Ukraina poza Trójmorzem. Polska polityka wschodnia wypływa na nieznane wody [ANALIZA]

Piątek, 03 Listopada 2017, 14:02
Piotr Maciążek

Prymat biznesu (Trójmorze) nad geopolityką (Międzymorze) ma zabezpieczyć doraźne interesy ekonomiczne władz w Warszawie. Może (choć nie musi) odbyć się to kosztem zaspokojenia trosk związanych z bezpieczeństwem. Polska polityka wschodnia wypływa na nieznane wody.

Trójmorze zamiast Międzymorza

Obecne władze Polski zdają sobie sprawę ze słabości idei Międzymorza, która stała się po objęciu przez nie władzy sztandarowym hasłem polskiej polityki zagranicznej.

  • Trudno było lansować koncepcję tworzenia środkowoeuropejskiego bloku państw, mającego równoważyć potencjał Niemiec i Rosji, skoro jego łączne PKB było i tak niższe od każdego z tych krajów. W efekcie główny zamysł integracyjny był w zasadzie pozbawiony sensu.
  • Jeszcze gorzej wyglądały szanse na jakąkolwiek integrację Międzymorza. Państwa pomiędzy Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym dzieli niemal wszystko, nie licząc trudnej historii w cieniu wielkich potęg. Jakakolwiek koordynacja tych podmiotów jest więc możliwa jedynie na bardzo podstawowym poziomie, o czym świadczą znikome efekty ponad dwóch dekad istnienia najbardziej zaawansowanej formy integracji w regionie tj. Grupy Wyszehradzkiej. Czołowe państwo Międzymorza, Polska, o potencjale porównywalnym do niemieckiego landu Bawaria, nie jest w stanie wziąć na siebie roli integratora i zmienić tego stanu rzeczy.
  • Do tych dwóch czynników (braku odpowiedzi, jaki sens ma Międzymorze i jak je zintegrować) należy dodać jeszcze trzeci. Dość szybko w przestrzeni informacyjnej hasło to zostało wykorzystane przez Rosję do toczonej z Zachodem wojny informacyjnej. Ukazywano więc polską koncepcję, jako próbę budowania własnej strefy wpływów i emancypacji od Unii Europejskiej.

Zapewne z tych powodu w kręgach eksperckich zbliżonych do rządu postanowiono przebudować koncepcję Międzymorza na bardziej przystającą do naszych czasów i potrzeb państwa. Tak narodziło się hasło Trójmorza, a więc projektu już nie politycznego, ale gospodarczego, w dodatku zorientowanego na Unię Europejską. Przy jej wsparciu finansowym Europa Środkowa miała się po ćwierć wieku zacząć wyrywać z rosyjskiej strefy wpływów. Trójmorze nabrało bowiem charakteru infrastrukturalnego. Przy czym prym zaczęły w tej inicjatywie odgrywać nie kwestie dróg, czy połączeń kolejowych, ale szeroko rozumiana integracja energetyczna, skutkująca ograniczeniem wpływów gospodarczych Rosji. Jaki będzie wynik działań związanych z Trójmorzem? Czas pokaże, ale już dziś warto zwrócić uwagę na pierwsze, nieoczywiste, skutki tego projektu.

Zobacz także: Rosyjskie pieniądze za umowę gazową? Wraca sprawa kontraktu jamalskiego [KOMENTARZ]

Polsko-ukraiński klincz

Zrezygnowanie z politycznego charakteru Międzymorza na rzecz infrastrukturalnego zamysłu Trójmorza wpłynęło na Ukrainę. Kraj ten pełnił kluczową rolę w pierwszej ze wspomnianych koncepcji, natomiast w drugiej nie znaleziono dla niego miejsca. Nie sądzę by miało się to zmienić z kluczowego powodu – energetyczna kompatybilność Ukrainy z polską wizją Trójmorza (a właściwie polskim interesem narodowym) jest dyskusyjna.

  • Kraj nad Dnieprem nie jest zainteresowany importem polskiego węgla. Kwestia modernizacji ukraińskich elektrowni opalanych antracytem tak by mogły korzystać z surowca z Lubelszczyzny, czy Śląska nie doszła do skutku mimo, że ówczesna premier Ewa Kopacz sugerowała, że środki na ten cel będą pochodzić z pożyczki na 100 mln euro, jaką otrzymała od Polski Ukraina na ten cel.
  • Nasz kraj nie jest zainteresowany kupnem bloków Chmielnickiej Elektrowni Atomowej na Ukrainie i restytucją połączenia Chmielnicki-Rzeszów. Polsko-ukraińska integracja energetyczna mogłaby zwiększyć import energii do południowej części Rzeczpospolitej i zagrozić rentowności górnictwa.
  • Teoretycznie kraj nad Dnieprem stanowi centralny element budowy polskiego hubu gazowego. W praktyce Polska nie jest zainteresowana magazynowaniem swojego gazu na Ukrainie (ze względu na jego niestabilność), a także obawia się wzrostu wydobycia błękitnego paliwa w tym kraju. Mogłoby to bowiem uniemożliwić realizację planów eksportowych związanych z terminalem LNG w Świnoujściu, czy gazociągiem Baltic Pipe.
  • Polska nie jest zainteresowana realizacją ropociągu Odessa-Brody-Płock. Polskie firmy paliwowe chcą rozwijać naftoport w Gdańsku i nie wierzą w opłacalność importu surowca przez Ukrainę.

Okazuje się więc, że stanowiące trzon koncepcji Trójmorza kwestie energetyczne, są raczej rozbieżne w zakresie interesów Polski i Ukrainy, mimo, że na poziomie informacyjnym przedstawia się to inaczej. Logiczną konsekwencją tej konstatacji jest niezaproszenie władz w Kijowie do partycypacji w czołowym projekcie polskiej polityki zagranicznej (a właściwie wschodniej). Może to rodzić ciekawe implikacje.

