Rządowa bitwa o atom: "Superminister musi przełamać opór resortu środowiska" [KOMENTARZ]

Piątek, 17 Lutego 2017, 10:40

Po długich i bardzo intensywnych negocjacjach rząd przyjął Strategię na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, zwaną także „Planem Morawieckiego”. Zapisy dotyczące energetyki atomowej zdają się wskazywać, że ze sporu pomiędzy resortami energii, środowiska i rozwoju zwycięsko, choć nie bez strat własnych, wychodzą ministrowie Tchórzewski i Morawiecki.

Na początku lutego radio RMF FM informowało, że poważną przeszkodą w przyjęciu przez rząd tzw. Planu Morawieckiego jest spór o przyszłość i kształt sektora elektroenergetycznego. Kością niezgody miała stać się kwestia programu jądrowego, który w ostatnim czasie, z bliżej nieokreślonego powodu, zaczął ponadnormatywnie rozpalać umysły i emocje nie tylko ekspertów, czy polityków, ale również osób niezwiązanych bezpośrednio z branżą. I choć to temat na zupełnie inną dyskusję, to w ramach małej dygresji dodam, że w moim przekonaniu zjawisko „pop-atomu”, przy wszystkich jego wadach, per saldo może okazać się bardzo pozytywnym impulsem, który trwale wpłynie na społeczny odbiór tego typu rozwiązań.

Wracając jednak do meritum - wedle doniesień medialnych nieprzejednanym przeciwnikiem rozwijania programu atomowego miał być minister środowiska Jan Szyszko. Nie jest tajemnicą, że należy on do gorących (nomen omen) zwolenników geotermii, energetyki wodnej oraz generalnie wykorzystywania krajowych zasobów. Wielokrotnie podkreślał on, że zarówno w walce ze smogiem, jak i w realizacji zobowiązań wynikających polityki klimatycznej, powinniśmy w większym stopniu opierać się o wspomniane powyżej źródła, a w mniejszym np. o energetykę wiatrową, czy właśnie atom. Za takim wariantem miałyby przemawiać m.in. kwestie kosztowe (związane zarówno z etapem inwestycyjnym, jak i eksploatacyjnym) oraz fakt, że Polska posiada „przebogate” (jak twierdzi min. Szyszko) zasoby geotermalne.

Zobacz także: Bez atomu wzrasta niemiecka emisja CO2. "Nauka dla Polski" [WYWIAD]

Na przeciwległym biegunie sytuował się wicepremier Mateusz Morawiecki, który w końcówce lipca 2016 roku zaprezentował projekt „Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. Dokument zapowiadał kontynuację projektu atomowego z poważnym udziałem krajowych podmiotów. Powstać miałyby dwie siłownie o łącznej mocy 6 tys. MW (4-8 bloków). Strategia objęła również prace nad kogeneracją jądrową, czyli reaktorem wysokotemperaturowym (HTR) o mocy ok. 200-350 MW, który produkowałby nie tylko energię, ale także ciepło przemysłowe. Wyrażono również chęć utworzenia laboratorium zajmującego się badaniami i rozwojem materiałów dla elektrowni IV generacji (najnowocześniejszej), co pozwalało przypuszczać, że spojrzenie na „polski atom” przybiera znamiona myślenia strategicznego, wykraczającego poza stosowane powszechnie technologie i stawiającego dalekosiężne cele.

