Wzrost cen energii, czyli dlaczego musimy używać żarówek energooszczędnych

5 listopada 2018, 11:03
light-bulb-2132354_1920
Fot.: Pixabay

Emocje związane z wyborami samorządowymi już nieco opadły : każda z liczących się opcji politycznych ogłosiła swoje zwycięstwo i czas pokaże kto miał rację. Jednak, bez względu na to jaka koalicja będzie rządzić na różnych szczeblach administracji samorządowej, realne problemy związane z zarządzaniem obszarem energetyki będą jednym z największych wyzwań dla władz gmin, miast i sejmików samorządowych.

2019 r. będzie zimnym prysznicem dla budżetów samorządowych w zakresie kontraktowania energii dla potrzeb spółek komunalnych, dla których główną pozycją kosztową przy świadczeniu usług dla mieszkańców jest energia elektryczna, ropa naftowa lub gaz. Wybory samorządowe nałożyły się na trudny okres corocznego negocjowania cen energii elektrycznej na następny rok. Zgodnie z ustaloną od lat praktyką do końca października były zawierane wiążące umowy na dostawę energii ze spółkami obrotu. Wszystko jednak wskazuje, że w tym roku to zadanie może być szczególnie trudne.

Od co najmniej połowy 2018 r. na krajowym rynku energetycznym obserwuje się niespotykany dotychczas wzrost cen energii elektrycznej w kontraktach terminowych na Towarowej Giełdzie Energii. Zwyżka cen energii elektrycznej w III kwartale 2018 r. do poziomów przekraczających 350 zł za MWh – a nawet do kupowania momentami w podstawowym kontrakcie kwartalnym energii elektrycznej po 440 zł (!) za MWh – doprowadziła do uzasadnionego zaniepokojenia w wielu sektorach gospodarki. „Głębokie zaniepokojenie” jest tym bardziej uzasadnione, że w analogicznych umowach zawieranych w III kwartale 2017 r. cena za MWh energii elektrycznej wynosiła 180 zł. 

Nie powinno więc być dla nikogo wielkim zaskoczeniem, że w połowie października rynek obiegły informacje o unieważnianiu przetargów spółek komunalnych na dostawę energii elektrycznej. Jednak sytuacja zamawiających jest w tym zakresie bez wyjścia : muszą kupić energię elektryczną, ponieważ mają ustawowy obowiązek zapewnić usługi transportowe dla swoich mieszkańców. I tak spółka Tramwaje Warszawskie informuje, że w wyniku przeprowadzonego przetargu ma zapłacić za energię elektryczną w 2019 r. 341 zł netto za MWh, czyli o 53% drożej niż w 2018 r. MPK w Krakowie zakontraktowały energię elektryczną na 2019 r. w cenach 341-352 zł netto za MWh, czyli o ponad 60% więcej niż w 2018 r.

Analogiczne sytuacje występują w spółkach komunalnych w Poznaniu, Wrocławiu, aglomeracji śląskiej, Gdańsku i innych miastach, gdzie podwyżka cen energii elektrycznej wyniosła co najmniej 50%. Te kilkudziesięcioprocentowe wzrosty, to od kilku (w mniejszych miastach) do prawie 100 mln zł (w Warszawie gdy uwzględnimy metro i Szybką Kolej Miejską) do wydania więcej za dostarczenie energii elektrycznej dla jednostek samorządowych.

Jeszcze bardziej bolesne będą podwyżki cen energii elektrycznej i bardzo prawdopodobne podwyżki cen gazu, dla małych i średnich firm, które mają bardzo niewielkie możliwości obrony przed podwyżkami przekraczającymi 70% w porównaniu do cen w 2018 r. Zgodnie z obliczeniami przedstawionymi przez Instytut Energetyki Odnawialnej, hurtowe ceny energii elektrycznej w Polsce dla wszystkich grup taryfowych w 2020 r. będą najwyższe w Europie, przy relatywnie niższej sile nabywczej Polaków.

Również eksperckie wyliczenia wnp.pl wskazują, że mali i średni przedsiębiorcy zapłacą w 2019 r. 381 zł za MWh, czyli o ponad 19% więcej niż 2015 r. (stawki netto w cenach stałych z 2017 r., bez inflacji), a energia dla gospodarstw domowych wzrośnie o ponad 22%, do 316 zł za MWh. 

Dane powyższe pokazują, że przed całą polską gospodarką i w konsekwencji przed wszystkimi konsumentami, stają poważne wyzwania związane z wyższymi kosztami produkcji i utrzymania. Dodatkowo organizacje zrzeszające małych i średnich przedsiębiorców podnoszą, że duzi dostawcy energii elektrycznej przenoszą na nich ryzyko wzrostu cen, chcąc tym samym „chronić” odbiorców indywidualnych.

Taka strategia postępowania w krótkim czasie doprowadzi do bardzo niekorzystnych skutków, co w konsekwencji spowoduje pogłębienie spowolnienia gospodarczego w 2019 r. Co prawda, taryfy energii elektrycznej dla gospodarstw domowych nadal podlegają zatwierdzeniu przez Prezesa URE i w tym zakresie spółki energetyczne mogą nie występować z wnioskami o ich podwyżkę, ale klienci biznesowi nie podlegają już tej „ochronie” i staną się zapewne ofiarami tej sytuacji.

Wzrost cen energii jest powszechnie tłumaczony rosnącymi kosztami uprawnień do emisji CO2 oraz rosnącymi cenami węgla na globalnych rynkach. Niewątpliwie jest to prawda, ale nie wyczerpuje wszystkich przyczyn takiego stanu rzeczy. Specyfiką polskiej energetyki jest jej oparcie w ponad 85% na źródłach pochodzących z węgla kamiennego i brunatnego.

