Czy Unia Europejska znalazła sposób na "pszczelokalipsę"? [KOMENTARZ]

5 stycznia 2018, 10:57
Fot.:Pixabay

Kolejna batalia między interesem europejskich rolników, a unijną polityką ochrony środowiska naturalnego zmierza ku rozstrzygnięciu – Unia Europejska na początku 2018 roku zdecyduje o losie neonikotynoidów. Ostatnie badania naukowe, także te ufundowane przez branżę nawozową, pokazały ścisły związek między masową umieralnością owadów, w szczególności pszczół, a wykorzystywaniem nawozów zawierających neonikotynoidy. Sposobem rozwiązywania tego typu problemów nie powinien być jednak jedynie zakaz, a kompleksowy program organizacji rynku tak, aby pogodzić bezpieczeństwo środowiska naturalnego z interesami rolników.

W 2006 roku w USA po raz pierwszy zaobserwowano zjawisko masowego wymierania pszczół miodnych. O ile w latach 1970-1990 przeciętne roczne straty w rodzinach pszczelich utrzymywały się na stałym poziomie 17%-20%, o tyle po 2006 roku straty te wzrosły do poziomu nawet 90%. Wydawać by się mogło, że życie pszczół to mało znaczący problem o charakterze głównie ekologicznym, prawda jest jednak inna – ok. 10% produkcji rolniczej zależna jest od pszczelego zapylenia, co w 2017 roku przekładało się na nieco ponad 350 mld $. W krajach, w których pszczół już brakuje (np. Chiny), zapylania dokonuje się ręcznie lub syntetycznie, co może nawet podwoić cenę towaru końcowego dla konsumenta. 

Neonikotynoidy to środki wykorzystywane przez rolników do ochrony roślin przed szkodliwym działaniem insektów i pasożytów. Wykorzystując fakt bycia agonistami nikotynowych receptorów w organizmie, neonikotynoidy powodują nieodwracalne ślepnięcie owadów mających z nimi styczność. Ze względu na różnice w budowie układu nerwowego ssaków i owadów, insektycydy wykorzystujące pochodne nikotyny są selektywnie znacznie bardziej toksyczne dla owadów niż dla ssaków. Pierwszy raz te związki chemiczne w latach 80. produkować zaczęła grupa Shell, a w latach 90. niemiecki gigant Bayer. Aż do 2013 roku popularność tego rodzaju pestycydów wynikała głównie z faktu mniejszej szkodliwości w porównaniu z używanymi wcześniej fosforanoorganikami i karbaminianami. 

Rynek insektycydów jest 3. największym sektorem branży pestycydów i odpowiada za produkcję ponad 20 000 ton produktu. Zdecydowanym liderem tego rynku jest Hiszpania z produkcją na poziomie 7,5 tys. ton. Na kolejnych miejscach znajdują się kolejno Francuzi, Włosi, Polacy i Niemcy. Co jednak warte uwagi, znaczna większość niemieckiej produkcji w tym segmencie to produkcja neonikotynoidów, będących przedmiotem europejskiej dyskusji. W 2010 roku rynek neonikotoidów był warty prawie 2 mld $ i odpowiadał za ok. 25% światowego runku insektycydów. Ich wykorzystanie zarejestrowano w ponad 120 krajach świata. Istnieje 7 głównych produktów wykorzystujących ten związek chemiczny, z czego 2 produkowane są przez niemiecką spółkę Bayer i jeden przez szwajcarską Syngentę, pozostałe zaś pochodzą z Japonii. Najpopularniejszym produktem w użyciu jest Imidacloprid niemieckiej produkcji, z rocznymi przychodami na poziomie przekraczającym miliard dolarów.

Jaki więc jest problem z wykorzystaniem tych związków chemicznych? W 2013 roku Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) opublikował raport w którym wskazywał na neonikotynoidy jako element przyczyniający się do wymierania pszczół. Komisja Europejska zareagowała, wydając częściowy zakaz stosowania tych chemikaliów. Warto jednak zaznaczyć, że wynik głosowania w Radzie Unii Europejskiej nie był jednomyślny – za zakazem zagłosowało 15 państw z 27 państw członkowskich. Ten brak konsensusu doprowadził do sytuacji, w której część państw, na czele z Wielką Brytanią, omija zakaz, wydając zgody na stosowanie chemikaliów na uprawach zagrożonych. Ponadto sama EFSA nie potrafiła jednoznacznie dowieść dokładnego zagrożenia dla środowiska i ekosystemu wynikającego ze stosowania pestycydów, a także jak wielkie znaczenie, spośród wielu wskazanych czynników powodujących zgony pszczół, mają insektycydy. W związku z tymi okolicznościami nawet kolejne raporty potwierdzające szkodliwość neonikotynoidów dla pszczół nie pomogły w znalezieniu jednoznacznej naukowej konkluzji, która wskazywałaby na ten czynnik jako decydujący w kryzysie masowej umieralności pszczół.

