Nowe sankcje na Rosję - z dużej chmury mały deszcz? [ANALIZA]

Piątek, 18 Sierpnia 2017, 8:49
Piątek, 18 Sierpnia 2017, 8:49
Piątek, 18 Sierpnia 2017, 8:49
Paweł Kost

Na Ukrainie nową ustawę sankcyjną USA potraktowano, jak przełom w naciskach na Kreml. Kijów szczególnie liczy na zablokowanie projektu Nord Stream 2 i poważne konsekwencje nielegalnych dostaw turbin Siemens na okupowany Krym. Bliższa analiza ustawy sankcyjnej studzi jednak ten optymizm, zaś bardziej uzasadnionym wydaje się określenie „szansa na przełom” - prawdziwa gra o następstwa sankcji dopiero się zaczyna.

Dziurawe i wybiórcze sankcje Zachodu

Jak dotąd sankcje Zachodu nie były na tyle dotkliwe dla stabilności gospodarki rosyjskiej, by wpłynąć na zmianę agresywnych poczynań Kremla na Ukrainie, jest to raczej cios w ambitne plany rozwojowe, a nie stabilne funkcjonowanie sektora. Z uwagi na zacofanie technologiczne sankcje ograniczają możliwości rosyjskich kompanii w zakresie głębokiej eksploracji złóż gazu i ropy naftowej, zwłaszcza na szelfach. Zarówno w energetyce, jak i innych sferach mnożą się przykłady zastosowania restrykcji w różnorodny sposób, co dowodzi sporej dowolności i wybiórczości w egzekwowaniu sankcji.

Pierwszy przykład pokazuje stosunkową skuteczność restrykcji. W lipcu 2017 roku Departament Skarbu USA nałożył na koncern Exxon Mobil karę 2 mln. dol. za podpisanie jeszcze wiosną 2014 roku aż ośmiu porozumień z objętą sankcjami Rosnieftią co do projektów „Dalekowschodni LPG” i „Sachalin-1”. Ponadto, wbrew sankcjom wiosną 2014 roku koncerny współpracowały przy pracach poszukiwawczych na platformie „Uniwersytecka-1” na polu WPNZ na Morzu Karskim (największym rosyjskim projekcie w Arktyce) w rezultacie czego otwarte zostało duże złoże „Pobieda”. Jednak w 2015 roku EM zaprzestał udziału w dalszych pracach na tych polach w związku z sankcjami wobec Rosniefti, co zamroziło projekt. Sankcje przekreśliły także ambitne plany Gazpromu zwiększenia wydobycia gazu, ale nie zachwiały równowagą monopolisty w jego bieżącym funkcjonowaniu.

Kolejny casus demonstruje brak woli politycznej do egzekwowania sankcji, choć z prawnego punktu widzenia nie jest nadużyciem. Chodzi o epopeję z gazociągiem OPAL, w tym jeden z jej ostatnich akordów – decyzje sądów w Dusseldorfie i Sądu UE, co do ponownego pozwolenia na maksymalne wykorzystywanie gazociągu OPAL. Choć prawne uzasadnienie dla takich kroków nie wygląda nagannie, to pokazuje brak determinacji Zachodu w egzekwowaniu sankcji i niegotowość do rezygnacji z potencjalnych zysków wynikających ze współpracy z otwarcie łamiącą ład międzynarodowy Rosją. Sztandarową jest sprawa turbin Siemens, ale o tym osobno w dalszej części opracowania.

Na przeciwległym biegunie jest głośna sprawa francusko-rosyjskiego kontraktu na Mistrale. Mimo, że formalnie Paryż miał prawo dostarczyć Rosji okręty desantowe Mistral, to pod wpływem nacisków wspólnoty międzynarodowej i mediów zrezygnował z tej transakcji. Jednocześnie nie da się wykluczyć, że sprzedaż Mistrali Egiptowi może nie być ostateczną. Ewentualne odsprzedanie okrętów Rosji byłoby ważnym sukcesem dyplomatycznym i propagandowym Kremla.

Mniej znaną jest kwestia kontynuowania handlu z FR ze strony Węgier, które mimo sankcji wcielają w życie współpracę wojskowo-techniczną z Moskwą. Chodzi o usługi modernizacji na terytorium Federacji Rosyjskiej czterech węgierskich śmigłowców Mi-17. W maju tego roku śmigłowce powróciły z Rosji, a Budapeszt nie poprzestał na tym epizodzie współpracy wojskowo-technicznej z objętą sankcjami FR. Już w czerwcu ogłosił przetarg na modernizację  sześciu Mi-24P i sześciu Mi-24W. Według ekspertów warunki przetargu są rozpisane w ten sposób, że zdecydowanym faworytem do zwycięstwa jest kompania „Wiertolioty Rossiji”. Casus ten pokazuje łamanie przez Budapeszt sankcji, co nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami.   

