Nowy rosyjski budżet zakłada zniesienie zachodnich sankcji

19 września 2014, 14:28

Przedstawiony 18 września projekt rosyjskiego budżetu na 2015 rok zakłada anulowanie zachodnich sankcji. Moskwa ograniczyła również w ostatnich dniach skalę prowadzonej przez siebie ofensywy i koncentruje się na umacnianiu zajętych pozycji pomiędzy Ługańskiem a Nowoazowskiem. Powyższe działania są najprawdopodobniej skutkiem przesunięcia w czasie wdrożenie strefy wolnego handlu pomiędzy UE i Ukrainą oraz głosowania, w wyniku którego ukraińska Rada Najwyższa przyjęła ustawę o specjalnym statusie regionów Donbasu i amnestii dla prorosyjskich separatystów. Kreml uzyskał nabytki terytorialne i wypracował narzędzia pozwalające kontrolować sytuację nad Dnieprem, UE wyraża tymczasem gotowość do zaakceptowania tej sytuacji w zamian za zamrożenie konfliktu. Czy Władimir Putin zadowoli się swoimi dotychczasowymi osiągnięciami i postanowi je usankcjonować?  

Przesunięcie w czasie do 2015 roku wdrożenia strefy wolnego handlu pomiędzy UE i Ukrainą jest odczytywane w kategoriach istotnego ustępstwa wobec Rosji. Ustępstwa, które wygenerowała niemiecka polityka zagraniczna zmierzająca do zamrożenia konfliktu w Donbasie za wszelką cenę (porównaj - „Niemcy wesprą rosyjski plan dla Ukrainy”). Na domiar złego coraz więcej przesłanek zaczyna przemawiać za tym, że pojednawczy kurs obliczony na normalizację relacji z Moskwą zostanie obrany również przez nowy skład Komisji Europejskiej. Taką możliwość zasygnalizował bowiem w tym tygodniu dobrze zorientowany w kulisach europejskiej polityki Jerzy Buzek apelując o to, by Europy nie podzielił ponownie mur – tym razem gazowy. Chodzi o możliwość uczynienia wyjątku od europejskiego prawa energetycznego na rzecz Gazpromu w kontekście South Streamu i OPAL-u a więc lądowej odnogi Nord Streamu. Oba gazociągi objęłyby swoimi „ramionami” Europę Środkową i „odcięły” ją od zachodu. Ustępstwa legislacyjne ze strony KE skutkowałyby natomiast umocnieniem monopolu gazowego Rosji na starym kontynencie.

Powyższy trend polityczny jest starannie wzmacniany przez działania Kremla. Na razie „wstrzymał” on prowadzoną przez siebie ofensywę w Donbasie ograniczając poważniejsze walki do prób zdobycia lotniska w Doniecku i węzła komunikacyjnego Debalczewo. Oba cele muszą zostać odbite w najbliższym czasie z rąk ukraińskich, by „republiki ludowe” mogły być efektywnie zaopatrywane przez Rosję. W tej aprowizacyjnej układance niebagatelną rolę pełni jeszcze port w Mariupolu, którego Kreml z pewnością również nie odpuści.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy rosyjskie wojska ostatecznie wstrzymają działania prowadzące do zaboru nowych ukraińskich terytoriów - mam tu na myśli szczególnie uzyskanie lądowego połączenia Rosji z Krymem, czy zdobycie Odessy (Porównaj - „Rosyjskie natarcie na Odessę”). Niemniej rozpoczęcie procesu „zamrażania” konfliktu w Donbasie wydaje się na dzień dzisiejszy prawdopodobne z dwóch powodów:

  • Pierwszą przyczyną jest „kapitulacja Kijowa” – jak w europejskich mediach określono nadanie specjalnego statusu Donbasowi. Przyjęte przez Radę Najwyższą Ukrainy założenia legislacyjne pokrywają się w zasadzie z postulatami wysuwanymi w ostatnim czasie na łamach rosyjskiej prasy przez osoby powiązane z Kremlem i wyraźnie wzmacniają wpływ Moskwy na sytuację nad Dnieprem (porównaj - „Separatyści chcą Unii Celnej z Rosją. Zablokują integrację Ukrainy z UE?”).