Taka struktura surowcowa powoduje, że polska gospodarka w sposób szczególny jest wrażliwa na gwałtowne wzrosty kosztów praw do emisji CO2. Wzrost kosztów uprawnień CO2 z 6 Euro do prawie 30 Euro w okresie niecałego roku, niewątpliwie mógł być szokiem dla sektora energetycznego. Nałożenie się jeszcze dodatkowo systematycznego wzrostu cen węgla energetycznego na światowych rynkach do niespotykanych od lat poziomów – 120 USD za tonę węgla z Australii – spowodowało obiektywne przesłanki dla znaczących podwyżek cen energii elektrycznej. 

Powyższe przyczyny powinny być silnym katalizatorem dla dokonania strukturalnej przebudowy rynku energetycznego w Polsce, w kierunku demonopolizacji źródeł pozyskiwania energii. Rzeczą najwyższej wagi jest mocniejsze przestawienie energetyki na odnawialne źródła, gaz ziemny i pozyskiwania energii z czystych technologii.

W tym obszarze wydaje się, że najlepsze perspektywy ma wykorzystanie wodoru, jako paliwa przyszłości. Wodór jako niesłychanie czyste i efektywne źródło energii powinien mieć absolutny priorytet w projektach energetycznych, bez względu na sposób jego pozyskania. Należy więc z wielką uwagą patrzeć na tego typu inicjatywy podejmowane przez JSW, Lotos, czy przede wszystkim przez PKN Orlen. 

Dla polskiego czempiona paliwowego mocne zaakcentowanie swojej pozycji w obszarze wodorowym jest naturalnym sposobem dla dywersyfikacji działalności biznesowej i wejście na wysoce dochodowy i jeszcze stosunkowo otwarty rynek energetyczny. Należy wiedzieć, że obecnie Polska jest uzależniona od importu wodoru, a konkurencja zagraniczna już od kilku lat przeznacza bardzo znaczące środki finansowe na rozwój bezpiecznych technologii wodorowych. Stąd też i w Polsce do tej problematyki trzeba podejść bardzo poważnie, a wyspecjalizowane spółki Grupy Kapitałowej Orlen mają wszelkie podstawy dla bycia centrami kompetencji wodorowej nie tylko na krajowym, ale i europejskim podwórku.

Z drugiej strony należy z ostrożnością podchodzić do projektów związanych z rekompensowaniem wzrostu cen energii poprzez bezpośrednie dopłaty różnicy wzrostu cen energii dla gospodarstw domowych. Rozumiejąc potrzeby polityczne i społeczne takich rozwiązań, dla energetyki będzie to miało długofalowo negatywne skutki, poprzez utrwalenie obecnych nieefektywnych i szkodliwych rozwiązań strukturalnych.

Polska energetyka dlatego tak poważnie odczuła wzrost kosztów świadectw CO2, ponieważ poprzez cały czas swoje zacofanie technologiczne i oparcie się na węglu, poniosła niewspółmiernie wysokie konsekwencje tego stanu rzeczy. Należy więc wzmagać – a nie osłabiać ! – presję na polskie firmy energetyczne, aby w jak najmniejszym stopniu były zmuszone do nabywania uprawnień do CO2. W interesie tych spółek, jak i przede wszystkim wszystkich obywateli leży, aby energia potrzebna do rozwoju naszej gospodarki, była pozyskiwana w maksymalnie czysty sposób. 

W związku z powyższym, zamiast rekompensować 96% obywateli – bo tylu znajduje się w pierwszym progu podatkowym – wzrost cen energii, co i tak nie będzie skuteczne, należałoby raczej zastanowić się nad mechanizmem wsparcia dla firm energetycznych – zwłaszcza tych małych i średnich – w zakresie pogłębiania działań związanych z wdrażaniem rozwiązań, technologii i szerszego przechodzenia na czyste technologie jutra. Pozytywne zachęty w tym zakresie w dłuższym horyzoncie czasowym przyniosą zdecydowanie lepsze efekty, niż jednorazowe mechanizmy rekompensacyjne, które mają tylko zniwelować potencjalne niezadowolenie społeczne spowodowane wzrostem cen energii.   

Jerzy Kurella

Ekspert ds. energetycznych Instytutu Staszica

Przewodniczący Rady Firm Przemysłu Elektrotechnicznego i Energetyki SEP

25.10.2018

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
DAWNO WIADOMO
poniedziałek, 5 listopada 2018, 17:46

Nie wiem czemu takie zaskoczenie przecież Polska podpisywała protokół z Kioto, potem wewnątrz UE zobowiązania i tam zapisano redukcje emisji, wydatki; najpierw były darmowe pozwolenia + tanie dodatkowe a teraz już trzeba bulić, było wiele lat na zbudowanie elektrowni nuklearnej i innych, ale wolą dać podwyżki upośledzonym i nagrody za takich rodzenie, kupować rakiety za 100miliardów, budować lotnisko, mierzeje przekopywać... wszystko tylko nie energię z wnętrza atomu superwydajną

NUKLEARNE
poniedziałek, 5 listopada 2018, 17:20

Import elektryczności z Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi, Litwy, Szwecji...

Xd
poniedziałek, 5 listopada 2018, 15:04

Zadam raz jeszcze pytanie podobne do pytania o samochody elektryczne czy koszt żarówki "energooszczędnej" kompensuje żarłoczność żarówki tradycyjnej i jaki jest całkowity koszt dla środowiska produkcji i użytkowania tych oszczędnych żarówek należy też zauważyć że tradycyjna żarówka w okresie zimowym również nas ogrzewa przez co zużywa się mniej np gazu

Reklama
Tweets Energetyka24