Niemiecki lobbing osłabi amerykańskie sankcje na Rosję [KOMENTARZ]

Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 12:28
Dr Przemysław Zaleski

Wtorek 25 lipca 2017 zapisze się chlubnie jako data kolejnego wyraźnego i zdecydowanego sprzeciw przeciwko praktykom Rosji, Korei Północnej i Iranu na arenie międzynarodowej. Amerykańska Izba Reprezentantów w głosowaniu prawie jednomyślnie (419 głosów za, 3 przeciw) zatwierdziła projekt ustawy dotyczący zaostrzenia sankcji wobec tych krajów. Powody nałożenia sankcji na Rosję są dla całej społeczności międzynarodowej zrozumiałe, ponieważ dotyczą zarówno kryzysu ukraińskiego (zwłaszcza aneksji Krymu), jak i rosyjskiej ingerencji w wewnętrzne sprawy USA, czyli w wybory prezydenckie (co potwierdziło śledztwo FBI).

Sankcje przeciw Rosji wywołały jednak nerwowość i sprzeciw tzw. starych krajów UE, które choć „dyplomatycznie” sprzeciwiają się polityce zagranicznej Federacji Rosyjskiej, to jednak w praktyce chcą utrzymać z nią relacje biznesowe. Senat USA większością głosów zaakceptował ustawę Izby, jednakże wskutek interwencji Niemiec zmodyfikował część jej zapisów podnosząc w ostatecznym kształcie ustawy próg, od którego projekty energetyczne z rosyjskim udziałem mogą zostać objęte sankcjami. Obejmie ona spółki z rosyjskim kapitałem w projekcie energetycznym przekraczającym 33 procent. Ponadto, dzięki silnemu lobbingowi Niemiec udało się także wprowadzić do zmienionej ustawy zapis, że sankcje będą uzgadniane w porozumieniu z sojusznikami czyli co oznacza, że Komisja Europejska będzie naciskać na administrację amerykańską aby nie blokować tych projektów, którymi są zainteresowane firmy z UE. Jak podkreślał podczas konferencji rzecznik niemieckiego MSZ Martin Schaefer ,,nie możemy zaakceptować sytuacji, w której amerykański rząd, amerykańska polityka, amerykański Kongres pod płaszczykiem sankcji realizuje politykę przemysłową na korzyść amerykańskich koncernów energetycznych…". Ostatecznie Komisja Europejska uzyskała zapewnienie, że ustawa "nie będzie wprowadzać przeciwko europejskim firmom (współpracującym z Rosją- PZ), sankcji automatycznie, ale upoważnia prezydenta USA do nałożenia ich w razie potrzeby.

Jest to niewątpliwie duży sukces lobbingu Niemiec, bo udało się w dużym stopniu wpłynąć na administrację rządową i samego Prezydenta USA. Z doniesień prestiżowych amerykańskich dzienników, takich jak „New York Times”, można wywnioskować, że administracja wolała zachować większą elastyczność wobec Kremla. Doradcy prezydenta wskazywali także, że sankcje są raczej prerogatywą Prezydenta i Kongres za bardzo ingeruje we władzę wykonawczą, ograniczając możliwości negocjacyjne administracji rządowej. Ostatecznie ustawa w nowej wersji została podpisana. Interesującym wątkiem jest fakt, o którym napisał "Financial Times", że Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wydał dyspozycje, aby przygotować możliwe działania retorsyjne, jakimi Bruksela powinna zareagować, jeśli amerykańskie sankcje uderzyłyby w europejskie przedsiębiorstwa.

Zobacz także: Amerykańskie sankcje "Trumpoliną" dla europejskiej solidarności energetycznej [KOMENTARZ]

