Ukraina u progu gazowej rewolucji? "Plany ambitne, ale mało realne" [ANALIZA]

20 maja 2017, 12:35
Fot. deepstereo / Flickr

Ukraina dysponuje zasobami wydobywalnymi gazu przekraczającymi 940 mld m3 oraz dodatkowymi 5,6 bln m3 w potencjalnie dostępnych złożach. W oparciu o te przesłanki władze zapowiadają całkowitą rezygnację z importu surowca. Na razie jednak Kijów mało efektywnie wykorzystuje swój potencjał. Przyczyny mają charakter systemowy i każą z przymrużeniem oka oceniać szanse na „wielki skok” ukraińskiego wydobycia gazu.

Ambicje

Od wielu miesięcy ukraińscy oficjele zapowiadają realizację planu, który docelowo pozwoli całkowicie uniezależnić się od importu gazu, w tym na granicy zachodniej. Kluczowymi warunkami powodzenia tych założeń są: znacząca poprawa efektywności energetycznej oraz bezprecedensowy wzrost rodzimego wydobycia gazu. Spełnienie pierwszego warunku napotyka poważne trudności i ma szansę być zmaterializowanym wyłącznie w dłuższej perspektywie.

Znaczenie własnego wydobycia w bilansie gazowym Ukrainy istotnie wzrosło po roku 2013. Wówczas rodzimy gaz stanowił 41,7% zapotrzebowania krajowego, a w roku ubiegłym odsetek ten wzrósł do 61,7%. Jednak kluczową przyczyną takich zmian było zmniejszenie konsumpcji, a nie wzrost produkcji. Na tle oczekiwanego ustabilizowania poziomu zapotrzebowania, dalszy wzrost znaczenia rodzimego gazu w bilansie gazowym kraju i w konsekwencji szanse na samowystarczalność gazową, będą zależeć od pokonania szeregu trudności o charakterze systemowym.

W grudniu 2016 roku Gabinet Ministrów Ukrainy uchwalił bardzo ambitną „Koncepcję rozwoju sektora wydobycia gazu”, która zakłada zwiększenie już w 2020 roku produkcji do 27,6 mld m3 (z obecnych prawie 20 mld m3). Gdyby do tego rzeczywiście doszło, zmiany w bilansie gazowym kraju byłyby radykalne, o czym przekonuje poniższy wykres.

Zgodnie z rządowymi założeniami, kluczową rolę w powodzeniu realizacji planów wydobywczych mają odegrać: państwowa spółka Ukrhazwydobuwannia (UGV), na którą przypada 73% rodzimej produkcji gazu oraz firmy prywatne, których znaczenie regularnie rośnie. Aby zamierzenia Kijowa się ziściły UGV musiałaby do 2020 roku zwiększyć wydobycie o prawie 38%, a firmy prywatne łącznie, aż o 85%. W obydwu przypadkach planowany wzrost jest bezprecedensowy i wymaga rewolucyjnych zmian oraz ich idealnej realizacji, co w warunkach ukraińskich trudno sobie wyobrazić

Zobacz także: Woźniak: domagamy się środków zapobiegawczych i kary dla Gazpromu

Przed sektorem stoi szereg problemów, których rozwiązanie odkładano przez lata. Są to m.in. deficyt technologii i środków na ich zastosowanie, zbiurokratyzowany i korupcjogenny system pozwoleń na działalność, wysokie obciążenia podatkowe oraz oddziaływanie polityki i oligarchatu.

Plany vs realia

W ubiegłym roku rząd zdecydował się na odważny i potrzebny krok polegający na urynkowieniu cen na gaz realizowany na rynku wewnętrznym przez państwową spółkę UGV. W ten sposób zniwelowano jedną z największych przeszkód w jej rozwoju. Niemal natychmiast zanotowano poprawę wyników finansowych, co jest ważnym impulsem do realizacji ambitnych planów zwiększenia wydobycia. Jednak urynkowienie cen było jedną z kilku, a nie jedyną przyczyną stagnacji.

