Rosyjskie pieniądze za umowę gazową? Wraca sprawa kontraktu jamalskiego [KOMENTARZ]

Wtorek, 31 Października 2017, 15:29
Piotr Maciążek

Kwestia kontrowersyjnego aneksu do kontraktu jamalskiego zyskuje „drugie życie”. Władze zapowiadają ujawnienie raportu NIK w tej sprawie, a prokuratura bada wątek korupcyjny. 

Umowa gazowa z 29 października 2010 r. od dawna budzi bardzo duże kontrowersje. Mimo to raport NIK na jej temat pozostaje niejawny, choć według doniesień medialnych może wskazywać na liczne nadużycia związane z zawieraniem kontraktu. 

W poprzednich latach jego udostępnienie opinii publicznej blokował istniejący układ polityczny. Z jednej strony ówcześni ministrowie gospodarki z Polskiego Stronnictwa Ludowego: Waldemar Pawlak i Janusz Piechociński (pierwszy z nich negocjował zresztą umowę z Rosjanami, pełniąc w tej sprawie pierwszoplanową rolę w rządzie). Z drugiej natomiast Platforma Obywatelska, która potrzebując koalicjanta nieszczególnie była zainteresowana wyjaśnieniem rodzących się wątpliwości. Najwyraźniej nie dotyczyły one jedynie spekulacji medialnych, ale znajdowały odzwierciedlenie w rzeczywistości...

Świadczy o tym artykuł Roberta Zielińskiego z tvn24.pl, który poinformował, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo, którego celem jest wyjaśnienie okoliczności, w jakich zawarty został w 2010 r. aneks do kontraktu jamalskiego. Według jego informacji w sprawie badany jest m.in. wątek korupcyjny z udziałem wicepremiera i ministra gospodarki oraz innych funkcjonariuszy publicznych. Co to może oznaczać w praktyce?

Oczywiście w debacie publicznej podkreśla się, że kontrakt jamalski i aneks do niego były skrajnie niekorzystne dla Polski. 

  • Chodzi m.in. o konstrukcję umowy, której elastyczność de facto zamyka się w możliwości renegocjacji ceny - co kilka lat. Niemniej, doskonale widać, jak w praktyce funkcjonuje ten mechanizm. W realny sposób nie wpłynął on na ceny gazu dla Polski, które należą do najwyższych w Europie. Są one ponadto powiązane z kosztem ropy naftowej, a nie giełdami, co jest niekorzystne i archaiczne. Umowa jamalska nakłada także na Polskę klauzulę take or pay, która powoduje, że nasz kraj musi kupować gaz na określonym poziomie wolumenowym nawet jeśli go nie potrzebuje. A w dodatku nie może go reeksportować. „Wisienką na torcie” tych niekorzystnych ustaleń jest czas obowiązywania umowy, którą aneksowano w 2010 r. w taki sposób by przestała obowiązywać w 2022 r. W tym czasie na rynkach gazowych nastąpiła prawdziwa rewolucja gazowa (ekspansja gazu skroplonego), z której Polska może korzystać w ograniczonym stopniu.
  • Odrębne kontrowersje dotyczą natomiast kwestii pozakontraktowych. Chodzi tu o ustalenia poboczne będące częścią generalnego porozumienia z Rosją z 2010 r. takie jak: rezygnację z około 1 mld zł, które Polsce był winny Gazprom, a także setek milionów zysków z działalności EuRoPol Gazu (przez to pobieramy tylko nieco ponad dwadzieścia mln zł za tranzyt przez Gazociąg Jamalski).

Doniesienia Roberta Zielińskiego z tvn24.pl pokazują jednak, że w całej sprawie może chodzić o wiele więcej, aniżeli kontrowersyjny proces negocjacyjny. Negocjatorzy porozumienia gazowego z 2010 r. mogą „zasłaniać się” oczywiście ówczesnym niedorozwojem rynku - gazoport nie istniał, rewers fizyczny na Gazociągu Jamalskim, umożliwiający realny import gazu z Niemiec do Polski, także. Innymi słowy, nasze możliwości wynegocjowania atrakcyjnego porozumienia były ograniczone (co nie oznacza, że nie można było osiągnąć więcej, aniżeli w przypadku ustaleń zawartych w aneksie). Ewentualna sprawa korupcyjna burzy tę narrację. Tymczasem o realności takiego scenariusza, poza informacjami Roberta Zielińskiego z tvn24.pl, mogą świadczyć także inne symptomy.

