Wiceszef MSZ dla E24: Dzięki naszym kontaktom z Trumpem opóźniliśmy Nord Stream 2 [WYWIAD]

27 lipca 2021, 14:07
1460x616-10
Fot. MSZ

"Nam, poprzez dobre kontakty także i z prezydentem Donaldem Trumpem udało się zaangażować Amerykanów do dyskusji, której efektem były sankcje skutkujące opóźnieniem realizacji projektu" - mówi Marcin Przydacz, wiceminister spraw zagranicznych, w rozmowie z serwisem Energetyka24.

Jakub Kajmowicz: Jak Pan ocenia porozumienie Stanów Zjednoczonych i Niemiec w sprawie Nord Stream 2?

Marcin Przydacz, wiceminister spraw zagranicznych: Polska konsekwentnie sprzeciwia się budowie gazociągu Nord Stream 2, który nie tylko zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu Ukrainy, ale również całego regionu. Niedawne ustalenia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Niemcami, które umożliwią kontynuację tego projektu, nie sprzyjają poczuciu bezpieczeństwa i stabilności państw Europy Środkowej-Wschodniej. Nadal uważamy, że gazociąg stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy i może być wykorzystany przez Kreml jako narzędzie natury politycznej.

Reklama
Reklama

Co ta umowa oznacza dla Europy? Pytam, ponieważ pojawiają się w tym kontekście komentarze mówiące np. o powrocie do „koncertu mocarstw”. Podziela Pan te obawy?

Porozumienie Stanów Zjednoczonych i Niemiec w sprawie Nord Stream 2 to przede wszystkim porażka jedności europejskiej, to porażka Niemiec, które odpowiadają za decyzję o budowie gazociągu oraz rozbijają spójność europejskąPorozumienie osłabia bezpieczeństwo energetyczne i odporność na kryzysy na całym kontynencie, stając się potencjalnym narzędziem geopolitycznym dla Rosji, umożliwiając jej zwiększanie swoich wpływów w Europie. Polska zdecydowanie sprzeciwia się wykorzystywaniu gazu jako narzędzia politycznego oraz pogłębiającej się zależności od jednego źródła, jednego szlaku przesyłowego i jednego dostawcy, widocznej w Unii Europejskiej.

Sytuacja Polski, jeśli chodzi o dostawy gazu ziemnego, jest relatywnie niezła, ale czy powinniśmy czuć się spokojni, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia?

Polski rząd podjął szereg działań aby zneutralizować konsekwencje ewentualnego ukończenia budowy tego gazociągu. Pamiętajmy, że to za kadencji Lecha Kaczyńskiego i pierwszego rządu Prawa i Sprawiedliwości podjęto decyzję o budowie terminala LNG w Świnoujściu. Po dojściu do władzy PiS w 2015 roku zapadła decyzja o wznowieniu prac nad Baltic Pipe, tak, żebyśmy mogli być uniezależnieni od rosyjskiego surowca. Według naszych wyliczeń z końcem przyszłego roku nie będzie konieczne importowanie gazu z Rosji. Będziemy pozyskiwać go z innych kierunków.

Czy polski rząd ma sobie coś do zarzucenia w sprawie Nord Stream 2? Może coś można było zrobić wcześniej lub inaczej?

W dyskusję nad projektem Nord Stream 2 zostały zaangażowane instytucje unijne oraz nasz największy sojusznik, jakimi są Stany Zjednoczone. Ich zaangażowanie wynikało z zabiegów polskiej dyplomacji. Proszę pamiętać, że przy pierwszej nitce Nord Stream 1 Stany Zjednoczone w ogóle nie były zaangażowane w ten dialog. Nam, poprzez dobre kontakty także i z prezydentem Donaldem Trumpem udało się zaangażować Amerykanów do dyskusji, której efektem były sankcje skutkujące opóźnieniem realizacji projektu.

Co dalej z Nord Stream 2? Walka przeniesie się na arenę europejską i będzie dotyczyła np. ścisłego egzekwowania unijnego prawa?

Mimo, że budowa NS2 jest na ostatniej prostej, nie oznacza to, że gaz tym rurociągiem od razu popłynie. Polski rząd bardzo aktywnie brał udział w pracach nad nowelizacją dyrektywy gazowej, dzięki czemu realizowany projekt zostanie objęty unijnymi przepisami. Będziemy szczegółowo przyglądać się decyzjom niemieckich organów administracyjnych, które ustanawiać będą warunki uruchomienia i działania gazociągu. Lipcowy wyrok TSUE ws. OPAL pokazuje, że zasada solidarności energetycznej jest wiążącym elementem systemu prawnego UE i zarówno KE, jak i władze RFN będą musiały brać ją pod uwagę podczas egzekwowania unijnych przepisów względem NS2. W naszej ocenie nie może być mowy o żadnych wyłączeniach z zasady unbundlingu, dostępu stron trzecich, czy rzetelnego ustalania taryf przesyłowych dla tego projektu.

Nie brakuje opinii, że w obliczu wolty Waszyngtonu ws. Nord Stream 2, Polska powinna nieco skorygować kurs związany z rozwojem energetyki jądrowej i postawić Amerykanom trudniejsze warunki - otwierając się przy tym w większym stopniu na innych oferentów. Jakie jest Pańskie zdanie w tej sprawie?

