Umarł South Stream! Niech żyje Jamał 2?

2 grudnia 2014, 09:00

Gazprom mimo fiaska projektu South Stream nie pogodzi się z kluczową rolą Ukrainy w zakresie tranzytu gazu na Zachód. Dlatego nieprzypadkowo na przełomie października i listopada br. w przestrzeni medialnej znów pojawiła się kwestia "Jamału 2". To inicjatywa zmierzająca do zwiększenia eksportu rosyjskiego błękitnego paliwa do UE przez białoruskie i polskie terytorium. 

Władimir Putin poinformował podczas swojej wizyty w Turcji, że budowa South Stream ("Południowego Potoku") nie będzie realizowana. To gazociąg, który miał przesyłać rosyjskie błękitne paliwo do państw UE (szczególnie Europy Środkowejomijając Ukrainę dzięki odcinkowi przebiegającemu przez Morze Czarne. Prezydent Rosji podkreślił, że w obecnych realiach tj. sprzeciwu Komisji Europejskiej wobec wspomnianej inwestycji, nie ma sensu jej kontynuować. Zamiast tego możliwa jest realizacja rurociągu dostarczającego surowiec poprzez akwen czarnomorski do Turcji. 

Kluczowe pytanie związane z fiaskiem South Stream dotyczy tego czy Rosjanie pogodzą się z tranzytową rolą Ukrainy w zakresie dostaw rosyjskiego gazu na Zachód? Moim zdaniem nie i zmodyfikują swoje plany w taki sposób by i tak dopiąć celu, który miał zostać zrealizowany za pomocą budowy Południowego Potoku. Nieprzypadkowo na przełomie października i listopada br. w przestrzeni medialnej znów pojawiła się kwestia "Jamału 2" a więc inicjatywy zmierzającej do zwiększenia eksportu rosyjskiego gazu do UE przez białoruskie i polskie terytorium. Jednym z elementów działań ukierunkowanych na odświeżenie tej koncepcji była wypowiedź Władimira Majorowa, dyrektora Transgazu (białoruskiej spółki-córki Gazpromu), który podkreślił 21 listopada br., że istniejąca infrastruktura Gazociągu Jamalskiego znajduje się u kresu swoich zdolności przesyłowych a firma rozważa budowę drugiej nitki wspomnianej rury. Tło polityczne tych słów wydaje się niezwykle interesujące. 

W dniach 20-21 listopada br. obradowała w Brześciu na Białorusi grupa robocza ds. energii polsko-białoruskiej komisji ds. współpracy gospodarczej. Gremium to spotkało się po raz pierwszy od 4 lat. Delegacjom przewodniczyli: po stronie polskiej wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz a po stronie białoruskiej, wiceminister energetyki Mihhail MihadiukWojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl, łączy powyższe spotkanie ze sprawą "Jamału 2" i niewykluczone, że ma rację. Bardzo możliwe, że strona rosyjska podjęła jego temat już  23 października   przy okazji spotkania Aleksieja Millera, prezesa Gazpromu, z ambasadorem RP w Rosji, Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Tym bardziej, że omawiali oni kwestie dostaw gazu do Polski w tym tranzytu surowca przez polski odcinek Gazociągu Jamał-Europa. Sprawa "Jamału 2" mogła być także poruszana na polsko-białoruskim forum inwestycyjnym, które odbyło się 1 grudnia w Warszawie z udziałem wicepremierów obu krajów, Janusza Piechocińskiego i Michaiła Russyja. Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), stwierdził zresztą na serwisie mikroblogowym Twitter, że miało ono wymiar energetyczny zarówno w aspekcie inwestycyjnym jak i eksportowym. Innymi słowy rozmowy na temat zwiększenia eksportu rosyjskiego gazu przez Polskę do UE (z pominięciem Ukrainy) mogą mieć już miejsce. Tezę tą uwiarygadnia fiasko budowy Gazociągu South Stream i rosyjska potrzeba znalezienia nowego sposobu na uderzenie w tranzytową rolę państwa ukraińskiego.  