Prymat biznesu (Trójmorze) nad geopolityką (Międzymorze) ma zabezpieczyć doraźne interesy ekonomiczne władz w Warszawie. Może (choć nie musi) odbyć się to kosztem zaspokojenia trosk związanych z bezpieczeństwem. Polska polityka wschodnia wypływa na nieznane wody.

Zobacz także: Nord Stream 2 nie powstanie? 3 kluczowe przeszkody [ANALIZA]

Co dalej?

Realizacja idei Międzymorza jak zaznaczono na początku tekstu była skazana na niepowodzenie. Przekucie jej w Trójmorze wydaje się słuszne. Kontrowersyjne jest jednak zawężenie tej koncepcji do aspektu ekonomicznego. Czy to świadome działanie władz polskich zabezpieczających własne interesy (rozbieżne z ukraińskimi wbrew lansowanym w przestrzeni medialnej tezom)? A może jedynie wypadkowa nacisku Unii Europejskiej, która nie chciała drażnić Rosji kolejnym projektem geopolitycznym wymierzonym w obszary, które Moskwa uważa za własną strefę wpływów? Wszak ekspansja Partnerstwa Wschodniego zakończyła się euromajdanem, a w efekcie aneksją Krymu.

Dziś trudno jeszcze wyrokować, jakie skutki dla Polski przyniesie wyrugowanie Ukrainy z projektu Trójmorza. Czy zabezpieczając własne interesy ekonomiczne sprzedano Kijów? Nie można przecież wykluczyć, że wpływ rozbieżności polsko-ukraińskich interesów energetycznych wpłynie negatywnie na integrację Ukrainy z Unią Europejską. W efekcie skorzysta na tym Rosja utrzymując ten kraj w swojej ekonomicznej strefie wpływów. Być może w przyszłości będzie to rzutować na rozciągnięcie tej zależności w aspekcie politycznym.

A może wręcz przeciwnie – na Ukrainie będziemy mieli do czynienia ze status quo, a Warszawa wyzwoli się z paradygmatu: „należy pomagać Ukraińcom za wszelką cenę”?

Czas pokaże. To co nie ulega wątpliwości to fakt, że polska polityka wschodnia ulega przedefiniowaniu.

Zobacz także: Prawne aspekty Trójmorza

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

41 komentarzy

gosc Poniedziałek, 13 Listopada 2017, 23:20
to jedno morze odpadlo.
gwidon Sobota, 04 Listopada 2017, 15:16
[...] Warszawa wyzwoli się z paradygmatu: „należy pomagać Ukraińcom za wszelką cenę” [...] - to jedno zdanie doskonale obrazuje problem polskiej polityki w stosunku do Ukrainy. Kierunek ten wymyślony przez paryskiego mędrca przy kawce i winie był z niezrozumiałych względów jedynie słuszną opcją obieraną przez kolejne rządy po upadku komuny. Jakie są tego efekty widać teraz doskonale - kiedy tylko mają okazję to wierzgają i bodą swoimi przytępionymi różkami na prawo i na lewo. Na poziomie dyplomacji są z tamtej strony gładkie słówka ale na poziomie konkretów pełno jest nieprzyjaznych i wrogich gestów. Wszystko to jest efektem naiwności, którą podszyty był wspomniany na początku paradygmat. Naiwną wiarą, że takie bezwarunkowe poparcie spotka się ze zrozumieniem i wdzięcznością drugiej strony. Ani jednego ani drugiego tam nie ma i nie wygląda na to żeby się kiedykolwiek miało pojawić. Paradoksalnie dla Polski stało się bardzo dobrze, że Ukraina przestała już istnieć w swoim poprzednim kształcie i nigdy do niego już nie powróci. Całkiem prawdopodobne jest, że z biegiem czasu wykształci się na okupowanym wschodzie samodzielne państwo lub twór niby-państwowy całkowicie zależny od Moskwy a pozostała część tego kraju jest na tyle odmienna kulturowo, że i tam może dojść do jakichś podziałów. Z polskiej perspektywy lepsze są 2 lub 3 bufory oddzielające od rosyjskiego misia niż jeden.
C`est moi. Wtorek, 07 Listopada 2017, 15:32
Niestety, to są już setki lat antypolskiej propagandy. Nie ma tam ludzi, którzy pamiętają jak było naprawdę, a od szkoły pdst uczą się, że polski Pan to samo zło.
Widziałem kilka filmów historycznych produkcji ukraińskiej a także rosyjskiej, tak "bijąca w łeb" propaganda u nas by nie przeszła, ale skoro trafia na tamte umysły to mamy kilka pokoleń pracy dla prostowania prawdziwego obrazu polskiego narodu.
Kręcąc "Ogniem i Mieczem" Hoffmann bardzo starał się nie urazić żadnej ze stron a zobaczcie na Y.T. jakie są filmy ukraińskie.
Zacząć należy od prostowania książek historycznych, elementarzy dla dzieci itp.
Pracujący w Polsce Ukraińcy powinni mieć łatwy dostęp do nazwijmy to obrazów łamania propagandy rosyjskiej.
To samo "Telewizja Polska" i "Polskie Radio", cały nasz wschód musi najpierw zobaczyć, że polski Pan to nie wampir wysysający ich krew.
Gdybym miał decydować, to chyba naczelnym przekazem byłaby treść opowiadająca o tym, że w Polsce nie ma już "Panów", zostali zniszczeni przez zaborców, zostały tylko niedobitki, a my Polacy byliśmy tak samo jak oni uciskani, byliśmy kmieciami (chłopami).
Jeżeli kogoś obraziłem tą wypowiedzią to przepraszam.
Cezar Sobota, 04 Listopada 2017, 9:17
Polska polityka to 27:1 na głosowaniu drugiej kadencji Donalda Tuska. Minister SZ Waszczykowski to najsłabsza postać w rządzie Beaty Szydło. Nie liczymy się w Europie. Francja rozmawia z Czechami czy Rumunią w sprawie zasad wynagradzania pracowników delegowanych, ale nie rozmawia z Polską. Z żadnym z naszych sąsiadów nie utrzymujemy choćby poprawnych relacji. Najgorsze mamy z Niemcami, choć najbardziej od nich zależymy pod względem gospodarczym. Nasz głos w Europie nie ma żadnego znaczenia. Nasi sąsiedzi jak Czechy czy Słowacja wolą rozmawiać z unią niż z nami.
My budujemy kolejne zamki na piasku typu Trójmorze czy Międzymorze, realnie jednak nie tworzymy żadnej nowej rzeczywistości.
Tyle w temacie.
dim Niedziela, 05 Listopada 2017, 0:58
Czesi i Słowacy to w praktyce najwięksi konkurenci Polski, w Unii i poza nią - czyż tak nie jest ?
Niemcom, Francuzom i także niektórym innym urywa się właśnie niemal bezpodatkowa eksploatacja polskiego rynku i przemysłu - czemu mieliby być zadowoleni ? Choć potrzeba tu ostrożności.
Jeśli miewałem duże zastrzeżenia, to za zepsute stosunki z Białorusią i oczywiście naiwność wobec Ukrainy.

