Wiceprezes Grupy Tauron: posiadanie własnych kopalń zwiększa bezpieczeństwo dostaw paliwa

14 lipca 2016, 12:03
Fot. Grupa Tauron

W rozmowie z Energetyka24.com, Wiceprezes ds. handlowych Grupy Tauron, Piotr Zawistowski, odnosi się do takich kwestii, jak wpływ rewolucji LNG na spółkę, rynek mocy, czy inwestycje w nowe kopalnie i segment energetyki odnawialnej. 

Jakub Kajmowicz: Czy oferty łączone, obejmujące prąd i gaz, są przyszłością sektora energetycznego? Jakie są plany Taurona w tym zakresie? Kto jest najpoważniejszą konkurencją dla Grupy? 

Piotr Zawistowski: Na rynkach rozwiniętych podobna oferta jest standardem. Tauron chce ją popularyzować w Polsce. Trudno  jednak stwierdzić, że oferta prąd + gaz ma decydujące znaczenie w budowaniu proaktywnej przewagi konkurencyjnej. Benchmarki, które sprawdzaliśmy rozwijając naszą ofertę i szukając wzorców, pokazują, że na dojrzałych rynkach z uwolnionym handlem energią i gazem jest to produkt, który właściwie oferują wszyscy. Należy jednak zwrócić uwagę, że obecnie zmieniają się tak możliwości rynkowe jak i potrzeby klientów. W obecnym stanie rozwoju rynku nieposiadanie takiego produktu jest raczej wadą, a nie jest czymś wyjątkowym, jakąś nadzwyczajną przewagą. Mimo tego, należy zauważyć, że w Polsce oferta łączona nie jest jeszcze zbyt popularna.  Tauron rozpoczął niedawno silną kampanią marketingową w tym zakresie. Co do konkurencji, uważnie obserwujemy działania innych podmiotów z naszej branży w zakresie rozwoju oferty produktowej (w tym poszerzania portfolio oferowanych mediów) i wydaje się, że na krajowym rynku możemy być uznawani za wyznaczającego trendy. Natomiast z próbą oceny efektu rynkowego zintegrowanej oferty „prąd i gaz” – ze względu na brak dostępności wiarygodnych danych w tym zakresie  - na stosowne konkluzje dotyczące „dual fuel” na gruncie polskim musimy jeszcze poczekać.

Patrząc szerzej należy zwrócić uwagę, iż na rynku na którym ceny energii są regulowane, tak jak ma to miejsce w przypadku gospodarstw domowych w Polsce, bodźce cenowe wpływające na decyzje klientów mają mniejszy wpływ, niż w sytuacji, kiedy rynek byłby „uwolniony”. Ten model ochrony klientów, polegający na zapewnieniu pewnej bazowej ceny, która jest pod kontrolą regulacyjną powoduje, że tempo uwalniania jest zazwyczaj wolniejsze. Nie możemy się porównywać np. z rynkiem brytyjskim (uważanym za w pełni otwarty) i jemu podobnymi, ponieważ pewnych ograniczeń na nich po prostu nie ma. Kiedy obserwowaliśmy spadające ceny hurtowe energii elektrycznej, to intensywność konkurencji na rynku, w tym na rynku gospodarstw domowych była zdecydowanie wyższa, ponieważ przestrzeń do  formułowania  atrakcyjnej cenowo oferty była większa. Obecnie ceny hurtowe są relatywnie stabilne, należy jednak zaznaczyć, że sytuacja taka nie oznacza braku konkurencji na rynku detalicznym. Ten rynek się dość dobrze rozwija, ale należy mieć świadomość, że budowanie wartości dla klienta ma tutaj nieco inny charakter. Nie wystarczy zaoferować komuś zakupu tańszej energii, konieczne jest rozwijanie także innych usług. Grupa TAURON, buduje zaawansowaną ofertę dla klientów dostępną masowo (np. Elektryk 24H, Serwisant 24H, itd.) jak i dedykowaną – tam gdzie są ku temu warunki (np. proekologiczna oferta w ramach współpracy z miastem Kraków w ramach Programu Ograniczenia Niskiej Emisji) .   

Jak Tauron mógłby skorzystać na rewolucji LNG? Czy będziecie kupować gaz z terminalu w Świnoujściu?