Tak nerwowe i niespotykane dotąd w kontaktach z USA reakcje związane są z rosyjskimi projektami, które cześć krajów UE (w tym Polska) uznaje za szkodliwe i uderzające w solidarność Unii. Jak wynika z danych opublikowanych przez platformę medialną Euractiv (specjalizującą się w polityce europejskiej), stare kraje UE najbardziej obawiają się obłożenia sankcjami projektów energetycznych z gazociągiem Nord Stream 2 na czele. W projekt ten są zaangażowane brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell, niemiecki Uniper, austriacki OMV, francuski Engie (dawne GDF Suez) i niemiecki Wintershall. Ponadto wśród zagrożonych sankcjami projektów wymienia się egipskie pole gazowe Zohr (gdzie znaczącym udziałowcem jest Rosnieft, włoski ENI i brytyjski BP), terminal gazu skroplonego na Sachalinie (udziałowcami są Gazprom i Shell), gazociąg Błękitny Potok - (udziały ma w nim włoski ENI i Gazpromu) a także dopiero planowane projekty, jak terminal LNG w zatoce fińskiej czy uruchomienie importu gazu z azerskiego złoża Shah Deniz.

Rosja przygotowała odwetowe działania dyplomatyczne redukując możliwą ilość pracowników amerykańskiej administracji do 455 i pozbawiając ich praw do korzystania z nieruchomości pod Moskwą (przy ul. Dorożnej i rezydencji w Srebrnym Borze), ale były to jedynie kroki na potrzeby polityki wewnętrznej. Rosja doskonale zdaje sobie sprawę z istoty sankcji i potraktowała je poważnie, czego przykładem jest przyspieszenie realizacji drugiej nitki gazociągu Turkish Stream. Według informacji prasowych specjalna jednostka „Audacia” przemieszcza się ze średnią prędkością 4-5 km na dobę wzdłuż trasy pierwszej nitki Tureckiego Potoku, co jest typową prędkością dla układania płytkomorskiego odcinka gazociągu. Z kolei na odcinku głębokomorskim pracuje statek „Pioneering Spirit” – obecnie największa na świecie jednostka przeznaczona do instalacji platform i układania rurociągów (obie należą do szwajcarskiego koncernu Allseas). Rosja obawia się, że pod wpływem sankcji wzmocni się i tak trwający odpływ kapitału, a budżet zostanie osłabiony przez odłożenie lub opóźnienie wielu projektów. Poza projektami wymienionymi przez Euroactiv, kłopoty będą mieć także inne inwestycje jak Petroperiha w Wenezueli (Rosnieft), Solimoins w Brazylii (Rosnieft), projekt Tano na szelfie w Ghanie (Łukoil) oraz projekt Trident w rumuńskiej strefie Morza Czarnego (Łukoil jest operatorem i posiada 72 proc.). Oczywiście Rosja wdrożyła natychmiast plany dezinformacyjne ukrywając informację o wielu projektach. Niedostępne są m.in. dane o tym, czy statki koncernu Allseas realizują drugą nitkę Turkish Stream, oraz- o czym poinformował Reuters- na temat zmiany nazwy surowca wydobywanego w obwodzie samarskim z „gazu łupkowego” (objętego zakazem dostarczania technologii) na „złoża wapieni” (których w zakazie nie ma).

Zobacz także: „Winter is coming": Putin chce zostać królem Północy [KOMENTARZ]

Walka o skuteczność sankcji dopiero się zaczyna, a jak widać strona rosyjska zyskała silnego sprzymierzeńca w postaci dominujących krajów UE, które zaatakowały nie tylko USA, ale także te kraje europejskie, które są za nałożeniem sankcji. Szczególna (w mojej opinii pozytywna) rola przypadła Polsce, która została obwołana „koniem trojańskim USA” bo tak należy odebrać wywiad udzielony przez jednego z menedżerów austriackiego koncernu OMV – który jest udziałowcem projektu Nord Stream 2, który zarzuca Polsce m.in. chęć zarabiania na dostawach LNG z USA, zapominając, że jednym z celów budowy drugiej nitki gazociągu północnego jest rezygnacja z opłat tranzytowych dla Polski. Niestety, ostatnie wydarzenia wskazują, że w przypadku sektora energetycznego coraz trudniej o solidarność europejską, ponieważ przychody finansowe z realizacji wspólnych projektów z Rosją są niekiedy ważniejsze niż budowa wspólnoty w ramach struktur europejskich. Polska nie powinna zatem rezygnować z własnych planów strategicznych w tym obszarze, takich jak kontynuacja rozbudowy gazoportu i budowy Baltic Pipe. Wypowiedz wiceprezesa PGNiG Macieja Wożniaka o kontynuacji dostaw gazu skroplonego w kontraktach krótko i średnioterminowych w umowach dwu- i ośmioletnich zarówno z kierunku amerykańskiego, jak i innych jest najlepszą odpowiedzią na zarzuty wobec Polski. Zresztą, jak mówi mitologia, Odyseusz – pomysłodawca konia trojańskiego- był władcą mądrym i przebiegłym.

