Gambit Bidena. Nord Stream 2 w zamian za wybory w Niemczech? [KOMENTARZ]

8 marca 2021, 13:31
chess-1215079_1920
Fot. Pixabay

Powodem impasu w sprawie sankcji USA na gazociąg Nord Stream 2 może być obawa przed naruszeniem układanki politycznej w Niemczech na kilka miesięcy przed wyborami federalnymi.

Biden skapitulował wobec Nord Stream 2 – taką tezę stawia belgijska wywiadownia gospodarcza Eurointelligence, opisując pierwsze ruchy administracji nowego prezydenta USA wobec kontrowersyjnego podbałtyckiego gazociągu. Zdaniem organizacji, brak nowych amerykańskich sankcji na to połączenie to wyraz niechęci Waszyngtonu do pogarszania – i tak niezbyt dobrych – relacji z Berlinem. Eurointelligence stawia tezę, że taki ruch jest dla amerykańskiej dyplomacji strzałem w kolano. Stany Zjednoczone nie mogą bowiem liczyć na jakikolwiek polityczny ukłon ze strony Niemiec, który byłby ekwiwalentny względem faktycznej rezygnacji z zaostrzania sankcji (czyli np. wsparcie RFN w konflikcie USA-Chiny). Jednakże brak ostrych działań amerykańskiej administracji względem gazociągu Nord Stream 2 może wynikać z innych względów niż prosta chęć naprawy wzajemnych relacji. Chodzi mianowicie o potencjalny wpływ na sytuację wewnętrzną w RFN.

26 września 2021 roku w Niemczech odbędą się wybory federalne. Ich charakter będzie szczególny i wyjątkowy – mają one bowiem zakończyć erę Angeli Merkel w niemieckiej polityce. Obecnie rządząca kanclerz zapowiedziała bowiem już dawno przejście na polityczną emeryturę po zakończeniu bieżącej kadencji. Sytuacja ta ma dla Niemiec szereg poważnych reperkusji wewnętrznych.

Po pierwsze, pojawia się pytanie o to, kto zastąpi Merkel na fotelu kanclerskim. Największe szanse na to ma Armin Laschet, który został wybrany na szefa partii chadeków CDU. Ugrupowanie to (działające w sojuszu z partią CSU z Bawarii) ma obecnie największe szanse na wyborcze zwycięstwo we wrześniu. W ostatnim sondażu Kantara z 3 marca, koalicja CDU/CSU cieszyła się poparciem 32% wyborców. Na drugim miejscu znaleźli się Zieloni (19%) ścigani przez socjaldemokratów z SPD (16%). Taki układ wyborczy sugeruje, że po wrześniowych wyborach CDU/CSU dalej będzie rządzić, a na miejscu koalicjanta SPD zastąpią Zieloni.

image

 

Dla relacji transatlantyckich takie wyjście byłoby dość atrakcyjne. SPD jest bowiem partią, którą można określić mianem „prorosyjskiej”. To z jej szeregów wywodzą się takie postaci, jak Gerhard Schröder (były kanclerz, obecnie etatowy pracownik rosyjskiej energetyki) czy Frank-Walter Steinmeier (prezydent RFN, który zasłynął ostatnio obroną gazociągu Nord Stream 2). Utrata władzy przez SPD i zastąpienie tej partii Zielonymi (jedynymi na niemieckiej scenie politycznej przeciwnikami Nord Stream 2) mogłaby oznaczać zmianę w podejściu Berlina do relacji z Moskwą na bardziej zachowawcze, co byłoby na rękę Stanom Zjednoczonym. Zieloni w koalicji rządzącej mogliby też korygować linię Lascheta (o ile ten zostałby kanclerzem - jego najpoważniejszym rywalem jest przewodniczący CSU Markus Söder). Nowy szef CDU znany jest bowiem ze znacznie dalej idącej sympatii do Rosji niż obecna szefowa rządu federalnego.

Oczywiście prognozując przyszłe nastawienie danych polityków czy partii do takich projektów, jak Nord Stream 2 trzeba brać pod uwagę możliwość jego zmiany, nawet z bardzo krytycznych pozycji (taką woltę przeszła sama Angela Merkel w kwestii pierwszego Nord Streamu), ale jednak dotychczasowy nacisk, jaki niemieccy Zieloni kładą na krytykę tego gazociągu daje pewne nadzieje co do kontynuacji tego podejścia, nawet po dołączeniu do rządu federalnego.