Podobnym do sprawy gazociągu OPAL jest przykład włosko-rosyjskiej współpracy wojskowej. W zeszłym roku Włochy dostarczyły do Rosji wielozadaniowe pojazdy opancerzone Iveco LMV – dokładniej ich wspólnej rosyjsko-włoskiej modyfikacji w postaci maszyny „Ryś”. Maszyny znalazły potem zastosowanie w Syrii, gdzie były oficjalnie testowane, ale Rzym nie zareagował na ten fakt. Choć dostawy te formalnie nie naruszały sankcji, bo kontrakty zostały zawarte przed ich wprowadzeniem, to dobitnie demonstrują niechęć niektórych państw Zachodu do rezygnacji z pogłębiania współpracy z Moskwą mimo jej agresywnej polityki. 

Jeszcze dobitniejszy jest przykład dostarczenia do Rosji przez francuską kompanię ECA Group bezzałogowych systemów przeciwminowych opartych o bezzałogowe łodzie nawodne INSPECTOR Mk2 i podwodne aparaty bojowe Seascan Mk 2. Tak nowoczesny sprzęt  wykorzystuje Rosyjska Flota. Co więcej, przedstawiciele francuskiego koncernu zapowiadają masową produkcję wojskowo-morskich dronów w Rosji.

Ogółem dotychczasowy bilans sankcji Zachodu wobec Rosji, w tym w energetyce, nie jest jednoznaczny.Po pierwsze, można mówić o ich wybiórczym i dowolnym stosowaniu w zależności od bieżących interesów zainteresowanych stron.Nie brakuje diametralnie różnych przykładów: „żarliwości” w ich egzekwowaniu z jednej strony oraz uporczywych prób znalezienia przyczyn do ich zaniechania z drugiej. Po drugie, dotychczasowe sankcje wobec Rosji w energetyce (i nie tylko w tej sferze) są dotkliwe dla realizacji ambitnych planów rozwojowych Moskwy, ale tylko nieznacznie odbijają się na osiąganiu bieżących celów rosyjskich gigantów energetycznych. Tym samym podatność Kremla na ustępstwa w związku z sankcjami była dotąd nikła. Czy to się zatem zmieniło wraz z przyjęciem nowej ustawy sankcyjnej przez USA?    

Zastrzyk nadziei w walce z Nord Stream–2

Zgodnie z dokumentem prezydent został zobowiązany do nałożenia kar na firmy zagraniczne (nie tylko amerykańskie) za udział w nowych projektach naftowych, w których uczestniczy jedna z pięciu największych wydobywczych firm rosyjskich – pod warunkiem jednak, że jej udziały przekraczają 33%. Od teraz dotyczy to nie tylko projektów na terytorium FR, ale także poza jej granicami. Zredukowano także okres dostępności amerykańskich środków kredytowych dla inwestorów sektora energetycznego z Rosji do 60 dni (z dotychczasowych 90). Ponadto prezydent został ograniczony w zakresie samodzielnego (bez zgody Kongresu) uchylenia poprzednich sankcji, czego wcześniej nie można było wykluczyć. Teraz taki scenariusz wydaje się mało realny. Choć decyzje te nie mają bezpośredniego przełożenia na sytuację sektora energetycznego Ukrainy, to osłabienie możliwości finansowych Rosji pośrednio ostudzi agresywne plany Moskwy nad Dnieprem. Ważnym elementem jest sam fakt wzmocnienia sankcji. Dla potencjalnych inwestorów to sygnał o długotrwałości nacisków sankcyjnych na Rosję i zwiększeniu ryzyka dla udziału w potencjalnych projektach w tym kraju lub z koncernami z FR.

„Nowe” sankcje USA wobec Rosji, w części dedykowanej sektorowi energetycznemu, nad Dnieprem przyjęto z entuzjazmem. Natychmiast rozpoczęto dyskusje o rychłej blokadzie Nord Stream-2 (NS–2) , czyli głównego energetycznego projektu międzynarodowego uderzającego w interesy Kijowa. Podstawą do takich sądów było zwłaszcza zaostrzenie restrykcji wobec firm zagranicznych, które inwestują w rosyjskie projekty rurociągów eksportowych, w tym wymienionego z nazwy w dokumencie gazociągu NS-2.

Należy jednak z całą stanowczością wyodrębnić kilka aspektów. Po pierwsze, ważnym i bezsprzecznie pozytywnym sygnałem dla Kijowa wypływającym z nowej ustawy sankcyjnej jest jasna deklaracja polityczna Waszyngtonu o próbach torpedowania projektu NS-2 w przyszłości, o czym wspomina dokument. Otwiera to nowe możliwości do zabiegów dyplomatycznych i informacyjnych dla Kijowa oraz jego sprzymierzeńców. Zwłaszcza, że batalia o przyszłość NS–2 w UE dopiero wchodzi w decydującą fazę, czego przejawem było rozpoczęcie konsultacji w sprawie mandatu dla KE na negocjacje z Gazpromem w sprawie kontrowersyjnego rurociągu. Na razie prace te zakończyły się fiaskiem.

