Mieszkańcy Kalifornii starają się psuć samochody autonomiczne

9 marca 2018, 11:16
GoogleAV_HP
Fot.: Google
Energetyka24
Energetyka24

Mieszkańcy Kalifornii atakują fizycznie samochody autonomiczne i roboty poruszające się po lokalnych drogach - podał dziennik "Guardian".

Według przytaczanych przez gazetę danych stanowego departamentu ds. motoryzacji w Kalifornii jedna trzecia kolizji z udziałem człowieka oraz samochodów autonomicznych ma miejsce w wyniku świadomego działania osób zaangażowanych w incydent.

"Guardian" opisuje przypadek z 10 stycznia tego roku, kiedy to pieszy poruszający się po ulicach San Francisco wbiegł na jezdnię, by uderzyć w samochód koncernu General Motors - Cruise, odbywający swoje jazdy testowe i czekający na skrzyżowaniu na przejście pieszych. Pieszy zaangażowany w zdarzenie miał według raportu GM "krzyczeć", a także "uderzyć lewą stronę tylnego zderzaka Cruise'a i rzucić się na niego całym ciałem". Człowiek, który zaatakował samochód, nie odniósł żadnych obrażeń, pojazd natomiast ze zdarzenia wyszedł z uszkodzonym lewym tylnym światłem.

W kolejnym wypadku, do którego doszło niedaleko miejsca pierwszego zdarzenia zaledwie kilkanaście dni później - 28 stycznia, taksówkarz wysiadł ze swojego samochodu na widok Cruise'a poruszającego się po jezdni i "uderzył w przednią szybę przy miejscu pasażera, powodując zadrapanie".

Do żadnego z powyższych incydentów nie wezwano policji.

Według informacji "Guardiana" dwa styczniowe ataki na samochody autonomiczne w San Francisco nie są pierwszymi incydentami, w których ludzie zaatakowali fizycznie roboty.

W grudniu ubiegłego roku lokalne schronisko dla zwierząt wycofało z ulic miasta swojego ważącego 180 kg robota Knightscope. Zdaniem lokalnej społeczności robot "nastawał na jej mieszkańców". Większość osób narzekała na samą obecność robota, aż w końcu jedna z nich postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Według doniesień lokalnych mediów "mężczyzna zarzucił na robota namiot turystyczny, który niósł, przewrócił robota, a następnie oblał sosem barbecue wszystkie jego czujniki".

W kwietniu ubiegłego roku z kolei aresztowano pijanego mężczyznę, ponieważ miał on zaatakować i przewrócić inny egzemplarz robota Knightscope, który poruszał się po Mountain View w Kalifornii - mieście, gdzie znajduje się siedziba Google.

Po doniesieniach o nasilających się atakach na roboty administracja San Francisco postanowiła nałożyć lokalny podatek na roboty, które przejmują obowiązki zawodowe dotychczas wykonywane przez ludzi (na przykład doręczanie przesyłek). Wysiłki te zakończyły się fiaskiem. W grudniu z kolei w stolicy Kalifornii uchwalono prawo, które znacznie ogranicza liczbę robotów, jakie mogą się jednocześnie poruszać po ulicach i chodnikach miasta.

"Nie wszystkie innowacje są dobre dla społeczeństwa" - powiedział autor legislacji Norman Yee. "Jeśli nie cenimy naszego społeczeństwa, jeśli nie cenimy wysoko możliwości pójścia bez przeszkód do sklepu, bez ryzyka, że potrąci nas robot - to co właściwie się z nami dzieje?" - pytał retorycznie Yee, komentując sprawę. 

ML/PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Hgg
piątek, 9 marca 2018, 12:31

Jeśli ludzi zastąpią drony to z czego ludzie będą żyć jeśli stracą pracę? Jak nie ma pracy to nie ma kasy. Jak nie ma kasy to nic się nie kupi. Jak człowiek nic nie kupi to firma nic nie sprzeda i koniec bajki. zero sprzedaży = plajta.

Sławek
poniedziałek, 12 marca 2018, 18:16

Robotyka rozwija się nieustannie, a ludzie mają nadal pracę. Zmienia się tylko rodzaj pracy. Osoby, które się nie przystosuję zejdą na margines społeczny. Czyli dokładnie to co mamy od pewnego czasu.

Tweets Energetyka24