Jak widać Kreml uzyskał nabytki terytorialne i wypracował narzędzia pozwalające kontrolować sytuację na Ukrainie, tymczasem UE zdaje się akceptować ten fakt i wysyła pod adresem Rosji pojednawcze sygnały. Stawia jednak warunek - zamrożenie konfliktu. Czy Władimir Putin zadowoli się swoimi dotychczasowymi osiągnięciami i postanowi je usankcjonować? Konstrukcja nowego budżetu, czy ograniczenie ofensywy „separatystów” mogą świadczyć o tym, że tak. Mogą – bowiem w obecnej sytuacji nikt nie jest w stanie przewidzieć dalszego scenariusza wydarzeń. Tym bardziej, że w Rosja równolegle do pojednawczych gestów wysyła również sygnały prowadzące do wzrostu napięcia politycznego. Mam tu na myśli festiwal manewrów wojskowych (porównaj - „Rosjanie ćwiczą strzelania rakietowe i artyleryjskie”), deklaracje o zwiększeniu wydatków na armię (porównaj - „Rosja zwiększa budżet obronny o ponad 20 %”), dalsze zbrojenie separatystów (porównaj - „Rosyjskie systemy Pancyr-S1 w rękach separatystów”) oraz wzmacnianie wojsk na okupowanym Krymie (porównaj - „Rosja wzmacnia wojska na Krymie”).

Osobiście uważam jednak na chwilę obecną opcję zamrożenia konfliktu za bardziej prawdopodobną od kontynuacji zakrojonej na szeroką skalę ofensywy separatystów. Jej wdrożenie wymusi bowiem na Zachodzie kolejne sankcje co w aspekcie surowcowym może mieć dla Rosji niebagatelne znaczenie. Już dziś musi ona sięgać do rezerw emerytalnych, by stabilizować działalność swoich potentatów energetycznych. Pod znakiem zapytania stoją wielkie projekty wydobywcze na Syberii Wschodniej i w Arktyce, bez których rosyjski poziom wydobycia (a więc i wpływy budżetowe) nie zostanie utrzymany. Jakby tego było mało są coraz większe problemy z ceną ropy naftowej co uwzględnia nowy projekt budżetu federalnego szacując, że baryłka Brent będzie kosztować w przyszłym roku około 100 $. To niewiele jak na potrzeby Moskwy zaangażowanej militarnie na Ukrainie, ale i wydającej nieprawdopodobne kwoty na niwelowanie skutków restrykcji zachodnich i długotrwałe utrzymywanie w pełnej gotowości ogromnych mas wojska. W tym kontekście wydaje się, że czynniki ekonomiczne powoli „doganiają” Władimira Putina. Jednocześnie sytuacja polityczna pozwala mu na wycofanie się z całej operacji ukraińskiej z twarzą a więc zachowanie wpływu na Ukrainę, utrzymanie pośredniej kontroli nad Donbasem i utrzymanie Krymu.

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
koshyma
wtorek, 23 września 2014, 10:05

"osobiście uważam jednak na chwilę obecną opcję..." - co to za język?

asdf
piątek, 19 września 2014, 16:59

"Na domiar złego coraz więcej przesłanek zaczyna przemawiać za tym, że pojednawczy kurs obliczony na normalizację relacji z Moskwą zostanie obrany również przez nowy skład Komisji Europejskiej." A więc wg. szanownego autora normalizacja stosunków z Rosją jest z zasady zła. To już jakaś zoologiczna rusofobia. "Osobiście uważam jednak na chwilę obecną opcję zamrożenia konfliktu za bardziej prawdopodobną od kontynuacji zakrojonej na szeroką skalę ofensywy separatystów." Proszę pamiętać, że druga strona też ma inicjatywę, szczególnie w świetle ostatnich wystąpień prezydenta Poroszenki podczas wizyty w USA (żądanie natychmiastowego przekazania środków na prowadzenie wojny). W obliczu ofensywy wojsk ukraińskich separatyści z pewnością nie przyjmą biernej postawy, co przez zachodnią propagandę zostanie błyskawicznie wykorzystane jako pretekst do zaostrzenia relacji z Rosją. USA po prostu zbyt wiele zainwestowały w przewrót na Ukrainie, żeby teraz pozwolić na normalizację sytuacji.

pinokio
środa, 24 września 2014, 00:14

podaja ,ze z wizyta na ukraine wybiera sie 15 tys kozakow kubanskich.

jur73
sobota, 20 września 2014, 00:20

Proponuję autorowi zweryfikować informacje o podstawach budżetu Rosji na lata 2015 - 2017 w przynajmniej kilku źródłach np . http://itar-tass.com/ekonomika/1438171 . Jak się chce uprawiać dezinformację trzeba pamiętać starą zasadę dezinformacji - " informacja dezinformacyjna musi być co najmniej w 95% weryfikowalna pozytywnie .

Tweets Energetyka24