Reklama

Wiadomości

Politycy Solidarnej Polski chcą wyjaśnień od Donalda Tuska ws. zmian przepisów dot. importu węgla

Fot. Unsplash
Fot. Unsplash

Donald Tusk jako były premier powinien wyjaśnić Polakom w jakich okolicznościach były tworzone przepisy o imporcie węgla, o których być może mówił Marcin W.; była to inicjatywą posłów PO i wymaga wyjaśnienia - mówili w poniedziałek Jacek Ozdoba i Jan Kanthak z Solidarnej Polski.

Reklama

Politycy Solidarnej Polski podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie odnieśli się do artykułu tygodnika "Sieci", dotyczącego zeznań Marcina W. ws. zmian legislacyjnych z 2014 r. dotyczących importu węgla. "Wymaga to natychmiastowego wyjaśnienia. Donald Tusk jako były premier powinien wyjaśnić Polakom w jakich okolicznościach było tworzone prawo, o którym być może mówił Marcin W." - mówił na konferencji wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba.

Reklama

Przytoczył też fragment artykułu "Sieci". "Pan Marcin W. zeznał tak: +Chodzi o zapisy ustawy o imporcie węgla, która powstała według Marka F. pod nasz kontrakt i która mówi, że w Polsce nie będzie można korzystać z węgla o określonej wysokości zasiarczenia+" - cytował Ozdoba. Jak dodał, "Marcin W. zeznaje, a kilka miesięcy po zatrzymaniu na agendzie polskiego parlamentu jest ustawa, a w uzasadnieniu pierwsze zdanie dotyczy właśnie zmiany parametrów fizycznych węgla".

"Dlatego w tej sytuacji Donald Tusk powinien absolutnie wytłumaczyć Polakom, czy nie mamy do czynienia z powtórką z rozrywki, kiedy ustawę pisano pod reklamówkę czy też inną formę przyjmowania środków finansowych. Mówię tu o słynnych już zmianach legislacyjnych +lub czasopisma+" - powiedział Ozdoba, nawiązując do nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji z 2002 r.

Reklama

Czytaj też

"I zeznania, i ta ustawa świadczą o tym, że mamy do czynienia z wątkiem, który musi być natychmiast wyjaśniony" - podkreślał Ozdoba.

Wiceminister aktywów państwowych i poseł SP Jan Kanthak podkreślił: "Minęło siedem lat od czasów rządów PO, a brzydki zapach nadal za tymi rządami się ciągnie". "Ta ustawa była inicjatywą posłów PO i wymaga wyjaśnienia" - przekonywał Kanthak. Dodał, że jednym z posłów, który był podpisany pod projektem był Borys Budka, obecny szef klubu Koalicji Obywatelskiej, a także były przewodniczący PO.

Kanthak dodał, że artykuł "Sieci" wskazuje też na drugi wątek - wątek porozumienia, do którego miało dojść między ówczesną spółką Skarbu Państwa Ciech, a Składami Węgla (spółka Falenty i Marcina W. - PAP), które według zeznań Marcina W., miały być podmiotem ściągającym węgiel i pośredniczącym między przedsiębiorstwami rosyjskimi, a Ciech" - mówił wiceszef MAP.

"To też wymaga wyjaśnienia, bo Platforma Obywatelska i Donald Tusk zapracowali przez wiele lat na brak zaufania polskiego społeczeństwa, poprzez doktrynę Neumanna (chodzi o nagranie rozmowy Sławomira Neumanna z działaczami PO z Tczewa, ujawnione w 2019 r. - PAP), przez ukrywanie się marszałka Tomasza Grodzkiego pod immunitetem, czy przez zatrudnienie Michała Tuska w Olt Express (linie lotnicze, których właścicielem była spółka Amber Gold - PAP)" - dodał Kanthak.

"Apelujemy i domagamy się od Donalda Tuska, aby wyjaśnić te dwie wspomniane kwestie. Jako premier odpowiadał za proces legislacyjny i to za jego czasów miało dochodzić do deali" - podkreślał wiceszef MAP.

Jego zdaniem "jest duże prawdopodobieństwo, że zeznania Marcina W. są zgodne z rzeczywistością". "Mimo, że to Donald Tusk uznał Marcina W. za rzetelnego i wiarygodnego świadka, te jego zeznania najbardziej obciążają PO i samego Donalda Tuska" - zaznaczył Kanthak.

Dwa tygodnie temu tygodnik "Newsweek" napisał, że Marcin W. zeznał w śledztwie dotyczącym spółki zajmującej się sprowadzaniem do Polski węgla z Rosji, której współwłaścicielem był Falenta, że zanim taśmy nagrane w restauracji "Sowa i Przyjaciele" wstrząsnęły polską sceną polityczną, trafiły w rosyjskie ręce, a "prokuratura wszczyna śledztwo, ale unika wątku szpiegostwa" w tej sprawie.

Dzień później Donald Tusk, odnosząc się do publikacji "Newsweeka" dotyczącej zeznań Marcina W. stwierdził, że tylko komisja śledcza, niezależna od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, mogłaby wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u. Uznał też Marcina W. za wiarygodnego świadka.

W reakcji na słowa szefa PO minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro zapowiedział upublicznienie protokołów dotyczących zeznań Marcina W. Zostały one opublikowane na stronie Prokuratury Krajowej w środę wieczorem. Wynika z nich m.in. że Marcin W. zeznawał (w 2017 i 2018 r.) iż wręczył łapówkę w wysokości 600 tys. euro M.T., "synowi byłego premiera". Miało to mieć miejsce w 2014 r. i jak zeznawał Marcin W., pieniądze włożył do reklamówki ze sklepu Biedronka, a miała to być "prowizja za zgodę" ówczesnych władz na transakcję dotyczącą sprowadzania węgla z Rosji. Michał Tusk oświadczył, że to "totalne bzdury", że nie poznał Marka Falenty ani Marcina W. i nigdy też nie był przesłuchiwany w tej sprawie. Wskazał też, że prokuratura protokoły z tymi zeznaniami ma "od lat".

Tusk zapytany, czy widział i dostał kiedykolwiek reklamówkę z 600 tys. euro, odpowiedział, że "nie widział takiej kwoty pieniędzy". "Nie jestem dzisiaj w nastroju do żartów, nawet jeśli to, co wyprawia minister Ziobro wydaje się groteskowe, naruszające wszystkie normy i obyczaje, to jednak trudno z tego robić kabaret, bo to jest bardzo poważna sprawa" - zaznaczył.

21 października klub Koalicji Obywatelskiej złożył w Sejmie wniosek o powołanie komisji śledczej ds. działań organów państwa w sprawie afery podsłuchowej, obejmujący okres od 1 lipca 2013 r. do 20 października 2022 r.

Źródło:PAP
Reklama

Komentarze

    Reklama