Pozdrowienia z Jasieniewa. Polski program jądrowy aktywizuje rosyjskich szpiegów [ANALIZA]

Piątek, 25 Sierpnia 2017, 9:38
Piątek, 25 Sierpnia 2017, 9:38

Potencjalne przyspieszenie polskiego projektu jądrowego byłoby wielkim wyzwaniem nie tylko dla władz w Warszawie, ale także dla…rosyjskiego Rosatomu. Wprawdzie z oczywistych, przede wszystkim politycznych względów, szanse rosyjskiego koncernu na udział w tym przedsięwzięciu są bliskie zeru. Jednak trzeba pamiętać, że powstanie polskiej elektrowni jądrowej uderza bezpośrednio w inwestycje eksportowe realizowane przez spółkę w obwodzie kaliningradzkim i na Białorusi. Dlatego Rosjanie będą robić wiele, aby zamierzenia polskich władz nie wyszły poza sferę planowania - piszą Piotr Maciążek i Maciej Sankowski. 

Projekt budowy elektrowni atomowej nabrał w ostatnich tygodniach sporej dynamiki medialnej. Duża ilość publikacji pojawiała się równolegle do wizyty studyjnej jaką polscy dziennikarze z Energetyka24, Biznes Alert i Polskiej Agencji Prasowej złożyli w Japonii. Dosłownie kilka dni po jej zakończeniu w Dzienniku Gazecie Prawnej oraz Rzeczpospolitej opublikowano teksty koncentrujące się na chińskiej aktywności w ramach projektu jądrowego rozważanego przez Ministerstwo Energii. Nadzwyczajna aktywność największych graczy zainteresowanych polskim kontraktem nie jest przypadkowa. Od dłuższego czasu z Ministerstwa Energii płyną mniej lub bardziej formalne informacje, których treść można sprowadzić do sformułowania: „atom, nie mówimy nie”. To niby niewiele, ale dla potencjalnych wykonawców to na tyle wyraźny sygnał by zacząć działać.    

Gdyby założyć scenariusz kontynuowania budowy elektrowni atomowej nad Wisłą to już niebawem powinniśmy być świadkami zwiększenia się aktywności pozostałych podmiotów/państw zainteresowanych (z różnych powodów) wspomnianym projektem. W tym kontekście warto zastanowić się jakie kroki w takim wypadku podjąłby Rosatom/Federacja Rosyjska? Nie ulega bowiem wątpliwości, że kontynuacja budowy siłowni jądrowej w Polsce zagraża inwestycjom, które Kreml wdraża z różnym skutkiem w bezpośrednim jej otoczeniu.

Zobacz także: Czekając na atom – równanie z wieloma niewiadomymi [KOMENTARZ]

Chodzi tu o inwestycje w bloki jądrowe w obwodzie kaliningradzkim (obecnie zamrożono ich realizację) i na Białorusi, których budowę powiązano z planami eksportowymi ukierunkowanymi na kraje Unii Europejskiej. Miałoby to zapewnić Rosjanom godziwy zysk i wpływy polityczne poprzez wykreowanie zależności importowej na deficytowych w energię obszarach Wspólnoty. Z tego powodu Rosatom prowadził w ostatnich latach aktywny lobbing wśród polityków w Brukseli, Polsce, czy na Litwie oraz promował projekt budowy mostu energetycznego Polska-Rosja etc. Warto dodać, że elektrownia, która ma powstać w obwodzie kaliningradzkim była w założeniu w istotny sposób przewymiarowana – zakładano bowiem eksport energii nie tylko do Polski, ale także krajów bałtyckich, szczególnie po zamknięciu siłowni jądrowej na Litwie.  Pomysł na eksport rosyjskiej energii do państw naszego regionu  był także interesujący z czysto ekonomicznego punktu widzenia. Energia ze wschodu byłaby bowiem w naturalny sposób o wiele bardziej atrakcyjna cenowo od tej produkowanej choćby w Polsce, ze względu na brak kosztów związanych z pakietem klimatycznym. Dlaczego więc taki eksport byłby dla Polski niebezpieczny w dłuższej perspektywie czasowej? Dlatego, że dostępność tańszego prądu z jednej strony obniżyłaby skłonność do budowy własnych źródeł, z drugiej zaś strony finansowanie projektów energetycznych w tych warunkach ekonomicznych byłoby znacznie droższe (konieczność konkurowania z dużo tańszą konkurencją – czytaj, większe ryzyka biznesowe).   