Dr Przemysław Zaleski
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

16 komentarzy

Bartek Piątek, 11 Sierpnia 2017, 7:34
Bardzo splaszczone i powierzchowne spostrzeżenia...
Byc może rola Niemiec byla nadrzędna ale czy inne kraje zaangażowane w projekty z Rosjanami nie lobbowały? Poza tym o jakim wplywie na Trumpa mowa skoro ta ustawa została mu narzucona. Moim zdaniem akurat w tej sprawie Trump i KE szły ręką w rękę do efektu jaki został uchwalony.
De Retour Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 21:44
Sankcje na Rosję były ustalane wspólnie przez USA i UE. Kongres chcąc zablokować reset Trumpa z Rosją wbił pierwszy klin w jedność Zachodu. Jest normalne, że UE podejmuje kroki by nie stać się ofiarą wewnętrznych sporów USA i zachować podmiotowość, realny wpływ na sposób rozwiązania problemu Rosyjskiego.  Politycznie jest wręcz do tego zmuszona.  Co politycznie wygrywa Polska popierając nowe sankcje ? Już raz poparlismy USA w sporze ze "Starą Europą" Jak widać nie uczymy się na własnych błędach.
Marek Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 18:39
No to już chyba koniec bajeczek na temat tego, że powinniśmy zachowywać się lojalnie w stosunku do naszych partnerów z tak zwanej "starej unii". Coraz bardziej oczywiste jest także to, że w chwili obecnej, w naszym interesie jest stawiać na USA i nie oglądając się na Europę realizować to, co dla nas korzystne.
Nie wykluczone także to, że nie przepadający za Niemcami Trump ma jaja i z owego upoważnia od nakładania sankcji będzie korzystał.
Boczek Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 16:57
Po pierwsze,
Trump sankcje te kierował jedynie przeciwko Teheranowi. Rosji tam w ogóle nie było! To Kongres dołożył Rosję i "ubezwłasnowolnił" Trumpa, w obawie aby tej części przeciw Rosji nie wycofał - ze wzgledu na jego już 30(! - od 1984) letnie powiązania gospodarcze z Rosją.

Po drugie,
Niemcy to mają tam tyle do gadania, co przysłowiowy Żyd za okupacji. Główni lobbyści to były koncerny amerykańskie. Wystarczy napisać - russia sanctions against lobbying i już mamy (CNN, FOX);
CNN
"More than a dozen companies want changes, according to the aides, and their lobbyists and the trade associations representing them have been on Capitol Hill in recent days meeting with congressional staff to try to push for changes to the legislation."
"The companies that have expressed concerns include oil and energy giants like BP, Exxon and General Electric, aerospace leader Boeing and banking conglomerates Citigroup, MasterCard and Visa, according to congressional aides, lobbyists and industry officials.
Manufacturers including Ford, Dow Chemical, Procter & Gamble, International Paper, Caterpillar and Cummins have also raised issues with how the measure could impact their businesses, the sources say. "
"European countries have also objected to the bill, saying it will disadvantage their energy companies."

FOX
"Oil Giants Lobby Against Bill to Toughen Russia Sanctions "
"The pushback from energy companies such as Exxon and Chevron Corp. -- and other industries -- threatens to complicate House passage of the legislation,... "
To tyle na temat tych cacy Amerykanów - a szczególnie Trumpa.

Po trzecie,
Niemieckie koncerny wiedzą dobrze, że niemiecki urząd regulacyjny po wielomiesięcznym przygotowywaniu de facto 26.07.2017 zatrzymywał NS II, poprzez zakaz rozbudowy infrastruktury towarzyszącej.
A to na temat tych beee Niemców.

