USA zbudują polską elektrownię jądrową? Wskazują na to 3 kluczowe argumenty [KOMENTARZ]

4 czerwca 2019, 10:25
chimney-1733_640
Fot. Pixabay

Zbliżająca się wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w USA wzmaga spekulacje dotyczące tematów, jakie pojawią się podczas rozmów polsko-amerykańskich. Jednym z najciekawszych aspektów przewijających się w prognozach jest kwestia zaangażowania Stanów Zjednoczonych w budowę elektrowni jądrowej nad Wisłą. Jak się okazuje, realność takiego scenariusza potwierdza szereg argumentów.

Pod koniec maja pracujący dla portalu Wirtualna Polska dziennikarz Marcin Makowski poinformował, że według jego informatorów, ulokowanych w kręgu polskich i amerykańskich oficjeli, jednym z najważniejszych wątków zaplanowanego na 12 czerwca spotkania Duda-Trump będzie „rozpoczęcie ramowej współpracy w dziedzinie wymiany technologicznej i rozwoju w sektorze energetyki jądrowej”.

„To będzie ważna umowa, ponieważ Stany Zjednoczone bardzo rzadko godzą się na podobną współpracę w strategicznych sektorach dla bezpieczeństwa kraju” – pisze Makowski, powołując się na anonimowego dyplomatę z USA.

Dziennikarz Wirtualnej Polski ocenia prawdopodobieństwo pojawienia się wątku jądrowego w rozmowach prezydentów na 70%.

Prawdopodobieństwo zawarcia istotnych porozumień z USA w tej kwestii potwierdzają trzy argumenty:

Argument 1 – Intensywna współpraca międzyrządowa

Intensywne polsko-amerykańskie rozmowy o atomie trwają już prawie rok. W tym czasie doszło do zawarcia szeregu porozumień, które podkreślają szczególne znaczenie USA wśród potencjalnych partnerów przy budowie elektrowni jądrowej nad Wisłą.

W lipcu 2018 roku polskie Ministerstwo Energii rozpoczęło rozmowy z amerykańskim Departamentem Energii o współpracy międzyrządowej w zakresie energetyki jądrowej. Niecałe dwa miesiące później, 4 września 2018 roku, delegacja ME poleciała do Waszyngtonu, gdzie spotkała się z przedstawicielami wielu amerykańskich departamentów oraz członkami Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czyli organie doradczym działającym przy prezydencie USA. Wkrótce po tych spotkaniach, list do premiera Morawieckiego napisał Rick Perry, Sekretarz Energii USA. Dokument ten zawierał szeroką propozycję współpracy w zakresie energetyki jądrowej. Już następnego dnia prezydent Andrzej Duda i prezydent Donald Trump podpisali deklarację, w której zapowiadano polsko-amerykańskie działania na rzecz zacieśniania współpracy m.in. na polu energetyki jądrowej. Z kolei w listopadzie 2018 roku minister Krzysztof Tchórzewski oraz Rick Perry podpisali deklarację zawierającą wyszczególnienie energetyki jądrowej jako pola bliskiej współpracy polsko-amerykańskiej w zakresie bezpieczeństwa.

Patrząc na pozostałe kraje rozpatrywane pod kątem wejścia w polski program jądrowy zauważyć należy, że jeśli chodzi o formalne podwaliny takiej współpracy, USA wyprzedziły innych kandydatów o parę długości. Choć na razie atomowe więzy między Warszawą a Waszyngtonem istnieją tylko na papierze, to jednak trzeba pamiętać, że zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w to przedsięwzięcie wymaga nie lada ustaleń i deklaracji – mowa bowiem o procesie, który rozpisany jest na dekady.

Argument 2 – Synergia z polityką zagraniczną USA

W marcu 2019 roku Agencja Reutera poinformowała, że spółki ze Stanów Zjednoczonych rozpoczęły wstępne prace związane z przygotowaniem transferu technologii jądrowych do Arabii Saudyjskiej, która – będąc jednym z istotnych sojuszników USA w regionie – chciała zmniejszyć udział paliw kopalnych w swoim miksie energetycznym. Ameryka zyska na tej współpracy nie tylko gotówkę, ale także rozbudzi swój przemysł jądrowy (co zgrywa się ze słowami Perry’ego, który podkreślał, że atom to prawdziwy Green New Deal) oraz wzmocni relacje z ważnym dla siebie państwem.

Korzyści z podobnego układu między Warszawą a Waszyngtonem mogą być podobne. Co więcej, dla Polski transfer amerykańskiej technologii lub zaangażowanie kapitałowe banków z USA będzie dodatkowym gwarantem bezpieczeństwa.

Argument 3 – Ministerstwo Energii jest na musiku

Minister Krzysztof Tchórzewski utrzymał w konsultacjach Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku miejsce dla energetyki jądrowej. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w polskim rządzie nie zgody co do inwestycji w atom – kuluarowe plotki głoszą, że sprzeciwia się temu skrzydło domagające się zwiększenia inwestycji w energetykę rozproszoną. Niemniej, pomyślne dla ME przejście PEP2040 przez konsultacje oznacza, że resort energii dalej chce uruchomić pierwszy polski blok jądrowy już w 2033 roku.