  • W sierpniu br. w tygodniku Sieci pojawiły się nowe doniesienia dotyczące zawierania aneksu do umowy jamalskiej w 2010 r. Gazeta ujawniła, że nagle, niemal z dnia na dzień, zmieniono negocjatorom rekomendacje, co do prowadzenia rozmów z Rosjanami, które drastycznie obniżyły szanse zawarcia satysfakcjonującego, jak na zaistniałe warunki, porozumienia.
  • Tuż po publikacji Piotr Naimski, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, w rozmowie z Panoramą TVP2 zapowiedział ujawnienie szczegółów gazowego kontraktu, który rząd PO-PSL zawarł z rosyjskim Gazpromem w 2010 roku. 

Spoglądając z szerszej perspektywy widać więc, że w całej sprawie może dojść do ciekawych rozstrzygnięć. Pozostają jednak pytania: czy ujawnienie raportu NIK i śledztwo prokuratury to tylko element ujawniania patologii z okresu rządów PO/PSL? Jeśli tak to dlaczego zwlekano z tym dwa lata od wygranych wyborów? Co zdefiniowało moment przesilenia w tej sprawie?

Warto ufać, ale także sprawdzać, dlatego przy okazji finału sprawy potencjalnej „korupcji jamalskiej” trzeba uważnie obserwować wydarzenia na rodzimym rynku gazowym.    

W całej sprawie interesująca jest jeszcze jedna rzecz. W 2019 r. odbędą się wybory parlamentarne, ale jednocześnie trzeba będzie podjąć decyzję odnośnie kontynuowania współpracy gazowej z Rosją. Być może to właśnie wtedy poznamy pełne rezultaty toczącego się śledztwa, co może być niezwykle bolesne dla opozycji. 

Warto mieć na uwadze także to, że Polska oficjalnie nie jest zainteresowana przedłużeniem umowy długoterminowej z Gazpromem i stawia na rozbudowę gazoportu oraz budowę gazociągu Baltic Pipe. Niemniej nie można wykluczyć scenariusza, w którym do stołu negocjacyjnego trzeba będzie jednak usiąść. W takim wypadku ujawnienie nadużyć z 2010 r. przynajmniej częściowo zatarłoby złe wrażenie związane z takim obrotem spraw.

Zobacz także: Były wicepremier Janusz Piechociński o raporcie NIK ws. aneksu do kontraktu jamalskiego

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

37 komentarzy

Tera Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 21:13
Jaki jest udział w tym wyniku?
TOP 10 OF 2017 PLATTS TOP 250 RANKINGS

2017 Rank Company name 2016 Rank
1 PJSC Gazprom (Russia) 3
2 E.ON SE (Germany) 114
3 Reliance Industries Ltd. (India) 8
4 Korea Electric Power Corp. (South Korea) 2
5 China Petroleum & Chemical Corp. (China) 13
6 PJSC LUKOIL (Russia) 6
7 Indian Oil Corp. Ltd. (India) 14
8 Valero Energy Corp. (Texas) 5
9 ExxonMobil Corp. (Texas) 1
10 TOTAL SA (France) 12
Kazio Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 20:43
Jaki w tym jest nasz udział?
Energy entities of the Asia-Pacific make a strong showing in the 2017 Rankings, holding 88 of the 250 slots. Of the top 5 globally ranked companies, 3 are from Asia Pacific Rim (#3 Reliance Industries Ltd.; #4 Korea Electric Power Corp.; #5 China Petroleum & Chemical Corp.). The two leading revenue-generating companies are from Asia Pacific (China Petroleum & Chemical Corp. and PetroChina Co. Ltd.), ahead of Royal Dutch Shell, ExxonMobil and BP. The region also hosts 20 of the 50 fastest growing companies, twice that of the EMEA region and matching that of the Americas.

As for decliners, coal interests were hit especially hard in the latest rankings, as more countries push for increases in renewable energy and cleaner burning fuel. But this is not without exception. China Shenhua Energy rose to 13th place from 25th, as the price of coal in China rose sharply following government output cuts.

Overall, thanks to the new entrants buoyed by utilities and pipelines, revenues of the Top 10 global energy companies surged more than 30% to $1.1 trillion from $830.2 billion in the 2016 rankings.

