Wybory w Niemczech przyspieszą "energetyczny rozbiór Polski"? [ANALIZA]

16 maja 2017, 15:45
Fot. malditofriki / Flickr

Koncepcja Unii Europejskiej dwóch prędkości nie jest nowa w myśli politycznej państw „starej” UE. Wygranie wyborów przez Emanuela Macrona we Francji i bardzo prawdopodobne jesienne zwycięstwo Angeli Merkel w Niemczech zwiększają prawdopodobieństwo trwałej zmiany dotychczasowego modelu integracji europejskiej w tym właśnie kierunku. Taki scenariusz ma swoje głębokie implikacje dla bezpieczeństwa energetycznego  Polski.

Po pierwsze, Komisja Europejska będzie w większym stopniu, poprzez dyrektywy, wpływać na opłacalność produkcji energii elektrycznej pozyskiwanej z węgla. Spowoduje to znacznie większe koszty utrzymania obecnego modelu produkcji energii elektrycznej w Polsce, niż wynikałoby to z samego mechanizmu ETS.

Po drugie, system ETS będzie miał większy wpływ na ceny energii elektrycznej po wzroście cen do emisji i bardzo prawdopodobnym porozumieniu Francji oraz Niemiec. W kontekście liberalizacji i regionalizacji rynku energii elektrycznej polskie firmy, takie jak: PGE, Tauron, Enea, Energa nie będą w stanie sprostać konkurencji zagranicznych producentów,  przede wszystkim z Niemiec, ale również w przyszłości z Białorusi (najtańszej elektrowni atomowej na świecie) oraz Ukrainy. Tym samym prawdopodobieństwo realizacji scenariusza energetycznego rozbioru Polski ulega zwiększeniu.

Po trzecie, niskie koszty stałe mimo wysokiego CAPEXu w przypadku energetyki odnawialnej spowodują trwałą marginalizację „zawodowych” producentów energii elektrycznej, a proces ten będzie politycznie wspierany przez instytucje UE i państwa „starej” Unii. Niestety struktura miksu energetycznego w Polsce powoduje, iż marginalizacja wymienionych powyżej czterech największych producentów spowoduje również osłabienie pozycji Rzeczypospolitej. Możliwości rządu w zakresie „obrony” firm energetycznych w UE wielu prędkości będą coraz bardziej mniejsze, z czego powinny one zdawać sobie sprawę.

Po czwarte, budowa Nord Stream II zostanie dokończona i uprzywilejowanie Rosji na rynku europejskim będzie wzrastać, ponieważ państwa „starej” Unii będą preferować rozwój gospodarczy bardziej, niż kwestie bezpieczeństwa. Niestety oznacza to również bardzo poważne utrudnienia dla Polski w realizacji inwestycji Baltic Pipe po stronie kosztów, finansowania, ale również politycznej woli.

Po piąte, mechanizmy unijnego wsparcia modernizacji sektora elektroenergetycznego będą bardzo ograniczone i nie będą dawały możliwości zachowania spójności między zróżnicowanymi pod tym względem państwami Unii. Koncepcja, aby fundusze europejskie po 2020 roku były skoncentrowane na zmniejszeniu różnic w szeroko pojętym sektorze energetycznym jest trudna do realizacji. Powoduje to szczególne niebezpieczeństwo dla Polski, kraju w porównaniu z państwami strefy euro, ubogiego w kapitał i o wyższych jego kosztach.      

Wymienione powyżej implikacje Unii Europejskiej dwu lub wielu prędkości nie muszą się jednak okazać tak dotkliwe i spowodować zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego RP. Jak każde zagrożenie są one również szansami. Mogą spowodować wypracowanie innowacyjnej strategii przeciwdziałania zagrożeniom, z wykorzystaniem narzędzi ekonomicznych, prawnych i administracyjnych. Mamy na to około 6 miesięcy - po tym czasie pozostaje nam  stosowanie polityki reaktywnej i dostosowawczej, a nie uczestniczenie w procesach decyzyjnych, jako równoprawny partner. Warto również otwarcie rozmawiać na temat problemów notyfikacyjnych dotyczących rynku mocy, kosztów i wpływie tego mechanizmu na nowe inwestycje, bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego oraz o kosztach dla konsumentów.

Kluczem do sukcesu jest oczywiście wykorzystanie technologii, własnych zasobów i efektywności energetycznej, wyjście z kręgu lobby grup interesów krajowych i zagranicznych, poszukiwanie alternatyw regulacyjnych oraz dokończenie zmian instytucjonalnych zapoczątkowanych utworzeniem Ministerstwa Energii - poprzez powołanie Rządowego Centrum Studiów Strategicznych oraz powtórne ustalenie efektywnych mechanizmów współpracy między Ministerstwem Rozwoju, Ministerstwem Energii, Ministerstwem Środowiska oraz Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa. Powrót do resortowości w myśleniu musi być szybko i bezwzględnie skorygowany.

Zobacz także: Tobiszowski: polskie stanowisko ws. pakietu zimowego popiera ponad 10 krajów

Zobacz także: Świrski: Polityka klimatyczna zaszkodzi polskim planom eksportu gazu

KomentarzeLiczba komentarzy: 20
lutnia
środa, 17 maja 2017, 00:04

Ktokolwiek godzi w bezpieczeństwo Polski i Narodu w postaci na wytwórczość energii de facto wypowiada bezpośrednio wojnę Całemu Narodowi!!!,w takim stanie rzeczy cza ogłosić Stan Wojenny i powszechna Mobilizację,zawiadomić USA i zaatakować Brukselę ,tylko stanowcze nie uspokoi temat inne rozwiązania nie wchodzą w grę.

Kolanko
środa, 17 maja 2017, 13:44

Sądzę, że jeszcze kilka lekcji dla lewaków z UE, jak jeść widelcem, to wszyscy będą czuć respekt przed Polską i będą jeść jej z ręki. Nie mamy czego bać się.

łukasz
czwartek, 18 maja 2017, 18:54

"Analizy" tego portalu to tak na prawdę PiSowskie gdybanie sponsorowane przez państwowy koncern a hasełko "energetyczny rozbiór Polski" to nie przesada - to nadużycie

mj12
wtorek, 16 maja 2017, 16:09

Artykuł pełen spekulacji i znakiem zapytania w tytule. Prawo nagłówków Betteridge'a się kłania, panie redaktorze.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24