Podobną genezę, próby storpedowania szkodliwego dla interesów Rosatomu projektu, mogły mieć trudności na jakie PGE EJ1, spółka zarządzająca budową polskiej siłowni jądrowej, natrafiła przy okazji pierwszego podejścia do kwestii realizacji badań środowiskowych. Warto przypomnieć, że realizujący je podmiot, z którym ostatecznie rozwiązano umowę z powodu braku postępów w pracach, łączyły na najwyższym poziomie menadżerskim relacje z osobami promującymi w Bułgarii projekt rosyjskiego gazociągu South Stream. Na manewry środowiskowe stracono w konsekwencji mnóstwo cennego (w przenośni i dosłownie) czasu. Być może o to właśnie chodziło, aby projekt przeciągać maksymalnie w czasie?

Zobacz także: Chińsko-rosyjski sojusz wyzwaniem dla polskiego kontrwywiadu [ANALIZA]

Nie należy również zapominać o newralgicznej kwestii projektu budowy linii Kozienice-Ołtarzew, która miała poprawić sytuację deficytowego w energię obszaru północno-wschodniej Polski. Tutaj, podobnie jak w przypadku badań środowiskowych, spółki realizujące inwestycję w konsorcjum nie odnotowały postępów w prowadzonych pracach. W konsekwencji rozwiązano z nimi umowę. I znowu naszą uwagę przykuł podmiot, działający w ramach konsorcjum, o nie do końca jasnych konotacjach, z wyraźnymi powiązaniami wschodnimi. 

Wracając do postawionego wcześniej pytania, a mając jednak już pewien pakiet opisanych wyżej doświadczeń, warto się zastanowić w jaki sposób Rosatom/Rosja zareaguje na zwiększającą się aktywność polskiego projektu jądrowego? Pospekulujmy zatem.

Zobacz także: Ostrowiec 2018. Polska i Litwa ramię w ramię przeciwko atomowemu zagrożeniu? [ANALIZA] 

Już w ubiegłym roku jeden z dyrektorów rosyjskiego potentata atomowego zaproponował naszej redakcji wywiad dotyczący rozwoju energii atomowej w Polsce w związku ze swoją wizytą na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Wyraziliśmy wstępne zainteresowanie, gdy jednak zażądano od nas przekazania menadżerowi pytań z góry, odmówiliśmy i ostatecznie do rozmowy nie doszło. Dyrektor Rosatomu osiągnął jednak zamierzony cel i swój przekaz zawarł w rozmowie z Polską Agencją Prasową, która kilka dni po Forum kolportowała go do większości polskich mediów. Przykład ten pokazuje w jak prosty sposób strona rosyjska może wpływać na polską przestrzeń medialną. A przecież do dyspozycji Rosjan pozostają również narzędzia dużo bardziej finezyjne jak kampanie reklamowe ukierunkowane na telewizję, prasę i media internetowe. Jeszcze przed 2013 r. rozważano ich przeprowadzenie na terenie Polski by zwiększyć akceptację społeczną dla importu energii z obwodu kaliningradzkiego. Dziś dodatkową osią narracyjną dla takich działań mogłaby być np. kwestia poprawy relacji z Białorusią w ramach promowanego przez rząd resetu (nikt nie będzie zagłębiać się w to, że za projektem w Ostrowcu stoi Rosatom). Inną możliwością jest połączenie wątku czystej energii z energetyki jądrowej (cóż z tego, że rosyjskiej) z kwestią smogu czy walki o czyste środowisko. Jest to prawdopodobne także z tego powodu, że ściśle integruje interesy rosyjskie i niemieckie w Polsce (Berlin nie chce polskiego atomu i zamierza eksportować nad Wisłę swoją „zieloną rewolucję”). 

