Zaangażowanie USA w Baltic Pipe uchroni go przed rosyjską dywersją [KOMENTARZ]

14 sierpnia 2019, 14:02
Secretary_Perry_Official_Poland_Visit_(48051914203)
Fot.: commons.wikimedia.org

Polska i Dania skutecznie opóźniają budowę Nord Stream 2, realizując konkurencyjny Baltic Pipe. Gdy rozpocznie się budowa polsko-duńskiego połączenia, Rosja zrobi co w jej mocy, by utrudnić ten proces. Zaangażowanie USA może odstraszyć Moskwę przed agresywnymi działaniami.

Taktyka spowalniania

Z początkiem sierpnia spółka odpowiedzialna za budowę gazociągu Nord Stream 2 potwierdziła to, o czym eksperci pisali już od dawna – działania Danii mogą spowodować nawet ośmiomiesięczne opóźnienie w budowie rosyjskiego rurociągu i zwiększyć koszty o pół miliarda USD.

Opóźnianie Nord Stream 2 stało się możliwe dzięki sprawnym działaniom polskiej i duńskiej dyplomacji, które doprowadziły do uregulowania tzw. szarej strefy na Bałtyku – spornego obszaru o powierzchni ok. 3,5 tys. km kwadratowych, położonego między Bornholmem a polskim wybrzeżem. Spór w tej sprawie trwał od lat 70-tych XX wieku.

Porozumienie w tej sprawie zawarto 1 listopada 2018 roku. Gdy tylko podpisano stosowne dokumenty, Dania zażądała od Nord Stream 2 AG przedstawienia dodatkowego wariantu przebiegu gazociągu, na obszarze już duńskiej wyłącznej strefy ekonomicznej. Właśnie przygotowanie dodatkowych dokumentów oraz brak zbędnego pośpiechu duńskiej administracji w ich rozpatrywaniu, umożliwiło opóźnianie budowy niekorzystnego dla Europy Środkowo-Wschodniej gazociągu.

Ryzyko rewanżu

Podczas gdy trwa budowa Nord Stream 2, którego termin oddania do eksploatacji został już teraz przedłużony, Polska wraz z Danią przygotowują się do wbicia pierwszej łopaty pod budowę podmorskiego odcinka projektu Baltic Pipe. Rurociąg jest kluczowy dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego, ale stanowi zagrożenie dla pozycji Gazpromu – właściciela Nord Stream 2 AG – w Europie Środkowo Wschodniej.

Nie ulega wątpliwości, że Rosjanie będą podejmować zatem działania mające na celu opóźnienie budowy polsko-duńskiego gazociągu.

Projekt został wcześniej odpowiednio zabezpieczony przez nieprzychylnymi działaniami ze strony państw zaangażowanych w budowę Nord Stream 2 w związku z czym nie przechodzi na przykład przez wyłączną strefę ekonomiczną Niemiec. Niemożliwe jest zatem granie na zwłokę ze strony naszego zachodniego sąsiada pod naciskiem Rosji.

Moskwa jednak już wcześniej pokazała, że jest w stanie wykorzystać inne instrumenty przeciwko podobnym projektom. Wystarczy wspomnieć o działaniach rosyjskiej marynarki wojennej, która kilkakrotnie zakłócała prace budowlane podczas układania kabla energetycznego NordBalt łączącego Litwę ze Szwecją. W 2015 roku rosyjskie okręty kilka razy zmusiły ekipę kładącą kabel do przerwania prac na obszarze litewskiej wyłącznej strefy ekonomicznej, co doprowadziło do kryzysu dyplomatycznego w relacjach litewsko-rosyjskich.

Polisa ubezpieczeniowa

W tym kontekście wybór amerykańskiej spółki jako dostawcy agregatów sprężarkowych dla Baltic Pipe jest nie tylko decyzją biznesową, ale również polityczną.

Mowa o kontrakcie podpisanym we środę 14 sierpnia przez polski Gaz-System i amerykański Solar Turbines dotyczący dostaw kompletu agregatów sprężarkowych do trzech tłoczni gazu, wchodzących w skład programu Baltic Pipe.

Zaangażowanie amerykańskiej spółki jako dostawcy infrastruktury dla Baltic Pipe można interpretować jako polisę ubezpieczeniową dla projektu. Nie bez znaczenia pozostaje również to, że umowa została podpisana w obecności ambasador USA w Polsce, która przy tej okazji stwierdziła: „Jesteśmy zjednoczeni jednym wspólnym celem - chcemy zabezpieczyć, zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne Polsce".

