„Polacy kupieni przez Rosjan”? Ukraińcy sceptycznie o projekcie Odessa-Brody [KOMENTARZ]

Piątek, 21 Kwietnia 2017, 9:49
Piątek, 21 Kwietnia 2017, 9:49
Piątek, 21 Kwietnia 2017, 9:49
Piątek, 21 Kwietnia 2017, 9:49
Piotr Maciążek

Rozmowy delegacji ukraińskiej z ministrem Piotrem Naimskim dotyczące wykorzystania ropociągu Odessa-Brody na nowo odgrzały powracający od lat temat dywersyfikacji dostaw ropy o kierunek kaspijski. Tymczasem w czerwcu dojdzie do oficjalnej wizyty prezydenta Azerbejdżanu w Polsce. 

Ołeksandr Laktionow, dyrektor projektów strategicznych Naftogazu, stwierdził podczas odbywającego się w Warszawie Kongresu Przemysłowego Obronność i Energetyka, że strona ukraińska przeprowadziła 19 kwietnia br. rozmowy z ministrem Piotrem Naimskim na temat możliwości wykorzystania ropociągu Odessa-Brody. Menadżer podkreślał determinację strony ukraińskiej by dywersyfikować dostawy ropy w oparciu o wspomnianą infrastrukturę. Wspomniał w tym kontekście o imporcie surowca azerskiego. Podkreślił także, że szlak przesyłowy przez Ukrainę jest dużo krótszy z geograficznego punktu widzenia od dostaw jakie Polska realizuje drogą morską do Gdańska z Bliskiego Wschodu (tyle tylko, że wymaga dwukrotnego przeładowywania ładunku w Poti i Odessie, co drastycznie podnosi koszty, nie mówiąc o zagrożeniach geopolitycznych dla rurociągów ze strony sił stacjonujących w separatystycznej Osetii Południowej czy na okupowanym Krymie).

W samym wystąpieniu Laktionowa nie byłoby nic zaskakującego (ot, typowy lobbing), gdyby nie towarzyszące mu komentarze ukraińskich menadżerów pod koniec panelu dyskusyjnego. W emocjonalnym tonie wskazywali oni na największy polski koncern paliwowy jako główny czynnik blokujący zwiększenie wykorzystania ropociągu Odessa-Brody. Nie brakowało sugestii, że czeka nas niebawem „kolejna afera Orlenu”, a w szeregach spółki z pewnością zasiada powiązany z Rosjanami „polski Schroeder”. Atmosferę potęgował brak głównego zainteresowanego, na co Ukraińcy zwracali uwagę za pomocą niewybrednych komentarzy (choć nie sądzę by absencja była celowa – w panelu naftowym nie było bowiem żadnego przedstawiciela „wielkiej trójki”, a więc nie tylko Orlenu, ale również Lotosu i PERNu).

Obraz sytuacyjny należy uzupełnić o jeszcze jeden, kuluarowy, element. Spiesząc na konferencję odbywającą się w hotelu Marriott spotkałem jednego z czołowych menadżerów spółki Sarmatia realizującej projekt Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy Naftowej, na który ma składać się m.in. ropociąg Odessa-Brody poszerzony o odcinek do polskiego Adamowa. Wspomniana inwestycja ma umożliwić przesył kaspijskiej ropy nad Bałtyk. Ów menadżer właśnie opuszczał konferencję, co było tym ciekawsze, że miał być jednym z dyskutantów panelu naftowego…

Jak w kontekście powyższych wydarzeń odczytywać rozmowę Ołeksandra Laktionowa, dyrektora projektów strategicznych Naftogazu, oraz pozostałych członków ukraińskiej delegacji, z ministrem Piotrem Naimskim? Czyżby okazała się ona niezbyt konstruktywna dla Ukraińców?