Po drugie, ustawa kodyfikuje i porządkuje rodzaje sankcji wobec Rosji, z których część ma charakter obowiązkowy, część obligatoryjny z możliwością odstąpienia, a część fakultatywny.W przypadku zaistnienia przesłanek do zastosowania „nowych” sankcji wobec projektów rurociągów eksportowych FR, władze USA nie mają „obowiązku”, a „prawo” do ich wyegzekwowania. Powoduje to, że nadal kluczowym aspektem decydującym o skuteczności sankcji będzie istnienie do tego woli politycznej. Po trzecie, sankcje wobec projektów rurociągów eksportowych mają być uzgadniane z sojusznikami USA, co także studzi optymizm zwolenników ostrych restrykcji wobec Moskwy. Zdecydowana reakcja szefów dyplomacji Austrii i Niemiec oraz wzmożenie wysiłków lobbystycznych zainteresowanych w projekt NS-2 koncernów, jest wystarczająco mocnym argumentem osłabiającym możliwość praktycznego zastosowania sankcji.   

Po czwarte, mimo tego sam fakt wejścia w życie ustawy sankcyjnej podnosi ryzyko dla przyszłości projektów w Rosji bądź z kompaniami z tego kraju, co będzie sprzyjać wzrostowi sceptycyzmu wokół nich. A to automatycznie zwiększa ich koszty – teraz każdy z uczestników dodatkowo pomyśli, zanim zaryzykuje udział w projekcie. Niemal natychmiast po przegłosowaniu ustawy w Kongresie, ale jeszcze przed podpisaniem jej przez prezydenta, przedstawiciel Engie zakomunikował, że koncern rozważa zaprzestanie finansowania NS-2, aby uniknąć restrykcji. Jest wysoce prawdopodobne, że sankcje spowodują co najmniej dodatkowe opóźnienie w realizacji projektu NS-2, a także Turkish Stream. Przekreśli to szanse dla Gazpromu na występowanie z pozycji siły w negocjacjach z Kijowem w sprawie nowego kontraktu tranzytowego, którego termin upływa 31 grudnia 2019 roku. Dla Ukrainy to szansa na wynegocjowanie lepszych warunków.    

Po piąte,sankcje Waszyngtonu stwarzają dopiero szanse na poważniejsze niż dotychczas oddziaływanie na Rosję. Ich praktyczne egzekwowanie i tak potrzebuje woli politycznej, a także odpowiedniego klimatu informacyjnego jako formy nacisku bądź motywacji do podejmowania decyzji politycznych. Prawdziwa gra o to czy sankcje będą skutecznym instrumentem nacisku na Rosję, czy nie, dopiero się zaczyna i jej ważnym aspektem będą zmagania dyplomacji oraz wojna informacyjna.  

Po szóste, ustawa sankcyjna odrębnie traktuje także kwestię niezależności energetycznej Ukrainy, deklarując poparcie dla wysiłków Kijowa w tym zakresie. Dokument wspomina o konieczności wspierania Ukrainy w procesie redukcji importu surowców energetycznych z Rosji, zwiększenia rodzimej produkcji surowców, a także poprawy poziomu efektywności energetycznej. To samo ma dotyczyć liberalizacji rynków energetycznych, w tym wzmocnienia roli regulatora. Faktyczne przywiązanie sankcji wobec Rosji do reform nad Dnieprem w jednym dokumencie jest dla Kijowa jasnym sygnałem, że Ukraina ma do odegrania w tej rozgrywce swoją ważną rolę, jaką są skuteczne wysiłki reformatorskie. W tej sytuacji Kijów nie może sobie pozwolić na wyhamowanie, czy tym bardziej fiasko reform energetyki.

Sztandarowy casus Siemens

Jeszcze jednym energetycznym polem, na którym rozgrywany jest spektakl zachodnich sankcji bezpośrednio związany z Ukrainą, jest kwestia turbin niemieckiej firmy Siemens, dostarczonych niedawno nielegalnie na okupowany Krym, choć początkowo planowane było zamontowanie ich w elektrowniach w Tamaniu.

Reakcja Siemensa na skandal wygląda zastanawiająco, zwłaszcza na tle wyjątkowo niezgrabnej i wyzywającej postawy Rosji. Najpierw Rosjanie długo zaprzeczali, by taka dostawa miała miejsce, a z ust przedstawicieli establishmentu i biznesu padały wzajemnie się wykluczające oświadczenia. Pod koniec lipca rosyjski Technokomeksport zakomunikował, że rzeczywiście turbiny trafiły na Krym, ale po uprzedniej modernizacji. Cały obrazek wygląda na próbę sprawdzenia, jak daleko Kreml może sobie pozwolić w bizantyjskim stylu prowadzenia biznesu i polityki wobec Zachodu oraz ignorowaniu sankcji.