Zawierając umowę z Solar Turbines uczyniono z USA interesariusza Baltic Pipe. Oznacza to, że w przypadku działań o charakterze dywersyjnym ze strony Rosji, poszkodowaną może być również spółka amerykańska, a USA zaczęły być żywotnie zainteresowane realizacją polsko-duńskiego projektu. Amerykańscy politycy z resztą już wcześniej niejednokrotnie podkreślali swoje wsparcie dla Baltic Pipe, którego realizację odczytują jako szansę na uniezależnienie się regionu od Rosji. Teraz do interesów geopolitycznych, dołączyły biznesowe.

Niewinna umowa z amerykańską spółką sprawia, że ryzyko szkodliwych dla Baltic Pipe działań Moskwy spada. Oczywiście nie oznacza to, że rosyjska flota nie wpłynie „przypadkiem” w okolice działania statków układających podmorski odcinek gazociągu. Rośnie jednak prawdopodobieństwo, że spotka się to z reakcją nie tylko Polski i Danii, ale i USA i podobne incydenty nie będą się już powtarzać.

KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Bolek
poniedziałek, 19 sierpnia 2019, 00:01

Dostrzegam duże zainteresowanie artykułem ze strony pro-rosyjskich hej.ter.ów. Czyżby propaganda w sputniku już nie wystarczała?

Szach mat w jednym ruchu.
piątek, 16 sierpnia 2019, 13:41

Polska w 89r.wybrała! Rozumiem,że część komentujących ma z tym problem. Niestety nic to nie zmieni zawsze było nam bliżej do zachodu! Pod każdym względem jesteśmy częścią kultury łacińskiej!!!

Naiwny
piątek, 16 sierpnia 2019, 00:25

Nareszcie publicznie potwierdzamy to dla czego darmo oddaliśmy Danii 3,5 tys km2 dna Bałtyku położonego między wybrzeżem polski a duńską wyspą Bronholm. Na tym obszarze można prowadzić dochodową działalność ekonomiczną: rybołówstwo, farmy wiatrowe, eksploatacja minerałów z dna morskiego itd. Polska ekspresowa zgodziła się na roszczenia duńskie którym poprzednie rządy opierały się od prawie 50 lat. A wszystko po to aby dać możliwość Danii opóźnić budowę NS2 o kilka miesięcy!!! Szok i chańba. Praktycznie nic nie zyskaliśmy a bezpowrotnie za frajer oddaliśmy Duńczykom tak olbrzymi obszar szelfu bałtyckiego o olbrzymim potencjale ekonomicznym po to aby trochę zaszkodzić rosyjsko-niemieckim interesom. A jeszcze naiwnie oddajemy kontrolę nad przesyłem gazu w polskim gazociągu amerykanom. Firma która dostarcza kompresory do tłoczni gazu w gazociągu BP jeśli wstrzyma w trakcie jego eksploatacji serwis i dostawę części do tych kompresorów spowoduje tym samym zaprzestanie tłoczenia gazu. I to na długo. I o ile części mechaniczne można w skrajnym przypadku wykonać gdzie indziej to już softweru sterującego tymi urządzeniami nie zastąpimy. W skrajnych przypadkach ponowne uruchomienie tak zablokowanego przesyłu gazu może wymagać wręcz wybudowania nowych tłoczni. Spyta cie się pewnie dla czego kochani amerykanie mieli by w przyszłości sabotować naszą gazową pempowinę? Powodów może być wiele zarówno politycznych jak i ekonomicznych. Ww USA najważniejsza jest kasa. W sytuacji kiedy nie mamy działającego kontraktu na dostawy gazu z Rosji a cały nasz import realizujemy sprowadzając 10 mld m3 tym gazociągiem BP z Norwegii a pozostałe potrzebne 7-8 mld m3 gazu w postaci gazu skroplonego z USA za pośrednictwem rozbudowanego terminala LNG. W takiej sytuacji jeśli stanie przesył gazu BP z powodu np. nie działających tłoczni gazu to zabraknie nam co najmniej kilku mld m3 gazu. I tu może się okazać, że akurat szczęśliwie kochani amerykanie mogą znów Nam "pomuc" bo mają więcej tego gazu skroplonego który Nam dostarczą w miejsce brakującego gazu z Norwegii. Oczywiście trachę drożej. Czyli jest hipotetyczny powód dla którego ameykańska firma od sprężarek może "niechcący" np. zbankrytować wstrzymując tym samym pracę swoich urządzeń. Powiecie, że to historia sf chorego na umyślę. Oby.

Wachmistrz Soroka
piątek, 16 sierpnia 2019, 23:22

Ależ się pan natworzył. Sieje pan dezinformację. Krótko: Baltic Pipe, Gazoport i każda inna rura pozwala nam dokonywać wyboru i samo to w sobie jest sukcesem. Nie jesteśmy skazani na jednego dostawcę. Ponad to do Świnoujścia zawijają nie tylko amerykańskie metanowce, a na szelfie norweskim działa polski koncern. Więc bardzo proszę zorientować się najpierw w temacie, bo szkoda mojego i pańskiego czasu.