Niemniej to, co zadecyduje, to będą sukcesy gospodarcze (lub ich brak)

A panu Boczkowi, zawsze o Grecji skrajnie impertynenckiego, zalecałbym sprawdzenie gigantycznego zadłużenia Państwa Polskiego, powstałego głównie za poprzedniej ekipy. Na głowę obywatela nie mniejszego niż zadłużenie Grecji, a o ileż szybciej osiągniętego !
Łącznego długu sektora publicznego, a nie tyko pożyczek i obligacji skarbu państwa. To już ponoć biliony ?
Cezar Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 17:11
Nic się nie urywa. Inwestycja Mercedesa w Jaworze została ulokowana w specjalnej strefie ekonomicznej. Na dodatek minister Morawiecki dopłacił Niemcom 20 mln euro do tej inwestycji.
Propaganda sobie a życie sobie.

Zadłużenie rośnie cały czas. W styczniu tego roku wybił bilion długu publicznego, mówimy o zadłużeniu jawnym. Ukryte jest szacowane na co najmniej dwa razy tyle. W zeszłym roku zadłużyliśmy się na kolejne blisko 100 mld zł.
Propaganda sobie a życie sobie.
Boczek Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 12:28
1. Moją "wylewność" w stosunku do Greków i ich lenistwa i krętactwa dzielę z moim greckim zięciem.
2. Co do zadłużenia, to proszę podać fakty i liczby i źródła - zobaczymy.
Sebo Sobota, 04 Listopada 2017, 16:40
Place dla pracownikow delegowanych bezposrednio udezaja w Polskie firmy transportowe i po to zostaja wprowadzany by ograniczyc nasza ekspansje w transporcie.

Co do niemiec i gospodarki to dziala w obie strony kupujacy jest tak samo wazny jak sprzedajacy.
Czesni nas nie lubia za 2ws ktora dla nich rozpoczela sie wczesniej niz dla nas i wiaze sie z atakiem 3rzeszy jak i rownierz uwczesnej polski ktora wyrwala conieco ziemi czecho slowacji.
W slowacji jest euro dlatefo bardziej interesuje ich rozmowa z krajami strefy euro poniewaz ich gospodarka ma wplyw na wspolna walute.

Politykow mamy nieudolnych ale to nie jedyny powod malego posluchu w europie. Glownym jest to ze niewiele mozemy zaproponowac we wspolpracy
Gojan Sobota, 04 Listopada 2017, 1:05
Rząd Ukrainy jest pod wpływem "filantropa" George'a Sorosa, a obecny rząd Polski od Sorosa się odwraca - co może powodować czasowy brak dialogu między władzami PL i UA.
Ów "filantrop", realizując swą politykę niechęci wobec dzisiejszej Polski, może się wysługiwać rękami ukraińskich polityków".
CB Sobota, 04 Listopada 2017, 12:04
Uwielbiam te teorie spiskowe... Wychodzi na to, że ten cały Soros rządzi przynajmniej połową świata. Ale co ciekawe, obecny rząd też był z nim związany i powstał dzięki niemu, skoro dopiero teraz zaczyna się od niego odwracać?
Gojan Sobota, 04 Listopada 2017, 17:18
To, że Soros kręci dziś Ukrainą, nie ulega wątpliwości - np. fetowano go tam niedawno przy okazji otwarcia granicy UA z UE (na przejściu ze Słowacją, nie z Polską!). Nieprzypadkowo też rząd UA zatrudnił L.Balcerowicza i zegarmistrza Nowaka, grając na nosie rządzącemu PiS-owi. Także, o ile wiem, mainstreamowa prasa UA stale atakuje polski rząd PiS za "brak demokracji", jakby nie miała innych problemów.
Czy Soros kręci dokładnie połową Świata, nie wiem. Ale wiem, że, dysponuje majątkiem 25 mld USD i rozległymi koneksjami oraz łoży potężne środki na budowę "społeczeństwa otwartego" na Świecie. A w Polsce:- która to Gazeta i które think tanki trzęsą "polskimi elitami" politycznymi, artystycznymi, naukowymi? Nieformalne związki tej gazety z Sorosem trwają od początku lat 90 XX w. Wiem też, że np. aktorzy i inni ludzie mediów, zaangażowani w filmach kręconych z lat 90., które piętnowały Polaków za "zaściankowość", niechęć do wyprzedaży majątku narodowego i tp, dostawali od "zagranicznego sponsora", promującego "społeczeństwo otwarte", stawki wielokrotnie wyższe od rynkowych. Mało osób w Polsce zdaje sobie sprawę z siły tego sponsoringu. W świecie Soros trzęsie dzisiaj opozycją w USA. Więc chyba jest wpływowy? Ciekawe też, czy się kiedyś dowiem, dlaczego Angela Merkel zapałała nagle ochotą do islamskich migrantów w sierpniu 2015 r.
Zaś co do niegdysiejszych związków obecnego polskiego rządu z "filantropem", to pozostawiam to Pana dociekliwości. Na początek sugeruję sprawdzenie niedawnych zdarzeń, np.:
- kto z polskich polityków (różnej maści) odwiedzał kijowski Majdan w 2014 r. i wyrażał solidarność z puczem przeciwko prezydentowi Janukowyczowi, wybranemu w, bądź co bądź, demokratycznych wyborach?
- kto przez lata solidarnie sztorcował prezydenta Łukaszenkę, że jest "niedemokratyczny" i kto lobbował w UE za wprowadzeniem sankcji wobec jego ekipy?
Proszę nie wyciągać pochopnych wniosków z faktu, że politycy PO, PiS i inni kłócą się w mediach i że PiS dostaje dzisiaj od UE kijem , którym kiedyś, wraz z PO, PSL, SLD, sam mocno wymachiwał.
Boczek Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 12:42
"Ciekawe też, czy się kiedyś dowiem, dlaczego Angela Merkel zapałała nagle ochotą do islamskich migrantów w sierpniu 2015 r. "
A konkretnie we wrześniu - jak już, ale też jestem zdania, że powinna była zostawić Orbana samego sobie z tymi setkami tysięcy i zamknąć razem z Austrią granicę - która uczyniła by to bardzo chętnie.
A Orban niech sobie radzi.