W pewnym sensie pomiędzy młotem i kowadłem, nie rozstrzygając, kto pełnił w tym sporze jaką rolę, znajdował się szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski. Wypowiedzi z ostatnich tygodni zdają się wskazywać, że choć nie należy on do zdeklarowanych przeciwników energii atomowej, to jest również świadomy ciężaru finansowego całego przedsięwzięcia oraz stanu krajowego systemu elektroenergetycznego, który wymaga w najbliższych latach potężnych inwestycji. Wbrew pozorom stosunek ME do atomu nie uległ w ostatnich tygodniach znaczącej zmianie, uważni obserwatorzy zauważą tutaj raczej pewną ciągłość w stosunku do linii realizowanej w roku 2016 - choć z pewnymi, istotnymi, modyfikacjami co do skali. Chodzi oczywiście o jej zmniejszenie w stosunku do pierwotnych założeń „Planu Morawieckiego” i wyrażane już oficjalnie zainteresowanie małymi reaktorami modułowymi SMR, czy reaktorami wysokotemperaturowymi HTR (o których mówi się już od pewnego czasu). Pomijając kwestie związane z niższymi kosztami budowy mniejszych jednostek (upraszczając), warto zwrócić uwagę, że obydwie technologie znajdują się w fazie, którą umownie można określić koncepcyjną, co dla klasy politycznej, w obecnej sytuacji KSE, stanowi raczej zaletę, niż wadę. Oznacza to bowiem odroczenie wydatkowania poważnych środków na realizację inwestycji (bez definitywnego zarzucania projektu, kłopotliwego z punktu widzenia negocjacji wewnątrzunijnych), szansę na wypracowanie nowego modelu finansowania (przy mniejszej presji czasowej) oraz możliwość „bezkarnego” obserwowania zmian zachodzących w branży.

Na marginesie dysputy o przyszłości warto zwrócić również uwagę, że według doniesień Dziennika Gazety Prawnej jeden z największych zwolenników “polskiego atomu” - wiceminister energii Andrzej J. Piotrowski – może wkrótce przestać pełnić swoją funkcję. Gdyby te informacje znalazły potwierdzenie w rzeczywistości, to w praktyce wiązałyby się z zauważalnym naruszeniem obserwowanego status quo.

Mateusz Morawiecki poinformował wczoraj podczas konferencji prasowej, że: "To nie jest moment, by dzisiaj podjąć decyzję o budowie w konkretnym miejscu, albo decyzję o tym, by odłożyć budowę. Zawarliśmy taki zapis, by takie decyzje - w jedną albo drugą stronę - mogły zapaść”. W praktyce świadczy to o tym, że pomimo spekulacji o skłanianiu się Jarosława Kaczyńskiego ku stanowisku ministra Szyszki, udało się utrzeć kompromis, w którym umiarkowanymi zwycięzcami mogą czuć się raczej szefowie resortów rozwoju i energii. Furtka została uchylona, dzięki czemu (z ich perspektywy) zyskano więcej czasu na konsultacje, negocjacje i dyskusje. Miejmy nadzieję, że nie zostanie on zmarnowany i zaowocuje jak najszybszym wypracowaniem jednolitego, optymalnego rozwiązania dla „polskiego atomu” - pozwalającego dokonać naszemu krajowi skoku technologicznego, przy jednoczesnym zabezpieczeniu najbardziej palących potrzeb KSE, o których nie wolno zapominać. W innym przypadku zwycięstwo okaże się pyrrusowym - zarówno z punktu widzenia wspomnianych powyżej dżentelmenów, jak i przede wszystkim żywotnych interesów Najjaśniejszej.

Wicepremier zwracał wczoraj uwagę, że duże znaczenie w tym kontekście będzie miał kształt polityki klimatycznej UE - dzisiaj (tj. 15.02.) Parlament Europejski przegłosował stanowisko w sprawie kształtu reformy systemu ETS i choć polskim eurodeputowanym udało się je nieco złagodzić, to generalny wydźwięk jest raczej niepokojący dla naszych spółek elektroenergetycznych (szczególnie w kontekście dostępu do środków modernizacyjnych) - i warto mieć to na uwadze dyskutując o przyszłości programu energetyki jądrowej.

