Nie, wulkany nie emitują więcej dwutlenku węgla niż ludzkość – czyli o klimatycznym micie [KOMENTARZ]

27 grudnia 2018, 11:32
ashes-1867440_1920
Fot. Pixabay

„Planeta Ziemia łamie protokół z Kioto! Niech płaci za emisję dwutlenku węgla, emituje go więcej niż cała ludzkość” – dziesiątki takich komentarzy pojawiły się w Sieci po wybuchu wulkanu na jednej z wysp Indonezji. Ich autorzy chcieli zapewne dowieść swej przenikliwości i dowcipu, jednakże dali jedynie dowód ogromnej ignorancji.

W sobotę 22 grudnia doszło do erupcji indonezyjskiego wulkanu Anak Krakatau. Światowe media lotem błyskawicy obiegły zdjęcia dymiącego krateru, wyrzucającego w powietrze chmury pyłów. Od razu też w Internecie zaroiło się od komentarzy sugerujących, że to wulkany – a nie człowiek – są głównym światowym emitentem dwutlenku węgla. Niestety, ich autorzy byli biegunowo odlegli od prawdy.

Jak podają statystyki amerykańskiej Energy Information Administration globalna gospodarka wyemitowała w 2016 roku ok. 35 miliardów ton dwutlenku węgla. Sama Azja i Oceania odpowiadały aż za 17 miliardów ton tego gazu. Według danych EIA, polskie emisje sięgnęły poziomu 302 milionów ton.

Tymczasem, jak donosi portal Skeptical Science, całkowite roczne emisje wulkanów wahają się od 65 do 319 milionów ton

Oznacza to, że maksymalna aktywność wulkaniczna „pompuje” do ziemskiej atmosfery niewiele więcej CO2 niż polska gospodarka.

Dane te potwierdza Służba Geologiczna Stanów Zjednoczonych (USGS). „Współczesne emisje dwutlenku węgla z erupcji wulkanicznych nie spowodowały globalnego ocieplenia (...). Wszystkie badania dotyczące emisyjności wulkanów świata, zarówno tych napowierzchniowych jak i podwodnych, wskazują, że aktywność wulkaniczna produkuje tyle samo CO2, ile wynosi 1% emisji pochodzącej z działalności człowieka” – piszą naukowcy z USGS.

„Nie ma wątpliwości, że erupcje dużych wulkanów mogą wprowadzić do atmosfery znaczne ilości dwutlenku węgla. Erupcja wulkanu Mount St. Helens w 1980 roku wyprodukowała ok. 10 milionów ton tego gazu w zaledwie 9 godzin. Jednakże, obecnie ludzkość potrzebuje zaledwie 2,5 godziny na wyemitowanie takiej samej ilości CO2.  Co więcej, erupcje podobne do tej z 1980 roku zdarzają się na świecie mniej więcej raz na 10 lat, a emisje powodowane przez człowieka rosną nieprzerwanie co rok” – dodają specjaliści Służby. 

„Nawet silne erupcje, takie jak Pinatubo, El Chicon i Agung, miały mało zauważalny wpływ na koncentrację dwutlenku węgla” – pisze Marcin Popkiewicz na portalu naukaoklimacie.pl. „Najsilniejsza erupcja w ostatnim półwieczu – wulkanu Pinatubo – wyrzuciła niecałe 50 milionów ton CO2. To niewiele ponad 0,1% naszych rocznych emisji ze spalania paliw kopalnych” – dodaje.

Dodatkowo, dzięki badaniom powietrza, które zostało uwięzione w lodowcach, naukowcy mogli zmierzyć zawartość dwutlenku węgla w atmosferze w poszczególnych epokach ludzkiej historii, sięgając aż do roku 1000. Badania te wykazały, że od początku rewolucji przemysłowej, czyli od przełomu XIX i XX wieku ilość tego gazu drastycznie wzrosła. Obecnie koncentracja CO2 w atmosferze sięga 400 cząsteczek na milion. Jeszcze sto lat temu było to 300 cząsteczek, a dwieście lat temu – jedynie 270.

Biorąc powyższe pod uwagę widać wyraźnie, że teza o emisyjności wulkanów bijącej na głowę emisje antropogeniczne jest nie do obrony.

KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Rex
poniedziałek, 31 grudnia 2018, 18:05

Zaraz...200 lat temu gdy ludzkość emitowała śladowe ilości CO2 to cząstek było 270/milion a teraz gdy emitujemy dziesiątki miliardów ton to jest 400/ milion? Coś niewielki ten wzrost.

Eryk
poniedziałek, 31 grudnia 2018, 04:11

Ale Autor "rozjechał" przeciwników! Tekst godny działacza ekologicznego, ale czy eksperta portalu? 1. Nie jedne raz naukowcy odwoływali swoje szacunki. Dzisiaj szacunki są dla tego kto płaci 2. Powoływanie się na wyniki badań do roku 1000 - to żart, pomyłka, horyzont czasowy jest żaden! Tysiące innych czynników w tym czasie działały -jak np. wyręb lasów (nie wiem czy zjawisko zauważone przez Autora?) 3. Tylko, że emisja wulkanu to również pyły, para i inne emitowane gazy - ale ekspert o nich nie przeczytał w swoich źródłach! Pragnę nadmienić, że szacunki przepływów gazów cieplarnianych (w skrócie: woda-ląd -powietrze) wciąż mają błąd równy wielkościom szacowanym!

Dumi
niedziela, 30 grudnia 2018, 21:14

Czy szanowny autor mógłby napisać jak to jest liczone, tzn. kto to "zważył" i jak to zrobił??? Pytanie zasadne. Ostatnio też powoływałem się na wiedzę z internetu, i zarzuca mi się to jako niewiarygodne. W sumie po głębszym zastanowieniu się muszę powiedzieć, że widzę to co mi wrzucą do neta czyli wszystko odbywa się na zasadzie wiary, że to nie jest kłamstwo... Hmm jak sobie pomyślę, że dziś kłamstwo to chleb powszedni zwłaszcza na najwyższych stołkach to w zasadzie nawet pana artykuł można podważyć. Nie chcę tego robić, ale warto się zastanowić gdzie ta prawda jest. No bo czy pan miał wgląd do tych badań, zna pan ludzi, którzy prowadzili badani, czy są wiarygodni, czy nie mają powiązań finansowych z potentatami??? Wiem, że to co napisałem brzmi co najmniej filozoficznie, ale w sumie sam pan przyzna, że pytania są zasadne??? Tym bardziej, że dziwne jest to, że Polska chce sobie na szyję pętle ekologiczną zakładać podczas, gdy najwięksi ziemscy truciciele mają to w nosie... W mojej ocenie pytanie o pieniądze jest tu też zasadne. Myślę, że to nie jest czas ekologów a dziennikarzy śledczych. W mojej ocenie w nich jest nadzieja.

ZAWRACAĆ
piątek, 28 grudnia 2018, 02:01

A ile spalin wyemitują statki z gazem... spalające mazut a od 2020 roku wyłącznie droższy olej napędowy... czyli drogo i źle dla planety i ludzkości

optymista
piątek, 28 grudnia 2018, 01:44

A jak z pyłami? Bo wydaje mi się, że gdybyśmy emitowli więcej pyłów, to problem ocieplenia by nie istniał. Co najwyżej problem zlodowacenia. Czyli instalując elektrofiltry sprowadziliśmy na siebie problem ocieplenia. Wystarczy je wyłaczyć i po problemie.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24