Collectively, the world's top 10 companies posted combined profits of $63.7 billion last year, 14% lower than the $74.3 billion posted the year before. The Top 250 profit figures are adjusted for preferred dividends and exclude discontinued operations and extraordinary operations.

TOP 10 OF 2017 PLATTS TOP 250 RANKINGS

2017 Rank Company name 2016 Rank
1 PJSC Gazprom (Russia) 3
2 E.ON SE (Germany) 114
3 Reliance Industries Ltd. (India) 8
4 Korea Electric Power Corp. (South Korea) 2
5 China Petroleum & Chemical Corp. (China) 13
6 PJSC LUKOIL (Russia) 6
7 Indian Oil Corp. Ltd. (India) 14
8 Valero Energy Corp. (Texas) 5
9 ExxonMobil Corp. (Texas) 1
10 TOTAL SA (France) 12
m Piątek, 03 Listopada 2017, 14:18
O szczegółach umów wiedzą Rosjanie, wiedzą posłowie i NIK, ale nie mogą wiedzieć obywatele, będący formalnie suwerenem we własnym kraju - taka oryginalna teoria Piechocińskiego. Dlaczego nie mogą wiedzieć ? Ponieważ wówczas PSL nawet gdyby zagłosowali wszyscy członkowie OSP z rodzinami zagłosowali to i tak nie dostaliby się do sejmu, a przy obecnym systemie politycznym oderwanie od żłobu to śmierć finansowa ....
Tomek72 Piątek, 03 Listopada 2017, 8:48
Gdybyśmy wtedy mieli własne elektrownie jądrowe W DUŻEJ MIERZE - moglibyśmy za pomocą cen prądu wpływać na zapotrzebowania na gaz na lokalnym (Polskim) rynku. W dużej części gospodarstw domowych gaz byłby niepotrzebny.

Podobnie w wielu przedsiębiorstwach, które używają gazu wyłącznie jako źródła energii.

Lokalne biogazownie (oparte o metan) na wsi to oddzielny temat - popularny w USA, Kanadzie i w Australii, praktycznie nie istniejący w Polsce
mefis58 Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 11:36
Głównym odbiorcą gazu jest przemysł chemiczny, a nie elektrownie gazowe (których w Polsce nie ma, poza małymi generatorami w elektrociepłowniach- znikomy procent produkcji energii elektrycznej), więc diagnoza raczej nie trafiona. Trochę to przypomina słynne "gdybyśmy mieli blachę to byśmy produkowali więcej konserw, ale nie mamy .... mięsa" !!!
horbek Piątek, 03 Listopada 2017, 17:13
Mamy przeciez bogate zloza geotermalne najtansza energia na świecie
Boczek Sobota, 04 Listopada 2017, 10:59
horbku, nie mamy, to typowy internetowy hype.
To tak jak z gazem łupkowym. Teoretycznie mamy go dużo, tylko dobrać się do niego nie można. Nie przy cenach ropy (jako wyznacznik) poniżej 70-80 $ za baryłkę.
Jest wiele dobrych HP na których jest to wytłumaczone.

Może inaczej.
Wyszukaj geotermiczną mapę Europy* i zadaj sobie pytanie, dlaczego Niemcy (chorzy na punkcie ekologii) i Francuzi, którzy mają wielokrotnie lepsze warunki geotermiczne niż my - co prawda tę samą niekorzystną głębokość, ale dużo lepsze pokrycie kraju i przede wszystkim "geotermia mokra" nie jak u nas przeważnie "sucha" - wykorzystują geotermię marginalnie.

Natomiast eksperci od geotermii dzielą Europę na 4 grupy możliwość wykorzystania (uwzględniając inne możliwości pozyskiwania energii również z OZE) - niektóre kraje:
- wysokie - Islandia, Niemcy, Włochy
- średnie - Węgry, Szwajcaria
- niskie - Polska, Francja, Benelux
- bliskie zeru - Hiszpania, Czechy

*Uważaj na tzw. płytką geotermię np. dla pomp cielnych - bo tylko na tej mapie Polska wygląda dobrze.
Dropik Czwartek, 02 Listopada 2017, 17:07
" W 2011 r. dodatkowy koszt gazu z kontraktu jamalskiego, wynikający ze zmiany tej umowy przez rząd PiS w 2006 r. to 1 miliard zł - mówił w Sejmie wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski. Cały dodatkowy koszt do końca kontraktu w 2022 r. wyniesie 18 mld zł.