Wszystko to jest opatrzone wysoką aktywnością Siemensa w przestrzeni informacyjnej – przedstawiciele kompanii wychodzą często do mediów i prezentują press-release, w których wyrażają oburzenie w związku z takim obrotem sprawy czy też informują o stratach finansowych. Takie elementy budzą podejrzenia o rozgrywany spektakl przez rosyjską i niemiecką firmę. Firma „na pewien czas” wstrzymała współpracę z Rosjanami i złożyła nawet pozew sądowy, ale uczyniła to przed sądem w Moskwie mimo istniejących możliwości w Europie.

Raczej należy wykluczyć wersję o „naiwności” lub „niedbałości” Siemensa – firma z prawie 170-letnią historią i nienaganną reputacją takich błędów nie popełnia. O tym, że projekt elektrowni w Tamaniu, do której oficjalnie miały być dostarczone turbiny, jest wirtualny Siemens musiał wiedzieć. Tym bardziej, że problem nie pojawił się w ostatnim czasie – rosyjska prasa informowała o tym w połowie 2015 roku, a ukraińscy eksperci i dziennikarze śledczy bili na alarm regularnie niemal przez dwa lata, ale tamte zastrzeżenia nie spotkały się z reakcją Siemensa. Rosyjski specjalista ds. energetyki Michaił Krutichin dopuszcza istnienie nieformalnych i szerszych porozumień między Kremlem i Siemensem, które mogą polegać na przyszłym udziale niemieckiej firmy w realizacji NS-2 lub Turkish Stream. W zamian za stosunkowo miękką reakcję na skandal, Siemens może dostać zamówienie na dostarczenie agregatów do stacji kompresorowych gazociągu. Tym bardziej, że sam kontrakt na dostawę turbin nie jest dla niemieckiego potentata aż tak atrakcyjny finansowo, by ryzykować utratę wizerunku. Wreszcie na ocenę poczynań niemieckiej kompanii powinny mieć wpływ wcześniejsze wypowiedzi publiczne jej kierownictwa, które jeszcze w 2015 roku nawoływało do zaniechania sankcji wobec FR.   

Niezwykle istotnym niuansem dla całej sytuacji jest fakt, że Siemens będzie miał techniczną możliwość zdalnej korekcji pracy elektrowni, które spowodują ich niestabilne funkcjonowanie. Dotyczy to zresztą nie tylko budowanych elektrowni na Krymie, ale także obiektów energetyki w Rosji, a w wybudowanych w ostatnim dziesięcioleciu elektrowniach w tym kraju, technologie Siemens odpowiadają za produkcję około 60% mocy. Moskwa jest w pewnym sensie uzależniona od Siemensa w zakresie obsługi i serwisowania turbin oraz innych elementów infrastruktury energetycznej. Oznacza to, że niemiecka firma ma bardzo solidny instrument wpływu na Kreml, ale najwyraźniej nie chce go wykorzystywać. Po takim skandalu najlogiczniejszym krokiem miałoby być natychmiastowe odwołanie licencji dla rosyjskiego kontrahenta, ale tego niemiecka kompania nie robi.

Jest również wysoce prawdopodobnym, że przedstawiciele Siemens znacząco aktywowali się publicznie w tej sprawie wyłącznie z uwagi na bojaźń przed restrykcjami ze stronu Waszyngtonu. Zwłaszcza, że ostatnie stadium skandalu z turbinami zbiegło się w czasie z końcową fazą przygotowań ustawy sankcyjnej. To jeszcze jedna przesłanka potwierdzająca tezę, że szansę na zaprzestanie rosyjsko-europejskiego flirtu będą zachowane tylko w przypadku realnego egzekwowania sankcji. A to z kolei będzie możliwe po wykreowaniu odpowiedniego klimatu informacyjnego i nacisków dyplomatycznych.     

Co dalej z sankcjami?

Jeszcze w 2015 roku eksperci Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zwracali uwagę, że należy rozpatrywać trzy warianty reakcji Kremla na zachodnie restrykcje: zwrot w kierunku Chin, budowa tzw. oblężonej twierdzy i pozorna poprawa relacji z Zachodem. Dziś można konstatować, że Rosja próbuje na przemian realizować wszystkie te trzy koncepcje w zależności od bieżącego rozwoju sytuacji. FR liczy na wzrost sytuacji konfliktowych między Kongresem i prezydentem, rozluźnienie więzi transatlantyckich oraz eskalację wewnętrznych sprzeczności w UE. Wątpliwe, by któryś z tych celów Moskwa osiągnęła w zadowalającym zakresie.

Dotychczasowe sankcje miały wybiórczy i dowolny charakter, co znacząco redukowało ich skuteczność. Nowa ustawa sankcyjna choć zwiększa ryzyko restrykcji, nie oznacza przełomu w naciskach na Kreml, a jedynie otwiera dodatkowe możliwości na przełom. Dotyczy to zwłaszcza głównych dla Ukrainy energetycznych zagadnień: NS–2 i turbin Siemensa. Przy czym choćby połowiczny sukces któregoś z tych projektów będzie dowodem na dalszą fasadowość sankcji.