Podobnie mam nadzieję, że gdyby konflikt rosyjsko-ukraiński miały eskalować, wyniku czego naszą granicę przekroczy 3-5 mln Ukraińców bez jakichkolwiek papierów, to nikt się nie będzie mieszał do naszych spraw wewnętrznych i tego jak sobie z tymi milionami radzimy.

Zresztą jest duża szansa, bo po tym jak Merkel uratowała Orbanowi du.., po to aby w podziękowaniu dawać się opluwać. Na pewno drugi raz nie popełni tego błędu.
Gojan Wtorek, 07 Listopada 2017, 5:28
Zadziwiająca jest ta obrona władz niemieckich, wbrew faktom. Powszechnie uznaje się (też w Niemczech), że słowa kanclerz Angeli Merkel: „Wir schaffen das!", wypowiedziane na konferencji prasowej w Berlinie 31 sierpnia 2015, oznaczały zaproszenie imigrantów z krajów muzułmańskich do Niemiec i spowodowały wlanie się fali muzułmanów do Europy. Wiktor Orban, blokując ich tranzyt przez Węgry, zabezpieczał zewnętrzną granicę UE, działając zgodnie z układem z Schengen, za co chwalił go kanclerz Austrii, Kurz, w maju br. Natomiast Angela Merkel , zapraszając muzułmanów, złamała nie tylko układ z Schengen, ale i niemiecką konstytucję, bo zrobiła to bez zgody Bundestagu, za co grozi jej postępowanie przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym.
Zatem Orban uratował Niemcy i Austrię przed zalewem imigrantów z Turcji przez szlak bałkański. Tyle tylko, że do Austrii, Francji i Niemiec nadal wlewa się fala imigrantów z Afryki Pn od strony Włoch, a włoska prokuratura dopiero niedawno obudziła się z letargu, dowiedziawszy się z prasy, że przerzutem przez Morze Śródziemne zajmują się grupy przestępcze, wspierane przez NGO z Niemiec.
Natomiast obecna fala imigracji ukraińskiej, wlewająca się do Polski (i pewnie UE), jest podobnym zjawiskiem, ale, w przeciwieństwie do imigrantów muzułmańskich, była i jest wspierana po cichu przez władze polskie (poprzednie i obecne) i jest zalegalizowana przez UE.
Boczek Piątek, 10 Listopada 2017, 16:03
Znam ten problem od podszewki i ...niemiecki, a Twoje "informacje" opierają się na przekazach propagandowych i manipulacyjnych.
Nie zrozum mnie proszę źle, to nie jest, ani nie będą wycieczki pod Twoim adresem. Traktuję Twój post jako post masy Polaków (którzy dają się wyjątkowo łatwo manipulować) i którzy problemu nie znają i tym samym nie rozumieją*.
Nie wiem czy czynisz to aktywnie - wychodzę z założenia, że nie, i że po prostu zostałeś zmanipulowany.
I nie, nie jestem zwolennikiem tego rozwoju, wręcz odwrotnie (nie mylić z koniecznością udzielania pomocy potrzebującym - której bym nigdy nikomu nie odmówił), zam jego 3 główne przyczyny i jedyne o co mi chodzi to trzymanie się faktów, bo na podstawie fałszywych przesłanek nie można zbudować właściwych wniosków i tym samym skutecznej polityki - co niestety aktualnie w Polsce się dzieje i prowadzi nas nad urwisko utraty niepodległości.
Aby w ogóle zrozumieć problem uchodźców i ich imigracji do Europy w kontekście otwarcia granic, konieczna jest znajomość pewnego faktu, bez znajomości którego nie można zrozumieć tego problemu - stąd z resztą taka łatwa możliwość zmanipulowania - co np. w Twoim przypadku b. dobrze zafunkcjonowało.
Wychodzę z założenia, że Ty nie próbujesz manipulować innych, a jesteś jedynie ofiarą manipulacji i teraz jedynie - mimo woli - tzw. "propagandowym zombie.
Otóż ta podstawowa informacja to czas trwania wędrówki.
Dla największej grupy w tamtym czasie - Syria/Irak wynosił on z pogranicza tych państw od 3-4 miesięcy ale i ca. 6 miesięcy (nawet do roku), a jest mi znany przypadek człowieka, który potrzebował na to (z Syrii) 4 lat i dokonał tego przez ...Ukrainę. Samo przedostanie się z pogranicza Syryjsko-Irackiego na północ i dalej w głąb Turcji może zając 2-3 miesiące.
Przytłaczająca większość potrzebowała 3-6 miesięcy.
Już tu widzisz jak zostałeś zmanipulowany.
Ale po kolei.
Wystarczy po niemiecku wpisać - otwarcie granic (grenzen oeffnung) i już mamy całą prasę niemiecką.
Pierwszy z brzegu Stuttgarter Zeitung - i cała plejada innych:
"Vom 4. auf den 5. September 2015 entscheidet Kanzlerin Angela Merkel, Flüchtlinge aus Ungarn über Österreich nach Deutschland einreisen zu lassen" - ca.; z 4 na 5 września 2015 Kanclerz Angela Merkel decyduje się na wpuszczenie uchodźców z Węgier, przez Austrię do Niemiec.
Nie ma to oczywiście znaczenia co do rzeczy samej - czy jest to ostatni dzień sierpnia czy pierwszy tydzień września, ale jednak decyzja o otwarciu granicy zapada z 4 na 5 września 2015.
Wystarczy odpytać >Budapeszt, dworzec, Keleti < i już widać, że kryzys na tym dworcu twa całe lato 2015. Zatem samo to wydarzenie, to 1-3 miesiące zanim Merkel otwiera granicę.
Już tu widzimy, że nie było żadnego zaproszenia i że miażdżąca większość uchodźców na Węgrzech, to miesiące przed otworzeniem granicy.
Kto teraz jeszcze w obliczu tych faktów nadal twierdzi, że ktokolwiek przybył w wyniku zaproszenia Merkel jest kłamcą!
