Polski nie stać na marnotrawienie zasobów. Przypadek złoża „Złoczew” [KOMENTARZ]

8 marca 2019, 14:02
brown-coal-97100_1280
Fot.: Pixabay

Sektor energetyczny w każdym tygodniu przynosi informacje, które u wielu osób powodują nagły skok ciśnienia. Rynek nie zdążył jeszcze oswoić się z informacją o zmianie ustawy o nowelizacji ustawy prądowej, a już Ministerstwo Energii poinformowało o rekordowym imporcie węgla kamiennego do Polski w 2018 roku.

Z podanych informacji wynika, że import węgla kamiennego do Polski wyniósł 19,68 mln ton, z czego aż 13,47 mln ton przywieziono z Federacji Rosyjskiej. W USA kupiono 1,53 mln ton, z Australii przywieziono 1,47 mln ton i prawie identyczna ilość węgla kamiennego przypłynęła do Polski z Kolumbii.

Odkładając na bok kontrowersje dotyczące tego jaka ilość węgla została sprowadzona do kraju z okupowanego Donbasu, z podanych danych jednoznacznie wynika, że w 2018 roku sprowadzono na polski rynek historycznie rekordową ilość węgla kamiennego, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w procentowym udziale importu węgla w ogólnym zużyciu. Ministerstwo Energii poinformowało, że spadku importu węgla kamiennego można oczekiwać dopiero w 2020 roku.

Dodatkowo „Rzeczpospolita” podała, że pomimo dobrej koniunktury na rynku węgla, część zakładów wydobywczych, w tym te najistotniejsze, należące do Polskiej Grupy Górniczej, Tauron Wydobycie czy LW Bogdanka, odnotowały stratę netto w IV kwartale 2018 roku. I to pomimo wzrostu średniej ceny tony węgla dla energetyki zawodowej w 2018 roku o 16%.

Warto zauważyć, że cena dla polskich elektrowni zawodowych jest najwyższa od 2013 roku. Przyczyną takiego stanu rzeczy, według analityków cytowanych przez „Rzeczpospolitą”, jest przede wszystkim zbyt niskie wydobycie i rozrośnięte koszty stałe związane ze wzrostem wynagrodzeń i wypłatą dodatków do pensji, zawieszonych w czasach dekoniunktury.

Nasuwa się zatem pytanie czy można było zapobiec takiemu stanowi rzeczy i czy stać polską gospodarkę na transfer miliardów dolarów do firm zza wschodniej granicy, dając utrzymanie górnikom oraz pokaźne zyski pośrednikom i właścicielom kopalni w zagłębiach węglowych Kuzbasu, Donbasu, Nowosybirska czy Jakucji.

Nie wchodząc w tym miejscu w dyskusje dotyczące kwestii środowiskowych i polityki klimatycznej Unii Europejskiej wydaje się, że z jednej strony konieczne są działania związane z unowocześnieniem całego ciągu produkcyjnego polskich kopalni, łącznie z dopuszczeniem zagranicznych firm posiadających technologiczne know-how, z drugiej strony należy zrobić wszystko, aby wykorzystać potencjał jaki drzemie w polskich złożach surowcowych.

W tym miejscu muszę się odwołać do moich osobistych doświadczeń z lat 2007-2008, kiedy to współzarządzając dawnym BOT GiE S.A., obecnie będącą częścią PGE S.A. w linii biznesowej Energetyka Konwencjonalna, podjęliśmy działania związane z zagospodarowaniem złóż węgla brunatnego o zasobności około 538 mln ton w gminie Złoczew. Rozpoczęte już 11 lat temu działania mające na celu uzyskanie koncesji na wydobycie węgla brunatnego są pełne wzlotów oraz upadków i choć wydaje się, że ostateczne wydanie koncesji wydobywczej jest coraz bliżej, to od kilku lat procedura administracyjna związana z tą inwestycją uległa spowolnieniu. Pełne wykorzystanie złoża „Złoczew” wraz z kompleksową modernizacją znacznej części bloków energetycznych w Elektrowni Bełchatów, zapewne nie zniwelowałoby konieczności importu węgla kamiennego do Polski, ale mogłoby zmienić miks energetyczny węgiel kamienny/brunatny w energetyce zawodowej, zmniejszając jego uzależnienie od węgla kamiennego.