Gra wokół sankcji wchodzi w decydującą fazę i nadal będzie polegała na walce o zakres ich egzekwowania. Kluczowym zadaniem dla Kijowa jest kreowanie sprzyjającego klimatu informacyjnego wokół nacisków na Rosję poprzez wysiłki dyplomatyczne i medialne. Jak dotąd Ukraina i inne kraje zainteresowane skutecznością sankcji w tym fiaskiem NS-2, nie wykorzystują w tych staraniach wszystkich dostępnych instrumentów merytorycznych:

  1. Brak dostatecznego naświetlenia casusu G. Schroedera, którego przypadek pokazał, że „wartości europejskie kończą się tam, gdzie zaczynają się pieniądze Gazpromu” (a ostatnio także Rosniefti). Tym bardziej, że obserwując poczynania innych polityków UE można dojść do wniosku, że proces „schroederyzacji” polityki europejskiej zatacza znacznie szersze kręgi. Te wysiłki muszą być ściśle skorelowane z przeciwdziałaniem projektowi NS–2.
  2. Konieczność nagłośnienia casusu Siemens. Jest to na tyle jednoznaczny przykład zuchwałości Moskwy i jej sprzymierzeńców w Niemczech, że informacyjnie Kijów jest zobowiązany uzyskać korzyści.
  3. Wykazanie absurdalności przebiegu śledztwa antymonopolowego wobec Gazpromu – de facto rosyjski gigant przyznał się do nadużyć, ale równolegle próbuje dyktować warunki KE.
  4. Nagłośnienie planów Gazpromu i brytyjsko-holenderskiego Shell co do budowy Baltic LNG jako kolejnego przykładu obejścia sankcji.
  5. Włączenie się establishmentu ukraińskiego do systematycznych działań w tym zakresie. Na razie robi to tylko kierownictwo Naftogazu, pojedynczy posłowie oraz eksperci, ale są to wysiłki chaotyczne. Resort energetyki, prezydent czy premier w ogóle czynią to sporadycznie.
  6. Sukces reform energetyki musi być „oczkiem w głowie” Kijowa i sztandarowym przykładem do eksponowania na arenie międzynarodowej.
  7. Nagłaśnianie przykładów współpracy krajów zachodnich z FR w sferze zbrojeniowej.
  8. Współpraca i koordynacja działań z Polską i innymi państwami sojuszniczymi.  

Zobacz także: Polska siłownia jądrowa. Wyzwanie dla polityki informacyjnej państwa [RELACJA Z JAPONII]

Zobacz także: 9 "wąskich gardeł" ukraińskiej energetyki. Zagrożenie ze strony Rosji i oligarchów [ANALIZA]

Paweł Kost
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

23 komentarze

protadek Poniedziałek, 21 Sierpnia 2017, 0:00
Do Tylko Tak Sugeruję.
Twój komentarz robi wrażenie nierzetelnego . Ostatni spis ludności na terenach Zaolzia odbył się w 1910. Krótko - 55% Polacy , 27% Czesi , 18% Niemcy. Aż i tylko tyle.
tak tylko ... sugeruję Środa, 23 Sierpnia 2017, 8:50
@protaqdek
Zapraszam na Zaolzie, można organoleptycznie się przekonać, odwiedzić Bogumin, Karwinę, Trzyniec, Jabłonków. Zagaduąc po polsku w sklepie, przespacerować się alejkami cmentarnymi czytając nazwiska. Na cmentarzu w Jabłonkowie sugeruję pochylić się nad kwaterą Polskich Legionistów, zapalić znicz .... Odwiedzić Kocobędzę zwane też Chotěbuz