Ostatnią kwestią wartą zastanowienia pozostaje to w jaki sposób Gazprom zamierza przekonać władze w Warszawie do swojej inicjatywy? Do tej pory strona polska nie była bowiem zainteresowana budową "Jamału 2" jak Rosjanie zwykli zwać projekt gazociągu, który przez terytorium Białorusi i Polski miałby dostarczać surowiec na Słowację i Węgry (w istocie to tzw. Pieremyczka). W swoim niedawnym tekście odpowiedziałem na to pytanieGazprom może zaproponować Polsce po prostu realizację drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego w kierunku Niemiec. W takim wariancie politycznego wsparcia dla całej koncepcji udzieliłby Rosjanom zapewne Berlin (szczególnie SPD i wicekanclerz Sigmar Gabriel). Co ciekawe taki zamysł idealnie wkomponowywałby się także w pomysł budowy nowego połączenia gazowego pomiędzy Polską i Ukrainąnagłaśnianego przez lokalne media od...kilku tygodni. Wspomniany interkonektor skutecznie wspierałby na poziomie medialnym (czy faktycznym to już inna sprawa) solidarność z Ukrainą... 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
internetowyjanusz
wtorek, 2 grudnia 2014, 16:22

Brawo! Rosja to nasi bracia.

Janek I. - Rusty Sparks
środa, 3 grudnia 2014, 17:32

Do Podpułkownika Waredy, "z prawej flanki", Wojmiła, Hansa Close, Witajcie ponownie, W obecnej sytuacji to Putin ma tak naprawdę trzy cele do osiągnięcia: - lotnicze i morskie zastraszenie państw UE i NATO ze szczególnym uwzględnieniem Pribałtyki (panowanie w basenie Morza Bałtyckiego) oraz Skandynawii (wrota do Arktyki) - rozbicie jedności państw NATO i UE (służyć do tego będzie agentura oraz agentura wpływu na Zachodzie vide czerwcowe spotkanie A. Dugina w Wiedniu z przedstawicielami skrajnie prawicowych partii europejskich, które zdobyły mandaty w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz zmasowana propaganda w Russia Today i podobnych mediach) - całkowite wypchnięcie USA z Europy (to będzie najtrudniejsze zadanie, Putin zapewne zdaje sobie sprawę, że to zajmie lata, a wzniecenie konfliktu na Ukrainie może odwrócić ten proces). Te cele całkiem niedawno przypomniał Z. Brzeziński w swoim waszyngtońskim wykładzie. Pamiętajmy także, że pozycja przetargowa Zachodu wcale nie jest taka mocna jak się wszystkim wydaje. Sankcje sankcjami, ale trzeba wspomnieć o ograniczeniach mentalnych Europy i USA (by nie nazwać tego dosłownie - tchórzostwem) oraz o innych istotnych czynnikach: - NATO, UE, IMF wysyłają sprzeczne sygnały Kijowowi w sprawie pomocy ekonomicznej dla Ukrainy. Z jednej strony zapewniają o wpsparciu, a z drugiej uzależniają udzielenie istotnego pakietu pomocowego od przeprowadzenia "reform." Ostatnio sam Frank-Walter Steinmeier ostrzegał przecież P. Poroszenkę, by "nie dolewał oliwy do ognia" poprzez złożenie wniosku o członkostwo Ukrainy w NATO. Słowa wypowiedziane w 2012 roku przez Jacka Bartosiaka z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych o wielce prawdopodobnym wystapieniu "nowej Jałty" zaczynają się stopniowo materializować. To zły prognostyk na przyszłość - ambiwalencja najważniejszego europejskiego gracza, czyli Niemiec Angeli Merkel. Tak naprawdę przewartościowanie polityki zagranicznej Republiki Federalnej ma niby nastąpić dopiero na pocz. 2015 r. (według przecieków jednego z komentatorów "New York Timesa" w Auswartiges Amt) - "Żadnych marzeń o członkostwie w Unii Europejskiej i NATO, panowie Gruzini." Niestety chyba dla Gruzji droga na Zachód została zamknięta. Świadczą o tym ostatnie dymisje prozachodnich ministrów w tym kaukaskim kraju, niedawny pakt Rosji z Abchazją oraz wysunięte ostatnio na kongresie we Władykaukazie przez południowych Osetyńców roszczenia terytorialne wobec Gruzji właściwej. Co do Mołdawii jestem bardziej optymistyczny. Umowa stowarzyszeniowa raczej wejdzie w życie, a w przeciągu kilku lat kraj ten miałby szanse wejść do UE; do NATO chyba raczej nie, ale nacisk Rumunii i USA, także i to może zmienić - w okresie styczeń 1915 - styczeń 1917 szykuje się w USA kolejna kohabitacja demokratycznego prezydenta i tym razem całkowicie republikańskiego Kongresu (wraz z Senatem) i realna groźba paraliżu decyzyjnego amerykańskich instytucji rządowych. Co więcej nadal nie zatwierdzono następcy E. Holdera (sprawiedliwość), a nazwiska następcy Ch. Hagela (obrona) nawet nie znamy. Miejmy nadzieję, że w przypadku tego drugiego resortu będzie to jakiś polityczny realista, a z punktu widzenia Europy nawet jastrząb - wojna z ISIS może na długie miesiące a nawet lata zaangażować wojskowo, finansowo, logistycznie, a przede wszystkim mentalnie Stany Zjednoczone, Europę i NATO. Pamiętajmy też, że nierozwiazywalna