Tym samym mówienie o zaproszeniu dla krajów muzułmańskich to już bzdura kompletna. Samo to, że w Syrii mieszka 10% Chrześcijan, a w Nigerii - jednej z największych grup tej fali - 50% prowadzi do przewodu ad absurdum.
Nie wiem co nią kierowało - zwykły humanizm, czy wdzięczność za otwarcie węgierskich granic w 1989 roku - a obraz, który mam dobrze w pamięci, był na granicach wtedy i 2015 identyczny. Nieważne, bowiem jedno i drugie - humanizm i wdzięczność to uczucia, które się politykom rzadko "zarzuca".
Tu mała dygresja.
Jeżeli tak jest, to znaczyłoby, że wyjątkowa sympatia Merkel w stosunku do Polski wynika prawdopodobnie z tego, że gdyby nie polska niezłomność i opór w wyrywaniu się z komunistycznego jarzma, może do dziś, albo przyjemniej parę lat dłużej gniłaby w swojej DDR. Zatem, aktualna nagonka na Niemcy, i to z powodu błędnego tłumaczenia, czy wręcz zamierzonego przekręcenia słów pani vdL, należy do największych błędów politycznych w całej historii Polski.
Dalszym ważnym faktem w całej tej analizie są liczby uchodźców w przebiegu roku 2015 (i 2014).
Otóż początek tej fali uchodźców - czy lepiej gwałtownego wzrostu to początek 2014!
W 2015 liczby osiągają swoje apogeum, a w miesiącach wrzesień-listopad apogeum roku.
Tu również widzimy absurd twierdzenia o zaproszeniu Merkel. Ci którzy przybyli w okresie Sierpień-Październik wyruszali ze swojego kraju w kwietniu/lipcu. Nawet w sierpniu nie wiedzieli jeszcze nic o "zaproszeniu Merkel".
W grudniu fala się załamuje. Można by sarkastycznie powiedzieć - dzięki "zaproszeniu" Merkel, przestali wyjeżdżać.
"Wiktor Orban, blokując ich tranzyt przez Węgry, zabezpieczał zewnętrzną granicę UE, działając zgodnie z układem z Schengen..."
Orban, gdyby zabezpieczał zewnętrzną granicę (w tamtym czasie z Serbią), to na Węgrzech nie znaleźliby się zadni uchodźcy - prawda? Paczkami ich przecież nie przysłali.
Można by powiedzieć, że to Orban zawiódł na całej linii i ich wpuścił do Europy.
I to nie on cokolwiek i kogokolwiek uratował, a wręcz przyczynił się do takiej sytuacji - a tak naprawdę to nie miał na nic wpływu.
Problem jest naprawdę bardziej złożony i stary (sprzed 2010) i zawiedliśmy my wszyscy bez zewnętrznych granic (lub granicami mało problematycznymi), którzy nie chcieli łożyć na Greków, Włochów etc. aby wzmocnić ochronę granic. Przypomnę jedynie; Włochy, Berlusconi, Lampedusa, 2009.
Wracając do Orbana.
Mamy zatem czarno na białym:
- uchodźcy znaleźli się na Węgrzech w wyniku nieudolności Orbana
- uchodźcy znaleźli się na Węgrzech tygodnie i miesiące przed decyzją Merkel
- Merkel uratowała Orbanowi du.. otwierając granicę
Wszystko inne to manipulacje, kłamstwa i bajki.
"dowiedziawszy się z prasy, że przerzutem przez Morze Śródziemne zajmują się grupy przestępcze, wspierane przez NGO z Niemiec."
To już jest pełen bełkot - szczególnie z podtonem jakby był to wielki spisek - brakuje jeszcze Sorosa.
1 . Niczego nie mogli się z prasy dowiedzieć, bo do tej pory działania były koordynowane z włoską strażą przybrzeżną
2. Używanie słowa "przerzut" to jawna manipulacja, bowiem owe organizacje zajmują się wyławianiem ludzi z morza, a nie zabieraniem ich np. w Libii na pokład.
3. W tym przypadku mówimy o setkach czy kilku tysiącach wyłowionych rocznie, zatem mowa o zjawisku marginalnym w stosunku do liczby całkowitej.
Co do Ukrainy, to miałem coś innego na myśli i wynika to jednoznacznie z mojego tekstu.
Ponadto w tym przypadku nie mamy do czynienia ze zjawiskiem niekontrolowanym i żadne 10-20 tysięcy osób dziennie nie próbuje przekroczyć nielegalnie granicę.
Miałoby dojść do tego co opisałem - daj Boże nie, też sobie sami nie poradzimy.
Co chciałem przez to powiedzieć to to, że gdyby tak się stało i Merkel znów otworzy granice, żeby tym razem nam pomóc, to będzie nam bardzo, bardzo głupio.
P.S.
"...złamała nie tylko układ z Schengen, ale i niemiecką konstytucję, bo zrobiła to bez zgody Bundestagu, za co grozi jej postępowanie przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym...."
Zatem:
- Schengen złamał Orban, a nie Merkel
- w przypadku decyzji Merkel nie chodzi o Schengen (oni byli już w Schengen), a konwencję dublińską III i tu Merkel miała jak najbardziej prawo przejąć rozpatrywanie i udzielenie azylu odciążając inne państwo (wyrok sądu)
- nie grozi jej żadne postępowanie przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym, bo przed nim nie stają żadne osoby, a jedynie prawo, czyli państwo przez jego organy, lub organy i kraje związkowe w sporach kompetencyjnych.
Ewentualny wyrok oceniający decyzję Merkel - jako urzędu Kanclerskiego - jako niezgodną z konstytucją nie będzie miał dla niej jakichkolwiek konsekwencji, a jedynie wpływ na późniejsze decyzje w identycznych przypadkach.