Jak się do tego mają sankcje ze strony USA? Ano tak, że bezpośrednia i stanowcza reakcja Stanów Zjednoczonych wymierzona w bardzo ważny (ekonomicznie i wizerunkowo) dla Niemców projekt mogłaby wywrócić obecną architekturę sondaży przedwyborczych i dać paliwo takim partiom, jak SPD, Die Linke czy (również prorosyjskiej i skrajnie prawicowej) AfD. Sankcje USA, które zablokowałyby lub nawet pogrzebałyby projekt Nord Stream 2 byłyby paliwem dla tychże frakcji, podbijając ich sondaże i zmuszając chadeków do obrony za pomocą antyamerykańskiej retoryki – namiastkę takich postaw dało się odczuć już w 2020 roku, kiedy wszystkie siły niemieckiej sceny politycznej jednoznacznie opowiedziały się przeciwko restrykcjom ze strony Waszyngtonu, uznając je za naruszenie suwerenności.

Niechęć wobec podgrzewania tego typu nastrojów może być jednym z argumentów administracji Bidena stojących za zwlekaniem z sankcjami i ostrzejszą retoryką. Nie oznacza to jednak, że USA pozwolą na sfinalizowanie projektu Nord Stream 2. Być może w toku amerykańsko-niemieckich negocjacji dojdzie do ogłoszenia moratorium na budowę tego połączenia (takie pomysły zgłaszali już politycy z różnych stron niemieckiej sceny politycznej, m. in. Friedrich Merz). Dałoby to zarówno Amerykanom jak i Niemcom czas do manewru. Co więcej, nawet po technicznym ukończeniu gazociągu USA dalej będą w stanie nałożyć sankcje, które uniemożliwią de facto europejskim spółkom zakup paliwa za pośrednictwem tej infrastruktury.

Gra o Nord Stream 2 się toczy – a wnioski o kapitulacji USA w tej materii mogą być bardzo pochopne.

KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Stary Grzyb
środa, 10 marca 2021, 23:28

Gambit? To nie jest nawet kapitulacja, to jest przejście na stronę wroga w czasie wojny.

Medycyna poczyniła
czwartek, 11 marca 2021, 23:37

tak olbrzymie postępy w ostatnich latach. Może warto skorzystać.

bender
czwartek, 11 marca 2021, 18:43

To jeszcze nie koniec: https://energetyka24.com/w-brukseli-polsko-amerykanskie-rozmowy-o-nord-stream-2

leming
wtorek, 9 marca 2021, 14:24

W terminologii wojskowej taki manewr nazywa się wycofaniem na z góry upatrzone pozycje.Teraz linia frontu nie przebiega już w blokowaniu możliwości budowy gazociągu,tylko została przeniesiona na zablokowanie możliwości handlowania gazem z tej rury.Nie wróżę sukcesu,szczególnie gdy nadejdą niskie zimowe temperatury.

MMM
wtorek, 9 marca 2021, 09:19

Moim zdaniem nie ma co doszukiwać się drugiego dna, bo ocena belgijskej wywiadowni gospodarczej Eurointelligence była w 100% trafna. Przypisywanie nieistniejących motywów do działań proniemieckiej administracji USA jest szukaniem nadziei w sytacji beznadziejnej.

Komentator
poniedziałek, 8 marca 2021, 20:57

No, trzeba pochwalić redakcję za bardzo trafny tytuł. Gambit to typ rozgrywki szachowej w której poświęca się piona lub figurę w zamian za określone korzyści. W tym przypadku jest dokładnie tak samo, Biden poświęcił dwa piony (Polskę i Ukrainę) po to, by zażegnać konflikt z wiodącymi krajami UE i dzięki temu móc skupić się na Chinach, w starciu z którymi na płaszczyźnie gospodarczej ma znikome szanse, na militarnej zresztą również. Ale zgodnie z szachową teorią, może zyskać "tempo" które pozwoli mu odwlec porażkę.

M.M
wtorek, 9 marca 2021, 16:00

Lubię szachy. I trzymając się terminologii szachowej, taki gambit Bidena byłby "niepoprawny", tj. nie dający dostatecznej rekompensaty za poświęcony materiał. Poświęcanie Polski i Ukrainy nie wzmocni pozycji USA w starciu z Chinami, przeciwnie może pchnąć te kraje w stronę Chin ( Chińskie szczepionki, technologia 5G, technologia jądrowa). A co dokładnie Niemcy miałyby w zamian zrobić na morzu południowochińskim?