na ten moment jest sprawa Syrii B. Assada - zamrożenie negocjacji atomowych z Iranem na kilka kolejnych miesięcy też nie jest dobrym prognostykiem na przyszłość - tak chwalone przez niemal wszystkich komentatorów sankcje wobec Rosji, niedawno ogłoszone utrzymanie wydobycia ropy przez państwa OPEC oraz spadek wartości rubla mogą paradoksalnie mieć odwrotny skutek do zamierzonego. Zapędzony do narożnika Putin może zdecydować się na dalszą agresję. W końcu nię będzie miał nic do stracenia, prawda? - majowa gazowa "umowa stulecia" między Rosją a Chinami oraz ostatnia decyzja o sprzedaży rosyjskich zestawów S-400 armii chińskiej mogą doprowadzić do trwałego ukształtowania się "osi Moskwa - Pekin" na podobnej zasadziej jak "oś Berlin - Rzym" w okresie podpisywania Paktu Stalowego w 1939 roku, z tą tylko różnicą, że to Rosja wchodzi w buty Włoch i będzie młodszym partnerem Chin, a nie odwrotnie jak chciałby Władimir Władimorowicz - wczorajsze ogłoszenie przez Rosję zawieszenia projektu "South Stream" a także niedawne utworzenie arktycznego dowództwa wojsk Federacji Rosyjskiej mogą również świadczyć o postawieniu przez Moskwę na rozwiązania wojskowe. Zatem jak powinien Zachód obecnie i w najbliższej przyszłości postępować wobec Rosji? Wg mnie potrzebna jest silna, federacyjna, laicka Unia Europejska (tutaj zgadzam się z Panem Wojmiłem w 100%), która będzie posiadać prawdziwą wspólną politykę zagraniczną (na razie to jest fikcja i nawet powołana w Traktacie Lizbońskim funkcja wysokiego przedstawiciela ds. spraw zagranicznych tego nie zmienia). Unii przydałyby się też rzeczywiste siły zbrojne zdolne do odstraszania potencjalnego agresora. Co oczywiste, NATO także musi być bardziej zjednoczone i w kwestiach rosyjsko-ukraińskich musi mówić jednym głosem. 2% PKB na obronę jest warunkiem sine qua non, jeśli NATO nadal chce stanowić istotny czynnik sprawczy na arenie międzynarodowej. Operetkowa "szpica" tego nie zmieni (i tak zapowiedziano, że jej użycie będzie wymagać decyzji politycznej, więc znowu Polakom kłania się "syndrom 3 września 1939 r."). Należy realnie zwiększyć wschodnią flankę NATO poprzez rozmieszczenie w Europie Środkowo-Wschodniej znaczących kontyngentów zbrojnych lub istotnych baz magazynowych podobnych do tych amerykańskich, które istniały na terenie Norwegii i Niemiec Zachodnich w okresie zimnej wojny. Rozmieszczenie na terenie Polski elementów planowanej amerykańskiej tarczy rakietowej wariantu SM-3 rozumie się samo przez się. Jeśli chodzi o Polskę, to realna kontynuacja Programu Mudernizacji Technicznej WP jest konieczna, tylko trzeba to robić z głową. Znaczącą część starego, poradzieckiego sprzętu można z powodzeniem sprzedać/przekazać Ukrainie, a powstałe niedobory uzupełnić zarówno u krajowych, jak i u NATO-wskich dostawców nowoczesnej broni. Podpułkownik Wareda troszkę się zapędził w swoich wyobrażeniach na temat mojej osoby. Owszem, jeśli chodzi o politykę zagraniczną i bezpieczeństwa oraz o mój stosunek względem wobec Rosji, to istotnie można zaliczyć mnie do "jastrzębi." Generalnie jednak jeśli chodzi o poglądy gospodarczo-społeczne moje zaptrywania pokrywają się z postulatami J. Stiglitza, P. Krugmana, T. Piketty'ego, E. Phelpsa, R. Solowa, N. Roubiniego, a nawet J. Sachsa z okresu ruchu "Occupy Wall Street", a więc w większości typowych rynkowych interwencjonistów i keynesistów. Takim także chciałbym być odbierany tutaj, czyli na forum Defence24.pl. Jeśli zaś chodzi o twórczość i dorobek A. Dugina, to nie mogę się zgodzić z Podpułkownikiem Waredą, iż ja oraz inni komentatorzy Defence24.pl, przeceniamy jego poglądy. Nic bardziej mylnego. W podobny sposób całkiem spore grono komentatorów polityki światowej tuż przed wrześniem 1939 roku usprawiedliwiało działania A. Hitlera. Uważali, że remilitaryzacja Nadrenii, Austria oraz wchłonięcie Czechosłowacji czy okręgu Kłajpedy przez Trzecią Rzeszę, to całkiem "usprawiedliwione koncesje", aby uniknąć wojny. Część z tych komentatorów nawet po rozgromieniu Polski w Kampanii Wrześniowej, liczyła na jakiś trwały kompromis z wodzem nazistowskich Niemiec. Tylko nieliczni, z W. Churchillem na czele, sprzeciwiali się tej krótkowzrocznej polityce appeasementu. Co bardzo smutne, "duch Monachium" nadal zatruwa umysły głównych polityków na Zachodzie (B. Obamy, Franka-Walter Steinmeiera, F. Hollande'a, N. Sarkozy'ego, M. Renzi, M. Rutte czy nawet samej Angeli Merkel). To powinno nam wszystkim dać wiele do myślenia, jeśli chodzi o ocenę obecnego postępowania Władimira Władimirowicza... Na razie to chyba tyle wystarczy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. J.I.