Szept
czwartek, 15 sierpnia 2019, 12:09

O święta naiwności. Kiedy nasz rząd lekką ręką sypał kontrakty (łapówki) amerykańskim koncernom zbrojeniowym był święcie przekonany że teraz będzie bezpiecznie i sielsko. Niestety realia są takie że nasz wysiłek finansowy na rzecz USA w żaden sposób nie uchronił nas przed dalszymi żądaniami - patrz petycja 88 senatorów USA w sprawie wypłaty odszkodowań za mienie pożydowskie. Teraz pan Zaniewicz ekscytuje się jak to umowa z nic nie znaczącą firmą amerykańską zabezpieczy nasz interesy na rynku energetycznym - było by to zabawne gdyby nie było straszne. Jeżeli taki tok myślenia obowiązuje w polskim rządzie to nie wróży nam to nic dobrego :( USA to kraj który gdy dasz mu palec to odgryzie rękę, w ten sposób zdominowali światową gospodarkę i wg tej zasady postępują z nami. Osobiście uważam że gazociąg Baltic Pipe jest nieopłacalny ekonomicznie, ale chciał bym się mylić więc niecierpliwie oczekuję dalszego rozwoju wypadków. Pozdrawiam.

eDZIO
piątek, 16 sierpnia 2019, 14:57

Na te petycje senatorow byc moze nalezy patrzec szerzej: czy jest to polityka Trumpa czy jego przeciwnikow aby storpedowac planowany sukces wizyty w Polsce (tam tez beda wybory).

Kiks
piątek, 16 sierpnia 2019, 01:22

I co ta petycja tychże senatorów zmienia? Lobbować każdy możę. Do realizacji daleko. Zresztą jakby co to USA będą musieli wypłacić te roszczenia zgodnie z umową.

Falcon
czwartek, 15 sierpnia 2019, 14:36

Jest opłacalny ekonomicznie, politycznie i geostrategicznie. Ceny jakie musimy płacić za rosyjski gaz są najwyższe w Europie a jest tak bo nie mieliśmy żadnej alternatywy podczas podpisywania kontraktu przez p. Pawlaka. Stało się tak dzięki uwaleniu przez pana Millera podobnego projektu rozpoczętego przez AWS. Śmieszy mnie straszenie USA. Typowa retoryka lewacka i rosyjski troling. Świat jest podzielony na strefy wpływów to żadna nowość. Chyba oczywiste jest, że lepiej być w strefie wpływu USA niż Rosji.

anda
piątek, 16 sierpnia 2019, 12:29

A wiesz dlaczego tak było? to polska specjalność załatwiać wszystko w ostatniej chwili - kraje cywilizowane do kontraktów strategicznych przystępują na 2 - 3 lat PRZED zakończeniem kontraktu a nie na miesiąc.

Szept
piątek, 16 sierpnia 2019, 12:23

Falcon rozumiem że gdy coś nie zgadza się z twoim światopoglądem to jest to lewactwo i troling, ale w mojej ocenie to przez takie komentarze dyskusja na polski forach zmienia się w szambo. Był bym wdzięczny gdybyś ograniczał się do merytorycznych argumentów, a jeśli nie możesz się opanować to nie pisz nic. Czy to będzie inwestycja opłacalna to się niestety dopiero przekonamy, ja na podstawie cen norweskiego gazu i prognoz dotyczących jego wydobycia jestem odmiennego zdania. Nie będę się spierał o ceny bo to jałowa dyskusja co zresztą widać często na tym forum, uważam że oczy to się wszystkim pootwierają jak kiedyś te mityczne ceny zostaną odtajnione, bo wierzę że doczekam rządu który będzie poważnie traktował obywateli. Poza tym ja nie straszę USA ja tylko stwierdzam fakt a ponoć z faktami się nie dyskutuje. USA prowadzi taką politykę wobec słabych że ich wykorzystuje, z drugiej strony trudno mieć do nich pretensję skoro sami się o to prosimy i jeszcze za to dziękujemy. No ale sry taka polityka naszego rządu nie musi mi się podobać. I na koniec przypomnienie z historii AWS (PIS/PO) zostawił Milerowi walące się finanse i dramatycznie źle przeprowadzone wielkie reformy, poczytaj sobie o dziurze Bauca a może zrozumiesz że groził nam wtedy wariant argentyński. Potem poczytaj jakie wtedy były ceny norweskiego gazu (nikt wtedy nie ukrywał że ten gaz będzie droższy od ruskiego), może wtedy zrozumiesz co się w tamtych czasach w naszym kraju działo. Pozdrawiam.

prawieanonim
sobota, 17 sierpnia 2019, 12:36

Skoro jesteś odmiennego zdania to może podasz nam to cenę norweskiego gazu? Chcesz na argumenty to proszę bardzo. Czekam aż podasz cenę norweskiego gazu.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24