Reklama

Górnictwo

Węglokoks przejmie Ferrum? Konflikt zarządu z akcjonariuszami narasta

  • Fot. Orlen Lietuva
    Fot. Orlen Lietuva

12 kwietnia Ferrum poinformował w giełdowym komunikacie o podpisaniu listu intencyjnego z Węglokoksem. Ten ostatni, będący kołem ratunkowym polskiego górnictwa, deklaruje chęć przejęcia pakietu większościowego producenta rur do przesyłu mediów - pisze Karolina Baca-Pogorzelska w swoim komentarzu dla Energetyka24.com.

Węglokoks zadeklarował nie tylko chęć zakupu większościowego pakietu Ferrum, ale także uczestnictwo w restrukturyzacji operacyjnej i finansowej spółki (Ferrum ma obecnie kilkadziesiąt mln zł długu). Ferrum z kolei deklaruje chęć pozyskania inwestora strategicznego.

Co łączy producenta rur i eksportera węgla? Chęć konsolidacji sektora przetwórstwa stali. Ferrum bowiem dostarcza rury m.in. dla Gaz-Systemu, a z kolei Węglokoks jest właścicielem dwóch hut – Łabędy oraz Pokój, buduje też dywizję produkcji rur.

Sęk w tym, że Węglokoks ma się zaangażować w budowę Polskiej Grupy Górniczej (wydał już na to jako pomoc Kompanii Węglowej ok. 1,2 mld zł), ma też zainwestować w Katowicki Holding Węglowy wraz z Eneą, być może będzie też musiał ratować Jastrzębską Spółkę Węglową.

- Nie udzielamy obecnie komentarzy na ten temat – usłyszałam od Marzeny Mrozik, rzeczniczki Węglokoksu, gdy spytałam o chęć przejęcia Ferrum.

Niewiele można się dowiedzieć również od akcjonariuszy. Dla porządku: najwięksi akcjonariusze Ferrum to BSK Return SA, Anguilla Investment sp. z o.o. - posiada 28,44 proc. akcji, Arcelor Mittal – posiada 23,41 proc. oraz PKO BP – posiada 22,14 proc.

- Bez komentarza – mówi mi Sylwia Winiarek, rzeczniczka Arcelor Mittal Poland. Nieco bardziej rozmowny jest Sławomir Bajor (BSK) – jak na razie największy udziałowiec Ferrum.

- Sam pomysł przejęcia jest mi oczywiście znany, ale jego szczegóły w ogóle nie były konsultowane z akcjonariuszami. Jesteśmy tu trochę statystami – mówi Bajor.

Pytam, czy sprzeda Węglokoksowi swoje akcje.

- Żeby sprzedać, to trzeba wiedzieć za ile, tymczasem my nie wiemy nic – odpowiada Bajor (giełdowa wycena Ferrum to obecnie ok. 89 mln zł).

Sęk w tym, że do transakcji potrzeba 3/4 głosów na zgromadzeniu wspólników – bez udziału Bajora więc raczej się to nie uda.

Prezes Ferrum Konrad Miterski odmówił komentarza, choć prosiłam o niego od wtorku.

Przypomnę, że o możliwości przejęcia Ferrum przez Węglokoks pisałam już w lutym w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, gdzie opisywałam pomysł zakupu przez Ferrum starej niemieckiej instalacji do produkcji rur, którą współfinansować miał właśnie Węglokoks.

- Rada nadzorcza zwróciła się do zarządu z pytaniem, co dzieje się z tą sprawą i wpłaconą zaliczką ok. 500 tys. euro – mówi Sławomir Bajor.

Obecnie nieporozumienia na linii zarząd – akcjonariusze Ferrum nie są żadną nowością. Relacje popsuły się już dawno. Zwłaszcza, gdy w listopadzie 2015 r. upadłość ogłosił HW Pietrzak – wówczas główny udziałowiec spółki.

12 lutego 2016 r. część członków rady nadzorczej Ferrum zgłosiła do prokuratury apelacyjnej w Katowicach zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez prezesa Konrada Miterskiego i byłego członka zarządu Jacka Podwińskiego. Zarzucają im „szereg niekorzystnych i sprzecznych z zasadami gospodarowania umów na sprzedaż materiałów stalowych”, a także niekorzystne porozumienie z firmami HW Pietrzak oraz mFaktoring, co mogło spowodować szkody w wysokości 45,56 mln zł oraz 1,06 mln euro, a co doprowadziło do niewypłacalności spółki. Zarzucają im także zatajenie informacji o rzeczywistych rozliczeniach z HW Pietrzak w raporcie z listopada 2015 r., co mogło by być złamaniem ustawy o ofercie publicznej i ustawy o obrocie. 17 lutego 2016 r. prokuratura apelacyjna w Katowicach poinformowała o wszczęciu śledztwa w tej sprawie.

Zobacz także: Kopex aktualizuje wartość odpisów

Reklama

Komentarze

    Reklama