Tak napięty harmonogram oznacza, że rząd musiałby podjąć ostateczną, oficjalną decyzję w tej sprawie w ciągu następnych kilku miesięcy. Nawet najwięksi atomowi entuzjaści twierdzą bowiem, że czas potrzebny na budowę takiej jednostki to około 13 lat. Warto zaznaczyć, że wszelkie opóźnienia przy realizacji projektu będą skutkowały przesunięciami w harmonogramie Polityki Energetycznej Polski, co ma znaczenie m.in. w kwestii redukcji emisji (do tego przecież potrzebna jest nad Wisłą energetyka jądrowa), planu dekarbonizacji czy inwestycji w odnawialne źródła energii.

Biorąc powyższe pod uwagę, nie sposób nie zauważyć, że sytuacja ta zmusza rząd w Warszawie do pilnego znalezienia partnera technologicznego lub finansowego (Polska wciąż nie ma bowiem ani źródła technologii, ani modelu finansowania). O tym, kto stoi na czele potencjalnych kandydatów wspomniano wyżej.

Powyższe argumenty zwiększają prawdopodobieństwo „atomowych” ustaleń podczas wizyty prezydenta Dudy w USA. Czy amerykańska pomoc jądrowa będzie jedną z lokomotyw wyborczych partii rządzącej podczas zbliżającej się kampanii do parlamentu krajowego? Odpowiedź na to pytanie paść może już 12 czerwca.

KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Jerzy Lipka -Obywatelski Ruch na Rzecz Energetyki Jadrowej
czwartek, 6 czerwca 2019, 19:37

Na świecie tylko Niemcy rezygnują choć jeszcze mają atom! Ale mimo że zabudowali cały kraj wiatrakami i panelami słonecznymi i wpompowali w to 520 mld euro, i tak niszczą kraj nowymi odkrywkami węgla brunatnego, są największym w Europie trucicielem i konsumentem węgla i mają dla odbiorców indywidualnych najwyższe w Europie ceny energii czyli 300 euro/MWh. Atom to tania energia zero emisji warto zainwestować jak kiedyś w drogi ekspresowe!

Adam
czwartek, 6 czerwca 2019, 03:22

Argument 4 Nic nie będzie bo cała kasa poszła na kolejne 500+

M
czwartek, 6 czerwca 2019, 01:38

Przy całej podszytej zazdrością niechęci do USA, ten del wydaje sie idealny. Dziwne, że dopiero teraz się pojawił. USA jako jedyne, może nam dać kredyt na jądrówkę. Ogromny. Coś, czego nie da rady mająca problemy Francja. Francja o czym się mało pamięta rozkręciła swój wielki sektor atomowy zaczynając od kupienia w Stanach licencji na reaktor... USA też na tym chce skorzystać. Potrzebują rozruszać swój kulejacy przemysł atomowy. Technologię na papierze mają, muszę jednak na nową nauczyć się budować oraz odbudować łańcuch podwykonawców - bo im samym jak wiadomo niezbyt wychodzi ( głośne fiaska budów w skutek przekroczenia budżetów). Mogą ćwiczyć na nas. To my im zapłacimy ( ratalnie) i przyjmiemy na siebie część ryzyka związanego z budową.

Lestek
środa, 5 czerwca 2019, 15:54

Po co nam atom lepiej niech zainwestują w źródła odnawialne a nie atom wszystkie kraje już rezygnują z atomu a nasz rząd chce atom ,trzeba zacząć myśleć o naszych dzieciach i planecie .........

Jerzy Lipka -Obywatelski Ruch na Rzecz Energetyki Jadrowej
czwartek, 6 czerwca 2019, 19:40

Tak dla atomu to tania energia i czyste srodowisko

Rex
środa, 5 czerwca 2019, 23:45

Bzdura, tylko Niemcy rezygnują. Na całym świecie buduje się kilkadziesiąt nowych reaktorów. Źródła odnawialne nie są skalowalne więc nie mogą stanowić jedynego źródła energii. Najlepszym rozwiązaniem jest połączenie energii atomowej z OZE.

PC
środa, 5 czerwca 2019, 17:50

Jakie źródła odnawialne? W naszym kraju ani wiatraki ani fotowoltanika ani hydroelektrownie się nie sprawdzają - takie położenie. Możnaby przejść korki do przodu i zamiast rozszczepiania atomu wykorzystać fuzję ale to potrzeba naukowców których nie mamy. Jednym słowem robimy co możemy

zwykły człowiek
wtorek, 11 czerwca 2019, 13:35

zaraz, zaraz, nie skreślamy hydroenergetyki "na dzień dobry", bo ciągle ten sektor energetyczny jest zagospodarowany w raptem 17%* potencjału (* w oparciu o różne źródła dostępne w internecie). Oczywiście dobudowanie kolejnych instalacji na naszych rzekach nie rozwiąże problemów energetycznych trapiących Polskę, ale to, że nie mamy takiego potencjału w dziedzinie hydroenergetyki jak np. Urugwaj, nie oznacza, że nie mamy "wyciskać" z naszych lokalnych szeroko pojętych źródeł (w tym, np. biomasa/biogaz) tego ile się da. A atom, swoją drogą - na wczoraj i to nie na pewno w ilości jednego elektrowni.

Budzik
niedziela, 9 czerwca 2019, 14:15

A geotermia?

Lestek
środa, 5 czerwca 2019, 15:21

Lepiej niech zainwestują w odnawialne źródła energii a nie atom ,atom stop ....

Reklama
Tweets Energetyka24