Japoński atom dla Polski? [RELACJA ENERGETYKA24 Z TOKIO]

Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 9:16
Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 9:16
Piotr Maciążek

Polska najprawdopodobniej zrealizuje budowę pierwszej siłowni jądrowej na swoim terytorium. Japończycy włączają się w walkę o kontrakt na polski atom.

W ubiegłym tygodniu Dziennik Gazeta Prawna poinformował, że według jego nieoficjalnych źródeł ministerstwo energii będzie kontynuować budowę pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Mimo, że resort zdementował tę informację, a oficjalna decyzja (przewidziana jeszcze na ten rok) nie zapadła, to wiele wskazuje na to, że gazeta może mieć rację. Aktywnie do gry o kontrakt nad Wisłą włączają się bowiem Japończycy, którzy zorganizowali polskim dziennikarzom wyjazd do Japonii (w pierwszej połowie roku w podobnym uczestniczyli przedstawiciele ministerstwa energii). W planie wizyty uwzględniono m.in. odwiedziny siłowni jądrowej Kasziwazaki-Kariwa (największej na świecie) oraz Takahama. W budowie tych obiektów uczestniczył koncern Hitachi, który w maju otworzył biuro w Warszawie (przy konstrukcji pracowała również Toshiba, będąca właścicielem Westinghouse. Oba podmioty interesują się polskim rynkiem). Na tym działania Japończyków (poprzez JAIF - organizację promującą energię jądrową finansowaną z budżetu japońskiego) się nie kończą. W przyszłym miesiącu planowane jest specjalistyczne polsko-japońskie seminarium w Krakowie, a w listopadzie w Warszawie. Kontakty są więc intensywne.

Oczywiście w działaniach Tokio nie chodzi jedynie o chęć zdobycia nowego rynku, ale także poprawę swojego wizerunku po tragicznej katastrofie w Fukushimie, gdzie rekordowe trzęsienie ziemi i tsunami uszkodziło lokalną siłownię (epicentrum znajdowało się niedaleko obiektu). Dlatego nieprzypadkowo elektrownia Kasziwazaki, którą przyjdzie mi odwiedzić to siłownia, którą wyłączono po tym wydarzeniu (obecnie nie działa), natomiast Takahama to obiekt, który został niedawno włączony do pracy (uruchomiono do tej pory 5 z 45 bloków na terenie kraju; udział atomu w miksie energetycznym spadł w 2014 r. z 29 do 0%). Japonia wraca bowiem do energetyki nuklearnej (m.in. z powodu wzrostu cen energii. W 2014 r. dla domów i przemysłu wzrosły kolejno o 25% i 38% w stosunku do 2011 r.), a obecna strategia energetyczna przewiduje m.in. redukcję emisji gazów cieplarnianych pomiędzy 2013 a 2030 r. o 27% (to podobne cele jak w Europie). Jest to bardzo silnie akcentowane, ponieważ Japończycy doskonale zdają sobie sprawę z głównej przyczyny, dla której władze w Warszawie zastanawiają się nad realizacją własnego projektu jądrowego. Jeżeli uda się wpłynąć dyplomatycznie na zapisy pakietu zimowego proponowane przez Komisję Europejską, nakładające limit emisyjny 550g/kWh na instalacje energetyczne w krajach UE (eliminuje on elektrownie węglowe), to atom uśredniłby łączną emisję CO2 przez Polskę i pomógł wypełnić normy polityki klimatycznej Wspólnoty.

Warto także podkreślić, że oprócz kwestii emisyjnych już na samym początku wizyty dla polskich dziennikarzy zaakcentowano także inną niezwykle palącą nad Wisłą sprawę tj. koszty budowy siłowni jądrowej. Posłużono się tu dwoma przykładami. Z jeden strony poinformowano, że 1 blok elektrowni w Kasziwazaki (znajduje się w planie wizyty studyjnej dla dziennikarzy) kosztował 8 mld $. Z drugiej strony posłużono się wyliczeniami rosyjskimi wobec planowanej siłowni jądrowej w Turcji. Według tych bardzo optymistycznych danych (co podkreślono) koszt budowy 4 bloków o łącznej mocy 1200 MW kosztowałoby 20 mld $. Konstrukcja obiektu trwałaby 5-8 lat, operacyjność obiektu to 40-60 lat, a wycofywanie z użytku 30-40 lat. Kwota ta nie uwzględnia jednak opóźnień czy nowych kosztów bezpieczeństwa, które rosną w związku z m.in. zagrożeniem terrorystycznym. To bardzo istotna informacja.