Komentator
środa, 10 marca 2021, 00:15

Ależ drogi Panie, Polska i Ukraina to bardzo słabe pionki, stojące na beznadziejnych pozycjach i niewarte zachodu, dlatego zostały poświęcone bez żalu. I kto powiedział że Niemcy mają coś do roboty na Morzu Południowochińskim? Przecież napisałem wyraźnie, po polityce Trumpa celem nowej administracji jest jedynie zażegnanie potencjalnego konfliktu z wiodącymi państwami UE. USA są tak naprawdę w stanie wojny gospodarczej z Chinami, a Trump w spadku pozostawił Bidenowi następujący dylemat. Skupić wszystkie siły na Chinach, co wymaga poprawy stosunków że starą Europą i jednoczesnego zaprzestania polityki sankcji, pomimo pisków z Warszawy i Kijowa, czy też "ułatwić" sobie walkę z Chinami tocząc jednocześnie wojnę gospodarczą z Europą. Naprawdę nie widzi Pan która opcja zwyciężyła nad Potomakiem? Oczywiście nawet do złej gry trzeba robić dobrą minę, stąd też "selektywne" sankcje na Rosję, dobierane tak, by nie przeszkodzić realizacji NS2 i próba skłonienia Niemiec do obietnicy że przestaną one odbierać gaz z bałtyckich rur w sytuacji gdyby ustał tranzyt przez Ukrainę (hahaha, a po co niby się je buduje i dlaczego właśnie dlatego by z tego tranzytu zrezygnować?), tylko że to już tak naprawdę łabędzi śpiew. USA w tej rozgrywce rzuciły na szalę cały swój autorytet i tą rozgrywkę sromotnie przegrały. Okazało się że amerykańskie "nigdy" mocno się zdewaluowało i że USA nie mają już dość sił by przy zdecydowanym sprzeciwie cokolwiek na Rosji i Europie wymusić. Jeżeli dodamy do tego głębokie podziały wśród amerykańskiej klasy politycznej, która do tej pory w sprawach polityki zagranicznej stanowiła monolit i mówiła jednym głosem, to widać wyraźnie że polityka Trumpa wyprowadziła ten kraj na manowce. To co dzieje się dzisiaj, to już tylko rozpaczliwą próba minimalizowania strat.

tyu
wtorek, 9 marca 2021, 07:52

I tak trzeba być wdzięcznym USA bo jakby nie patrzeć my już ponad rok obsuwy ugraliśmy a Rosja dalej ani kopiejki nie zarobiła.

Niuniu
poniedziałek, 8 marca 2021, 17:13

LNG to świetne paliwo. Ale problemy są w jego dystrybucji. W styczniu i lutym lego roku okazało się, że problemem jest np. przepustowość kanału panamskiego. Statki z amerykańskim LNG stały w kolejce po 8-10 dni. Niskie temperatury w środkowych stanach sparaliżowały Teksas i zlokalizowane tam rafinerię oraz infrastrukturę wdobywczo-przesyłową gazu. Oczywiście da się to pokonać i usprawnić w przyszłości ale potrzeba na to czasu i pieniędzy - dużo pieniędzy. A te nakłady ktoś musi ponieść i zapewne w części to przemysł wydobywczy - cena LNG wzrośnie. To tylko trochę luźnych faktów. Wydaje się, że zdecydowanie zaczynamy przeceniać rolę NS2. Ukraina zaczyna sobie radzić zamieniając swą rolę z kraju tranzytowego na magazyn gazu dla Europy. NS2 w tym jej nie zaszkodzi. Południe Europy z całymi Bałkanami bez problemu i krzyku zaakceptowało zamknięcie tranzytu gazu przez Ukrainę i Rumunię na rzecz dostaw tranzytem przez Turcję i morze Czarne. USA raczej już nie będą walczyć z Niemcami o NS2. W tej chwili trwają poszukiwania eleganckiej drogi wyjścia z tego sporu tak aby nie tracić twarzy i nie ogłaszać zwycięstwa Putina. Bo problem nie jest w tym, że gaz jest przesyłany z Rosji tą czy inną drogą ale w tym, że Rosja jest niezależna od USA. I ma Putina.

Tweets Energetyka24