Od czasu uzyskania koncesji na poszukiwanie i rozpoznanie złoża węgla brunatnego „Złoczew” w czerwcu 2010 r. dokonano wielkiego wysiłku operacyjnego i finansowego polegającego na wykonaniu ponad 270 otworów o łącznej długości ponad 45 km, opracowano kompleksową mapę geodezyjną rejonu złoża, jak i kartowanie hydrogeologiczne i geologiczno-inżynierskie złoża Złoczew. Działania te pozwoliły na rozpoczęcie na początku 2015 r. procedur związanych z dostosowaniem studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Złoczew i postępowań administracyjnych w sprawie wydania decyzji środowiskowych. Obecnie wydaje się, że na ostatnim etapie są prace związane z uzyskaniem koncesji na wydobywanie węgla brunatnego ze złoża „Złoczew”, choć zaskarżenie przez Greenpeace Polska w kwietniu 2018 r. decyzji środowiskowej, niewątpliwie przedłużyło procedurę. Ministerstwo Środowiska zobowiązało się rozpatrzyć wniosek koncesyjny na początku marca 2019 r.

Trwające od lutego 2016 r. postępowanie administracyjne w sprawie wydania decyzji środowiskowych jest przykładem niewydolności systemu koncesyjnego, który ma negatywny wpływ na bardzo znaczącą część sektora energetycznego, związanego w tym przypadku z obszarem zagospodarowania surowców energetycznych. Przewlekłość procesu z jednej strony wzbudza niepewność co do przyszłości niezwykle ważnego dla całej polskiej energetyki okręgu bełchatowskiego, z jego największą na świecie elektrownią konwencjonalną na węgiel brunatny, z drugiej strony brak w pełni funkcjonującej elektrowni, korzystającej już z zasobów złoża „Złoczew”, pogłębiło konieczność uzupełnienia zapotrzebowania na węgiel poprzez jego import, głównie jak się okazało z kierunku rosyjskiego.

Celowo nie podnoszę w tym zakresie, często nadużywanego, argumentu związanego z bezpieczeństwem energetycznym kraju, bo można cynicznie stwierdzić, że węgiel nie ma narodowości, ale w kontekście rozwoju gospodarczego Polski, wydaje się rzeczą mocno dyskusyjną i niewskazaną transferowanie bardzo znaczących środków finansowych na import węgla kamiennego. Bez względu na kierunek pochodzenia węgla kamiennego, zdecydowanie lepiej jest przeznaczyć te pieniądze na zagospodarowanie i wydobycie węgla brunatnego ze złoża „Złoczew” wraz z regeneracją bloków energetycznych w Elektrowni Bełchatów. Specyfika prawna i technologiczna 12 mniejszych bloków energetycznych oraz bloku o mocy 858 MW powodują, że przy ich odpowiedniej i nowoczesnej regeneracji, można uzyskać ponad 2000 MW mocy elektrycznej, bez przechodzenia długotrwałych i skomplikowanych notyfikacji w Komisji Europejskiej. Działania takie mają krytyczne znaczenie w kontekście faktu, że Elektrownia Bełchatów produkuje rocznie około 28 TWh energii, co stanowi ponad 20% produkcji krajowej.

Nie negując w żadnym wypadku konieczności spełnienie przez Polskę norm klimatycznych ustalonych przez konferencje klimatyczne w Kioto, Paryżu czy ostatnio w Katowicach, należy stwierdzić, że w strategicznym interesie gospodarczym Polski, jest takie wykorzystanie potencjału surowcowego kraju, w perspektywie do 2050 r., które do czasu pełnego dostosowania się do globalnych norm klimatycznych, zapobiegłoby sytuacji transferu finansowego, z jakim mieliśmy do czynienia w 2018 r. w związku z importem węgla kamiennego. Stąd też należy wspierać wszystkie te działania, które doprowadzą do zgodnego z najnowocześniejszymi technologiami i z pełnym poszanowaniem, nawet najostrzejszych norm środowiskowych, zagospodarowania złoża „Złoczew”. Należy więc mieć nadzieję, że Minister Środowiska, bez zbędnej zwłoki, w najbliższych dniach wyda koncesję na wydobywanie węgla brunatnego, kończąc tym samym 11-letnią epopeję związaną z tym przedsięwzięciem…    

Jerzy Kurella – Ekspert ds. energetycznych Instytutu Staszica

Przewodniczący Rady Firm Przemysłu Elektrotechnicznego i Energetyki SEP

Autor jest Generalnym Dyrektorem Górniczym III stopnia

KomentarzeLiczba komentarzy: 8
paweł
piątek, 12 kwietnia 2019, 10:05

Nie można jednocześnie "nie negować potrzeby spełnienia celów klimatycznych" i reklamować wydobycie ze Złoczewa. Oczywiscie to przykre widzieć perspektywę, że tytuł Dyrektora Górniczego III stopnia jest wart tyle co główny specjalista ds. produkcji kaset VHS, ale takie jest życie. Łódzkie włókniarki już się o tym przekonały