Budzanowski odpowiadał w piątek w Sejmie na pytanie posła Jana Łopaty (PSL) w sprawie konsekwencji podpisania przez rząd PiS niekorzystnego dla Polski kontraktu na dostawę gazu z Rosji w 2006 r.


Łopata pytał ministra skarbu, ile faktycznie polski budżet i polskie rodziny straciły w konsekwencji podpisania przez PiS w 2006 r. aneksu nr 26 do kontraktu, w którym Polska zgodziła się na 10 proc. podwyżkę ceny rosyjskiego gazu.

- Minister Jasiński tłumaczy swą decyzję tym, że nie zapoznał się dokładnie z treścią umowy. Cytuję - z uwagi na ograniczony czas na wyrażenie opinii, MSP nie miało możliwości analizy przekazanej treści umowy, niemniej wyrażam zgodę na zawarcie umowy. To można przeczytać w piśmie z 15 listopada 2006 r. - mówi. W ocenie Łopaty takie uzasadnienie i decyzja ministra są szokujące i świadczą o niedbałości o interes Polski i Polaków.


Były minister skarbu, obecny poseł PiS Wojciech Jasiński proszony przez PAP o komentarz do zarzutów Budzanowskiego powiedział, że są one nieprawdziwe, a gdyby znane były kulisy ostatnich negocjacji z Rosjanami, prowadzonych przez obecny rząd i wicepremiera Pawlaka, stałoby się to jasne dla wszystkich. - Dziwią mnie te zarzuty, skoro obecny rząd tę rzekomo złą umowę przedłużył o kilka lat - powiedział PAP Jasiński.

- Wiadomo, że w 2006 r. Rosjanie mogli nam dyktować zmianę cen, zrobili to i my musieliśmy na to przystać. Mówiliśmy o tym już wtedy, że to niezmiernie trudne warunki negocjacji - podkreślił. - Staliśmy pod ścianą, przed zimą, z deficytem ok. 2 mld m sześc. gazu i bez połączeń, którymi można byłoby importować gaz z innych kierunków niż Rosja - dodał b. minister.

Budzanowski podał, że dotychczasowe koszty wynikające z tej zmiany - od 2006 do 2010 r. to dodatkowo ponad 4 mld zł, które zapłacili polscy odbiorcy indywidualni i przemysł. - Te pieniądze nie zostały w Polsce, tylko znalazły się w budżecie firmy dostarczającej gaz - rosyjskiego Gazpromu - podkreślił.

