Reklama

Portal o energetyce

Rosja sięga po "energoterroryzm". Kluczowe rurociągi zagrożone

  • Fot. kremlin.ru.
    Fot. kremlin.ru.
  • zdjęcie ilustracyjne. Fot:Ավետիսյան91/CC BY-SA 4.0
    zdjęcie ilustracyjne. Fot:Ավետիսյան91/CC BY-SA 4.0

3 grudnia br. wysocy rangą przedstawiciele gruzińskich resortów siłowych odbyli naradę z kierownictwem BP dotyczącą zabezpieczenia funkcjonowania ropociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC). To tzw. „naftowe Nabucco”, strategiczna infrastruktura, która omijając Rosję dostarcza ropę naftową na rynki europejskie. 12 grudnia Bloomberg ujawnił, że to Rosjanie dokonali w 2008 roku ataku terrorystycznego na wspomnianą rurę. Czy przeciek ze strony służb, z którego najprawdopodobniej korzystała amerykańska agencja prasowa, został wtłoczony w obieg medialny nieprzypadkowo?

Według informacji Bloomberga za eksplozję ropociągu BTC w przededniu wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku odpowiada nie Partia Pracy Kurdystanu, ale Kreml. Swój cel Rosjanie mieli uzyskać dzięki specjalnemu oprogramowaniu, które wyłączyło systemy alarmowe i podniosło ciśnienie w rurze [1]. 

Powyższe informacje są dalece niepokojące, sugerują bowiem, że kluczowa infrastruktura energetyczna służąca dywersyfikacji dostaw węglowodorów na Stary Kontynent jest zagrożona.  Co ciekawe, spekuluje się, iż doniesienia Bloomberga są celowym przeciekiem ze strony CIA. Mliwe, że moment, w którym ujrzały one światło dzienne nie jest przypadkowy. 3 grudnia br. doszło bowiem do ciekawego spotkania...

Według agencji Trend wiceminister spraw wewnętrznych Gruzji, Vakhtang Gomelauri i Dyrektor Centrum Zarządzania Kryzysowego MSW, Zaza Pantsulaya odbyli wtedy naradę z nowym dyrektorem generalnym BP Georgia, Chrisem Shliterem w celu omówienia kwestii związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa ropociągowi BTC [2]. Czyżby oba wydarzenia były ze sobą związane?  

Na mapie zaznaczono m.in. ropociągi BTC i Baku-Supsa. Fot. www.azembassy.org.

Warto wspomnieć, że przed możliwością rosyjskich ataków na ropociągi dostarczające kaspijską ropę naftową do Europy, strona gruzińska ostrzegała w bardzo zdecydowany sposób już we wrześniu ubiegłego roku. Była to reakcja na przesunięcie "granicy" przez siły zbrojne FR stacjonujące w Osetii Południowej o 1 km w stronę wioski Karafila, przez którą przebiega część strategicznego rurociągu Baku- Supsa. Według Gruzinów, Rosjanom takie działania mogą posłużyć nie tylko do ewentualnego przejęcia terenów przez, które przebiega wspomniana infrastruktura, ale także np. do przybliżenia do niej linii demarkacyjnej, co pozwoliłoby na wyeliminowanie monitoringu.W efekcie najważniejszy szlak transportu ropy naftowej na linii Morze Kaspijskie-Morze Czarne byłby nieustannie narażony na dywersję ze strony separatystów. Ostatnie doniesienia Bloomberga pokazują jednak, że do sparaliżowania strategicznej rury nie trzeba angażować regularnego wojska. Do osiągnięcia tego celu wystarczy dobrze przygotowana operacja specjalna z udziałem kilku osób dysponujących odpowiednim oprogramowaniem.

Tymczasem ryzyko przerwania kaukaskich szlaków, przez które dostarcza się na Zachód węglowodory jest dziś o wiele większe niż w 2008 roku, w którym doszło do ataku na BTC. Wzrastająca asertywność energetyczna UE zaangażowanej w budowę Południowego Korytarza Gazowego i torpedującej inicjatywy Gazpromu takie jak South Stream może popchnąć Rosjan do działania. Tym bardziej, że ich sytuację pogarszają nie tylko zmiany rynkowe, czy powstawanie nowych szlaków eksportowych, ale również zachodnie sankcje i spadające ceny ropy.

Reklama

Komentarze

    Reklama