W cieniu Międzymorza dogorywa polsko-litewska współpraca energetyczna

6 października 2016, 18:18

Mimo sztandarowego hasła budowy tzw. Międzymorza polskie i litewskie koncerny energetyczne dzieli coraz więcej. Wokół kwestii budowy łącznika gazowego i budowy drugiego mostu energetycznego pojawia się coraz więcej znaków zapytania.

Przewodnim hasłem w ramach bilateralnych stosunków Polski i Litwy jest stwierdzenie, że chociaż negatywnie rzutują na nie kwestie traktowania mniejszości narodowych to jednak współpraca w sferze bezpieczeństwa jest wzorowa. W obrębie energetycznym wskazuje się tu przede wszystkim na oddanie do użytku połączenia międzysystemowego LitPolLink, plany budowy gazociągu GIPL, a w konsekwencji szeroką kooperację gazową w ramach powstającego Korytarza Północ-Południe (to sieć gazociągów układanych południkowo pomiędzy Bałtykiem i Adriatykiem, które docelowo zintegrują kraje Europy Środkowej). Oczywiście nie brakuje w obrębie relacji energetycznych na linii Warszawa-Wilno przykładów dużych napięć np. w kwestiach logistycznych związanych z rafinerią w Możejkach. Niemniej w analizach eksperckich dominuje obraz konstruktywnej wpsółpracy. W moim przekonaniu błędny ponieważ „klimat” wokół nowych polsko-litewskich inwestycji energetycznych drastycznie się pogarsza.

Z perspektywy ostatnich miesięcy widać wyraźnie, że coraz więcej kwestii zaczyna dzielić kluczowe polskie i litewskie przedsiębiorstwa z branży gazowej i elektroenergetycznej. Świadczą o tym konkretne inicjatywy, a także coraz większe rozbieżności w sferze komunikacyjnej odzwierciedlające różnice interesów. To paradoksalne biorąc pod uwagę fakt, że nasilanie się tych zjawisk przypada na coraz większą obecność narracji o budowaniu tzw. Międzymorza w środkach masowego przekazu. Co mam konkretnie na myśli? 

Z perspektywy polskiego dziennikarza zauważalny jest wzrost aktywności strony litewskiej. Mam tu na myśli zarówno działania podejmowane przez polityków z Litwy podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy jak i ambasadę tego kraju w Warszawie. Mobilizacja Wilna na odcinku polskim wynika z chęci zabezpieczenia swoich interesów energetycznych w dobie narastających rozbieżności w relacjach dwustronnych. Litwa w dość otwarty sposób podkreśla niechęć polskich partnerów do rozbudowy połączenia elektroenergetycznego (chodzi o LitPolLink 2) czy budowy gazowego (gazociąg GIPL). Żeby dojść do wniosku, że „coś jest na rzeczy” wystarczy uważnie obserwować różnice w komunikowaniu wielu kwestii przez obie strony. Przykład?

PAP poinformowała niedawno o zmianie w harmonogramie projektu GIPL de facto opóźniającej powstanie inwestycji o dwa lata. Tytuł depeszy sugerował, że to Wilno się na nią zgodziło. Efekt był oczywisty – większość mediów przeniosła ciężar decyzji na Litwinów. Tymczasem rzeczywistym powodem tej sytuacji były polskie postulaty zmiany trasy gazociągu. 

Zobacz także: Na budowę Międzymorza nie ma pieniędzy. Przykład polsko-ukraiński

Z podobną sytuacją sporną mamy do czynienia w przypadku budowy LitPolLink 2. Polskie PSE wyraźnie unika tematu i zasłania się koniecznością przeprowadzenia długotrwałych analiz. Tymczasem litewski LitGrid wybrał już w ramach przetargu firmę „Sweco” do wyznaczenia dogodnych wariantów przebiegu trasy nowego połączenia. Dziennik Rzeczpospolita skwitował tę sytuację wprost: na budowie LitPolLink 2 zależy tylko Litwie. 

Nie tylko media znad Wisły zaczęły sygnalizować problemy w wydawałoby się poprawnych relacjach energetycznych Warszawy i Wilna. Zgodnie z wrześniowymi informacjami przekazanymi przez litewski portal 15min.lt kooperacja Polski i Litwy przy projektach energetycznych, takich jak połączenie gazowe, czy drugi most elektroenergetyczny, może utkwić w martwym punkcie, dopóki nie zostanie rozwiązany spór o rafinerię w Możejkach. Nie o orlenowskie Możejki tu jednak chodzi, ale raczej o wiele szersze interesy sporej części polskich firm, które odbierają litewski gaz z terminalu w Kłajpedzie czy prąd napływający z Litwy jako niepotrzebną konkurencję. Jak to się ma do idei Międzymorza? 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
razor
czwartek, 6 października 2016, 21:43

mysle ze nie ma co isc na reke litwinom oni nam tez nie ida na reke

Wallenrod
czwartek, 6 października 2016, 21:26

Czy musimy na siłę udawać przyjaźń w stosunku do tych którzy na nią nie zasługują. Interesy lepiej robić z ISIS niż z państwem potwornie wrogim do Polski i Polaków jakim jest Litwa. Wystarczy pojechać na krótką wycieczkę do kraju "Żelaznych Wilków" by się o tym przekonać.

Arek
czwartek, 6 października 2016, 20:53

Tak się ma że Litwini to faszyści i długa droga przed nimi, zanim pochylą głowę i powiedzą przepraszam. Nie rozumiem dlaczego Polacy przez prawie już 30 lat "wolnej Polski", prowadzą politykę "na kolanach" wobec ludzi, którzy są nam nieustająco niechętni.

Rezerwista
wtorek, 11 października 2016, 23:44

Litwa kozaczy bo ma poparcie Niemiec, podobnie Ukraina, jeśli Polska istnieje tylko teoretycznie to Ukraina nie istnieje.... Wkrótce się to zmieni Litwa i Ukraina będą nam jeść z ręki ...

1,2,3
piątek, 7 października 2016, 01:35

Tak się zastanawiam o stan emocjonalny piszącego ten artykuł gdy pisze że coraz więcej pojawia się znaków zapytania wokół drugiego łącznika energetycznego Polski i Litwy skoro dzisiaj ukazał się też w tym samym serwisie artykuł informujący o rozpoczęciu przygotowań do budowy takiego właśnie łącznika. Zastanówcie się ludzie co piszecie bo sami podważacie nawzajem własne artykuły.

Reklama
Tweets Energetyka24