Zobacz także: Przyjęto plan Morawieckiego. "Brak decyzji ws. atomu"

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

32 komentarze

M,M Sobota, 18 Lutego 2017, 22:03
Myślę, że w tej chwili trwa przygotowywanie opinii publicznej na decyzję o rezygnacji z elektrowni atomowej.
Myślę, że będzie to brzmieć mniej więcej tak:
"Nie zamykamy programu, ale go zawieszamy. A polskiego atomu chcemy, i dlatego zamiast elektrowni będzie HTR".
, Oczywiście czy rzeczony HTR kiedykolwiek powstanie to insza inszość, ale ma się spokój z atomem na co najmniej kadencję. Ale jeden mały reaktor eksperymentalny dla naukowców, to nie to samo co milardy na elektrownię.
rety Niedziela, 19 Lutego 2017, 8:22
A czy nie warto jednak poczekać na komercyjne dopracowanie technologii SMR? Atomowe molochy po kilka tys MW ,to jednak sporo plusów ujemnych.
tomaszek Niedziela, 19 Lutego 2017, 14:08
niby jaki minusy? koszty najlepiej amortyzuja sie przy duzych projektach.
Szwejjakobyły Wtorek, 21 Lutego 2017, 0:01
"koszty najlepiej amortyzuja sie przy duzych projektach" - taak, szczególnie w Polsce - jak np. autostrady (najdroższe w Europie - na świecie? dla podatnika!), stocznie, budowy dużych korwet rakietowych i takie tam...
M. Niedziela, 19 Lutego 2017, 19:09
Największy, podstawowy główny, i kto wie czy tak naprawdę nie jedyny minus atomu, to koszt reaktora.

Tak jak napisałem w innym wątku. Nie jest ważne, jak wielkie są korzyści z elektrowni atomowej, jeśli nie stać nas na jej wybudowanie. Choćby reaktor atomowy był jednocześnie Kamieniem Filozoficznym, Panaceum i Świętym Gralem w jednym to i tak jego użyteczność jest równa zero, jeśli potencjalnych klientów ( nas i nie tylko nas) nie stać na jego kupienie.