Według wiceministra dwie kartki dokumentów z 15 i 17 listopada 2006 r., w których Jasiński akceptuje zmianę w kontrakcie, są jednym z najdroższych rachunków w historii. - Te 18 mld zł za podpisanie kontraktów każdy z 6 mln odbiorców indywidualnych i polski przemysł musi płacić od 2006 do końca kontraktu w 2022 r. - podkreślił."
To tyle w temacie winnych . Pawlak jedynie ratował sytuacje
aaaaa Czwartek, 02 Listopada 2017, 13:44
Mnie interesuje dlaczego Leszek Miller zrezygnował z kontraktu norweskiego.
Boczek Czwartek, 02 Listopada 2017, 17:34
Bo Szwecja, przekupiona prze Rosję odskoczyła, i uczyniła go nierentowym, tak że zrezygnowali wszyscy.
mm Czwartek, 02 Listopada 2017, 9:47
teraz kupią taniej (cena ropy spadła ze 130 na 60$) i ogłoszą, że to ich sukces ...
Marek1 Środa, 01 Listopada 2017, 21:12
NARESZCIE !!! Dziwne tylko, że pis czekał aż 2,5 roku, by zacząć w końcu wyjaśniać tę BARDZO śmierdzącą sprawę, którą zakończyło tajemnicze wycofanie się Pawlaka z polityki.
Kiks Środa, 01 Listopada 2017, 10:58
Kiedy będzie polskie FARA? Mało to u nas podejrzanych działań pewnych panów z korzyścią dla moskiewskich interesów?
Bartek Środa, 01 Listopada 2017, 6:26
Gazu z Rosji pozbyc sie nie mozna. To jest kwestia bezpieczeństwa narodowego (szerszego niz energetyczne). Taki powiedzmy okup dla zlego sąsiada za spokój. Jak widać z tekstu negocjatorzy dzialali w zakresie instrukcji wiec trudno tu bedzie wykazac nadużycie. Faktem jest że warunki sa skrajnie dla nas złe i mogły i wciąż moga doprowadzić do całkowitej dominacji Rosjan na naszym rynku gazu. Bulwersujace dla mnie jest to ze darowano im te zalegle oplaty i jak ustalono oplate za przesyl i chyba takze wtedy ustalono zasady rownorzednosci glosow w europolu. Na formule cenowa podejrzewam że nie mielismy wplywu. Rzad próbował przez ue modyfikowac warunki bo byl pod sciana. To sie czesciowo udalo. Obecnie jesli BP nie powstanie a tak sie może ciagle zdarzyc to sytuacja sie powtorzy. Rosjanie wciaz moga powiedziec bierzecie 14 mld albo wogole i co?
Wojt Środa, 01 Listopada 2017, 16:18
Widzę, że rosyjscy agenci zaczynają straszyć. Ale nam te strachy nie straszne. Nie będzie rosyjskiego gazu w Polsce. Nie będziemy sponsorować wrogiego państwa. A im wcześniej zrozumie to reszta Europy tym lepiej dla Europy.
Sangrov Środa, 01 Listopada 2017, 11:35
Jest dokładnie na odwrót - nie powinniśmy brać nawet najtańszego gazu, jeśli byłby on z rosji, bo to jest finansowanie państwa, które ćwiczy atak na nasze państwo. Tym bardziej więc nie powinniśmy rosjanom płacić żadnego "okupu", a wręcz przeciwnie - powinniśmy doprowadzić do sytuacji, gdzie będą sprzedawać gazu i ropy jak najmniej, gdzie na jaw będą wychodzić ich przestępcze interesy, gdzie będą izolowani przez społeczność międzynarodową, gdzie będą pogłębiać się naturalne w tym państwie podziały, aż się w końcu rozpadną.
Mart Środa, 01 Listopada 2017, 16:20
100% racji.
LL Środa, 01 Listopada 2017, 10:44
Przeciez ktos przygotowywal kretynskie instrukcje dla negocjatorow, czyz nie? I to nie rzad szukal pomocy w UE, UE sie sama zainteresowala sprawa z urzedu. Zadziwiajace jak kodziarze nie przyjmuja faktow do wiadomosci.
LNG second (d. Nabucco first) Środa, 01 Listopada 2017, 9:04
Popełniasz logiczny błąd: teraz bierzemy praktycznie cały import na nasze potrzeby po zawyżonych cenach i co? mamy spokój czy go nie mamy? Skoro go nie mamy, to pokazuje że branie gazu nie zapewnia spokoju, a więc nie ma sensu brać gazu przyszłości bo to nie zapewnia spokoju, a jedynie Rosja jest silniejsza. C. B. D. U.
Karol Środa, 01 Listopada 2017, 0:49
Gaz LNG na dłuższą metę bardziej się opłaca.
Mart Środa, 01 Listopada 2017, 16:25
Nawet gdyby w bezpośrednim rachunku gaz z LNG i BP byłby 2x droższy to i tak w ostatecznym rozrachunku wyjdzie taniej. KAŻDY $ zapłacony Rosji - za cokolwiek- to następne 2 dolary, które trzeba wydać na obronność.
Po co by nam była Wisła, Narew, Orka, Regina itd gdyby nie było silnej Rosji?
LL Wtorek, 31 Października 2017, 20:57
Ew.korupcja jest dobrym powodem do pozamiatania całej opozycji i rozwiązania kontraktu z szansą na ogromne kary od Gazpromu w przypadku arbitrażu. Jeśli więc faktycznie byłą korupcja to nie rozumiem czemu rząd miałby się z tym wstrzymywać.
zolw Czwartek, 02 Listopada 2017, 13:58
smieszny jestes ll co nam da inwestowanie tych 2 dol ? jaki sens ma agresja fr na nas ?
Rado Środa, 01 Listopada 2017, 11:07
Bo wyborcy mają pamięć jętki jednodniówki. Jak się czegoś nie zrobi odpowiednio krótko przed wyborami, to zapomną.
Tofik Czwartek, 02 Listopada 2017, 1:46
100 % racji - niestety :(
gosc Wtorek, 31 Października 2017, 17:49
gaz skroplony jest drozszy,
Marian Wtorek, 31 Października 2017, 23:27
Najdroższy jest gaz od monopolisty
Boczek Wtorek, 31 Października 2017, 21:09
...od kiedy?
mefis58 Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 11:54
Praktycznie OD ZAWSZE !!!
Boczek Poniedziałek, 06 Listopada 2017, 15:07
Fakty i dane wskazują od 15-20 lat na co innego.
Analizy niemieckie związane z decyzją o rozpoczęciu budowy terminalu w Wilhelmshaven, przewidują już od 2020 LNG generalnie jako tańszy niż z rury. Pierwotnie oczekiwano tego po 2030, ale tempo rozwoju LNG jest 3-4 razy szybsze niż pierwotnie szacowano.