Tzn., w przypadku gdyby miało dojść do owej już omówionej sytuacji na granicy Polsko-Ukraińskiej, nie będzie mogła podjąć ponownie tej samej decyzji i otworzyć granicy dla Ukraińców, aby nas odciążyć.
Miałoby dojść do takowej sytuacji, gwarantuję głosy w Polce: "tak właśnie traktują nas Niemcy, muzułmanów wpuszczają, a Ukraińców nie chcą, bo pomagali by Polsce."*
Proszę porównać fragmenty oznaczone gwiazdką*.
ewwe Piątek, 03 Listopada 2017, 22:48
nie zgadzam się z czarnowidztwem autora, wyłączenie ukrainy to świetny ruch dla gospodarki i obroności, to państwo jest niewiarygodne i zawsze będzie punktem zapalnym z racji tego że niestety są dla Rosji i dla świata taką krypto-rosją czego nie można powiedziec o 1000-letniej Polsce. Co do potencjału Bawarii, nie wiem o jakim potencjale mowa, może pkb na głowę, no ale to nie argument. generalnie trójmorze jako iskra zapłonowa dla rozwoju regionu jak najbardziej, ale nie jako alternatywa dla nato czy ue, broń Boże.
gegroza Piątek, 03 Listopada 2017, 21:59
Jkieś międzymorza czy trójmorza to szkodliwe Fanaberie. Dlaczego szkodliwe / Dlatego ze nie można planować polskiej polityki biąrąc pod uwagę byty, które nie istnieją ! inaczej dojdziemy do absurdalnych wniosków ! . Co do Ukrainy to mam nadzieję, ze nadeszło otrzeźwienie. Najpierw nasz interes narodowy a potem naszych przyjaciół. Ukraina ostanio na pewno nie zalicza się nawet do przyjaciół
Hairy Portier Piątek, 03 Listopada 2017, 20:53
Trójmorze z polskiej perspektywy to przede wszystkim infrastruktura finansowa: PKO BP, Pekao SA, PZU, GPW, BGK, PFR, które mają zapewnić finansowanie ekspansji polskim korporacjom. Najlepsze z nich mogą się rozwijać dzięki M&A w tempie 15-20% rocznie, tak by za 5-10 lat być w stanie konkurować z firmami zachodnimi. Na Ukrainie nie da się zrobić jakiejkolwiek konsolidacji, bo Ukraina jest nastawiona na współprace z Niemcami a po drugie na Ukrainie nie działa prawo. Nie mniej współpraca z Ukrainą jest możliwa ale na innym poziomie - przez współpracę z Ukraińcami. Na Ukrainie powinno powstać setki szkół języka polskiego, które będą jednocześnie uczyć polskiej historii i kultury, które będą jednocześnie wielkim biurem pośrednictwa pracy dla najlepszych (podkreślam - najlepszych) Ukraińców, którzy natychmiast powinni znajdować zatrudnienie w polskim przemyśle oraz, którzy powinni dostać ofertę "zostania Polakami". Oczywiście nic na siłę, tylko na zasadzie opt-in. Być może zachowanie Ukrainy ma na celu wytworzenie bariery kulturowej, żeby im młodzież nie uciekła do Polski. Inaczej za 5 lat to my będziemy mieć 42 mln ludzi a oni 35. Czy ktoś to w ogóle zauważył, że młodzi Ukraińcy i Białorusini mogą zmienić strukturę demograficzną po naszej stronie na plus a po swojej na minus? Jeśli Ukraińcy pracujący w Polsce będą mieć dobre opinie nt. Polski to bardzo będzie zmieniało optykę u tych, którzy pozostaną na Ukrainie i z czasem może to doprowadzić do zmian politycznych. My też strząsaliśmy z siebie złodziei przez ponad 25 lat (a i tak do końca nie strząsnęliśmy). Im to też zajmie jeszcze ze 20 lat.
MONdrala Sobota, 04 Listopada 2017, 15:51
"młodzi Ukraińcy i Białorusini mogą zmienić strukturę demograficzną po naszej stronie na plus a po swojej na minus"
Wolałbym, żeby to Polacy zmieniali tą strukturę, a nie obcokrajowcy.
P. Zagłoba. Piątek, 03 Listopada 2017, 19:05
A ja muszę przyznać, że mi się ten komentarz bardzo spodobał, autor patrzy na mięso polityki a niena bzdury. Oby więcej takiego podejscia w polskich mediach. Pozdrawiam.
PolExit Piątek, 03 Listopada 2017, 17:35
Za 10-15 lat kiedy na zachodzie będzie wojna z rodzącymi się kalifatami i zadnej UE juz na szczescie nie bedzie zobaczymy czy kraje Trojmorza nadal nie będą się chciały integrować.
Co do Ukrainy czas najwyzszy przestac byc jej adwokatem in-blanco. Jest to kraj Polsce wrogi i w polskim interesie by w jakiejs kadlubowej formie on przetrwal jako bufor uwiklany w niekonczacy sie konflikt z Rosja wyczerpujacy oba te panstwa.
tak tylko... Piątek, 03 Listopada 2017, 21:22
Jak na razie państwem o największej liczbie muzułmanów jest...Rosja. Szacuje się, że tylko w samej Moskwie jest ich ok. 3 milionów. Według opinii Rosjan Muzułmanie zaczynają dominować nad rdzennymi Rosjanami, są lepiej zorganizowani i bardziej zjednoczeni. Proszę wpisać Kurban Bajram Moskwa, filmiki pokazują skalę zjawiska, ale najlepsze są umieszczone pod nimi wpisy samych Rosjan, one pokazują prawdziwy obraz Rosji...
dopowiem ....tak tylko Sobota, 04 Listopada 2017, 10:56
Widzę sensowny wpis pana inspektora na jednośladzie przemierzający bezdroża Rosji i sprawdzający architekturę kibli na wschodzie - coś konkretnego stara się nakreślić ? Ile w tym prawdy a ile półprawdy by wręcz powiedzieć bez prawdy !
Boczek Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 12:24
20.000.000 w całej Rosji. W Moskwie 3 razy tyle co w Londynie.