Pomysł z czekaniem na SMR nie jest zły i jest często zgłaszany. Pomysł budowania naukowego HTR jest niegłupi, gdyż daje szanse, że w przyszłości cokolwiek z tego tortu uszczkniemy, chociażby jako podwykonawcy.
rety Niedziela, 19 Lutego 2017, 15:16
tomaszek. Jaki jest koszt nowych linii przesyłowych ,które prześlą w świat te gigantyczne ilości energii wyprodukowane w jednym miejscu? Ile wynoszą same odsetki obsługi kapitału ,który trzeba zaangażować w dużą elektrownię jądrową. Fachowcy piszą ,że trzeba będzie wydać minimum kilkadziesiąt miliardów zł na samą siłownię. Rozproszenie źródeł energii, czyli bezpieczeństwo gospodarcze i militarne przy jednym molochu też nie jest za wysokie.
jang Sobota, 18 Lutego 2017, 11:22
"popierając" przeciwników energetyki jądrowej dodam,ze można unikać wypadków samochodowych likwidując możliwość jazdy samochodami Unikać wypadków lotniczych likwidując loty i lotniska No i oczywiście po likwidacji portów i pływalni znacznie spadnie ilość wypadków utonięć...Rozwijając koncepcję dojdziemy do stanu w którym zagrożeniem będzie śmierć od maczugi.....A tak poważniej. Fizyka i energetyka jądrowa trudniejsze do biegłego posługiwania sie przez polityków Stąd te obiekcje.Bo potem poseł ośmieszy się wynalezieniem HELU cięższego od powietrza....
Małe be Piątek, 17 Lutego 2017, 18:45
Dzis smog w kraju w niektórych miastach przekraczał 600% normy. Dalej palmy węglem. EJ jest niezbędna. Coś musi rezerwować moc gdy odstawimy wiatraków i fotowoltaiki. I nie mówcie mi ze smogowi jest winna niska emisja bo to oczywiste. Jak koszt energii elektrycznej bedzie niższy to nikt się nie bedzie bawił w piece na węgiel. Generalnie juz dzis jest to niewyobrażalne ze profesjonalna energetyka, która ma choćby zupełnie inne ceny na węgiel przegrywa z domowymi nieefektywnymi kopciuchami. Jeśli trzeba to należy wprowadzić opłaty za emisje. Elektrownia z elektrofiltrami sobie poradzi. A ludzie może zainwestują w fotowoltaike, akumulację i ocieplenie.
Marek Niedziela, 19 Lutego 2017, 10:08
Jak ty sobie wyobrażasz inwestowanie w ocieplenie i fotowoltanikę przez ludzia mieszkającego w czynszowej kamienicy w takim na przykład Krakowie?
Kończ więc waść lepiej te banialuki o inwestowaniu i sam sobie wstydu oszczędź.
Co do energii atomowej zaś, choćby tylko z przyczyn ważnych dla obronności państwa, przynajmniej jedna taka powinna już dziś być w budowie. Z reaktorami, które potrafią produkować pluton.
Małe be Piątek, 17 Lutego 2017, 18:38
Czy ktoś bierze pod uwagę kilka ale b.waznych argumentów za EJ? Dywersyfikacja źródeł dostaw energii to raz. Szkolenie personelu wysokiej klasy bo normy obowiązują tam megaostre to dwa. Produkcja izotopów. Także tych przydatnych militarnie. To trzy. I to trzy to podstawowy problem dla przeciwników. A to kasa i możliwość własnej budowy urządzen. Nasz program budowy po raz pierwszy został zastosowany z Moskwy (nawet ktoś zginał) a po raz drugi gdy juz w wolnym kraju 'modernizowano' reaktor w Świerku. Tak przypadkiem żeby nie mógł produkować niektórych izotopów. Pomijając ze zdaniem niektórych mocarstw dla nich to było zagrożenie potencjalne to chodziło tez o zwykły finansowy interes. Pewne technologie i materiały mogą być w posiadaniu tylko niektórych. Szkoda ze samodzielnie o tym nie decydujemy. Nie widzę powodu żeby tak właśnie nie było.
rety Piątek, 17 Lutego 2017, 16:39