Zobacz także: Japoński atom dla Polski? [RELACJA ENERGETYKA24 Z TOKIO]

Kolejnym elementem, po który mogą sięgnąć Rosjanie, a w pewnym stopniu już to zrobili, jest nagłaśnianie udziału polskich firm w inwestycjach takich jak budowana w obwodzie kaliningradzkim siłownia jądrowa (obecnie inwestycja jest zamrożona). W 2015 r. media w Rosji nagłaśniały przykład spółki z Polski, będącej potentatem w produkcji aluminium, która miała mocno zaangażować się w projekt elektrowni w rosyjskiej eksklawie (szczegóły tutaj). W realiach potencjalnego przyśpieszenia projektu jądrowego nad Wisłą Rosatom mógłby zwiększyć  proporcje wspomnianych działań w przestrzeni informacyjnej oraz zintensyfikować kontakty z polskimi firmami (raczej prywatnymi tj. o mniejszym reżimie kontrwywiadowczym). W naturalny sposób wpisywałoby się to zresztą w działania lobbingowe, które i tak Federacja Rosyjska prowadzi na poziomie politycznym w Polsce (np. Sejmie) i UE np. w Parlamencie Europejskim oraz wśród urzędników Komisji Europejskiej.

„Szczególną uwagę VSD [litewskiego kontrwywiadu - przyp. red.] poświęciła działalności lobbingowej [Rosatomu – przyp. red.] w instytucjach UE. Zorganizowano różne spotkania z dyplomatami, różnymi think-tankami oraz spotkaniami ekspertów i próbowano nawiązać kontakty z kancelariami prawnymi pracującymi dla Komisji Europejskiej, ale do tej pory wyniki nie były tak dobre, jak się tego spodziewano. Rosatom zorganizował w Brukseli kilka prezentacji swoich projektów, w tym Bałtyckiej Elektrowni Atomowej [projekt eksportowy, obecnie zawieszony – przyp. red.]; nie przyciągnęły one jednak tak wielu wysokich rangą oficjeli UE i przedstawicieli państw członkowskich, jak się tego spodziewano.”

Raport roczny VSD

Wreszcie, możemy sobie wyobrazić kampanię pod roboczym hasłem – po co chcecie eksperymentować z niebezpieczną technologią, skoro wasi sąsiedzi wzięli to ryzyko na siebie, a dziś możecie korzystać z tych owoców zachowując własne bezpieczeństwo na najwyższym poziomie?

Zobacz także: Środkowoeuropejskie kontrwywiady o zagrożeniu ze strony rosyjskich służb. Aspekt energetyczny [RAPORT]

Większość raportów kontrwywiadów krajów Europy Środkowej akcentuje zagrożenie ze strony służb rosyjskich promujących własny przemysł jądrowy (zobacz tutaj). Z tego powodu działania informacyjne i lobbingowe ukierunkowane na szkodzenie inwestycji pierwszej polskiej elektrowni atomowej będą uzupełniane przez klasyczną działalność operacyjną wywiadu. Ponieważ szanse na wejście Rosatomu do konsorcjum uczestniczącego w budowie siłowni jądrowej nad Wisłą są bliskie zeru, służby rosyjskie skoncentrują się na promowaniu własnych projektów eksportowych (obwód kaliningradzki i Białoruś) oraz opóźnianiu bądź storpedowaniu planów PGE EJ1 licząc na szanse jakie przyniesie zwiększenie dynamiki politycznej w nadchodzących latach. Z tego względu kluczowe wydaje się:

  • Uzyskanie wpływu na kręgi decyzyjne w Ministerstwie Rozwoju ponieważ z przyczyn finansowych (kosztowność projektu jądrowego) realizacja inwestycji w elektrownię atomową może napotkać opór środowiska skupionego wokół wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który pełni funkcję ministra finansów.
  • Antagonizowanie poszczególnych organów rządowych posiadających prerogatywy w zakresie zarządzania bezpieczeństwem energetycznym państwa. Sprzyjać temu będzie niezakończenie procesu konsolidowania takich uprawnień w resorcie energii oraz prywatne animozje głównych graczy w rządzie. W efekcie może to doprowadzić do wzmocnienia rozbieżności w zakresie przyszłości projektu jądrowego.
  • Uzyskanie wpływu na spółki Energa, Enea i PSE ze względu na projekty takie jak Ostrołęka C i Kozienice-Ołtarzew, które mogą zmniejszyć deficyt energetyczny w północno-wschodniej Polsce, a tym samym ograniczyć atrakcyjność rosyjskich projektów eksportowych.
  • Kreowanie własnego środowiska eksperckiego wspierającego narracje sprzyjające Rosatomowi. Można do tego celu wykorzystać „akademie liderów” organizowane przez dobrze spenetrowane przez rosyjskie służby środowiska skrajnej prawicy w Polsce z jednej strony oraz organizacje ekologiczne z drugiej. Eksport energii z obwodu kaliningradzkiego czy Białorusi rozstrzygnie się do końca dekady, co pozwoli wprowadzić do obiegu medialnego wielu komentatorów, których wiedza i punkt widzenia na bezpieczeństwo energetyczne ukształtuje się właśnie dziś.

Piotr Maciążek, Maciej Sankowski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

25 komentarzy

Cop2 Poniedziałek, 28 Sierpnia 2017, 11:31
Moim zdaniem dla Rosji informacja o budowie elektrowni atomowej w Polsce to znakomita informacja (wszystko jedno które państwo dostarczy technologii do jej budowy). Wszystkie środki finansowe państwa polskiego zostaną związane z tą inwestycją. Nie będzie mowy o tworzeniu innych rodzajów elektrowni. Nie będzie sensu rozbudowywać gazoportu, czy ciągnąć kolejnej nitki gazowej. Nie będzie nacisku na wydobycie rodzimego węgla, tym samym podupadną nasze kopalnie. Budowa elektrowni atomowej w Polsce to bardzo kiepski pomysł.
PiotrEl Sobota, 26 Sierpnia 2017, 20:09
Zapewniam, że Rosja nie musi robić NIC by Polska nie rozwinęła energetyki jądrowej! Kompletnie NIC....
Beka z onuc Poniedziałek, 28 Sierpnia 2017, 11:44
Nie musi, a robi... Pewnie wolontariusz.
czarnowidz Sobota, 26 Sierpnia 2017, 10:35
Jest na mapce Litwy zaznaczona na zachód od Wilna stacja energetyczna, w które zbiegają się wszystkie nitki linii energetycznych tego kraju. Jest to wymarzone miejsce do dywersji, której skutkiem będzie blackout całej Litwy (i nie tylko). Nawet jeśli wykluczymy sabotaż, nie możemy wykluczyć zwykłej awarii tego węzła. Moim zdaniem nie wygląda to dobrze ... ale ja się nie znam.