Zobacz także: Czeskie szachy Orlenu. "Konsolidacja aktywów, inwestycje, dywersyfikacja dostaw" [ANALIZA]

Oficjalnie kwestia wykorzystania ropociągu Odessa-Brody pozostaje „na stole” i to w aż trzech opcjach. Mówi się już nie tylko o imporcie kaspijskiej ropy do Polski, ale również wariancie rewersowym tj. eksporcie surowca z gdańskiego naftoportu na Ukrainę. W grę wchodzi także scenariusz najmniej inwazyjny i najbardziej realistyczny. Chodzi o tłoczenie wspomnianą rurą ropy dostarczanej do Odessy i jej przesył przez system Przyjaźń w kierunku Czech, gdzie swoje rafinerie posiada PKN Orlen. Tyle, że najwyraźniej ukraińscy partnerzy nie za bardzo wierzą i w taką opcję wylewając żale pod adresem polskiego koncernu.

Osobiście nie byłbym aż tak sceptyczny wobec możliwości osiągnięcia polsko-ukraińskiego konsensusu. Tyle tylko, że nie oznacza on spełnienia ukraińskich postulatów, które mocno wybrzmiały na Kongresie Przemysłowym za pomocą wojennej retoryki: „powinniśmy wspólnie porzucić rosyjską ropę (…) tymczasem Orlen to jej główny beneficjent”.

Dywersyfikacja nie polega na tym żeby odcinać się a priori od dostaw z Rosji (pamiętajmy, że dysponujemy naftoportem!), ale by stwarzać sobie swobodę wyboru dostawcy i szlaków dostaw oraz plan awaryjny na wypadek ponadstandardowego kryzysu (choć rynek ropy różni się znacznie w tym zakresie od gazowego, innymi słowy ryzyko jest tu znacznie mniejsze). Na kontrakty takie jak zawarte niedawno przez Orlen umowy z Rosnieftem i Tatnieftem (atrakcyjne cenowo i zawierające opcję „widełek” wolumenowych co pozwala stymulować dywersyfikację np. poprzez spoty) zawsze powinno być miejsce. Nie ma bowiem sensu „wymuszać” na wspomnianych firmach większych inwestycji w rosyjski sektor rafineryjny, co mogłoby wywołać poważne zmiany na rynkach paliwowych i odbić się na kondycji polskich zakładów petrochemicznych.

W takiej optyce z pewnością znajdzie się również miejsce na dodatkowe dostawy poprzez Odessę-Brody. Jednak czy będą to wolumeny odpowiadające ukraińskim aspiracjom (czytaj – zapewniające rentowność ropociągu)? Mam wątpliwości. Choć kolejny element do tej intrygującej układanki dołoży z pewnością przygotowywana wizyta prezydenta Azerbejdżanu w Polsce (ma mieć miejsce w czerwcu).