Geologia i technologie

Ukraińskie złoża nie są łatwymi do eksploatowania z punktu widzenia technologicznego. Po pierwsze, obecnie eksploatowane złoża są wyczerpane w 60–75%, co powoduje, że krytyczne znaczenie dla sukcesu Kijowa mają prace poszukiwawcze i eksploatacja nowych pokładów. Sprawę komplikuje ich zbytnie rozdrobnienie – 89% z nich nie przekracza 5 mld m3. Do tego dochodzi jeszcze stosunkowo trudna dostępność – 64% z nich znajduje się na głębokości powyżej 3 km, a średnia głębokość stanowi 3,5 km. Wszystkie te czynniki powodują, że do powodzenia zabiegów Ukrainy niezbędne są nowoczesne technologie, którymi większość przedsiębiorstw nie dysponuje w dostatecznym zakresie. Przykładowo w ciągu ostatnich 5 lat na Ukrainie technologię hydroszczelinowania zastosowano w przypadku zaledwie 15 odwiertów, co jest kroplą w morzu potrzeb. Wyzwania technologiczne i geologiczne podwyższają także koszty prac wydobywczych oraz minimalizują zainteresowanie ze strony potencjalnych inwestorów - przy i tak niezbyt sprzyjającym klimacie. Powyższe przeszkody nie mają jednak znaczenia krytycznego. Poważniejszymi są wyzwania natury prawnej.

Biurokracja

Jedną z fundamentalnych jest kwestia uzyskiwania pozwoleń na prace poszukiwawcze na nowych złożach. Według szacunków Stowarzyszenia Kompanii Wydobywających Gaz Ziemny, aż 72% wniosków o udzielenie pozwolenia na prace poszukiwawcze jest uchylanych na szczeblu obwodowym, a 40% uprzednio zatwierdzonych zamrażanych ze względu na trudności z uregulowaniem przepisów o wykorzystywaniu ziemi. Procedura ta jest nazbyt skomplikowana i nieprzejrzysta. W praktyce całość zajmuje od 2 do 5 lat i jest biurokratyczną gehenną dla firm wydobywczych. Stosowne zmiany do ustawodawstwa zaproponowano jeszcze we wrześniu 2015 roku, ale po dziś dzień projekt ustawy (nr 3096) zawisł w gabinetach Rady Najwyższej – obecnie po raz drugi znajduje się w odpowiedniej komisji parlamentu i jeszcze ani razu nie był poddawany pod głosowanie.

Mimo tych problemów ubiegły rok przyniósł pewne sukcesy w tym zakresie. Np. Ukrhazwydobuwannia uzyskało 13 pozwoleń, czyli niewiele mniej niż przez ostatnie 10 lat. Jednak w pewnym sensie jest to tylko pozorny postęp, o czym świadczą inne komunikaty UGV. W kwietniu tego roku spółka informowała o kolejnych decyzjach odmownych ze strony Rady Obwodu Połtawskiego. Przypomnę, że w obwodzie połtawskim jest skoncentrowane 37% całego wydobycia gazu na Ukrainie i wraz z obwodem charkowskim (36%) stanowi on trzon ukraińskiego przemysłu gazowego. Szef UGV Oleg Prochorenko mówi wprost o korupcjogennych przyczynach takiego stanowiska władz lokalnych. Na tle trwającej decentralizacji władzy na Ukrainie problem ten może się nasilać. Czynniki te komplikują i zapewne uniemożliwią realizację ambitnych planów Kijowa.

