Reklama

Wiadomości

Bitcoin niedługo dogoni Polskę w zużyciu energii. I dalej nie wiadomo, co z tym zrobić [KOMENTARZ]

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne
Autor. Pexels.com/Karolina Grabowska

Lata lecą, a kopalnie kryptowalut na całym świecie mają się dobrze - pomimo licznych zawirowań w branży. „Górnicy” potrzebują coraz więcej energii, emitują coraz więcej gazów cieplarnianych i wciąż nie wiadomo, co z tym zrobić.

Reklama

Czarne chmury

Reklama

Przemysł kryptowalutowy przeżywa kryzys. Kryptowalutowe szychy na całym świecie, od Kanady po Auatralię, zmagają się z publicznymi zarzutami karnymi dotyczącymi oszustw. Po skandalicznym upadku FTX, jednej z największych giełd kryptowalutowych na świecie, organy regulacyjne w wielu krajach ostro wzięły się za firmy zajmujące się walutami cyfrowymi.

Podczas gdy sektor kryptowalutowy stoi przed nieciekawym rozdziałem w swojej krótkiej historii, wiele kryptowalut jest obecnie notowanych na wyjątkowo wysokich poziomach cenowych.  Zaledwie kilka tygodni temu Bitcoin pokazał niesamowite odbicie, gdy przebił granicę 28 tys. USD po raz pierwszy od czerwca. Duża część wzrostu cen kryptowalut została przypisana inwestorom, którzy "postrzegają cyfrową walutę jako alternatywę dla tradycyjnego systemu bankowego lub którzy wierzą, że Fed może zwolnić tempo podwyżek stóp procentowych" - uważa Wall Street Journal.

Reklama

Wraz ze skokiem cen kryptowalut, przybywa też górników kryptowalutowych. W rezultacie branża, którą wiele osób całkowicie wykluczyło podczas szczytu kryzysu kryptowalutowego, jest teraz na dobrej drodze do rekordowego roku. Rekordowego pod kątem... emisji gazów cieplarnianych. Według Bitcoin Energy Consumption Index stowrzonym na University of Cambridge, szacowane zapotrzebowanie Bitcoinów na energię elektryczną w sieci jest na najwyższym poziomie. Popyt na moc obecnie oscyluje wokół 16 gigawatów, co oznacza zużycie na poziomie ok. 138 TWh rocznie. Tyle mniej więcej rocznie zużywa Pakistan, kraj liczący 231,4 miliona ludzi. Dla porównania – Polska w 2022 r. zużyła 173,5 TWh a jesteśmy na początku trzeciej dziesiątki w liczbach bezwzględnych.

Moc obliczeniowa

Niezwykle duży ślad węglowy Bitcoina jest wynikiem procesu wydobywania kryptowaluty. Bitcoin działa w oparciu o księgę publiczną zasilaną przez blockchain. Aby transakcje Bitcoin pozostały anonimowe, bezpieczne i możliwe do uwierzytelnienia, każdy wpis do księgi wymaga rozwiązywania skomplikowanego problemów obliczeniowych znanych jako "dowód pracy"(Proof-of-work). "Górnik", który rozwiąże tę zagadkę jako pierwszy, otrzymuje w zamian zupełnie nowy Bitcoin. "Dowód pracy" to proces czystej próby i błędu - podłączanie losowych rozwiązań i sprawdzanie, czy pasuje. Oznacza to, że superkomputery o dużej mocy, które mogą wykonać więcej obliczeń w krótszym czasie, mają przewagę.