Pytanie do bezkrytycznych zwolenników budowy elektrowni atomowych. Jeżeli produkowana energia w tych siłowniach jest tak tania i konkurencyjna jak twierdzicie, to dlaczego europejska branża atomowa jest w tak złej kondycji finansowej? Budowy nowych bloków przeciągane są w nieskończoność a koszt są astronomiczne. Jeden blok (budowa jest jeszcze nie skończona) w rozbudowywanej francuskiej elektrowni atomowej , kosztuje już 10 mld euro. Może na początek zacząć od modernizacji istniejących sieci przesyłowych. Fachowcy twierdzą , że ograniczenie strat w przesyle to gra warta świeczki.
mwb Sobota, 18 Lutego 2017, 6:52
Nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem budowy elektrowni jądrowej (a są tacy?), ale postaram się o odpowiedź. Branża atomowa i węglowa energetyka jest w złej kondycji bo na nią przerzuca się koszty "zielonej energii" (by ta się rozwijała). Modernizację sieci przesyłowych i tak trzeba zrobić, ale uzyskane oszczędności to nie ta skala.
rety Sobota, 18 Lutego 2017, 19:22
mwb. A mnie się naiwnie wydawało ,że to końcowi odbiorcy energii elektrycznej , finansują OZE. Przynajmniej ja na każdej fakturze z Energi mam rubryczkę-opłata OZE. Od stycznia jest podwyżka i wynosi 0,0037 zł/kWh netto.
Wafel Piątek, 17 Lutego 2017, 15:53
Przeciwnicy energii jądrowej wysuwają argumenty takie same jak wcześniej przeciwnicy maszyny parowej. Koń jest tani, czysty (sic!) i wydajny! A że wiatraki czy fotowoltaika są droższe na MW mocy niż energia jądrowa? Szczegóły....
ed Piątek, 17 Lutego 2017, 13:01
ATOM to studnia bez dna a ci którzy mówią że tak nie jest niech przypomną mi dlaczego PRYWATNY SEKTOR nie inwestuje w atom jeżeli to taka dobra inwestycja ? Tylko społeczeństwo ma wydawać grube miliardy $ ?
tomaszek Piątek, 17 Lutego 2017, 16:36
gdzie ty masz w którym państwie prywatny sektor w energetyce??
Elektro-Energo SA Sobota, 18 Lutego 2017, 16:21
W Stanach Zjednoczonych elektroenergetyka jest prywatna. W Japonii także. W Niemczech - raczej też. I w Hiszpanii. I tak dalej, i tak dalej.
tomaszek Niedziela, 19 Lutego 2017, 14:07
gdzie dalej? a stanach buduje się obecnie nowe reaktory. japonia właśnie odblokowała energetyke jądrową po fukushimie. cytat: "Red Electrica de Espana podaje, że w całym ubiegłym miesiącu najwięcej energii w Hiszpanii wyprodukowały elektrownie jądrowe, a ich udział w miksie energetycznym tego kraju wyniósł 23,8%."
w wiekszosci panstw sektor energetyczny jest panstwowy lub pod posrednia kontrola rzadow, malo kto sobie pozwala na inna strukture wiec nie ma nic dziwnego w tym ze to panstwo musi brac na siebie ciezar inwestycji.
kopo Piątek, 17 Lutego 2017, 12:58
brak elektrowni atomwe jw polsce to jest poprostu zero patrzenia w przyszlosc. trzaba obalic wungiel ktory drenuje polske raz na zawsze
Elv Sobota, 18 Lutego 2017, 3:01
Gratulacje kopo pomysłowości gdybyś został człowiekiem odpowiedzialnym za modernizacje sektora energetycznego to ten kraj upadł by szybciej niż ciśnienie pod którym pisałeś ten komentarz.Ja jestem ze Śląska gdybyś wiedział to Niemcom nadal się opłaca inwestować w nowe kopalnie węgla hmm. Dlaczego Niemcy są zawsze sprytniejsi jeżeli chodzi o ekonomie od Polaków zagadka dziejów.
Elektro-Energo SA Sobota, 18 Lutego 2017, 16:28
Struktura wytwarzania energii elektrycznej w Niemczech, w roku 2016:
Brown coal: 23.1%
Nuclear energy: 13.1%
Hard coal: 17.0% (There are 3 remaining hard coal mines in North Rhine-Westphalia).
Natural gas: 12.1%
Mineral oil products: 0.9%
Renewable energy sources: 29.5%
Other energy sources: 4.3%