Problemem wynikającym z wprowadzenia tego zakazu jest brak zaproponowania alternatywy dla rolników, która niezbędna jest do dalszego prowadzenia upraw rolnych bez obawy o pszczoły. Wg zeszłorocznej ankiety w ponad 400 farm, w UE stwierdzono straty plonu w wysokości 8,3% w wyniku braku możliwości ochrony przed insektami. Ponadto 80% farmerów w innej ankiecie uważa, że całkowity zakaz stosowania neoników będzie miał zły wpływ na prowadzenie ich codziennego interesu. Rolnicy od Bułgarii po Wielką Brytanię argumentują, że zakaz spowodował plagę pchełki rzepakowej, drutowca i innych insektów, co przyniosło efekty odwrotne do zamierzonego, gdyż rolnicy, chcąc chronić swój biznes, wykorzystywali nawet bardziej toksyczne od neonikotynoidów substancje chemiczne. 

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych Agencja Ochrony Środowiska odwróciła decyzję poprzedniej administracji i uznała neonikotynoidy za wysoce korzystne dla hodowli soi i innych warzyw. W uzasadnieniu zmiany decyzji wskazywano głównie skutki ekonomiczne dla farmerów ze Środowego Południa i Środkowego Zachodu kraju. W Stanach takich jak Iowa czy Nebraska zakazanie stosowania tego pestycydu zwiększyłoby koszty o średnio 42$ za hektar (4 % dochodu operacyjnego netto). Natomiast w stanach takich jak Mississippi czy Arkansas, usunięcie neonikotynoidów zmniejszyłoby dochody amerykańskich rolników o ok. 67 $/ha. Tym samym cena dla konsumenta końcowego również wzrosłaby, jednocześnie wypychając część rolników poza rynek. 

12 grudnia 2017 roku Stały Komitet ds. Roślin, Zwierząt, Żywności i Paszy miał podjąć decyzję o przyszłości neonikotynoidów na europejskim Wspólnym Rynku, jednak w wyniku długiej dyskusji głosowanie zostało przełożone na 2018 rok. Bardzo prawdopodobne, że tym razem bezwzględny zakaz zostanie wprowadzony, co sugerować może poparcie dla koncepcji przez Sekretarza Środowiska Zjednoczonego Królestwa, Michaela Gove’a. 

Nie ulega jednak wątpliwości, że decyzja w tej sprawie jest tylko elementem w większym problemie trapiącym Unię Europejską. Tym problemem jest poświęcenie sił i środków realizacji celów politycznych, gdzie ofiarą jest gospodarka i codzienne biznesy zwykłych ludzi. Jak określił to jeden z brytyjskich rolników, komentując propozycję Komisji „Polityka rolna wymaga eksperckiego zrozumienia agronomicznego, ekologicznego i gospodarczego, a nie tylko politycznego oportunizmu”. Nie ulega wątpliwości, że opinia ta jest prawdziwa także wobec innych sektorów gospodarki regulowane przez instytucje unijne. 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Maciej
niedziela, 4 marca 2018, 10:51

Takie fundamentalne sprostowanie... Przepraszam bardzo, ale nawozy nie zawierają substancji aktywnych (czynnych) takich jak. np. neonikotynoidy, zawierają je środki ochrony roślin (pestycydy - w tym przypadku insektycydy), i nie produkuje ich branża nawozowa, tylko agrochemiczna (pestycydowa)...