Jan Sobota, 26 Sierpnia 2017, 4:48
Polska nie może sobie więcej pozwolić na ruski-bolszewizm. Nasze całe zapóźnienie gospodarcze jest efektem ponad 40 letniej podległości ruskim-bolszewikom. Poziom życia ale też otwarcie na świat (bez muzułmańskich .....) są także warunkowane naszą dotychczasową podlęgłością ruskim-bolszewikom. Naszym celem winna być gospodarka na poziomie Koreii PD, politycy NIE PRZESZKADZAJCIE!!
Niedziela, 27 Sierpnia 2017, 8:42
A może to nasze zapóźnienie bierze się stąd, że przed wojną analfabetyzm na niektórych terenach Polski sięgał 40% ?
Trw Poniedziałek, 28 Sierpnia 2017, 11:47
Zabory zrobiły swoje...
Bartłomiej Daszkowski Sobota, 26 Sierpnia 2017, 0:31
"Kreowanie własnego środowiska eksperckiego wspierającego narracje sprzyjające Rosatomowi. Można do tego celu wykorzystać „akademie liderów” organizowane przez dobrze spenetrowane przez rosyjskie służby środowiska skrajnej prawicy w Polsce z jednej strony oraz organizacje ekologiczne z drugiej." Proszę wymienić jedno polskie stronnictwo prawicowe nieoptujące za budowaniem geopolitycznej suwerenności Polski, a namawiające do współpracy z Rosją w materii bezpieczeństwa energetycznego albo przestać pisać bzdury o jakichś niewymienionych z nazwy "środowiskach skrajnej prawicy". Ruch Narodowy? ONR? KNP? Nawet korwinistom nie przyszedłby do głowy taki pomysł.
Harry Piątek, 25 Sierpnia 2017, 21:20
"Rosjanie będą robić wiele, aby zamierzenia polskich władz nie wyszły poza sferę planowania"
I w tej sytuacji jestem po stronie Rosji. Tam gdzie elektrownie atomowe tam, wcześniej czy później katastrofa ekologiczna na skalę niewyobrażalną dla przeciętnego śmiertelnika.
Viggen Sobota, 26 Sierpnia 2017, 16:26
Chyba, że tylko się bawią w elektrownie atomowe jak Grad i jego ekipa za kasę podatnika, wówczas jest ok co?Jednocześnie przypominam, że spółka Polska Grupa Energetyczna (PGE) i powołana przez nią do tej budowy spółka-córka PGE EJ 1 wydała na przygotowania od 2009 roku do końca 2014 roku kwotę ponad 182 mln zł.
PolExit Piątek, 25 Sierpnia 2017, 20:29
Mnie osobiście najbardziej by pasowała współpraca przy Budowie z Korea PLD, zwłaszcza gdyby powiązać ja ze współpraca militarna i i stritce ekonomiczna np. budowa fabryk Samsunga (+ transfer technologii) i polska jako hub na Europę i okolice. Ale jeżeli Chińczycy proponują budowę fabryki aut elektrycznych za 250 mld, no to sorry bierzmy Chińczyków, chyba ze Korea to przebije - albo Japonczycy. Najważniejsze by nie brać EA z Francji
Gość Piątek, 25 Sierpnia 2017, 16:54
Rosjanie wiedzą że EJ to czysty biznes. Tylko u nas w Polsce jeszcze tego nie mogą zrozumieć.
dim Sobota, 26 Sierpnia 2017, 14:09
"...Rosjanie wiedzą że EJ to czysty biznes..."