Decyzja małych firm niemieckich o stworzeniu pod Hamburgiem pływającego terminalu jak na Litwie - bowiem gaz z rury jest dla nich za drogi też.
Rozbudowa w szalonym tempie zdolności eksportowych na Jamale, aby stać się konkurencyjnym dla rynków Europy zachodniej też. Czy ci Rosjanie zwariowali? - przecież się nie opłaca.

Z Twoją wiedzą tkwisz głęboko w we wczesnych '90.

Światowy rozwój LNG:
- 1995 - 95 mld m3
- 2016 - 350 mld

Aby uwolnić się od Twojego problemu, musisz zrozumieć, że i dlaczego transport LNG jest energetycznie korzystniejszy niż rurą (w moich starych postach), a przede wszystkim infrastruktura związana z rurą i jej budową jest horrendalnie droga, gdzie dla LNG jest to jedynie ułamek tych kwot. Inaczej będziesz zaśmiecał internet Twoimi niewykwalifikowanymi opiniami - nawet jeszcze, jak już na świecie nie pozostanie ani jedna rura.

Z niemieckich analiz dotyczących rozbudowy własnych zdolności LNG (czerwiec 2014):

"Beim Bau von Pipelines könnte sich Gazprom verkalkuliert haben. Wegen der geringen Nachfrage sind die Pulsadern des Konzerns momentan nicht ausgelastet, was den Transport verteuert. "
"In den kommenden drei bis fünf Jahren sieht sich Gazprom ernsthaft mit der Gefahr durch Überinvestments konfrontiert", sagt Mikhail Korchemkin, Direktor der Beratungsfirma East European Gas Analysis. Allein die Kosten für die Pipeline South Stream werden nach Berechnungen von Korchemkin die Grenze von 50 Milliarden Euro knacken. Gazprom kalkuliere lediglich mit 12,5 Milliarden Euro.
Die geplante Exportkapazität von Gazprom beträgt Korchemkin zufolge 390 Milliarden Kubikmeter pro Jahr. Demgegenüber liegen die über Lieferverträge abgesicherten Exporte für die Jahre 2020 bis 2025 lediglich bei 158 Milliarden Kubikmeter pro Jahr. "Putin hat Gazprom zu massiven Investitionen gedrängt, die völlig ungerechtfertigt sind", sagt Anders Aslund vom US-Thinktank Peterson Institute for International Economics. "Das ist Wertvernichtung pur."

Tu, czym naprawdę kierują się Niemcy przy planowaniu swojej przyszłości LNG - nie, nie jakimiś mrzonkami o NSII. Temat NSII to temat dla Polaków generalnie nie rozumiejących polityki i tej materii, czyli prawie wszystkich - oczywiście włączając Ciebie.

Jedna z dziesiątek analiz (luty 2015):

"Heute wird in London der „BP Energy Outlook 2035“ veröffentlicht , in der Moskauer Zentrale von Gazprom wohl nicht nur Freude auslösen. Denn in dem Bericht heißt es auch, dass das russische Pipeline-Netz als Transportmittel für Erdgas rapide an Bedeutung verlieren wird: Der massive Einsatz von Flüssiggas-Tankern könnte demnach eine Revolution auf dem Weltenergiemarkt auslösen, bei der Russland womöglich eher zu den Verlierern zählt.
Jetzt sagt die britische Studie eine neue Umwälzung auf dem globalen Energiemarkt voraus: Erstmals seit Beginn der industriellen Revolution wird es 2035 keine eindeutig dominante Energiequelle auf der Erde mehr geben: Die Bedeutung von Erdgas wird in den nächsten Jahren so schnell wachsen, dass dieser flüchtige Brennstoff im Jahre 2035 auf einen ähnlichen hohen Anteil im Welt-Energiemix haben wird wie Erdöl und Kohle: nämlich zwischen 26 und 28 Prozent.