mobilis in mobili
niedziela, 7 stycznia 2018, 19:57

Wpływ neonikotynidów na zachowanie owadów jest dosyć subtelny.Powodują one nie tyle "ślepnięcie" co raczej utratę orientacji przestrzennej i to nie na stałe.Pszczoły zatrute przez neo-nic nie są w stanie ocenić swojego aktualnego położenia względem gniazda (ula) i przez to mają nie tylko problem z powrotem do niego ale przede wszystkim nie potrafią zasygnalizować innym osobnikom z kolonii gdzie znajduje się źródło nektaru.W normalnym trybie osobnik-zwiadowca wykonuje po powrocie skomplikowany naziemny "taniec" będący zakodowaną informacją o drodze do skupiska kwiatów-ten kod jest odczytywany i interpretowany przez pozostałe robotnice roju.Tymczasem zatruta pszczoła przekazuje informacje błędne...To tak jakby planować bitwę w oparciu o wadliwą mapę sztabową! Problem dotyczy też innych owadów zapylających żyjących społecznie-np.trzmieli. Oczywiście zapylanie roślin nie jest tylko domeną owadów społecznych.Robią to również muchówki żyjące wolno (bzygi,bujanki,ścierwnice) jak też i pewne gatunki chrabąszczy,motyli.Dla nich neo-nic nie są aż tak groźne.Jednak w sztucznych ekosystemach (agrocenozach) takich jak sady czy pola wydajność tych zapylaczy jest zbyt mała.Jesteśmy skazani na pszczoły lub ich substytuty.Tymi substytutami mogą być w niedalekiej przyszłości latające mikroroboty (drony) zdolne do samodzielnego operowania w środowisku naturalnym i dysponujące AI na poziomie owadów.Prace nad takimi aparatami są obecnie prowadzone w wielu krajach (także i u nas).Obecnie istniejące "sztuczne pszczoły" to konstrukcje dosyć toporne nie nadające się do masowego wykorzystania ale za 20-30 lat...kto wie.Obraz mechanicznych owadów unoszących się nad terenami upraw może być równie powszechny co dziś widok maszyn rolniczych do zbioru,siewu,orania czy nawożenia.Te technologie będą miały także podwójne zastosowanie.Łatwo wyobrazić sobie takie mechaniczne owady jako broń...Bardzo daleko biegnącą ale realną wizję czegoś takiego przedstawił S.Lem w powieści s-f "Niezwyciężony".Niewykluczone że kryzys w branży pszczelarskiej nieoczekiwanie przyspieszy wyścig zbrojeń i skieruje go na całkiem nowe tory.

mango
piątek, 5 stycznia 2018, 15:30

@Apes Tłuku, zboża są wiatropylne i twoja teoria poszła się paść.

Trye
sobota, 6 stycznia 2018, 10:49

STAJEMY SIE BEZDUSZNI.....niedługo nie będzie zwierząt,pszczół bo po co one nam.....????? Życie bez zwierząt i pszczół bez przyrody to koniec przyjemności w życiu człowieka ,zero RADOŚCI ,,,,będziemy je.....cyborgami bez duszy .....jak będziemy myśleć tylko pieniędzmi to obudzimy sie w czarnej dziurze ,,,bedziemy bezduszni będziemy kamieniami,skałami.......NATURA NAM DA W DU.....KARMA WRÓCI.....skoro onia sie nie troszczymy i nie dbamy ....ŻYCIE Bez zwierząt nie ma sensu....człowiek i przyroda to jedność ale my jesteśmy głupi. REKLAMOWKI PLASTIKOWE NA całym świecie juz dawno powinny być zakazane. DBAJMY O PRZYRODĘ A ona nam odplaci dobrem ..BADZMY EKKO.. Ja jak dbam o przyrodę czuję sie z tym SUPER...

Historia...
piątek, 5 stycznia 2018, 16:54

... lubi sie powtarzac: "Chodziło właśnie o I.G. Farben, kartel założony w 1925 roku, w którego skład weszło sześć wielkich firm z branży chemicznej, w tym znane do dziś Bayer i BASF. Firma dostarczała niemieckiej armii między innymi materiały niezbędne na froncie, w tym syntetyczny kauczuk, paliwo do samolotów, proch i materiały wybuchowe. W przypadku niektórych materiałów I.G. Farben zaspokajała nawet stu procentowe zapotrzebowanie wojska na dany produkt - koncern dostarczał między innymi większość gazów bojowych, w tym Cyklon B wykorzystywany w komorach gazowych obozów koncentracyjnych." Zrodlo - polecam calosc: http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/740889,dr-oetker-boss-bayer-bmw-te-wielkie-firmy-wspolpracowaly-z-nazistami.html Najpierw Polacy i Zydzi, a teraz pszczoly. Kto nastepny?

Reklama
Tweets Energetyka24