Zajdler: Ukraina ma realne szanse stworzyć hub gazowy nawet bez Polski

30 stycznia 2018, 09:17
slider03 (1)

"Okoliczności sprzyjają Ukraińcom do utworzenia rynku hurtowej sprzedaży gazu" - stwierdza Robert Zajdler, ekspert rynku gazu w rozmowie z Energetyka24. Jego zdaniem istnieje też szansa na współpracę polsko-ukraińską w zakresie stworzenia wspólnego hubu gazowego w Europie Środkowo-Wschodniej. 

Krzysztof Nieczypor: Ukraiński operator sieci przesyłowych gazu, Ukrtransgaz, poinformował o podpisaniu memorandum o współpracy z francuską firmą Powernext, dostawcą platformy handlowej umożliwiającej hurtową sprzedaż i zakup surowca. Współpraca jest przedstawiana jako kolejny krok ku zapowiadanemu przez wicepremiera Wołodymyra Kistiona stworzeniu wschodnioeuropejskiego hubu gazowego na Ukrainie. Na ile jest to Pana zdaniem realny scenariusz?

Robert Zajdler: To jest jak najbardziej realne. Podczas wizyty ministra energii Ihora Nasałyka w Polsce w październiku ub.r. strona ukraińska przedstawiła swoją wizję rozwoju rynku gazowego. Miałem przyjemność brać udział w tym spotkaniu. Ta wizja zakładała zwiększenie efektywności wykorzystania gazu, a w kolejnym etapie uporządkowanie rynku. Zachecano firmy zagraniczne do tego, aby wydobywały gaz ziemny na Ukrainie, co miałoby dodatkowo rozwinąć tamtejszy rynek gazu ziemnego. Te wszystkie działania służyć mają zbudowaniu hurtowego rynku gazu. Pojawia się więc pytanie: czy są tam ku temu sprzyjające okoliczności? Moim zdaniem są: Ukraińcy posiadają własne źródła surowca, są połączeni interkonektorami z sąsiadami, a także posiadają bardzo duży rynek wewnętrzny. Wszystko to stanowi pewną szansę na zbudowanie rynku hurtowego. Wspomniana platforma obrotu handlu gazem ma w założeniu być pierwszym etapem dla wykorzystania tej szansy. Na ile jednak Ukraina będzie w stanie być takim miejsce handlu dla regionu – to czas pokaże.

Wśród przeszkód dla realizacji tego celu wymienia się m.in. przestarzały i od dawna niemodernizowany system przesyłowy.

Ukraińcy są świadomi tego stanu rzeczy i biorą pod uwagę konieczność modernizacji systemu przesyłowego. Jednakże przesył gazu jest elementem technicznym handlu. Duża część transakcji na rynku handlowym odbywa się bez fizycznej dostawy. System przesyłu jest oczywiście ważny, ale zbudowanie rynku hurtowego może opierać się na obecnie istniejącym systemie przy założeniu, że on za pewien czas zostanie zmodernizowany.

Stworzenie rynku hurtowego na Ukrainie to nie jest wizja na najbliższy rok, ale na dłuższą perspektywę. Fakt, że Ukraińcy wybrali na partnera dużą firmę Powernext świadczy o poważnym podejściu. W mojej opinii jest to korzystne dla samego rynku gazu – maklerzy i spółki handlujące surowcem lubią pracować w oparciu o podobne mechanizmy transakcyjne na różnych rynkach. Jeżeli zostaną na Ukrainie wdrożone te same mechanizmy handlowe jak na innych rynkach, to z pewnością mocno ułatwi to planowany obrót.

Chciałbym dopytać jeszcze o polską perspektywę. Na wspomnianym spotkaniu z ministrem Nasałykiem na jesieni zeszłego roku mówiło się o wspólnym tworzeniu hubu gazowego przez Polską i Ukrainę. Wspomniano także o potencjalnym wykorzystaniu ukraińskich magazynów dla przechowywania gazu, którym handlować można byłoby na rynku utworzonym w Polsce. Na ile Pana zdaniem te założenia są jeszcze aktualne?

Polsko-ukraińska współpraca jest cały czas aktualna. Rozwój rynku hurtowego na Ukrainie daje podstawy do współpracy. Pytanie jednak pozostaje, na ile ta ukraińska platforma obrotu będzie współpracować z polskim „organizatorem” rynku hurtowego, czyli z polską giełdą. Na ile oba państwa odnajdą wspólne możliwości biznesowe – czas pokaże. W tej chwili rynek hurtowy gazu u nas zwolnił z powodu m.in. zmian regulacyjnych, takich jak ustawa o zapasach gazu. Z tego powodu możliwości handlu transgranicznego w Polsce zostały dość mocno ograniczone. Jeżeli te przepisy się zmienią i powróci po polskiej stronie nastawienie na rozwój tego handlu, to dostrzegam pewną możliwość synergii. Potrzebna jest jednak do tego chęć współpracy. Formułowanie planów, że oto u nas będzie jedyny hub regionalny i tylko u nas będzie się handlowało gazem i od nas będzie on rozsyłany po całym regionie, jest raczej mało realne. Moim zdaniem możliwa jest współpraca różnych platform w ramach pewnych jednolitych standardów i mechanizmów rynkowych. Musi być jednak wola, aby takie standardy rynku hurtowego w Polsce były rozwijane. 