Robert Kojer
poniedziałek, 11 marca 2019, 12:21

50 metrowa warstwa węgla brunatnego pod 200 metrowym nadkładem, 50 km od elektrowni, przy rosnących cenach uprawnień do emisji CO2. A świstak siedzi i zawija węgiel w sreberka. Lokalna społeczność chce tej odkrywki, tzn oczywiście nie wszyscy, ale jednak jest duże poparcie. Ludzie od lat przyzwyczaili się do myśli, że zostaną wywłaszczeni, ułożyli sobie swoje sprawy pod tym kątem. Poza tym chodzi o utrzymanie lokalnych miejsc pracy. Dlatego rząd przed wyborami obiecuje odkrywkę, obiecuje w Bełchatowie elektrownię atomową i co tylko kto chce. Złoczew był przewidywany do eksploatacji w przypadku załamania kursu pro-klimatycznego w UE, na co niektórzy nasi energetycy liczyli. Ale się przeliczyli. I to koniec bajek o odkrywce w Złoczewie.

Naiwny
niedziela, 10 marca 2019, 22:58

Zamiast topic kasę w Bełchatów co jest ślepą uliczką zacznijmy budować w końcu ej i farmy wiatrowe nie tylko na Bałtyku ale i na lądzie. A w okresie przejściowym (do czasu uruchomienia tych inwestycji) kupujmy zamiast rosyjskiego węgla prąd z elektrowni atomowych Ukrainy i z nowo budowanej ej Białorusi. Przy okazji wzmocnimy rządy państw na których niezależności od Rosji Nam wyjątkowo zależy.

Instytut Rozwagi & Strategii
niedziela, 10 marca 2019, 20:29

Przedstawione postulaty są interesujące, ale chyba należy je odłożyć na półkę z napisem "pobożne życzenia". Kilka kwestii: 1) Czy bloki budowane od lat 80-tych i 90-tych mają nam wg autora służyć do połowy wieku? Modernizacja nie pomoże w przypadku instalacji wybudowanej 60-70 lat wcześniej. Ciekawe czy autor jeździłby kilkudziesięcioletnim samochodem? Myślę, że nie. A bezpieczeństwo energetyczne Polaków opiera na starych gratach. 2) Elektrownia Bełchatów jest największym emitentem CO2 w Europie. Jedyną możliwością spełnienia wymogów ochrony klimatu i utrzymania tak dużej instalacji jest instalacja CCSu. Jakie to będą koszty dla zakładu i nas odbiorców? PGE kilka lat temu rozważała taką inwestycję, ale z uwagi na koszty z niej zrezygnowała. To kompletnie nieopłacalne. 3) Jakie będą koszty społeczne i ekonomiczne wydobycia węgla w Złoczewie? Jak pan wyobraża sobie transport węgla brunatnego z odkrywki oddalonej 50 km w linii prostej od elektrowni? Tiry? Pociąg? 4) Co z kosztami zakupu praw do emisji Co2 dla Bełchatowa? Ile po 2021 roku zapłacą za to odbiorcy energii? Państwo nie będzie wiecznie dopłacać do rachunków. 5) Znacznie większy sens od wrzucania pieniędzy w modernizację starych bloków i wykopanie wielkiej dziury w centrum Polski, ma przeniesienie części mocy na północ kraju. te moce powinny być efektywniejsze, bardziej elastyczne i mniej emisyjne, tak aby mógłby być back-upem dla farm wiatrowych na morzu. Bełchatów w swojej skali jest większym zagrożeniem dla Polski i bezpieczeństwa energetycznego, ekonomicznego i środowiskowego Polaków niż z niego korzyść (co jeśli taka instalacja stałaby się celem np. ataku terrorystycznego? black out w połowie kraju?).

zble
niedziela, 10 marca 2019, 01:12

1MW energii z wiatu kosztuje 200zł i spada - 1MW energii z węgla kosztuje 350 zł i systematycznie rośnie a doliczając zniszczenie srodowiska ,degradacja gleby i wód ,trucie powietrz koszty zdrowotne i społeczne to pewna GRUPA (Generalny dyrektor Kopciucha-Dymu-Czadu i Smrodu III STOPNIA ) prowadzi nas w slepą uliczkę wbrew naszej woli ale zgodnie z własnym smierdzącym interesem. A Szanowaną Postac światłego i wybitnego Staszica wykorzystuje dla własnych śmierdzących celów.

Reklama
Tweets Energetyka24