 06 Października 2017, 8:52
Rosja podskoczyła Zachodowi zajmując Krym i Donbas (częściowo Gruzję, Mołdawię i ... Białoruś, która zapewne kiedyś przejdzie do zachodniego obozu, gdyż już w zachodnim obozie była za Rzeczypospolitej Obojga Narodów). Zachód odciął Rosję od kasy i od technologii. Rosja szuka obu tych rzeczy poza Zachodem, czyli m. in. w Chinach, nie mogąc się pogodzić z rolą jaką wyznacza Rosji historia. Elity rosyjskie nie są na razie zdolne do modernizacji państwa rosyjskiego, co słabo rokuje, gdyż Rosja była historycznie tylko wtedy silna jak była relatywnie nowoczesna i otwarta na współpracę z Zachodem.
Kiks Czwartek, 05 Października 2017, 13:37
Zaufanie i Chiny? To wyklucza się.
bobo Czwartek, 05 Października 2017, 12:26
Czyli granica polsko-chińska będzie na Bugu a nie Uralu
oko Czwartek, 05 Października 2017, 18:23
To już widać jak na dłoni. My musimy konsolidować własne kapitały tak by zachować samowystarczalność. Jako sąsiedzi Europy Zachodniej i Chin swoje stopy zysku będziemy osiągać niezależnie od sytuacji. Trzeba robić swoje i budować silną armię....i obserwować sytuację dookoła.
Pref Czwartek, 05 Października 2017, 11:33
Nie będziemy dla Chińczyków partnerami. A w obliczu wzmacniających się chińsko-rosyjskich kontaktów stawiałbym na Koreę Płd. i jej ofertę, wygląda, że najtańszą. Przynajmniej trochę kasy zostanie. Bo górka, którą chcielibyśmy dać Chińczykom za silniejsze przywiązanie do Polski, i tak się na nic nie zda, p. wyżej - jesteśmy dla nich małym pionkiem. W sytuacji konfliktu polsko-moskiewskiego wesprą naszych przeciwników.
tak tylko... Czwartek, 05 Października 2017, 11:24
W przeciwieństwie do autora nie widzę zagrożeń. Mnie jak najbardziej cieszy fakt wykupywania i podboju Rosji przez Chiny. Wszędzie słyszę płacz, że Niemcy wykupują polskie fabryki. To co? Dla Rosjan jest dobrze jak wykupują ich Chińczycy, a dla nas źle, że wykupują nas Niemcy? Przez ostatnie 500 lat to nie z potęgą Chin musieliśmy się mierzyć, one nam nie zagrażają, są daleko. Z zadowoleniem przyjmuję natomiast każdą informację świadczącą o wykupowaniu Rosji. Trzymam kciuki za rosyjskich oligarchów i ich interesy z Chinami, czekam na informację kiedy cała Syberia będzie już w rękach chińskiego kapitału.
Wielbiciel Kubusia Puchatka - misia o bardzo małym rozumku. Czwartek, 05 Października 2017, 17:04
Po powyższych (nazwijmy to delikatnie" "przemyśleniach" widać, ze desperacja waszego "towarzystwa" rośnie do granic absurdu. (Informacja w mediach: Rosja miała podpasać kontrakt z Chinami ale nie podpisała: komentarze waszego towarzystwa - upada, Chińczycy nie zasilą budżetu Rosji swoimi dolarami.itd. itd. Na drugi dzień okazuje się, że kontrakt został jednak podpisany - komentarze waszego towarzystwa: Rosja oddaje za bezcen Chińczykom rope i gaz itd. itd.) Teraz to samo. To "miotanie się" już nawet nie jest śmieszne jest po prostu żałosne.
d. Czwartek, 05 Października 2017, 10:32
Ale wtedy czy to Chińczycy zaczną przyjmować rosyjski punkt patrzenia na świat? Czy Rosjanie preferencje chińskie ? No, Polska jest w sytuacji szczególnej, stąd pogoniono już nieźle Chińczyków, przy okazji ich prób inwestycji w polską infrastrukturę drogową, tam przy okazji Euro 2012... A czy było to mądre ? W moim odczuciu były to równie mądre i nie bardziej ani nie mniej, jak niegdysiejsze pogonienie Rosjan z budowy przez Polskę rurociągów, omijających Ukrainę. W zamian mamy od Ukrainy podziękowanie, wiemy jakie...
Sinus Czwartek, 05 Października 2017, 10:32
To nie sojusz, to wyprzedawanie przez Rosjan sreber rodowych i początek przyśpieszonej konsumpcji tego kraju przez Chińczyków.
Polanski Czwartek, 05 Października 2017, 20:31
Rosja nie ma wyjścia. Upada a Zachód nie chce jej pomóc. Dlaczego? To efekt robienia z Zachodu balona przez ostatnie 100 lat.