Jest to bardzo niebezpieczna dla naszej przyszłości, rozwoju i niepodległości polityka, jeżeli będziemy sobie budować nasz obraz polityczny świata i tym samym naszą politykę, na fałszywych czy niepełnych informacjach, czy przesłankach. Wylądujemy tam gdzie już od 250 lat naszej historii nasza taka polityka nas prowadziła - podejmowanie błędnych decyzji strategicznych, izolacja i w końcu osamotnienie polityczne i w efekcie militarne.

I co gorsza, brak jest głosów rozszerzających pole postrzegania. Wszyscy jak jeden mąż prą w jednym kierunku.

Quo vadis Polsko?
LNG second (d. Nabucco first) Sobota, 12 Sierpnia 2017, 12:20
Boczek czy mógłbyś rozwinąć prostymi słowami, kto chce a kto nie chce tych sankcji po stronie amerykańskiej i dlaczego? Dlaczego Kongres odłożył sankcjami Rosję? W co grają Amerykanie Twoim zdaniem?
Boczek Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 12:53
Trump chciał sankcji jedynie przeciw Teheranowi - tak się to zaczęło.
Kongres jednak również przeciw Rosji - brak postępu w sprawie Ukrainy, obejście sankcji przez Rosjan w absolutnie debilny sposób (Siemens) dopełniło reszty.
W związku z powiązaniami Trumpa z Rosją, i w obawie, że mógłby cofnąć te przeciw Rosji, został tu ubezwłasnowolniony i odebrano mu możliwość ich cofnięcia. Jedynie kongres może to teraz zrobić.
Naturalnie chodzi też o wyhamowanie Rosyjskiej ekspansji z Gazem:
- kasa dla USA
- brak kasy dla Rosji + osłabienie bata gazowego
Przy tym, z tych dużych stołów spadają duże okruchy dla nas - tyle, że nie potrafimy ich wykorzystać.
Ze wszystkimi jesteśmy skłóceni:
- V4 i Międzymorze to de facto fikcja. Macron jedzie do 5 z tych państw i omija szerokim łukiem Polskę. Nie jesteśmy w stanie nikogo wciągnąć w LNG i Baltic Pipe.
- Trójkąt Weimarski w hibernacji
A kto nie siedzi przy stole, ten ląduje na karcie dań.

Amerykanie grają mimo woli dwie gry:
- klasyczna polityka - Kongres
- prywatny biznes Trumpa. Nie oszukujmy się - on tylko po to chciał zostać i został przez przypadek prezydentem.
Ma problem, bo ma przeciw sobie swoją własną partię i większości parlamentarne. Ci mają uzasadnione obawy:
- jego już 30 letnie kontakty z Rosją
- zadłużenie po uszy w zagranicznym banku Deutsche Bank - i to całej rodziny
Aktualnie mamy sytuację, że Trump de facto w USA nie rządzi - na własne życzenie, bo ciągle nie może pojąc, że firmą i państwem rządzi się inaczej.

Mamy też bardzo słaby wzrost gospodarczy w USA, co mu podcina skrzydła - pierwotny czar Trumpa minął. W wyniku amerykańskiej ordynacji wyborczej został prezydentem otrzymując 3 mln mniej głosów. Efekt ten nie będzie jednak funkcjonował w wyborach stanowych i do Kongresu. Zatem będzie coraz bardziej pod górkę.
Tak to widzę i w zawiązku z tym uważam, że prowadzimy aktualnie błędna politykę, stawiając jedynie na USA i kłócąc się z D, F, UE. To z kolei ma negatywny wpływ na V4 etc. - nikt nie chce mieć nic do czynienia z awanturnikiem. Dobra politykę robi się po cichu!
Tu ciekawa konstelacja - z powodu co najmniej Czech nigdy nie będzie funkcjonowało V4, jeżeli będziemy stali w konfrontacji do Niemiec. Z reszta jakakolwiek konfrontacja z Niemcami (jak i kazdym innym) wyjdzie nam bokiem, bo wystarczy spojrzeć na ich dane gospodarcze i budżet i nie trzeba być prorokiem, aby stwierdzić, że w najbliższych latach ich pozycja i waga polityczna będzie coraz bardziej rosła. Tym bardziej, ze znaczenie GB dzięki brexitowi będzie dalej spadało ("kto nie siedzi przy stole..."), a my na własne życzenie nie chcemy wypełnić części tej próżni.
Trump będzie się próbował ratować Koreą Pn. - tyle, że znów siodła konia przez głowę.
Niestety, jego upadek jest realnie możliwy - na co nasza polityka nie jest w ogóle przegotowana.
Natomiast kopiemy się z koniem Niemcami. Merkel zarzyna politycznie Ziomkostwa, a my dokładamy do ich pieca - czyli robimy babci na złość ucinając sobie palec.