wróg idiotów
wtorek, 2 grudnia 2014, 14:10

Widzę że nie tylko Polska jest tak durna, ale Bułgaria również: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/bulgaria-konsternacja-po-decyzji-rosji-o-wstrzymaniu-south-streamu/ne9mw

Janek I. - Rusty Sparks
piątek, 5 grudnia 2014, 21:08

Do wszystkich nie widzących w obecnej polityce Moskwy niczego złego, Wczoraj w corocznym orędziu do narodu, Putin powiedział, iż Krym ma dla Rosji "znaczenie cywilizacyjne, sakralne oraz strategiczne." Dodał, że "jest dla Rosji jak Wzgórze Świątynne dla Żydów i Muzułmanów." Tylko ślepy ignorant nie może dostrzec w wypowiedzianych słowach wpływu rosyjskiego ideologa i wykładowcy, Aleksandra Dugina. Jeśli jego poglądami podpiera się sam Putin w oficjalnym wystapieiu skierowanym do zachodniej opinii publicznej, to naprawdę jest się czego bać. Pozdrawiam. J.I.

Pytajnik???
czwartek, 4 grudnia 2014, 18:39

Wielcy stratedzy z Rosji: "dziś nie lubimy Ukrainy, wczoraj nie lubiliśmy Polski, a jutro nie będziemy lubić Chin (kiedy nas wydymają na handlu) " tak działa proces decyzyjny na kremlu.

Tweets Energetyka24