Nur: Der größte Teil des Erdgases wird dann nicht mehr durch Röhren transportiert. Die BP-Autoren erwarten einen dramatischen Bedeutungsverlust der Pipeline. Der größte Teil des globalen Erdgas-Handels werde im Jahre 2035 mit Hilfe von Flüssiggas-Tankern abgewickelt. „Bei der Produktion von Verflüssigtem Erdgas, sogenanntem LNG, werden wir bis zum Jahr 2020 ein dramatisches Wachstum erleben, mit Raten von bis zu acht Prozent pro Jahr“, heißt es im BP-Ausblick. „Das bedeutet auch, dass 2035 Flüssiggas im Tanker die Pipeline als wichtigstes Transportmittel abgelöst haben wird.“

Pierwotnie szacowano 50/50 LNG/rura na 2050. W powyższym niemieckim tekście 2035.
Osobiście gwarantuję jeszcze przed 2030.
Polanski Wtorek, 31 Października 2017, 17:42
A dlaczego nie usiąść do negocjacji? Właśnie trzeba do takich negocjacji usiąść. Negocjacje pokażą jak było. Poza tym w takim stanie spraw można wiele ugrać. Gazprom da najniższe ceny w Europie. Nawet nie trzeba będzie naciskać.
JSM Środa, 01 Listopada 2017, 16:28
A dlatego, że kupowanie czegokolwiek od Rosji to hodowanie wilka, który jak tylko stanie na wszystkie łapy to zaraz skoczy ci do gardła.
Mart Wtorek, 31 Października 2017, 17:01
Aneks do umowy gazowej został podpisany do 2037 roku. Dopiero interwencja Unii spowodowała, że skrócono ten okres do 2022 r. Gdyby nie Unia bylibyśmy w totalnej czarne ... jeszcze 20 lat.
Boczek Wtorek, 31 Października 2017, 21:21
Bzdura i nie wiesz co powtarzasz. Dłuższy termin obowiązywał dla umowy na przesył gazu. Zakup gazu tylko do 2022.
I nie Pawlak jest tu czemukolwiek winny a Jasiński (2006). To on zafundował nam najdroższy gaz na świecie.
Umowa Pawlaka i umorzenie długo zaowocowały systematycznymi obniżkami cen.
Inaczej kontakt Jasińskiego przyniósłby nam strawy w wysokości prawie 20 mld PLN. 500$ - Jasiński, a nawet chwilami było 550! - z nadpłatami za czas miniony!!! - średnio między 300 i 500 mln € rocznie, a w 2010 był to 1 mld €!