Dla kontrastu, Polska, rok 2015:
From hard coal: 48.48%
From lignite: 32.10%.
No to który kraj ma bardziej zróżnicowaną (czyli chyba bezpieczniejszą) elektroenergetykę?
Victor Sobota, 18 Lutego 2017, 14:24
A może Kolega ze Śląska wskaże gdzie ci sprytni Niemcy budują nowe elektrownie węglowe?
Boczek Sobota, 18 Lutego 2017, 20:02
Stan koniec 2014. (źródło Greenpeace, Hamburg)
1 GDF Suez, Wilhelmshaven – Rüstersieler Groden, 800 MW kamienny - rozruch
2 RWE Power + Stadtwerke Hamm-Westfalen, Block D + E 1.600 MW kamienny
3. Vattenfall Europe Hamburg-Moorburg, 1680 MW kamienny, Blok A: 06/2015, Blok B: 12/2014. Było duże opóźnienie, ale powinna być już na sieci.
4. GKM (RWE, EnBW, MVV RHE) Mannheim Blok 9, 900 MW kamienny, rozruch 2 połowa 2015
5. E.ON Kraftwerke Datteln 4, 1100 MW kamienny, rozruch nie przed 2016

Ponadto 3 dalsze o mocy 2600 MW kamienny/brunatny w procesie zatwierdzania.
Dalszych 5 o mocy 4300 MW kamienny/brunatny planowane, ale nie w procesie zatwierdzania.
drtjd Piątek, 17 Lutego 2017, 12:55
Energetyka jądrowa to przeżytek. Moloch za ogromne pieniądze, które nigdy się nie zwrócą. Za 5 lat wejdę tanie akumulatory i większość konsumentów w ogóle odłączy się od sieci. Energetyka rozproszona pokona "dinozaury atomowe". W przypadku awarii, ataku terrorystycznego lub zielonych ludzików 20% powierzchni Polski będzie skażoną pustynią.
box Piątek, 17 Lutego 2017, 12:19
W mojej ocenie optymalne było by:
1) odkupienie w jaknajwiększym stopniu i późniejsze zmodernizowanie do technologi gazowania węgla istniejacych elektrowni węglowych + wybudowanie kilku nowych bloków tego typu (okres przejściowy)
2) jeżeli faktycznie mamy duże zasoby geotermalne to rozwijac rownolegle ta technologie
3) zainwestować na początku w małe aleketrownie atomowe żeby pozyskac technologie
tomaszek Piątek, 17 Lutego 2017, 16:37
małe elektrownie atomowe? bredni! takie wychodzą najdrożej, opłaca się właśnie budować jak największą. zgazowanie węgla to mit powracający jak bumerang co 5 lat, geoterma to też promilowy udział w bilansie
Słowianin Piątek, 17 Lutego 2017, 11:38
Prawda jest taka, że rządowi (który jest bez kasy bo już rozdana na kilka lat do przodu) wygodnie jest znajdować sobie preteksty uniemożliwiające realizację wielkich projektów. Atom jest tego kolejnym przykładem. Zamiast powiedzieć, że po prostu nie mamy kasy na atom słyszymy bajanie o kłodach rzucanych pod nogi. Podobną ściemę stosuje MON. Nie mówię, że nic nie robi, bo to nieprawda, ale jeżeli chodzi o kluczowe i duże wyzwania to od czasu do czasu mamy wrzutki na konferencjach prasowych (typu "helikoptery już lecą" albo kupimy sześć eskadr F-16) a efektów zero. W którymś momencie "sojusznicy" (a tak naprawdę państwa które chcą zarobić dając coś w zamian) zorientują się, że jesteśmy goli i kopną nas w...
olo Piątek, 17 Lutego 2017, 12:59
Rosjanin ty znowu tu. PIS tylko z uszczelniania VAT odzyskał 20 mld zł więc kasa jest. Powiedz dlaczego twój idol król Europy przez 8 lat jedyne co zrobił to wydawał 100 000 zł miesięcznie na utrzymanie fikcyjnych stanowisk w atomie którego nie mamy.
Ali Piątek, 17 Lutego 2017, 15:35
Nie dosyć, że nic nie odzyskał, to jeszcze wydał więcej niż miał. Zadłużenie Polski cały czas rośnie.
bolo Sobota, 18 Lutego 2017, 6:57
Więcej nie wydał, sprawdź sobie jak wyglądał przyrost zadłużenia w latach 2007-2015, zresztą rekordu z 2013 jeszcze nie pobili, a spadło później tylko dzięki skokowi na fundusze emerytalne. Co do wydawania więcej niż ma, to taka długa tradycja, takie pojęcie jak deficyt budżetowy, potocznie określany dziurą budżetową już kiedyś słyszałeś?
kim1 Piątek, 17 Lutego 2017, 11:00
Ministerstwo Środowiska w ogóle bym zlikwidował. Jest zbędne i tylko rzuca kłody pod nogi w rozwoju przemysłu. Zaoszczędzone pieniądze przeznaczył na rozwój przemysłu lub budżet MON.
Michał Sobota, 18 Lutego 2017, 10:05
Żart czy ignorancja?