Masz jakieś problemy z faktami? Reagujesz alergicznie?
Gość Piątek, 03 Listopada 2017, 17:22
Trójmorze musi być bezpieczną strefą nie targaną konfliktami, by morza było je rozwinąć gospodarczo. Wymagać to będzie na pierwszym miejscu zbudowania odpowiedniej infrastruktury. Nie widzę Ukrainy w Trójmorzu , przynajmniej na początku kiedy będzie się zawiązywać.
Victor Piątek, 03 Listopada 2017, 16:51
Polska posiada rozbieżne intetesy energetyczne z większością krajów naszego regionu. Węgry, Czechy i Słowacja nie mają nic przeciwko uzależnieniu energetycznemu od Rosji i w najmniejszym stopniu nie mają zamiaru uczestniczyć w naszych projektach energetycznych. Słowacja i kraje bałtyckie są w strefie Euro i nie obawiaja się unii dwóch prędkości gdyż są w pierwszej. Rumunia i Bułgaria też mają zamiar dołączyć do euro. Czego chcą Czesi trudno powiedzieć ale na pewno nie tego co Polska. Ich nowy premier zwiastuje raczej problemy niż współpracę. Generalnie kiepsko to wygląda.
LNG second (d. Nabucco First) Czwartek, 09 Listopada 2017, 13:19
Mylisz się. Węgry i Słowacja buduja East Ring, czyli system rozprowadzania gazu alternatywnego wobec rosyjskiego. Mamy tez wspólne interesy transportowe i również w tej dziedzinie Słowacja i Węgry budują przedłużenie naszej Via Carpatii.
Piotr Piątek, 03 Listopada 2017, 16:24
Słabo,ocena niedostateczna.
Tom Piątek, 03 Listopada 2017, 16:21
Jedno jest pewne, na interesach z Ukrainą jeszcze nikt nigdy dobrze nie wyszedł. A my powinnismy przede wszystkim dbać o swoje własne interesy ponieważ nikt inny za nas tego nie zrobi. Tak robią wszyscy wokół więc i my nie możemy być altruistami.
Sławek Piątek, 03 Listopada 2017, 16:13
Liczyłem na to otrzeźwienie polityków względem hasła: „należy pomagać Ukraińcom za wszelką cenę”. To Ukrainie się bardziej śpieszy niż nam, potrzebują tej pomocy ale podchodzą do niej w sposób: "bo się nam należy", niech podejmą ryzyko zmian oraz koszty z tym związane. Jestem za pomocą Ukrainie ale na naszych warunkach.
miki Piątek, 03 Listopada 2017, 15:43
Na wstępie nadmienię, że jestem wielkim zwolennikiem idei Międzymorza. Jednocześnie uważam że obecna polityka państwa polskiego jest strzałem w dziesiątkę. Ukraina teraz to studnia bez dna, zresztą jest takową od około 3 dekad. Ile byś nie wsypał zniknie.....Do tego władza jest buńczuczna i stawia na Niemcy ,a nie na Polskę. Najlepiej więc stać z boku i obserwować aż zatrzesie sie w posadach, a że tak się stanie mam 100% pewności, to kwestia czasu. Do tego Rosja będzie przez następne lata nadal mimo kosztów walczyła z tym aby kraj ten się pozbierał do kupy i wyszedł na prostą. Wniosek nasz jest więc nader słuszny-rozwijać jak najszybciej swój kraj i gospodarczo i militarnie. PKB Polski równy PKB Bawarii? No cóż Bawaria jest niesamowicie bogata, do tego nasz rośnie ponad 2 razy szybciej więc jaki będzie w perspektywie dajmy na to 10-20 lat! Cel -jeszcze przyspieszyć wzrost PKB do najlepiej 6-7% rocznie, do tego prowadzić mądrą politykę i efekt będzie-z silnym i perspektywicznym każdy chce współpracować-Ukraina nie chce na równych warunkach obecnie, będzie musiała za 5-10 lat już na naszych.
Boczek Sobota, 04 Listopada 2017, 11:44
Jak na razie to spowolniliśmy wzrost gospodarczy. Z 4,9 w końcu 2015, na 2,7 w 2016 i 3,8 w 2017.
W aktualnym klimacie gospodarczym świata leżymy normalnie na poziomie 5,5-6,5 - w ciągu ostatnich 25 lat z reguły na 6-8 miejscu na świecie najlepiej rozwijających się państw świata.
Przy wzroście poniżej 4-4,5% zachód nam ucieka.
LNG second (d. Nabucco first) Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 7:33
O ile zgadzam się, że obecne wyniki Polski przy wzroście światowym około 3% to żadna rewelacja, o tyle warto byłoby zobaczyć jak zmienia się produkt narodowy brutto.
Boczek Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 13:49
W jakim sensie?
Polanski Piątek, 03 Listopada 2017, 19:24
7% rocznie to podwojenie PKB w ciągu 10 lat. Potem jeszcze 3 i mamy PKB Rosji.
KAR Piątek, 03 Listopada 2017, 15:42
Wszystko wskazuje na to, że następuje tzw. przestawianie wajchy na lini Polska - Ukraina. Świadczą o tym choćby wypowiedzi min. Waszczykowskiego. Pytanie tylko czy to przestawienie wajchy to inicjatywa Waszyngtonu czy Warszawy... Jedno jest pewne - z Ukrainą nam nie po drodze...
Kiks Piątek, 03 Listopada 2017, 15:09
Porównanie PKB łącznego PKB krajów tzw. Międzymorza do PKB Niemiec, można zgodzić się, ale Rosji? Przecież to PKB wcale nie jest wysokie jako takie, a na pewno żenująco niskie (dla Rosji) w odniesieniu do potencjału tego kraju.
Uszatek Piątek, 03 Listopada 2017, 14:59
Polscy politycy, ktorzy negocjuja z Ukraina, powinni odwrocic trend pomagania Ukrainie za wszelka cena. Nalezaloby politykom ukrainskim w tym celu zadac jedno-dwa proste pytania: czy Ukrainie poradzi sobie z Rosja bez pomocy/wsparacia Polski i/lub czy wsparcie Polski jest w tym celu Ukrainie potrzebne? Jezeli nie, to robimy interesy jak biznesmeni (cos za cos), jezeli tak to rowniez. Koniec i kropka.
say69mat Piątek, 03 Listopada 2017, 14:45
@def24.pl:
Dziś trudno jeszcze wyrokować, jakie skutki dla Polski przyniesie wyrugowanie Ukrainy z projektu Trójmorza. Czy zabezpieczając własne interesy ekonomiczne sprzedano Kijów? Nie można przecież wykluczyć, że wpływ rozbieżności polsko-ukraińskich interesów energetycznych wpłynie negatywnie na integrację Ukrainy z Unią Europejską. W efekcie skorzysta na tym Rosja utrzymując ten kraj w swojej ekonomicznej strefie wpływów. Być może w przyszłości będzie to rzutować na rozciągnięcie tej zależności w aspekcie politycznym.