Nie róbmy sobie żadnych nadziei, żadne nadużycia nie zostaną tu udowodnione.
prawieanonim Środa, 01 Listopada 2017, 23:25
Chyba nie Jasiński tylko Marek Poll z SLD.
Boczek Czwartek, 02 Listopada 2017, 17:55
Pol zredukował ilość gazu. Oczekiwania na wzrost spożycia do 24 mld m³/rok już w 2010, nie spełniły się .
2003 Pol podpisał umowę z Rosją, zmniejszającą dostawy gazu do Polski. Oszczędności ca. 5 mld dol.
Od 2001 groziło Polsce kupowanie gazu, który nam był niepotrzebny, bądź płacenie za niego - take or pay.
2006 powstała jednak luka 2,5 mld. m³/rok.
Co robi Jasiński? W 2006 roku podpisał umowę na najdroższy gaz na świecie (to nie jest żart 500-550 $/1000m³ to są ceny, które przez długie lata płaciła Japonia, przed boomem LNG) z możliwością dopłat za okres miniony!!" - "afera gazowa Jasińskiego" - na 9 mld m³/rok. Jak sam przyznał, nie miał czasu się z nią zapoznać. Dlaczego? Bo PiS był wtedy zajęty nie Polską, a jak zwykle po objęciu władzy, "orgią" personalną - tym razem trwającą do dziś. Tu interesujący temat - "jak PiS okrada Polaków w majestacie prawa".
Straty wynikające z umowy Jasińskiego mogły wynieść do 20 mld PLN do 2020.
Bądźmy jednak realistami i tak i tak by nic nie uzyskał, bo byliśmy zdani na łaskę i niełaskę Rosji. Problem rozwiązała budowa Gazoportu. Chwała PiS za inicjatywę, ale niestety po uchwale spoczęli na laurach i 2 lata nic się nie działo.
Umowa Pawlaka to ilość uzupełniająca na jedynie 2 mld m³ i generalnie ustalenie dostaw na poziomie 10 mld m3/rok.
Nie chcę bronic Pawlaka, bo ten facet nie powinien nigdy był być w polityce. Chcę abyśmy trzymali się faktów. I tak np ów termin ca. 2040* - bo jest kila wersji, nie dotyczył zakupu gazu, a jego transferu przez Polskę.
Takich mitów jest wiele - np. gaz z Kataru po 550$/1000m³, bo ktoś w PiS pomylił jednostki i owe 1000m³, to było 1000 t (ciekłego) - no ale służyło łatwemu biciu w ciemię Tuska.
De facto gaz kosztował ca. 400$/1000m³. Cena była indeksowana i cena ropy wynosiła wtedy 70 $ za baryłkę w ostatnich 3 lata 45-50 $. Jak widać po 2 umowie z Katarem, nie była to też prosta sytuacja, bo nie było jeszcze alternatywnego kierunku, co pozwalało Katarczykom na twardą pozycję w rozmowach.
Już tu chociażby widać jak niska jest jakość dziennikarstwa w Polsce, gdzie media paplają jak papugi coś, co gdzieś złapały - bez jakiejkolwiek weryfikacji faktów. Podobnie z historią Jasiński/Pawlak.
Jednego targają za oszewki, a prawdziwy sprawczyńca śpi snem sprawiedliwego.
Wszystkie działania w i w okół 2010 roku (również umorzenie długu i ograniczenie zysku z transferu gazu - przy uaktualnieniu regulacji, zarabiamy jedynie 20 mln zamiast 100-150 mln $) doprowadziły do ograniczenia miliardowych strat wynikających z umowy Jasińskiego.
Tym samym umowa Pawlaka i upuszczenie długu, jak i ograniczenie kosztów transferu ograniczyły nasze nadmierne wydatki (straty) na gaz z 20 mld PLN (nawet gdyby w końcu było 10-15 mld), przy rezygnacji z zysków na poziomie 6-8 mld PLN - w sumie.
Ważne jest co stoi pod kreską, a nie nad nią.
Ponadto po arbitrażu w Sztokholmie i rozpoczęciu budowy gazoportu miały miejsce dwie obniżki 15% i 10%.
Zresztą o tym drugim pisał tu swego czasu Pan Maciążek - z pewnym przekąsem, że wcale nie musimy uruchamiać gazoportu. Samo jego istnienie powoduje obniżki cen.
De facto Rosja obniżając ceny w nadziei, że Polacy wezmą się za łby z powodu drogiego LNG - co im się zawsze udaje, nawet we śnie - i może w ten sposób uda się gazoportowi jeszcze zapobiec (nie udało się, ale inne korzyści polityczne uzyskali), zafundowali nam ten gazoport i to w ciągu pierwszego roku budowy.
* Z umowy a właściwie projektu umowy- „Strony dążą do tego, aby odpowiednie podmioty gospodarcze Rzeczypospolitej Polskiej oraz Federacji Rosyjskiej w możliwie krótkim terminie podpisały nowy kontrakt na przesył gazu ziemnego przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2020-2045 w wysokości około 28 mld m3 rocznie ”
I widzisz drogi prawieanonimie, dlatego ta nasza Polska jest taka byle jaka:
- podniecamy się półprawdami
- na podstawie półprawd szukamy sprawiedliwości
- jesteśmy zbyt leniwi aby poczynić kilka kliknięć aby spostrzec za kulisy i dotrzeć do faktów
- nie potrafimy żyć bez arabizmów w języku zarówno politycznym jak i codziennym. Polityczny przeciwnik jest u nas wrogiem. Każdy polityk złodziejem**. I co z tego zostało po dwóch latach PiS. Gdzie są te pieniądze które kradła PO, rycerz na białym koniu PiS miał je dla narodu (o jaki piękny arabizm) - uratować.
** ...nie zdając sobie sprawy ze to własna projekcja.
Podobnie jest z "zerwaniem" Balic Pipe przez Millera. Nie on zerwał projekt a Szwedzi - de facto Rosjanie, którzy wtedy odskoczyli, kupując tanio zaoferowany gaz z Rosji, czyniąc go nieopłacalnym.
Dropik Piątek, 03 Listopada 2017, 11:17
Tak było drogi boczku . Amen.