Jak widać, Japończycy aktywnie włączają się w walkę o polski atom i najwyraźniej biorą poważnie pod uwagę możliwość jego powstania. Jako ich główni konkurenci jawią się Korea Południowa i Chiny [więcej na ten temat: Kto zbuduje polską elektrownię jądrową? Cztery możliwości]. Państwo Środka ze względów ustrojowych i politycznych ma teoretycznie mniejsze szanse na zwycięstwo, jednak może zapewne zaoferować największy offset w ramach projektu, a ministerstwo energii jest nim bardzo zainteresowano jak twierdzi polska prasa.

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

11 komentarzy

hi he Wtorek, 08 Sierpnia 2017, 6:51
najlepiej jest wybudować takową przy granicy z Niemcami w okolicy Szczecina a drugą w Braniewie. Na podwórku tychże elektrowni umieścić skład materiałów wybuchowych, w razie W :)
man42 Wtorek, 08 Sierpnia 2017, 19:40
Szczecin przechodzi ale Braniewo juz nie koszty za duze moze moze byc Zarnowiec
mamy Radzikowo maly szach trzymam kciuki za dobra zmiane mamy chociaz nadzieje najwazniejsz budzet. OPL Homar Borsuk Kruk OP
aaaaaa Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 21:46
chiński, japoński, koreański. Jaki jeszcze?
Waldek T. z Berlina Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 18:44
Czy wraz z japońskę elektrownią kupią sobie nadzór mafii japońskiej? Kto będzie odbierał odpady poprodukcyjne (promieniujące staby)? Czy przewidziano szkolenia dla kamikadze (Likwidatorów) skutków awarii w elektrowniach? Czy nie czas pomyśleć o zabezpieczeniu dostaw uranu w Afryce przy pomocy wojskowej? Czas zainwestować w przemysł farmaceutyczny pod kątem produkcji antyrakowej. Dużo zdrowia!
Waldek T. z Berlina
PL Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 14:56
Ja już nie wierzę że w Polsce powstanie kiedykolwiek elektrownia atomowa,gadki,szmatki już od tylu lat a decyzji jak nie było tak i niema.Wybudowaliby i mielibyśmy prąd dla siebie i na sprzedaż a tak niedługo będziemy musieli kupować prąd na Białorusi
Wiktor Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 14:21
Ze względów technologicznych należy patrzeć na pasywne systemy bezpieczeństwa oraz możliwość zastosowania paliwa uranowo-torowego.
Dodo Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 13:40
Francja i Chiny odpadają w przedbiegach. Bez szczegółów zarówno oferta Korei jak i Japonii wydaje się dobra, wybrałbym jednak Japonię. Korea Południowa może się wplątać w wojnę z grubym Kimem z północy i wtedy będą mieli inne sprawy na głowie niż nasza elektrownia. Oczywiście w razie konfliktu Japonia też może ucierpieć, ale jest to dużo mniej prawdopodobne. Stawiam na Japonię.
man42 Wtorek, 08 Sierpnia 2017, 19:50
Police reaktor termalny dla fabryki Zarnowec energetyczny i mamy Koreanczykow trzymaja terminy koszty japonczyko zeby byla konkurencja
ern Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 9:57
8 mld $ za blok i największy offset? Co na to Korea?
trg Poniedziałek, 07 Sierpnia 2017, 11:58
Raczej, co na to Chiny?
ern Wtorek, 08 Sierpnia 2017, 6:26
Raczej wiemy że mimo entuzjazmu Morawieckiego Chiny odpadną, zatem co na to Korea?