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

32 komentarze

r Dzisiaj, 25 Kwietnia, 4:47
A może by tak, dla wyjaśnienia sytuacji, ktoś napisał, jaki będzie koszt transportu ropy tym rurociągiem w porównaniu z kosztem transportu tankowcem z Supsy albo Ceyhan do Gdańska. Bo sporo ludzi twierdzi, że tankowcem jest taniej i cały ten rurociąg z Odessy dla Orlenu i Lotosu zwyczajnie się nie opłaca.
Nabucco first Niedziela, 23 Kwietnia 2017, 0:40
1) Jest zastanawiające dlaczego tak słabe mamy wyniki w dywersyfikacji dostaw ropy
2) Obiektywnie nie mamy przygotowanych rurociągów i magazynów do blendowania różnych gatunków ropy
3) Koszt zakupu ropy jest 2-3 razy wyższy niż koszt zakupu gazu
4) Brak jest jakiejś szerszej dyskusji na temat długofalowego planu zmiany sytuacji
Reasumując: nie wnikając w przyczyny i nie szukając winnych należy jasno powiedzieć, że zwłaszcza Orlen nie ma zaawansowanego procesu dywersyfikacji w toku. Kwestia sensowności połączenia Brody -Adamowo w pierwszej kolejności jest dyskusyjna, niemniej nie działamy również energicznie także na innych polach np. udrożnieniu możliwości naszego naftoportu, zaopatrzeniu rafinerii w Czechach czy Możejkach.
mc Niedziela, 23 Kwietnia 2017, 16:27
Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę czy nasze petrochemie są przygotowane do przerabiania innych gatunków ropy i w jakim procencie. Z tego co pamiętam ropa kupowania w Rosji ze względu na swoje parametry musi być "traktowana inaczej", i nasze petrochemie są do tego przygotowane. Zmiana dostawcy wymusiła by wymianę urządzeń w petrochemie a to jest dosyć drogie.
jang Sobota, 22 Kwietnia 2017, 12:06
Zwracam uwagę ,ze co najmniej trzykrotnie najwyższe władze Ukrainy ZATWIERDZAŁY trzy kolejne projekty budowy rafinerii w Brodach ,które to z uwagi na moc przerobowa /powyżej 5 ml ton/r/ z rurociągu Sarmatia czyniły bankruta.Jeden z projektów z dominującym udziałem Kazachów drugi Amerykanów, trzeci dziwnej/rosyjskiej??/ konfiguracji kapitałowej Podpisy pod decyzjami prezydenta Juszczenko czy premier Tymoszenko nie wzbudzają zaufania wobec naszego sąsiada w projektowaniu za NASZE PIENIĄDZE inwestycji...
Zdegusto Piątek, 21 Kwietnia 2017, 23:26
No ale w czym problem? Jest ten rurociąg czy go nie ma? Na razie nie ma. Niech zbudują do granicy z Polską my zbudujemy dalej. Jak będą dobre warunki cenowe to będziemy kupować ropę. Niech nie czekają na prezenty .
Polanski Piątek, 21 Kwietnia 2017, 22:20
Problemem jest wyższy koszt przesyłu ropy rurociągiem jak morzem. Niestety kraje morskie, dlatego stały się bogate ponieważ prowadziły handel morzem. Pora to zrozumieć. Gdybyśmy nie mieli naftoportu to zgoda. Ale mamy. Jego możliwości pozwalają na zaspokojenie całkowitych potrzeb na ropę w Polsce. Już Gierek to rozumiał. Od tego czasu wiele lat już upłynęło.
aptekarz Piątek, 21 Kwietnia 2017, 21:59
Cieszy to, że Polska choć trochę gra w prawdziwej realpolitik i traktuje swoje działania jako realizację swoich interesów (ekonomicznych, bezpieczeństwa) a nie "za naszą i waszą wolność". Ukraińcy udają, że tego nie rozumieją, bo tak naprawdę rozumieją to bardzo dobrze ale chcieli by by ktoś ich finansował.
Geoffrey Sobota, 22 Kwietnia 2017, 10:57