- Instaluję w domach i firmach pewne urządzenia, piszę to na serio. Następnie firmy płacą mi abonament. Ależ jasne, że jest to czysty biznes ! Pytanie dla kogo ? - dla mnie jest, ale czy dla klientów też ? A co mnie to obchodzi ? Każdy niech liczy sam u siebie.
dim Sobota, 26 Sierpnia 2017, 10:07
Mają swoje surowce, budują nie na swoim terenie, nie płacą polskich podatków, wreszcie zainteresowani są w uzależnieniu energetycznym i w konsekwencji w przejęciu rynku sprzedaży energii. Całej energii, nie tylko energetyki.
Z drugiej strony - jaka ta Rosja wredna, że wszędzie pilnuje własnego interesu! No zupełnie inaczej, niż wszystkie inne normalne kraje świata !
As Piątek, 25 Sierpnia 2017, 15:51
Lepiej być straszonym odcięciem dostaw energii z Rosji niż odgłosami odpalanych rakiet. A jeśli chodzi o elektrownie atomową to jeszcze setki lat.
Artiom Gripas Piątek, 25 Sierpnia 2017, 15:41
Budowę linii 400kV Kozienice-Ołtarzew storpedował nie kto inny, tylko minister Szyszko. Na razie moc z nowego bloku elektrowni Kozienice, będzie szła do Warszawy przez Siedlce. Wiecie panowie ja tak myślę, że Ruscy kupili Dalekovod, chyba nie po to, żeby stracić. Trójmorze, jakie trój może?
węgiel stop Piątek, 25 Sierpnia 2017, 20:36
Warmia i Mazury mają ogromny potencjał w zakresie rozwoju elektrowni wodnych. Widziałem stare niemieckie mapy z 1936 roku. Na tych mapach były setki działających elektrowni wodnych, których obecnie nie ma. Dlatego można je wybudować za grosze (infrastruktura jest gotowa). Natomiast elektrownie atomowe powinny powstać w Polsce (i to w trybie ekspresowym) w zamian za zamknięcie trujących elektrowni węglowych (emisja kadmu, rtęci, radonu itd).
Marek Sobota, 26 Sierpnia 2017, 16:12
Kiedyś, przed wojną (bo to przedwojenny pomysł jeszcze), przy pomocy Soliny planowano zasilać COP. Spróbuj przy pomocy hydroenergetyki zasilać Polskę z jej obecnymi potrzebami energetycznymi.
Powodzenia życzę.
Weź tylko pod uwagę, że nasz kraj to nie Norwegia.
MacGawer Sobota, 26 Sierpnia 2017, 20:08
NO i co z tego, że nie jesteśmy Norwegią? Czy daje to patent na nieszczenie tego co przed wojna pracowało i dawało czyste kWh? Za PRL napatrzyłem się na róznego rodzaju podupadające instalacje i nie widze powodu by powielać tamte błędy. Zwłaszcza, że kluczowe elementy infrastruktuy czesto sa i wystarczy niewielki remont by wszystko ruszyło. Kilka lat temu na pobliskiej rzeczce ożywono stary młyn, teraz daje prąd. I nie jest ważne ile MWh, nawet największy ocean składa się z kropel wody - na świecie zuzywa się ok. 13 mld Mtoe energii pierwotnej z czego prawie 1 mld pochodzi z el. wodnych. Z całą pewnością gros stanowia względnie małe obiekty jakich nawet w Polsce można duzo wybudować...
Wlasciciel elek . Ploty rzeka Rega Sobota, 26 Sierpnia 2017, 10:37
To buduj czlowieku, tyko ze zapotrzebowanie na energie elektryczna w 36 roku ma sie nijak do dziesiejszego , klanapowy ekspert od siedmiu bolesci , kiedys w domach uzywano tylko swiatla i to nie wwszedzie oraz radia , porownaj to z dzisiejszymi laptopami , czajnikami, telewizorami 2-3 szt, dekoderami , mikrofalami , itd itp. Infrastruktura juz jest , ciekawe gdzie , jak mozna porownywac stare mury oraz zamolone kanaly doprowadzajace wode do turbin , heeeh fachowiec
olo Piątek, 25 Sierpnia 2017, 13:21
Dlatego Polska musi zwrócić uwagę aby nie dopuścić rosyjskiej energii na polski rynek jak to zrobiono z węglem. Rosja to bandycki kraj i zawsze będzie traktował nośniki czy samą energię jak broń strasząc embargiem.
Jak mamy budować to dwa kierunki Japonia & Korea w połączeniu z inwestycjami tych krajów w polski elektryczny samochód.
adam3 Sobota, 26 Sierpnia 2017, 0:33
Japonia i Korea to byłby moim zdaniem świetny pomysł,ale w kwestii elektrycznych samochodów jestem trochę sceptyczny.
Marek Piątek, 25 Sierpnia 2017, 22:25
Z reaktorami?
Japonia być może.
Ale jeśli chodzi o Koreę, to chyba raczej Indie.
Elektrownie atomowe to coś, co niekoniecznie ma służyć celom pokojowym.
hajer Piątek, 25 Sierpnia 2017, 19:29
W tym roku mamy rekordowo duży import rosyjskiego węgla do Polski
dimitris Niedziela, 27 Sierpnia 2017, 8:31
Tyle, że odpowiedzią nie powinien być ustawowy zakaz, a domy posywne. Lub bliskie pasywnym. Oszczędzą nawet 90% energii obecnie zużywanej.

Przy czym stare domy ocieplać można niemal równie skutecznie, jak nowe - przykład Niemiec. Choć wydawałoby się, że w 28 roku niepodległości winien to być raczej przykład Polski ? Niestety nie jest.