say69mat:
Na negatywne efekty Traktatu Ryskiego, czyli praktycznej partycji Ukrainy pomiędzy bolszewicką Rosję a IIRP. Polska miała czekać niespełna ... 18 lat. Wielka szkoda, że współczesne nam elity polityczne nie są w stanie wyciągnąć wniosków z tamtej historycznej tragedii. Tym bardziej, że w czasach nam współczesnych systemy informatyczne, w istotnym stopniu generują dynamikę procesów politycznych. Tak więc okres 18 lat niepodległości, z współczesnej nam perspektywy to ... wieczność.
CB Piątek, 03 Listopada 2017, 14:34
Przecież żadne Międzymorze ani Trójmorze nie istnieje i w ogóle nie ma szans powstać. Proszę mi pokazać jeden kraj, któremu po drodze z naszą polityką zagraniczną oraz gospodarczą i będzie się jeszcze chciał podporządkować dyktatowi Polski (bo założenie jest takie, że my mamy być niekwestionowanym liderem).
pragmatyk Sobota, 04 Listopada 2017, 0:37
nie ma takiego założenia, są takie kraje :] choć w całej grupie oczywiście są różnice zdań, ale choćby arabska imigracja to wspólny temat.
bobo Piątek, 03 Listopada 2017, 22:07
Dyktat Polski to przesada ale Międzymorze jako sojusz polityczny, militarny, gospodarczy w tym i energetyczny już powstaje. I to całkiem inne Międzymorze od tego o którym tak głośno się trąbi. To coraz bliższa współpraca Skandynawii i Polski. Państwa skandynawskie tak jak i my nie są zwolennikami dominacji Niemiec i Rosji. Ponadto zacieśniają relacje z Ameryką-Norwegia i Dania kupują F 35 a ich fregaty będą częścią amerykańskiego systemu obrony antyrakietowej. Szwecja i Finlandia zawarły bezpośrednią umowę o współpracy wojskowej z USA. Ze Szwecją łaczy nas podmorski kabel energetyczny a w planach jest budowa kolejnego. Baltic Pipe byłby jeszcze silniejszym powiązaniem Polski, Danii i Norwegii. Polskie koncerny eksploatują norweskie złoża gazu i ropy. Współpraca militarna-Rosomak-fińska Patria, szwedzkie rakiety RBS 15 dla okrętów typu Orkan, norweskie rakiety NSM dla Nadbrzeżnych Dywizjonów Rakietowych. Tak naprawdę Trójmorze z Ukrainą czy bez nie da nam żadnych nowoczesnych technologii i dostępu do surowców energetycznych. Skandynawia zaś dysponuje nowoczesnymi technologiami i surowcami energetycznymi zwłaszcza, gdy ruszy eksploatacja bogactw Arktyki. Kraje zaś Trójmorza są głównie naszymi konkurentami o dotacje i zachodnie inwestycje. Z rywalami ciężko budować trwałe sojusze.