Warto może zapoznać się z konfliktem Polsko-Czeskim o Zaolzie, biografia gen. Latinika, poczytać o Cezarym Hallerze, co stało się w Stonawie i dlaczego i jak zginęli tam Polacy z pułku Cieszyńskiego i pułku Wadowickiego itd ...
AWU Piątek, 18 Sierpnia 2017, 17:48
Ostatnie sankcje uchwalone przez Kongres USA stanowią potężny miecz Demoklesa wiszący nad Rosją gdyby ta zdecydowała się na jakiś następny agresywny krok n.p. w stosunku do Ukrainy czy też pozostaniu na Białorusi po zakończeniu ćwiczeń "Zachód". Tym razem są tak zaprojektowane że w przypadku uruchomienia ich mechanizmu są w stanie sparaliżować rosyjską gospodarkę.
UWA Piątek, 18 Sierpnia 2017, 19:58
Rzeczywiście świetny folkor mamy do przeczytania. Twoja wiara w ten mechanizm jest porażająca.
tak tylko na marginesie Piątek, 18 Sierpnia 2017, 10:16
A niby dlaczego Europa ma tracić z powodu puczu na Ukrainie ?
Budowa gazociągów omijających Ukrainę ? A dlaczego nie ?
Ukraina to nie "pępek świata" to tylko kolejne upadające i rozkradane przez własnych obywateli Państwo.
ps. Ukraina a obecna władza/opcja polityczna nie jest tożsama. [email protected]ą uczciwe wybory a ta "siła" trafi tam gdzie jej miejsce czyli na śmietnik historii, wtedy zbrodnia w Odessie, strzelanie do protestujących czy MH17 mają szanse być uczciwie wyjaśnione, a sprawcy ukarani.
tak tylko... Piątek, 18 Sierpnia 2017, 16:22
Trochę się dziwię, że dla świadomego mieszkańca Polski kwestia ukraińska budzi jeszcze jakieś wątpliwości. Przecież to jest tak oczywiste jak 2+2=4 . Bez względu na resentymenty: rzeź na Wołyniu (o tym nie zapomnimy, ale to sprawa historyków nie polityków), czy oligarchów, naszym żywotnym interesem jest wspierać Ukrainę. Ukraina osamotniona prędzej czy później dostanie się w objęcia rosyjskiego niedźwiedzia zwiększając potencjał Rosji (dodatkowe 40 mln ludzi). Wzmocnienie Rosji nie leży w naszym interesie. Chyba, że myśli Pan inaczej i według Pana bezpieczeństwo Polski rośnie wraz z potęgą Rosji. Czyżby tak było?
leming Piątek, 18 Sierpnia 2017, 17:29
Muszę pana rozczarować. Uważam że sprawa Wołynia to sprawa dla polskiego społeczeństwa a nie dla historyków. Tam po prostu dokonano w okrutny sposób czystki etnicznej wobec polaków. Zresztą nie po raz pierwszy na Ukrainie. Jeżeli historia ma być dla nas nauką to nie wolno jej pozostawić tylko historykom.Współpraca z Ukrainą nie wzmacnia nas tylko osłabia. Tak samo było w 1920 r. kiedy nieudana wyprawa kijowska spowodowała utratę Zaolzia i być może jeszcze innych terenów na których był plebiscyt.A ukraincy nie docenili naszego zaangażowania na Ukrainie, byli wrodzy wobec państwa Polskiego.Uważam że wtedy i teraz angażowanie się na Ukrainie osłabia Polskę.
Globtroter Sobota, 19 Sierpnia 2017, 0:11
"kiedy nieudana wyprawa kijowska spowodowała utratę Zaolzia i być może jeszcze innych terenów na których był plebiscyt". Plebiscyt na Śląsku Polska przegrali. To raz. Dwa. Na Śląsku Cieszyńskim było ich nie wielu i nie byli oni autochtonami lecz przybyszami z Galicji pracującymi tam w hutach i kopalniach. A to że Warszawa autochtonów zaliczyła w poczet polaków... cóż, równie dobrze teraz mogą Serków Łużyckich uznać za Polaków i domagać się włączenia w skład Polski przygranicznych gmin niemieckich. Trzeba najpierw poznać historię, a potem można się wypowiadać.
tak tylko sugeruję Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 10:56
@Globtroter
Ci "nie autochtoni" w Karwinie to do dziś po Polsku w domu mówią.
W Trzyńcu obok dworca autobusowego jest pomnik gdzie wymieniono mieszkańców jacy zginęli podczas II wojny swiatowej, mieszkańcy wg. narodowosci. W Jabłonkowie do dziś co roku odbywa sie "Gorolskie święto", polecam "dom polski", wizytę na cmentarzu, odczytaj nazwiska ...
Oczywiśćie Ostrava i Ostravica i np. Most Sikory gdzie po jednej stronie rzeki mówia po Polsku a po drugiej po Czesku.
Huta w Trzyńcu, napływowi to Austriacy, majstrowie czy zarzadzajacy. Moze most w Boguminie (stary) co z czym łaczył. Z innej beczki Delimitacja na Spiszu i Orawie.
ps. 100 Pułk Ziemi Cieszyńskiej walczył w okolicy Lwowa, gdy Czesi rozpoczeli agresję. A może fakt, gdzie czescy oficerowie w przebraniu oficerów "alianckich" próbowali zająć/przejać garnizon w Cieszynie. Płk Latinik - późniejszy obrońca Warszawy a wcześniej Śląska Cieszyńskiego... Zbrodnia w Stonawie, słyszałeś o tym.
A może zbocza Czantorii, po czeskiej stronie i pomnik..
Wiesz kto to był kpt. Cezary Haller ? Gdzie i dlaczego zginął. Pomniki czeskich żołnierzy na katolickim cmentarzu w Goleszowie, pomnik poległego Polaka na cmentarzu ewangielickim w Puńcowie.
Faktycznie najpierw poznaj historie a dopiero później wypowiadaj się.
tak tylko... Piątek, 18 Sierpnia 2017, 20:58
Żywotnym interesem Rosji jest osłabianie relacji pomiędzy graniczącymi z nią państwami: np. Polska, Litwa, Ukraina itp. To typowo atawistyczne zachowanie, izolować ofiarę by każdą z osobna połknąć. Wpisuje się Pan w linię propagandową Kremla. Jeśli chodzi o doznane krzywdy, to zapewne jest Pan świadom, że podczas "Potopu" szwedzkiego populacja Rzeczpospolitej zmniejszyła się o 40%. Czy zatem ze Szwedami też mamy walczyć, czy tylko z Ukrainą?
Racjonalny Piątek, 18 Sierpnia 2017, 17:29
Nie wiem jak można mieć tak nas... w głowie jak ty? Jak w interesie Polski może być powstanie na wschodzie 2x liczniejszego od Polski wrogiego wobec nas państwa, mającego do nas pretensje terytorialne i z narodem, który historycznie był proaustriacki i proniemiecki i antypolski? Jak w naszym interesie na szlakach handlowych na wschód ma być powstanie kolejnych granic ze skorumpowanymi służbami granicznymi? Niech sobie powstaje Ukraina ale wielkości też antypolskiej i też proniemieckiej Litwy.
