Reklama

Portal o energetyce

Ministerstwo Energii: Na razie dwóch pracowników, „normalna” praca od 1 stycznia

  • Fot. US Military Aircraft / Flickr
    Fot. US Military Aircraft / Flickr

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa minister energii Krzysztof Tchórzewski poinformował posłów o szczegółach kształtowania się nowego resortu. Zdaniem polityka zacznie on „normalnie” funkcjonować od 1 stycznia 2016 r., ale nadal wiele kwestii kompetencyjnych będzie wymagało doprecyzowania. Chodzi np. o sprawę przydzielania koncesji wydobywczych czy prerogatywy związane z polityką klimatyczną. 

Pomysł utworzenia ministerstwa energetyki był od dawna postulowany przez ekspertów, którzy podkreślali, że kwestie energetyczne są zbyt rozproszone pomiędzy agendami rządowymi. Ostatecznie powstanie resortu umożliwiła ustawa z 19 listopada br. o zmianie ustawy o działach administracji rządowej oraz niektórych innych ustaw. 30 listopada doszło do wyodrębnienia działu energii, a 1 grudnia nominacji Krzysztofa Tchórzewskiego na ministra energii. Natomiast rozporządzeniem z dnia 7 grudnia został utworzony resort energii.

Proces legislacyjny pokazał, że skoncentrowanie wszelkich prerogatyw energetycznych w jednym ośrodku będzie niezwykle trudne. Spółki energetyczne pozostały pod nadzorem ministerstwa skarbu. Nie wiadomo jak długo będzie ono funkcjonować, ale do jego wygaszenia raczej prędko nie dojdzie. Nad operatorami przesyłowymi pieczę ma sprawować pełnomocnik rządowy i nie jest przesądzone czy będzie nim Tchórzewski. W ministerstwie środowiska pozostały kwestie związane np. z przydzielaniem koncesji wydobywczych czy negocjacją –niezwykle przecież istotnych- kwestii klimatycznych. Do resortu energii trafiły natomiast spółki górnicze oraz TF Silesia dedykowane ratowaniu Kompanii Węglowej. W związku z tym zaczęto prześmiewczo nazywać je "ministerstwem ds. górnictwa".

Jak przyznał na dzisiejszym posiedzeniu Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa minister energii Krzysztof Tchórzewski aktualnie w nowym resorcie pracują de facto dwie osoby – On sam i wiceminister Grzegorz Tobiszowski. Trwa proces wyłaniania grup pracowniczych do nowego ministerstwa. Będą to „całe departamenty” z dawnego resortu gospodarki oraz „niewielka grupa” z ministerstwa skarbu. Nierozstrzygnięte jest jeszcze podporządkowanie Tchórzewskiemu „grupy z resortu środowiska”. To może sugerować, że ministerstwo energii mimo zapewnień o tym, że „już pracuje” (dla dobra górniczych spółek pogrążonych w kryzysie) w harmonijnej kooperacji z innymi ministerstwami to w rzeczywistość "rodzi się w bólach".

Według Krzysztofa Tchórzewskiego w „normalny sposób” (to precyzyjny cytat) resort energii powinien działać od 1 stycznia br. Ma to związek m.in. z koniecznością zakończenia dotychczasowego roku budżetowego. Do tego momentu transfer nowych pracowników ministerstwa zakończy się. To jednak nie koniec problemów jakie stoją przed nową agendą rządową. Jak przyznaje sam Tchórzewski wiele kwestii będzie wymagało jeszcze „doprecyzowania”. Chodzi o zwiększenie uprawnień ministerstwa energii kosztem resortu środowiska. Politykowi nie podoba się np. aktualne rozwiązanie kwestii przydzielania koncesji wydobywczych, które nadal będzie wydawał minister środowiska jedynie konsultując sprawę ze swoim odpowiednikiem w resorcie energii. Tchórzewski skrytykował również pozostawienie kwestii związanych z renegocjacją pakietu klimatycznego poza obrębem jego ministerstwa. „Przecież te sprawy mają wpływ na przemysł energetyczny” – skonkludował.

Zobacz także: Tchórzewski: KE przyjęła ze zrozumieniem plany dotyczące górnictwa

 

 

 

 

 

 

 

Reklama

Komentarze

    Reklama