Pozostajemy krytyczni wobec amerykańsko-niemieckiego porozumienia. USA wskazuja, ze pozostają krytyczne wobec projektu NS2, jednakże zdecydowały na taki krok podkreślając, ze jest on jedynie pierwszym krokiem.  W naszej ocenie jest to decyzja krótkowzroczna i potencjalnie bardzo kosztowna, jednakże nie oznacza, że USA przestają być naszym strategicznym partnerem. Oczekujemy, ze wspolnie z Sojusznikami wypracujemy teraz odpowiednie decyzje i zaplanujemy działania, które w sposób realny odpowiedzą na wytworzony w związku z ta decyzja deficyt bezpieczenstwa.

Nie zapadły żadne decyzje dot. wyboru dostawcy technologii w programie polskiej energetyki jądrowej. Projektem, poza USA, zainteresowanie wyrażają podmioty z Francji oraz Korei. Wybrana zostanie najkorzystniejsza oferta, która oceniania będzie przez pryzmat m.in. warunków finansowych, doświadczenia oraz jakości technologii.

Dziękuję za rozmowę.

KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Parsifal7
wtorek, 27 lipca 2021, 18:14

Prawda jest taka że od samego początku nie było szans na zastopowanie tej inwestycji. I prawdę mówiąc nie powinniśmy się w to mieszać ale bardziej próbować "ugrywac" własne interesy a nie ostrzec na innych. Inni niech się martwią o siebie. Niemcy chcą budować gazociąg to niech go sobie budują, chcą zamykać elektrownie jądrowe i palić ruski gaz to niech sobie zamykają. W sumie jakby tak popatrzeć na to z boku to dla nas może to i lepiej. Powinniśmy szybko postawić na atom, wybudować elektrownie jądrowe i sprzedawać Niemcom energię za dobra kasę (jak im ruskie podniosą cenę, a podniosą jak zobaczą że nie mają alternatywy, jak im zimą przestanie wiać i ten cały złom OZE będzie bezużyteczny to zapłacą nam każda cenę i wtedy ich "poratujemy" za cenę 6 krótka jej oni nas w czasie awarii Bełchatowa). Musimy nauczyć się dbać o własne interesy i patrzeć na własne potrzeby a nie robić za darmowego Mesjasza narodów i frajera. Jest interes to wchodzimy, nie ma interesy to co nas to obchodzi. Postępujemy jak Amerykanie. Uczmy się od nich i od Niemców a wyjdziemy na tym o niebo lepiej. W naszym interesie jest zmniejszać konsumpcję gazu i rozsądnie budować OZE bo to pozeracz gazu. Jest to oczywiście potrzebne ale w rozsądnych granicach. Podstawą musi być jednak atom. Takie są realia i taka jest nasza racja stanu. A inni niech sobie robią co tam chcą. Nic nam do tego. Podobnie jak im nic do naszego atomu. Jakby coś to zawsze można powiedzieć nie wracajcie się i pilnujcie własnej rury jak wam dobrze. A my u siebie zrobimy to co uważamy za słuszne i nic nikomu do tego. Tyle w temacie. I nie ma nad czym tu deliberowac.

stary inzynier
wtorek, 3 sierpnia 2021, 21:10

wszelkie stopowanie bylo incjowane przez ludzi bez pojecia o technice. Bo caly czas istniala alternatywa w postaci ruskiego cieklego gazu wozonego do Europy Zachodniej statakami przez Baltyk. Cala historia z NS2 trwala 10 lat. Wybudowanie instalacji produkujacej ciekly gaz i budowa 50 gazowcow trwalaby maksymalnie 3 lata. I na gazie plynnym zarabia sie lepiej niz na nieprzerobionym. Trzeba bylo od razu upieprzyc NS2 to Ruscy byliby na tym lepiej wyszli.

KNP
sobota, 31 lipca 2021, 17:34

Polską rację stanu moglibyśmy prowadzić gdybyśmy nie byli w eurokolchozie

Fghhhgvccf
czwartek, 29 lipca 2021, 13:27

Nie rozumiesz tego. Tu nie chodzi o tylko o energię. Tu chodzi także o wypchnięcie USA z Europy lub obniżenie wpływów USA w Europie. Dodatkowo także uzależnienie Energetyczne Europy i Polski od Niemiec i Rosji. Dodatkowo Rosji chodzi o destabilizację i rozbicie Europy.

Alpejczyk
środa, 4 sierpnia 2021, 11:01

Niemcy to widza inaczej. Uwazaja ze wspolpraca z Rosja zmniejszy ryzyko agresji Rosji w stosunku do NIemiec. I maja racje. Nikt nie zabija swojego partnera biznesowego. Chyba ze wariat. A Putin to nie wariat to jeden z najwiekszych cwaniakow. A reszta Europy NIemcom zwisa. Bo to nie ich problem. I tez tu maja racje.

Alpejczyk
wtorek, 3 sierpnia 2021, 21:13

no to sie NIemcom i Rosji wszystko to udalo czego zescie sie bali: Niemcy beda coraz bardziej wspolpracowac z Rosja. Nikt im tego nie zabroni. Inaczej zawiesza czlonkostwo w NATO na haku. I tego boja sie USA

Maria
wtorek, 27 lipca 2021, 20:27

No nie ma nad czym deliberować. Ale z drugiej strony jesteśmy Mesjaszem narodów, nie umiemy się uczyć od Niemców . Nie postępujemy jak Amerykanie. Więc nie będziemy sprzedawać energii zza dobrą kasę, bo jak ktoś zauważy,że nie mamy alternatywy to nam też podniosą.

Tweets Energetyka24