Obciążenia podatkowe

Innym pierwszoplanowym problemem jest mało zachęcająca polityka podatkowa Kijowa, która właściwie przeczy założeniom rządowym. W 2015 roku firmy wydobywcze zostały zaskoczone drastycznym wzrostem stawek podatkowych średnio z 35 do 70%, co spowodowało problemy z realizacją planów inwestycyjnych. Od 1 kwietnia 2016 roku stawki zostały obniżone do 29% lub 14% (w zależności od głębokości odwiertów), ale nadal nie stymulują kompanii do zwiększenia wydobycia. W rezultacie firmy prywatne praktycznie wstrzymały prace poszukiwawcze, co hamuje tendencję do wzrostu wydobycia. W drugiej połowie ubiegłego roku zanotowano niewielkie ożywienie w zakresie tych prac, ale ich pierwsze efekty są możliwe najszybciej dopiero w 2019 roku. Zasadniczym problemem opodatkowania jest z resztą nie tylko wysokość stawek, ale jego skomplikowany i ciągle modyfikowany charakter. Wysokość stawek uzależniona jest od głębokości wierceń i formy własnościowej podmiotu prowadzącego wiercenia. Do tego przepisy te ulegają notorycznym zmianom, co nie sprzyja budowaniu stabilnych planów. Szacunki ekspertów mówią jednak, że prawdziwym impulsem do prac poszukiwawczych na nowych złożach może być uproszczenie i obniżenie stawki podatkowej do 12% dla wszystkich nowych złóż i bez względu na formę własnościową. Dotyczy to zwłaszcza trudno dostępnych i rozdrobnionych złóż, czyli zdecydowanej większości. Wygląda jednak na to, że na taki krok władz się na razie nie zanosi – w grudniu ubiegłego roku Rada Najwyższa odrzuciła stosowny projekt ustawy.

Finanse

Według szefa UGV Olega Prochorenki niezbędny poziom inwestycji dla powodzenia programu 20/20 (czyli pozyskiwania przez spółkę 20 mld m3 gazu w 2020 roku) oscyluje w granicach 3,9 mld. dol. W przypadku firm prywatnych szacunkowa wartość niezbędnych inwestycji sięga 2,1 mld. dol. Czy na Ukrainie znajdzie się na te cele łącznie 6 mld. dol? Odpowiedź jest zdecydowanie negatywna. Biorąc pod uwagę realia Ukrainy, jeśli uda się zainwestować choćby połowę tych środków, będzie to już spory postęp.

Polityka i oligarchowie

Pod koniec kwietnia SBU dokonywała przeszukiwań w siedzibie UGV motywując to kontrolą oprogramowania komputerowego. Jednak w ostatnich miesiącach był to już trzeci taki przypadek. Mimo tego, że przedstawiciele organów siłowych informują, iż działania dotyczą funkcjonowania spółki przed 2014 rokiem, nie jest to pozytywny sygnał dla rozwoju kompanii.

Wszystko to odbywa się w tle dyskusji na temat przyszłości spółki w dłuższej perspektywie. Coraz więcej mówi się o apetytach oligarchów dotyczących UGV, który przecież prędzej czy później będzie wyodrębniony ze struktury Naftohazu. Nie wiadomo czy spółka pozostanie w rękach państwa czy też zostanie sprywatyzowana, a jeśli tak, to jaki model prywatyzacji zostanie obrany. Im dłużej przyszły model rozwoju UGV pozostawać będzie niejasnym, tym trudniej będzie liczyć na znaczący wzrost wydobywanego przez niego surowca.

Niewątpliwie mocnym atutem UGV są zmiany wewnątrz kompanii polegające na istotnym zwiększeniu przejrzystości firmy i usprawnieniu metod zarządzania. Ekonomia kosztów i poprawa efektywności pracy spółki są jednym z fundamentów i warunków koniecznych sukcesu. Pierwsze rezultaty tych zabiegów są imponujące – UGV należy do liderów w wykorzystywaniu systemu zamówień publicznych proZorro, regularnie zakupywany jest nowy sprzęt, a całość tych procesów odbywa się znacznie sprawniej niż dotychczas. Jednak element ten jedynie daje nadzieję, ale nie jest decydującym.

