,,W pułapce Tukidydesa"? Polska energetyka i handlowy spór Chin z USA [KOMENTARZ]

Poniedziałek, 28 Sierpnia 2017, 9:37

Ekonomiści całego świata alarmują, że ostatnie działania Waszyngtonu i Pekinu to niechybne zwiastuny wybuchu wojny handlowej między tymi dwoma mocarstwami. Wiele wskazuje na to, że konflikt ten będzie wyraźnie odczuwalny w Polsce, która znajduje się w obrębie szczególnego zainteresowania Chin i USA. Sektorem narażonym na intensywne działania obu tych krajów jest energetyka. Jednakże, starcie dwóch handlowych gigantów nie musi oznaczać narażenia Polski na straty.

Pierwszymi zapowiedziami wojny handlowej między Ameryką a Państwem Środka były zarzuty stawiane Chinom przez Donalda Trumpa już na początku jego walki o fotel prezydencki. Stwierdził on wtedy, że ,,Chińczycy manipulują walutą w taki sposób, że spółki amerykańskie nie są w stanie być dla nich konkurencją”. Już po wygranych wyborach, nowy prezydent USA starał się ,,grać pressingiem na chińskiej połowie” i zmusić Pekin do otwarcia swojego rynku na amerykańskie firmy. Nie jest bowiem tajemnicą, że wizja gospodarczej globalizacji, którą głosi Państwo Środka jest selektywna, tj. nie uwzględnia udziału Stanów Zjednoczonych i Japonii w chińskim przemyśle.

Presja spoczywająca na barkach Trumpa była ogromna- analitycy straszyli go bowiem rosnącym deficytem w handlu z Chinami, które dla USA są drugim (po Unii Europejskiej) partnerem handlowym). Efektem tych działań były umowy handlowe, na mocy których Pekin otworzył się na zachodnie spółki z branży spożywczej (konkretnie: handlujące wołowiną i drobiem). Porozumienie to nie usatysfakcjonowało jednak podmiotów z USA, które zarzucały mu znaczną selektywność. Rozczarowanie efektami działań Stanów Zjednoczonych wyraziły też władze Europejskiej Izby Handlowej w Chinach.

Najnowszym akcentem w pogarszających się relacjach między Waszyngtonem a Pekinem są amerykańskie oskarżenia względem Chin o naruszenie praw własności intelektualnej (poparte możliwością nałożenia sankcji), które spotkały się z ostrą relacją chińskiego MSZ.

Czynniki te wywołują szereg spekulacji odnośnie bliskiego wybuchu wojny handlowej między Chinami a USA. Niektórzy eksperci twierdzą, iż sytuacja geopolityczna wskazuje na to, że państwa te znalazły się (na razie tylko na płaszczyźnie handlowej) w tzw. Pułapce Tukidydesa, czyli sytuacji, w której dwie strony muszą prędzej czy później zmierzyć się ze sobą w walce o te same obszary lub zasoby. Jedynym z takich obszarów jest Polska.

Zobacz także: Davos: Chińsko-amerykańska wojna handlowa może uderzyć w Polskę

Analizując ostatnie kilkanaście miesięcy działań chińskich i amerykańskich, można dojść do wniosku, że Polska jest miejscem w Europie, gdzie interesy tych dwóch mocarstw spotykają się i splatają, zwłaszcza na płaszczyźnie energetycznej. Chiny widzą w Polsce swoją bramę do UE, która ma duży potencjał, jeśli chodzi o transport produktów z Państwa Środka. Potwierdzają to plany utworzenia Nowego Jedwabnego Szlaku i polskie projekty pokroju Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dodatkowo, ChRL ma szanse zostać wykonawcą pierwszej elektrowni jądrowej nad Wisłą. Pekin potwierdził swoje zainteresowanie tym tematem poprzez ofertę offsetu wartą 250 mld dolarów. Z kolei Stany Zjednoczone zainteresowane są sprzedażą do Polski swojej broni i gazu. USA jest także silnym wsparciem w lansowanym przez Warszawę projekcie Trójmorza oraz pośrednim koalicjantem w sporze o Nord Stream 2. Według nieoficjalnych doniesień, Stany Zjednoczone również interesują się polskimi planami jądrowymi.

Jeśli między USA a Chinami wybuchnie wojna handlowa, mocarstwa te będą dążyć do wypierania przeciwnika z rynków peryferyjnych, na które mają wpływ. Dla Polski oznaczać to będzie intensyfikację działań lobbingowych mających na celu przeforsowanie pewnych projektów. Kluczowa wydaje się tu kwestia budowy elektrowni jądrowej, jednak równie istotna jest sprawa realizowanych przez rząd w Warszawie projektów gazowych (rozbudowy terminala LNG, budowy gazociągu Baltic Pipe, blokowania projektu Nord Stream 2).