Nie da się odpowiedzieć wprost na tak sformułowane pytanie. Jako Grupa chcemy, na co wskazuje także nasza oferta dla odbiorców końcowych, aktywnie uczestniczyć w rynku gazu - uważamy, że on się rozwija. Jesteśmy w takiej sytuacji, że mamy pewien stan dojrzałości rynku regulowanego (mam tu na myśli Towarową Giełdę Energii), no i oczywiście aktywność kontrahentów na rynku OTC z naturalną pozycją PGNiG. Tak naprawdę z punktu widzenia podmiotu, który potrzebuje gazu dla własnych potrzeb lub klientów, to nie mogę powiedzieć, że strategię budowy portfela zakupów oprzemy o LNG, albo inne źródło gazu, ponieważ istotne kryteria dla budowy takiej strategii to cena, pewność dostawy i kontrahenta oraz konkurencyjność mojej oferty do rynku. Będziemy zatem kupować gaz tam gdzie jest najlepiej i najwygodniej. Natomiast rewolucja LNG, polegająca na tym, że pojawia się podaż gazu i alternatywny kierunek dostaw, na pewno zwiększa dostępne możliwości. 

Jak Pan ocenia szanse na wprowadzenie mechanizmów dwutowarowego rynku mocy w kształcie korzystnym dla Grupy Tauron? Pytanie oczywiście w kontekście rentowności inwestycji spółki w duże bloki węglowe, jak np. 910 MW w Jaworznie.

Jeżeli mówimy o rynku dwutowarowym, to nie chciałbym tego rozwiązania odnosić wyłącznie do Grupy Tauron. To nie jest rozwiązanie potrzebne podmiotowi X, czy Y, żeby poprawnie funkcjonowały. Obecnie niemal wszystkie duże grupy energetyczne mają rozpoczęte inwestycje w nowe bloki energetyczne. Rozwój systemów elektroenergetycznych i zmiana struktury źródeł powoduje, że kluczowe jest budowanie bezpieczeństwa energetycznego. W dużym uproszczeniu mamy tutaj dwie drogi - albo mówimy klientom w danym modelu rynku: „radźcie sobie sami” (samodzielnie zapewniajcie sobie bezpieczeństwo), albo jednak system ma je gwarantować. Zjawiska takie jak prosumenci, klastry, czy autoprodukcja przez dużych odbiorców, powodują, że bloki, które „historycznie” pracowały rocznie ok. 7000 godzin, pracują obecnie dużo mniej, ponieważ wypierają je np. źródła  OZE -  zmniejsza się przez to wolumen produkcji energii per źródło, czy per megawat mocy zainstalowanej. Skutkuje to zmniejszaniem się przychodów tych źródeł a co za tym idzie brakiem pokrycia kosztów bieżącego funkcjonowania. W efekcie bloki pracujące w ograniczonym zakresie czasu mają problemy z rentownością i w konsekwencji powinny być wyłączane (co spowodowałoby deficyt mocy) ponieważ nie ma mechanizmu finansowego pozwalającego  utrzymywanie w ruchu tych jednostek bez ponoszenia strat. 

Paradoks polega na tym, że obecny rynek jest oparty wyłącznie o produkcję energii elektrycznej. Wyceniamy megawatogodzinę wyprodukowanej energii elektrycznej - tym handluje się na giełdzie itd. -  natomiast znika z naszego horyzontu kwestia gwarantowania dostępności mocy. Tymczasem jest to „towar” niezbędny dla zapewnienia bezpieczeństwa i musimy doprowadzić do jego właściwej podaży a co za tym idzie wyceny. W tym ujęciu rynek dwutowarowy należy traktować, jak uzdrowienie obecnego modelu funkcjonowania rynku energii.  

Oczywiście dobrze funkcjonujący rynek dwutowarowy wymaga kontraktów dla dłuższych horyzontów czasowych niż na rynku energii, ponieważ nikt nie będzie podejmował decyzji o utrzymaniu a tym bardziej budowie bloków w perspektywie kilkuletniej. Żadna inwestycja w konwencjonalne bloki energetyczne nie spłaca się w takim czasie. To element budowy bezpieczeństwa energetycznego, który równocześnie, poprzez uzdrowienie sytuacji, pozwala doprowadzić do równowagi ekonomicznej źródeł, które są rzeczywiście potrzebne w systemie. Obecnie, jeżeli ktoś tylko „dopina” zapotrzebowanie na energię w systemie, to produkuje bardzo mało i mówiąc wprost za mało zarabia, żeby opłacało mu się kontynuować działalność. Natomiast wyłączyć tych bloków nie można, ponieważ zaszkodzi to sytuacji w KSE i bezpieczeństwu dostaw. Potrzebne jest więc drugie narzędzie, drugi towar, który będzie stabilizował sytuację w ujęciu rynkowym - odpowiednio do specyfiki rynku energii elektrycznej i możliwych mechanizmów finansowania .