Jednym z mierników sukcesu wysiłków wydobywczych Ukrainy będzie przyrost produkcji gazu przez kompanie prywatne. Tymczasem czołowe firmy należą do największych oligarchów. Ukraiński gaz wydobywają kompanie Rinata Achmetowa, Igora Kołomojskiego, Wiktora Pinczuka, Mykoły Złoczewskiego czy też Wadyma Nowińskiego. Nie da się zatem wykluczyć, że firmy te będą wydobywały tyle gazu, ile będzie niezbędne dla ich biznesu, a nie dla bezpieczeństwa kraju, co teoretycznie jest ważnym czynnikiem osłabiającym tempo wzrostu produkcji gazu. Warto mieć na uwadze, że mimo funkcjonowania około 50 prywatnych firm wydobywczych, na struktury Achmetowa (Naftohazwydobuwannia) i Złoczewskiego (Burisma) przypada 66% „prywatnego” wydobycia. Dlatego powodzenie starań właśnie tych kompanii ma szczególne znaczenie.

Perspektywy

Mimo poważnych problemów, o których mowa powyżej UGV planuje w bieżącym roku zwiększyć wiercenia poszukiwawcze o 60%. Według stanu na początek maja udało się nawet przewyższyć założenia pierwotne. Mimo, że UGV jest na fali wznoszącej, to cały czas mowa jest o wskaźnikach, które nie mogą dać spodziewanych efektów. Np. w latach 2004–2008 UGV dokonywała od 150 do 170 wierceń rocznie, a w roku ubiegłym było ich 120. A przecież nawet ilość wierceń w minionej dekadzie nie zapewniła istotnego wzrostu wydobycia. Choć dane za styczeń-kwiecień 2017 pozwalają na stwierdzenie, że UGV wykona plan na ten rok, czyli zwiększy wydobycie o 500 mln m3 do 15,1 mld m3 gazu, to należy pamiętać, że jest to ciągle rezultat inwestycji dokonanych przed laty oraz sytuacyjnych wysiłków. Nie będzie to mieć znaczącego wpływu na ewentualne sukcesy, zakładane w dokumentach. Do tego niezbędne jest bezprecedensowe opracowanie nowych złóż, a tego na razie nie obserwujemy.    

Spośród firm prywatnych największy przyrost jest oczekiwany w przypadku Burismy, ale to także wynik dawnych inwestycji. Ogółem firmy prywatne raczej nie będą mogły pochwalić się w roku bieżącym osiągnięciami. Eksperci nie wykluczają nawet stagnacji lub minimalnego wzrostu wydobycia. Warto zwrócić uwagę, że w ostatnim kwartale 2016 roku prywatne kompanie nawet zmniejszyły produkcję.

O ile zakładane przez Kijów obniżenie w 2020 roku konsumpcji gazu do 28–30 mld. m3 nawet w świetle ożywienia gospodarczego jest stosunkowo realistyczne, to zwiększenie wydobycia o około 7,5 mld. m3 gazu rocznie w tak krótkim okresie czasu bardzo trudno sobie wyobrazić.

Łącznie wszystkie razem czynniki powodują, że nawet gdyby ukraińskie organy państwa zaczęły nagle wykonywać swoją rolę idealnie, a kompanie optymalnie wykorzystały stworzone przez państwo możliwości, to planowany poziom wydobycia może zostać osiągnięty najszybciej w 2022–23 roku, a nie 2020 jak planuje Kijów. Realistyczna ocena ukraińskiej rzeczywistości zmusza do bardziej stonowanych konkluzji. Konfrontacja wyzwań stojących przed gazowym przemysłem wydobywczym z rzeczywistymi możliwościami do ich pokonania wskazuje na to, że do około 2025 roku Ukrainie uda się zwiększyć wydobycie gazu o 2-3 mld m3 i Kijów zmuszony będzie uzupełniać deficyt co najmniej 5-7 mld m3 gazu rocznie na granicach zachodnich.

Zobacz także: Wiceprezes PGNiG: dostawa LNG z USA ma lepszą cenę od rosyjskiego surowca oferowanego Polsce [WYWIAD]

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
NWN
poniedziałek, 22 maja 2017, 14:27

Bajki opowiada autor. Ukraina tych planów ma tak dużo, jednak nic nie potrafi zrobić. Nawet nie chce się dyskutować.

rob
sobota, 20 maja 2017, 14:32

jesli kijowska hunta osiagnie niezaleznoc gazowa to gdzie sprzedamy gaz z norwegi czy usa?

Reklama
Tweets Energetyka24