To smutne, że Ukraińcy lepiej wiedzą, co jest w polskim interesie, niż sami Polacy. W Polskim interesie nie jest zakup rosyjskiej ropy, bo za te pieniądze Rosja modernizuje armię. Rosja w pierwszej kolejności wydaje fundusze na zbrojenia. Zaoszczędzimy parę dolarów na super korzystnej rosyjskiej ofercie, a potem zapłacimy 20 miliardów za system obrony przeciwrakietowej, przeciwko Kalibrom kupionym za nasze pieniądze.
lolek Sobota, 22 Kwietnia 2017, 9:12
Też tak pomyślałem. Chcieliby aby ktoś ich kupił lub innymi słowy wybudował im gazociąg a oni już potem czerpać bedą z niego zyski.
mc Piątek, 21 Kwietnia 2017, 18:51
Spóźnili się na pociąg i twierdzą że ten za szybko odjechał...
To chyba oni przez wiele lat nie byli zainteresowani zbudowaniem tego ropociągu.
Teraz kiedy uznali że Rosja jest "wrogiem śmiertelnym" nagle szukają winnych.
Firma Sarmatia powstała w lipcu 2004 roku.
Później spektakularne podpisywanie umów - z których nic nie wynikało.
W 2013 UE uznaje ten ropociąg za bardzo ważny i jest gotowa przyznać dotację i Ukraińcy nie są zainteresowani, itd., itd.
Chyba ten "jeden z czołowych menadżerów" uznał że to tylko "bicie piany" i nie będzie w tym uczestniczył.
Adrian Piątek, 21 Kwietnia 2017, 16:59
Ukraińcy jak zwykle są śmieszni. Oczekują mianowicie że Polską będzie realizowała ich interesy swoim kosztem. Beznadzieja.
Geoffrey Sobota, 22 Kwietnia 2017, 10:50
A coś więcej, oprócz inwektyw? Czy finansowanie rosyjskiej armii poprzez płacenie Rosji za ropę, jest naprawdę w polskim interesie? Serio?
J-23 Sobota, 22 Kwietnia 2017, 22:48
Jakoś krajom UE w NATO na zachodzie Europy to nie przeszkadza. Liczy się to, że mogą kupić tanio dobrej jakości paliwo i dzięki temu dobrze może się rozwijać ich gospodarka. I Polska powinna robić dokładnie to samo.
Geoffrey Sobota, 22 Kwietnia 2017, 23:27
Jakoś kraje UE na zachodzie Europy mają dalej do Rosji. Niemcy zaczną się martwić, kiedy zobaczą rosyjskie czołgi na linii Odry i Nysy Łużyckiej. Ale dla nas to trochę za późno.
df Piątek, 21 Kwietnia 2017, 16:30
Utopia prometejska i giedroyciowa kolejny raz skonfrontowana z roszczeniowością ukraińskiej czerni, rozczarowanej, że jak zazwyczaj nie wyjeżdża z Warszawy z miliardowymi zyskami. Nawet straszenie Putinem przestało działać.
Zefir Piątek, 21 Kwietnia 2017, 16:27
Jeśli Poroszenko sprzeda wszystkie swoje aktywa w Rosji oraz zacznie kupować polski węgiel koksujący zamiast rosyjskiego lub tego z Doniecka to będzie można przestać mówić o tym że to Ukraina sponsoruje rosyjskich terrorystów z Donbasu.
Raf Sobota, 22 Kwietnia 2017, 10:32
Polski węgiel się nie nadaje do ich elektrowni. Ma za dużo śmieci
Kiks Piątek, 21 Kwietnia 2017, 15:13
Przecież to oczywiste, że Polska przede wszystkim powinna realizować swoje interesy. A inne przy okazji i jak będziemy mieć korzyść, choćby pośrednią.
Geoffrey Piątek, 21 Kwietnia 2017, 21:52
A w czym leży polski interes? Płacić Rosji za ropę, a potem płacić trzy razy tyle za obronę przeciwlotniczą przeciwko Kalibrom i Iskanderom, które Rosja za nasze pieniądze zbuduje? Gdzie tu sens?
sceptyczny Piątek, 21 Kwietnia 2017, 13:01
Ukraińcy nie mogą ze względu na Nord Stream okradać Rosji i UE z gazu więc teraz chcieliby okradać Polskę z ropy. Jak wchodzić w ten ropociąg to TYLKO płatne loco polska granica ale na to się nie zgodzą Azerowie, którzy znają Ukraińców jeszcze lepiej niż Polacy.