Zobacz także: Chińsko-rosyjski sojusz wyzwaniem dla polskiego kontrwywiadu [ANALIZA] 

Starcie dwóch potęg nie musi oznaczać strat dla Polski, zwłaszcza, że sytuacja międzynarodowa pozwala polskim władzom na symultaniczną realizację- do pewnego stopnia- interesów USA i Chin. Problem polega jednak na widocznej proamerykańskości Warszawy. Można spodziewać się, że w razie konfliktu handlowego, rząd Prawa i Sprawiedliwości natychmiast opowie się po stronie Waszyngtonu, czym zniechęci Chiny do składania intratnych kontrofert, z których- choćby częściowo- można skorzystać. Takie zerojedynkowe postrzeganie sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi uniemożliwi Polsce minimalizowanie negatywnych efektów wojny handlowej między gigantami. Dlatego też, Warszawa powinna starać się jak najdłużej zachować ,,życzliwą neutralność" dla obu tych państw i podjąć zdecydowane kroki na rzecz któregoś z nich dopiero wtedy, gdy będzie to konieczne.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

15 komentarzy

Ciekawski Czwartek, 31 Sierpnia 2017, 13:04
Niestety tezy niepoparte żadną analityką. Dane o handlu PL-Chiny czy UE-Chiny są powszechnie dostępne i opowiadanie o wadze Polski bez tego nie ma żadnej wartości. Podobnie szlak, czy lotnisko. Nie znam projektu lotniczego w Europie, który by nie miał ogromnych problemów (parę zakupów Chińczycy porobili a większośc to klapa), w Łodzi na lotnisku też Chińczycy naobiecywali i żadnego ruchu nie ma. Jak zapytano kogoś z rzadu co PL będzie wozić do Chin jak powstanie ten mityczny jedw szlak, padła odpowiedź "jabłka, itp.". To ma zrównoważyć nasz handel z Chinami? Temat Chin w PL polityce jest znany od lat a deficyt tylko się pogłębia. Jakiekolwiek działania z Chinami tylko deficyt pogłębią, kto ma wątpliwości niech dokładniej przeanalizuje politykę eksportową wladz ChRL, może wtedy lepiej zrozumie się Trumpa przy okazji
lo Sobota, 02 Września 2017, 12:28
Od 300 lat narzekamy, że jesteśmy poza głównymi szaklami komunikacji w szczególności morskimi. Teoretycznie nadal szlak morski Nasz jest zamknięty bo idzie przez cieśniny. Chiny oczywiście nadal wolą wozić towar morzem, ale im więcej będą tu go przywozić tym bardziej będzie im zależeć na kolej gdzie towar idzie szybciej do nabywcy i jest alternatywa mała wobec szlaków wodnych i floty USA. Oczywiście na tym nie zarobimy specjalnie (może na starcie jako spedytorzy). Chiny b. szybko na końcu szlaku w takiej Łodzi postawią swoje magazyny, swoja technologię do magazynów, swoją kadrę a potem pracowników i wszystko kupione w Chinach będzie np: z Polski rozsyłana do Eur. Środkowej, może wschodnich Niemiec. Zakładając, że chińczyki wożą do Afryki swoich pracowników by się "obyli" i dać im zarobić to jest niemal pewne, że jak ich nie zablokujemy to przyślą swoich pracowników delegowanych w ilości 100 000 kierowców. Wszak w Chinach nadal jest wielka bieda np: na północy. Tylko, że podobnie myślą i boją się w zachodniej UE. Może bardziej bo mają wiecej do stracenia. Skoro jesteśmy ze starą UE dobrze skomunikowani to czemu nie mamy być Koniem Trojańskich dla Chin w UE? Warunki postawić, że robimy wspólne spółki, wspólnych pracowników i zysk i liczyć, liczyć, liczyć. Interes się liczy. USA to świetnie rozumie i nie przeszkadza im inwestować w bazy w Australii, która handluje z Chinami w najlepsze. Musimy sobie nie dać wmówić, że USA od nas odejdzie bo wybierzemy chiński atom czy szlak handlowy z nimi. Jak za to ma Nas USA zostawić to co będzie jak Rusie odpalą rakietę?