Ponieważ Bitcoiny zyskują na wartości, coraz więcej osób próbuje rozwiązać zagadki proof-of-work. W teorii, więcej górników doprowadziłoby do bicia większej ilości Bitcoinów częściej, co zalałoby rynek i obniżyło wartość waluty – ulegałaby ona inflacji. Aby temu zapobiec, Bitcoin jest zaprojektowany tak, że ma skończoną liczbę jednostek a co za tym idzie - rozwiązywanie proof of work staje się coraz trudniejsze. Wydobycie jednego Bitcoina jest zaprojektowane tak, by zawsze zajmowało około 10 minut, niezależnie od tego, jak dużą mocą obliczeniową dysponujesz. W rezultacie, górnicy Bitcoin ciągle muszą używać coraz więcej mocy obliczeniowej i często mają całe magazyny pełne superkomputerów pracujących daleko. Rezultatem jest ta sama ilość Bitcoin, ale z dużo większym zużyciem energii i śladem węglowym. W 2009 roku można było wydobywać Bitcoin przy użyciu zaledwie kilku sekund energii elektrycznej w gospodarstwie domowym, obecnie zwykły laptop potrzebuje na to ok. 9 lat.

Czytaj też

Rynkowa gra

To było ciężkie kilka lat dla górników Bitcoina, ponieważ założenie i prowadzenie operacji wydobywczej jest niezwykle kosztowne, a cena Bitcoin była stosunkowo niska. Ale teraz ceny wzrosły o około 70% w 2023 roku i wielu górników wraca do gry lub dołącza po raz pierwszy. Ale nadal działają z cienkimi jak brzytwa marżami. "Górnicy jeszcze nie wyszli z lasu. Inflacja kosztów energii pozostanie upartym cierniem w boku branży i może szybko się pogorszyć, jeśli rządy zdołają obciążyć górników dodatkowym podatkiem od energii" - stwierdzili w zeszłym tygodniu analitycy firmy Coin Metrics zajmującej się badaniem kryptowalut.

Niemniej jednak przemysł nadal rośnie, podobnie jak jego coraz szybszy negatywny wpływ na klimat. W odpowiedzi, decydenci szukają sposobów na zniechęcenie do energochłonnego wydobycia kryptowalut. W zeszłym miesiącu Departament Skarbu opublikował ramy budżetowe zawierające 30% podatek od energii elektrycznej wykorzystywanej przez górników kryptowalut. Uchwalenie tego podatku spowolniłoby wszelkie plany inwestycyjne a część branży wyrzuciłoby z biznesu. Nie ma dokłądnych danych o skali przemysłu wydobywczego w Polsce. Głośnym echem odbiła się sprawa "kopaczy" z Żerania, którzy w jednej z hal po FSO zainstalowali ok. 3 tys. urządzeń. Miała to byćnajwiększa kopalnia w Polsce, w której zresztą ludzie "dzierżawili" koparki i mieli prawo do "urobku" na koniec każdego miesiąca. Ethereum i Bitcoiny przestały jednak płynąć i sprawą zajęła się prokuratura.

W przeszłości górnicy kryptowalut zakładali „kopalnie" w biedniejszych krajach ze słabszymi ramami regulacyjnymi i subsydiowaną energią, takich jak Kazachstan i Kosowo, z dużą szkodą dla tych niestabilnych ekonomicznie narodów. Inni górnicy szukają sposobu na przechwytywanie energii odpadowej, zakładając działalność na polach naftowych od Teksasu po Syberię, gdzie mogą wykorzystać gaz ziemny, który w przeciwnym razie zostałby wypuszczony bezpośrednio do atmosfery. Górnicy są coraz bardziej kreatywni, ale problem pozostaje i narasta w szybkim tempie. Bez poważnych zmian w procesie wydobywczym lub całkowitego upadku przemysłu „wydobywczego" kryptowalut, działania polityczne będą niezdolne do powstrzymania jego rosnącego wkładu w zmiany klimatyczne. Innym wyjściem jest chyba jedynie nałożenie obowiązku zasilania wydobycia kryptowalut jedynie z źródeł niskoemisyjnych, ale wydaje się to niemal niemożliwe, biorąc pod uwagę niestabilny charakter branży oraz jej niemal anarchistyczną naturę.

Reklama

Komentarze

    Reklama