tak tylko... Piątek, 18 Sierpnia 2017, 21:05
Jak idąc ciemną ulicą napotka Pan dwóch opryszków, jeden będzie osiłkiem, a drugi nikczemnej postawy, to na którego ciosy będzie Pan zwracał baczniejszą uwagę? Ja będę śledził tylko osiłka, słabeusz mi nic nie zrobi. Kogo zatem mam się obawiać bardziej: silnej Rosji, czy cherlawej Ukrainy? Dlatego polską racją stanu jest baczenie na Rosję by nie rosła w siłę, bo Ukraina dłuuuugo będzie w naszym cieniu..., a prawdę mówiąc to nie ma szans by kiedykolwiek była silniejsza od Polski...,
bbb Piątek, 18 Sierpnia 2017, 20:06
W naszym interesie ale także Rumunii jest aby Ukraińcy i Rosjanie walczyli przeciw sobie. Rosjan w tym nie trzeba wspierać bo oni i tak maja potencjał i co ważniejsze zamiar likwidacji Ukrainy. Dlatego należy wspierać Ukraińców aby się nie poddali. Ukraińcy oczywiście są i będą proniemieccy ale ich opór wobec Rosji psuje także atmosferę w relacjach niemiecko-rosyjskich. A to dodatkowy plus w naszej polityce wspierania Ukrainy. Ukraina jest dwa razy liczniejsza od Polski? Z Ukrainy uciekło juz ponad 6 mln ludzi i tak naprawdę dziś tam jest mniej ludzi niż w Polsce. Z drugiej strony wątpię czy możliwe jest zasymilowanie miliona Ukraińców, którzy przyjechali do Polski. To jest możliwe tylko w przypadku kilku procent ukraińskiej diaspory i to głównie kobiet. Chyba lepiej byłoby wspierać imigrację z Białorusi.
adam5 Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 16:44
To,że Fed.Rosyjska jest naszym wrogiem,który zagraża nam militarnie,jest sprawą oczywistą.Ich zmieniona w 2010 doktryna wojenna umożliwia użycie taktycznej broni jądrowej np.przeciwko Polsce w przypadku uzyskania przez nas przewagi w konflikcie konwencjonalnym(którą możemy uzyskać).Swoją drogą,ciekawe czy znowu będą ćwiczyć atak jądrowy na Warszawę.Implementowane odpowiednio sankcje,co musi nastąpić w ciągu 90 dni,mogą stać się dla nas błogosławieństwem.
tak tylko piszę Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 22:13
@adam5
Wam może tak, ale Polsce FR nie zagraża.
Co do Twojego drugiego pytania:
1. Jak sie ćwiczy atak jądrowy ? Może opiszesz?
2. Osobiście wątpię, czy bedą ćwiczyc atak nuklearny na Warszawę, ale na pewno Redzikowo znajdzie sie na celowniku rakiet, prawdopodobnie z głowicami jądrowymi. Tak samo mosty na Odrze czy baza USA w Ramstein.
3. Implementuj sobie dalej, a Bracia Węgrzy, Czesi, Włosi, Francuzi Niemcy a teraz i Hiszpanie współpracują ....
yaro Piątek, 18 Sierpnia 2017, 9:18
Już w czerwcu ogłosił przetarg na modernizację sześciu Mi-24P i sześciu Mi-24W. Według ekspertów warunki przetargu są rozpisane w ten sposób, że zdecydowanym faworytem do zwycięstwa jest kompania „Wiertolioty Rossiji”. Casus ten pokazuje łamanie przez Budapeszt sankcji, co nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami.
------------------
A kto jeszcze poza Rosja jest w stanie przeprowadzić remont tych śmigłowców ? Sa gdzieś produkowane poza Rosją ?, Ktos posiada licencje na remonty tych maszyn ?
Polak Piątek, 18 Sierpnia 2017, 9:17
Przecież to oczywiste. Sankcje Rosji nie dotkną, Niemcy sankcje osłabią. W kółko o tym czytamy.
LNG second (d. Nabucco first) Piątek, 18 Sierpnia 2017, 13:19
Nowością jest to, że USA weszły do rozgrywki po stronie Ukrainy/ PL na taką skalę, a przeciwko NS2. Istotne jest też pokazanie TRENDU, że sankcje są nadal zaostrzane - to bardzo wymowny sygnał. Oczywiście rozgrywka "o Ukrainę" rozciągnięta będzie na zapewne 1-2 dekady, tak samo jak działanie sankcji. Jeśli mnie pamięć nie myli to sankcje na Iran trwały 12 lat, a Rosja to mimo wszystko silniejszy i większy kraj. Jest też dla mnie dosyć oczywiste, że ewentualne przesilenie w polityce Rosji to nie jest kwestia roku - dwóch. Potrzebne jest trochę czasu i wymęczenie społeczeństwa rosyjskiego stagnacjo - recesją. Potrzeba czasu EŚW na dywersyfikację, Ukrainie na przemiany wewnętrzne (jeśli nastąpią) Rosji na ustawienie się dzisiejszej elity etc. Tymczasem gdzie dwóch się bije tam Chińczyk korzysta?
stop hipokryzji Piątek, 18 Sierpnia 2017, 23:59
Niestety obecnie centrum biznesu to nie zwalniająca gospodarczo Ameryka Północna, ani starzejąca się i bezradna Europa tylko rozwijająca nowe technologie i bogacąca się Azja. W Azji oprócz Japonii nikt nie poparł czynem sankcji anty rosyjskich. Nawet Korea Południowa zależna militarnie od USA sprzedaje najnowocześniejsze mikroprocesory Samsunga (wykonane w technologii 10 nm, dla porównania Intel obecnie dysponuje tylko technologią 14 nm) do Rosji. Samsung notabene stał się największym (pod względem przychodów) producentem układów scalonych na świecie (wyprzedził panującego na tronie od ponad 20 lat Intela). Samsung dostarczył elektronikę (układy scalone) do produkcji zestawu S-350 i elektronikę (systemy naprowadzania na podczerwień i ultrafiolet) do rosyjskich rakiet 9M100. Podsumowując technologia jest w Korei Południowej, Izraelu i Japonii, kapitał w Chinach i dopóki te kraje nie wprowadzą sankcji anty rosyjskich to USA i Europa nic nie wskóra. Jedyne skuteczne sankcje to przestać kupować rosyjski gaz ziemny, ropę naftową, metale kolorowe, diamenty, węgiel, drewno, zboża itd. Polska kupuje rosyjski gaz ziemny, węgiel, ropę naftową, drewno itd, ma wysokie ujemne saldo handlu zagranicznego z Rosją, a jednocześnie wymaga sankcji od innych. Najpierw może sami przestańmy wspierać Rosją kupując ich produkty, a potem wymagajmy od innych.
Podpułkownik Wareda Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 22:54
stop hipokryzji!