Ja bym jeszcze nawet od Chin kupi i uzbrojenie. Nie samoloty, heli, ale takie podwozie do BWP, jakieś rakiety, itd. Obszary gdzie mamy szanse na współpracę i fory za wprowadzenie ich towaru na rynek UE i NATO. Gdzie możemy zdobyć kompetencje i wymusić na USA dobrą cenę na ich uzbrojenie i gaz.
m Środa, 30 Sierpnia 2017, 21:13
Widzę, że koncepcje z książki p. Jacka Bartosiaka przebiły się do mediów. To dobrze, książka jest bardzo ciekawa i starannie napisana - warto, żeby zapoznali się z nią najważniejsi decydenci w państwie.
PolExit Wtorek, 29 Sierpnia 2017, 17:02
Po prostu trzeba brać od każdej ze stron ile się da pod groźba ze jeśli nie to idziemy do drugiej strony. Najważniejsze żeby mieć alternatyw dla UE i silna wobec niej pozycje by uwolnić się od niej.
hs Wtorek, 29 Sierpnia 2017, 14:50
Całkowicie się zgadzam z konkluzją. Oby nasi rządzący byli otwarci na te argumenty. W końcu i tak w zbrojeniówce faworyzujemy USA.
Sebo Wtorek, 29 Sierpnia 2017, 11:09
Uzbrojenie juz wybralismy z USA co nie dziwi..
Teraz czas na Chiny, elektrownia atomowa + jedwabny szlak. Z centralnym portem komunikacyjnym.
Terminal LNG + baltic pipe pod ktory podlaczy sie USA.
Trójmorze z siecia polaczen kolejowych i drogowych. Pomysl ktory popiera USA a i dla jedwabnego szlaku taka siec do rozprowadzania dóbr by sie spodobala.
LNG second (d. Nabucco first) Poniedziałek, 28 Sierpnia 2017, 13:07
O potencjalnej Pułapce Tukidydesa jest ciekawy artykuł w internecie. Na jego końcu są rozważania dotyczące dzisiejszej rywalizacji na świecie. Dość inspirujące do przemyśleń.
Wojciech Poniedziałek, 28 Sierpnia 2017, 12:02
Zerojedynkowość w polityce nie jest najlepszym pomysłem pod warunkiem, że ma się jakiekolwiek karty do gry. My praktycznie mamy tylko USA lub blef. W tej sytuacji wolę kontrolowaną zerojedynkowość.
Gdybyśmy chociaż mieli jakąś armię to jeszcze można by kombinować ale przy obecnym poziomie rozbrojenia nie z czym. Unia gra przeciwko nam, Rosja gra przeciwko nam, nawet głupia Ukraina w zasadzie tylko czeka żeby nam pokazać że są górą. O zawsze proniemieckich Czechach nie wspomnę.
Hex Czwartek, 31 Sierpnia 2017, 21:25
Czech nie są "od zawsze" proniemieckie, są proniemieckie od czasu klęski w wojnach husyckich, w wyniku których (zwłaszcza w jednej decydującej bitwie) życie straciło wielu znacznych czeskich szlachciców i wielmoży, a na których miejsce przyszła szlachta germańska.
Ciemny Lud Wtorek, 29 Sierpnia 2017, 4:47
Dlatego konflikt ukrainski jest dla nas darem bozym. Aby trwal jak najdluzej nie przekraczajac granicy wybuchu do pelnoskalowej wojny. Jest zadra w relacji Niemcy-Rosja i utrudnieniem dla Ukraincow, ktorzy chca skoczyc w niemieckie objecia. Dodatkowo upuszcza krwi i pieniedzy i Rosji i Ukrainie.
EuropaRazem Poniedziałek, 28 Sierpnia 2017, 18:16
Polska gra/ (polskie władze) grają przeciwko UE a nie UE przeciwko Polsce.
Sławek Wtorek, 29 Sierpnia 2017, 16:08
Wystarczy przyjrzeć się wprowadzanym dyrektywom i widać, że Niemcy przez UE grają przeciwko nam, naszej gospodarce. Im nie pasuje to, że nie chcemy się podporządkować do ich wizji "unii".
ntech Wtorek, 29 Sierpnia 2017, 8:17
Wyprodukuj jakis towar i sprzedaj go na zachodnim rynku EU pod WLASNA marka a nie jako podwykonawca za grosze.Zobaczysz jak bardzo EU kocha Polske. Powodzenia.
df Piątek, 01 Września 2017, 15:39
Dlatego trzeba kupować firmy zachodnie. Oni też zdobywali nasze rynki, kupując nasze firmy (często je potem likwidując). Niestety to nierówna walka ale polskie firmy nie mają innego wyjścia, jeśli chcą się rozwijać.
ty Poniedziałek, 28 Sierpnia 2017, 10:57
ależ ta konfrontacja już trwa a Polska już opowiedziała się po stronie USA