Coraz częściej słyszymy głosy o możliwym zmianie charakteru inwestycji w Elektrowni Łagisza, gdzie miał powstać blok gazowo-parowy, czy podjęto już w tej sprawie jakieś decyzje?

W ramach przygotowywania nowej strategii ten temat jest analizowany i dopiero po zakończeniu tych prac przedstawimy naszą decyzję.

W jaki sposób poprawić efektywność elektrowni gazowych, które w tej chwili są nierzadko wypierane przez Odnawialne Źródła Energii?

Potrafię sobie wyobrazić rynek, na którym (z przyczyn choćby CAPEX-owych) możemy dojść do takiego punktu, że ekonomika pojawi się po stronie źródeł szczytowych, wspomagających system w krótkich okresach, które charakteryzują się niższymi nakładami inwestycyjnymi mimo wyższych kosztów zmiennych produkcji. 

Jednak , obserwując rynki europejskie, dostrzeżemy, że na przykład w Niemczech mimo wszystko źródła tego typu mają olbrzymie problemy rynkowe, a produkcja jest realizowana przez źródła konwencjonalne oparte na węglu, nie przez źródła gazowe.

Choć w poszczególnych krajach mamy do czynienia ze zróżnicowanymi warunkami, to jednak zjawiska są takie same - wszędzie elektrownie gazowe są w mocnej defensywie i nie znajdują dla siebie przestrzeni ekonomicznej dla funkcjonowania w warunkach pełnej konkurencji. Trudno zakładać, żeby bez dodatkowych czynników, jak np. systemy wsparcia, czy mechanizmy wspierające bezpieczeństwo energetyczne, możliwa była radykalna zmiana tej sytuacji.

Czy Grupa Tauron będzie rozwijała segment OZE? Jakie są plany na najbliższe lata? Jaką rolę w systemie bezpieczeństwa energetycznego powinny odgrywać Odnawialne Źródła Energii?

Bardzo trudno odpowiedzieć na takie pytanie, ponieważ musimy wcześniej poznać model regulacyjny. Nawet ostatnia nowelizacja ustawy o OZE, zgodnie z zapowiedziami nie kończy zmian w tym obszarze. Źródła odnawialne to rynek, którego rozwój jest oparty obecnie na systemach wsparcia. Jak poznamy ich kształt, który będzie miał cechy długoterminowe, to będziemy podejmować decyzje inwestycyjne.

Czy Grupa Tauron planuje zakup kolejnych kopalń? Czy pokrywanie zbyt dużego wolumenu zapotrzebowania na węgiel przez podmioty znajdujące się w strukturze Grupy nie zmniejsza elastyczności w reagowaniu na uwarunkowania rynkowe?

Wszelkie długofalowe plany firmy będą zaprezentowane w strategii. Trzeba pamiętać, że mamy, jako Grupa, pewną strukturę wytwarzania i określone zapotrzebowanie na paliwo. Pamiętajmy, że posiadanie własnych kopalń –istotnie ogranicza ryzyko związane z bezpieczeństwem dostaw paliwa. To stanowi ważny komponent zintegrowanego łańcucha wartości, w sytuacji gdy po zakończeniu trwających inwestycji rysuje się wieloletnia perspektywa funkcjonowania bloków węglowych w Grupie TAURON.

Dziękuję za rozmowę.

Zobacz także: Polityka klimatyczna Obamy zagraża cyberbezpieczeństwu sieci przesyłowych USA

Zobacz także: MŚ chce zmian w sposobie podejmowania decyzji w ramach EU ETS

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
gosc
piątek, 15 lipca 2016, 04:03

Jak przeczytalem ta tytulowa bzdure - "posiadanie własnych kopalń zwiększa" - to juz wiecej nie czytalem. Czy naprawde niektorzy musza sie wypowiadac i myslec, ze inni lykna jak pelikan kazda propagandowa bzdure? Posiadanie nierentownych i zadluzonych kopaln daje wylacznie dlugi i drozszy prad za ktory oczywiscie zaplaci nie prezes ale odbiorcy energii. Na ryznku jest nadpodaz wegla - tak prezesiku - i dlatego tez wegiel jest tak tani, wiec nie ma zadnych problemow z jego kupieniem i dostawa. Przypomina mi sie taka anegdota opowiadana przez niezameznych/niezonatych singli. "Jak masz ochote na mleko to kup butelke, nie musisz kupowac calej krowy."

andre
wtorek, 16 sierpnia 2016, 01:17

Co za brednie ten osobnik wygaduje. Przejmowanie kopalń jest po to aby ratować bankrutów jak również po to by uspokoić cwaniaczków związkowych. Oczywiście za to zapłacimy wszyscy w rachunkach za prąd. A miało być lepiej?

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24