Czy zatem współpraca z Ukraińcami jest nieodzowna ze względu na wymogi infrastrukturalne i zbyt mały potencjał obu krajów, by stworzyć taki regionalny hub samodzielnie?

To, co jest istotne, aby zostały stworzone do tego warunki, to jest to co Pan wcześniej wspomniał – infrastruktura przesyłowa. To po pierwsze. Po drugie w każdym z tych państw muszą być wdrożone regulacje prawne nie blokujące, a wspierające możliwości transgranicznego handlu. Po trzecie zaś to obranie europejskiego kierunku obrotu hurtowego. Ten rynek obrotu obecnie się integruje. Wcześniej było znacznie więcej platform, ale obserwujemy łączenie platform w kilka dużych podmiotów. Tendencja jest taka, że albo te platformy będą integrować się coraz bardziej i na rynku pozostanie jeszcze mniej takich podmiotów, albo to będzie pewien rodzaj współpracy platform ze sobą, które jednocześnie będą także ze sobą konkurować o klienta. 

Do tego jednak, aby Ukraina wzięła udział w tym europejskim rynku potrzebny jest przyjęcie przez nią zasad trzeciego pakietu energetycznego. Jak Pan ocenia perspektywy implementacji przepisów Unii Energetycznej na Ukrainie? Biorąc pod uwagę problemy, czego symptomem jest chociażby rezygnacja niezależnych, zagranicznych członków rady nadzorczej Naftohazu, nie nastąpi to chyba zbyt szybko…

W chwili obecnej rynek europejski gazu to już nie tylko trzeci pakiet, ale zmiany wynikające z tzw. pakietu zimowego, wdrażane i mocno zmieniające model rynku, kodeksy sieci, jak również nowy model rynku energii. Ukraina, podobnie jak Polska, będą musiały się do tych zmian dostosować. Im szybciej to nastąpi tym łatwiej będzie biznesowi rozwijać się na obu rynkach, gdyż ograniczone będą np. ryzyka regulacyjne dla inwestycji. Zmiany organizacyjne w firmach traktuję jako pewien naturalny element procesu zmian.

To może być szansa na rekrutację.

Tak, może (śmiech). Jednak my patrzymy na tę sytuację i oceniamy ją tak, jaką ona jest teraz. A to jest pewien cykl mechanizmów – przestawianie gospodarki na nowe tory. Takiego rynku nie buduje się w pół roku. Nie stawiałbym więc obecnie tezy, że skoro na Ukrainie jest tak jak jest, to taka platforma obrotu nie powstanie. Oczywiście, że na Ukrainie obecnie są problemy, ale to nie oznacza ze one nie mogą być rozwiązane. Nasz rynek gazu tez nie jest wolny od problemów. A z tego powodu, że Ukraina ma obecnie problemy nie wynika, że tam ten hub nie powstanie i że z tego tytułu Polska ma większe szanse, żeby tam sprzedawać gaz i przejąć rolę jedynego regionalnego hubu. Moim zdaniem i tak powstanie platformy obrotu hurtowego na Ukrainie w oparciu o mechanizmy europejskie ma sens biznesowy. Potwierdza to właśnie ta umowa z Powernext. Trzymam kciuki, aby te zmiany następowały szybko, bo to daje duże nowe możliwości biznesowe.

Możemy zatem spointować naszą rozmowę, że sytuacja ma charakter rozwojowy.

Tak, dokładnie.

Dziękuję za rozmowę. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Karkses
środa, 31 stycznia 2018, 00:21

Niepoprawny optymista. Na Ukrainie są problemy te same odkąd ten kraj stał się powiedzmy niepodległy. I co? Było już tyle rewolucji które zapowiadały że wszystko się zmieni, że na Ukrainie zostaną wprowadzone inne standardy i za każdym razem było coraz gorzej a kraj ulegał coraz większej oligarchizacji. Oczywiście może i rynek hurtowy tam powstanie ale Ukraina nigdy nie będzie w niczym regionalnym liderem czy czymś co będzie kumulowała regionalne interesy z prostej przyczyny. To państwo jest po prostu upadłe, przeżarte korupcją i mafijnymi układami, gdzie nie panuje prawo. Żaden poważny przedsiębiorca nie będzie się w coś takiego ładował zwłaszcza ze biorąc pod uwagę potężną falę emigracji już niedługo na Ukrainie nikt nie zostanie.

Reklama
Tweets Energetyka24