Geoffrey Piątek, 21 Kwietnia 2017, 11:16
Dziwne, żeby Ukraińcy nie stosowali "wojennej retoryki", jeśli mają wojnę z Rosją. Czas też, żeby i w Polsce dostrzeżono prosty fakt, że każda kupiona przez Polskę baryłka rosyjskiej ropy wzmacnia Rosję finansowo i militarnie. Tak, należy porzucić rosyjską ropę, bo rosyjska ropa zabija, finansując rosyjską agresję.
Dawid Sobota, 22 Kwietnia 2017, 10:01
To dlaczego Ukraina kupuje węgiel od Rosji? Żeby sfinansować rosyjską agresję?
Sławomir Piątek, 21 Kwietnia 2017, 20:33
Powyższa argumentacja nie jest brana pod uwagę przez głównych zainteresowanych -Ukraińców. Kupując węgiel z Rosji sami finansują rosyjską armię. Takie są fakty. A jaki ma Polska w tym interes, aby pomagać Ukraińcom własnym kosztem kiedy oni sami o to nie dbają. Frajerów szukają, widać musieliśmy im dać wcześniej powody aby nas za nich uważali ....
Geoffrey Sobota, 22 Kwietnia 2017, 10:47
Po pierwsze, Ukraina kupuje węgiel również w RPA po znacznie wyższej cenie, po drugie, z antracytem naprawdę mają nóż na gardle ( a Polska z ropą nie), po trzecie, błędne działania Ukrainy nie usprawiedliwiają błędnych działań Polski, bo kupując ropę w Rosji, Polska działa przede wszystkim na szkodę własną. Co to, rosyjskie rakiety już Polsce nie zagrażają? Co za pomysł, że nie dokłądając się do wzmocnienia Rosji, robimy wielką łaskę i pomagamy Ukrainie? Sobie pomagamy.
Marek1 Piątek, 21 Kwietnia 2017, 10:54
Niestety KOLEJNY dowód jak bardzo Ukraińcy chcą wmanewrować Polskę w narrację antyrosyjską i to w każdej niemalże dziedzinie. Jakikolwiek głos biznesowego rozsądku traktują jako "zdradę"(sic??) ich interesów, mając gdzieś POLSKI interes.
123 Niedziela, 23 Kwietnia 2017, 11:22
Ciekaw jestem jaki to "biznesowy rozsądek" zniszczy nacierające sowieckie czołgi nad Wisłą?
rozczochrany Piątek, 21 Kwietnia 2017, 10:46
Ukraińcy robią się coraz bardziej bezczelni w stosunku do Polski. Polski rzad na to pozwala? Mam nadzieję ze polskie władze bedą patrzec tylko na interes polskich firm i polskiej gospodarki i nie beda ulegac głupim sugestiom.
Bartek 1 Piątek, 21 Kwietnia 2017, 22:14
W interesie polskich władz jest nie uleganie ruskim interesom i nie kupowanie od nich ropy.
Każda baryłka rosyjskiej ropy to finanse na ich armię i na trolli internetowych też :)
Bart Sobota, 22 Kwietnia 2017, 10:24
Tak geniuszu, zamiana monopolu rosyjskiego na monopol amerykański jest na pewno korzystna. A najlepsza jest zamiana na monopol ukraiński.
Rain Harper Piątek, 21 Kwietnia 2017, 10:30
Głupota, tym razem ukraińska. Własnych oligarchów nie widzą. No chyba że to nie głupota a prowokacja.
sdf Piątek, 21 Kwietnia 2017, 10:22
Mówią o zagrożeniu dostaw dla dla lądowych rurociągów, ale zapomnieli o zagrożeniu dla rurociągu pod wodą?
Przecież tam wszędzie są ruscy. Od Krymu na wschód. Mamy uwierzyć, że ruskim nie przyjdzie do głowy sabotaż tego rurociągu? Przecież na Bałtyku już któryś raz "popsuł się" podmorski kabel, który jest bardzo nie na rękę ruskim. Tu będzie tak samo. Mało tego, oprócz ciągłego sabotażu, statki próbujące to naprawiać, będą nękane przez uzbrojone rosyjskie jednostki.
Więc wątpię w powodzenie tej inwestycji w takiej formie.
gnago Sobota, 22 Kwietnia 2017, 18:38
Nord jest również wrażliwy na awarie