Jest źle. Wymyślamy sobie wyimaginowanych wrogów i przykładamy miarkę polityczną Europy, która już od 100 lat nie istnieje.
kpina Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 15:10
W ramach sankcji Bułgaria zrezygnowała z South Stream , po czym Niemcy pozyskali North Stream II.
dimitris Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 21:26
Z Bułgarią to nie tak. Bułgaria, pozbawiona środków, rozglądała się zawsze jak by tu wnieść w aporcie grunt itd, w zamian uzyskując współwłasność rurociągu? i jeszcze następnie zaraz ją z zyskiem odprzedać? Znam tę sprawę z tematu Burgas-Alexandoupoli.
Tutaj to Bułgaria uznała, że z South Stream nic jej takiego nie wyjdzie, ani też nie poszerzy jej bezpieczeństwa importowego. Wybrała opcję wspólnego z Grekami gazoportu i rurociągu z Alexandroupolis. W której to opcji ma jednocześnie i gaz rosyjski, przez Turcję, odbierany na granicy Grecji, i możliwość podparcia się także dostawami płynnymi z Bliskiego Wschodu.

Warto odnotować niesamowitą historycznie i od circa 1300 lat poprawę stosunków grecko-bułgarskich. Są dobrosąsiedzkie i nawet dość ciepłe. Nikt w taką możliwość nie wierzyłby jeszcze w pokoleniu mego taty.
anda Piątek, 11 Sierpnia 2017, 22:05
Jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli władz dali się nabrać na zapewnienia amerykanów i utrącili EA i SS no to teraz mają za swoją głupotę, amerykanie owszem zbudują EA ale na niekorzystnych warunkach i za wyższą cenę, Bułgaria będzie zmuszona importować gaz z Turcji co jest jej nie na rękę. A teraz próbują wrócić do EA ale z Rosjanami i przynajmniej żeby jedna nitka SS docierała do Bułgarii i tak się wychodzi na "przyjaźni" z USA
edi Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 14:38
Ktoś jeszcze wierzy w DEMOKRACJĘ ? Niemcy mają gdzieś EU i po trupach prą do geszeftu z Rosją. A jeszcze niedawno Trumpa nazywali przyjacielem Putina.
Ponda Baba Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 21:12
Wy na pewno nie ale my wierzymy i musicie się bardziej postarać jeśli chcecie osiągnąć coś więcej niż uśmiech politowania.
LNG second (d. Nabucco first) Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 14:15
Jak się popatrzy z jednej strony na spadek przychodów z eksportu surowców, a z drugiej na oficjalne dane statystyczne publikowane przez rosyjski urząd statystyczny to wprost nie można uwierzyć, że Rosja gospodarczo mimo wszystko trzyma się nieźle. Ja wiem, że niedługo u nich wybory, ale z drugiej strony to aż nie chce mi się wierzyć w optymistyczną statystykę rosyjską.
LNG second (d. Nabucco first) Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 14:07
Może i sankcje zostały nieco stępione, ale mimo wszystko jesteśmy cały czas w trendzie zwiększania sankcji przez USA. To musi się negatywnie odbić na gospodarce rosyjskiej, a co za tym idzie na możliwościach budowania potężnej i nowoczesnej armii. Rozgrywki na polu ekonomicznym są dla Rosji wielokrotnie bardziej kosztowne niż koszt bezpośredni działań w Donbasie.
kierowca Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 13:07
a na shellu dalej pelno tankujacych
Gwarek Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 21:22
Ja już dawno przestałem tam tankować
Boczek Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 17:32
Europejskie firmy nie były w ten lobbing zamieszane.
russia sanctions against lobbing - enter i już mamy CNN i FOX z bez mała całym przekrojem amerykańskiej gospodarki.