1/ (...). " ... technologia jest w Korei Południowej, Izraelu i Japonii, kapitał w Chinach i dopóki te kraje nie wprowadzą sankcji antyrosyjskich, to USA i Europa nic nie wskórają". (...).

No cóż, niech Pan spróbuje namówić w/wym. kraje, aby wprowadziły skuteczne sankcje antyrosyjskie. Moim zdaniem - to nigdy nie nastąpi. Co więcej - przypominam Panu, że w języku polskim istnieje pojęcie: "syzyfowe prace". Pomimo tego - można przynajmniej próbować, a nuż, może kiedyś, jakimś cudem?

2/ (...). " ... przestać kupować [z Rosji] (...) diamenty ... ". (...).

Zapytam jedynie w kwestii formalnej: czy również Polska kupuje w Rosji diamenty? Jeżeli tak, to w jakich ilościach? Czy ewentualne, zakupione w Rosji przez Polskę diamenty, możemy liczyć w kilogramach czy w tonach?

3/ (...). "Najpierw może sami przestańmy wspierać Rosję, kupując ich produkty, a potem WYMAGAJMY(!) (podkreśl. moje) od innych".

Hmm!
Niestety, Pańskie powyższe stwierdzenie, ze względów zasadniczych, nie nadaje się do skomentowania!
W zamian, szczerze Pana zachęcam do zapoznania się (przynajmniej w ogólnych, elementarnych zarysach) z zasadami funkcjonowania gospodarki światowej.
I słowo na koniec:
czy Pan zdaje sobie sprawę z tego, że dla krajów, które Pan wymienił w swoim komentarzu, tj. Korei Południowej, Izraela, Japonii oraz Chin - Rosja ZAWSZE będzie zdecydowanie, wielokrotnie większym partnerem handlowym niż np. Polska?
LNG second (d. Nabucco first) Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 18:46
Pogadamy o saldzie z Rosją w 2023 jak skończy się Kontrakt Jamalski. He, he.
john Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 12:51
Oj chłopie to żeś się popisał, wiesz jak się ma te 10 nm Samsunga do 14nm intela? Pewnie nie, już pomijając fakt, że Samsung robi ARM a Intel x86. Reszty nie będę komentował.
Polanski Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 8:43
Z tymi diamentami to pojechałeś.