Spotkanie Putin-Zełeński ws. tranzytu gazu– odblokowanie dialogu, którego nie ma [KOMENTARZ]

10 grudnia 2019, 14:45
ze pu
Fot.: kremlin.ru

Przed szczytem w Paryżu wiele mówiono o tym, że można oczekiwać przede wszystkim porozumienia w kwestii tranzytu gazu przez Ukrainę. Choć na konferencji prasowej Zełenski stwierdził, że temat został „odblokowany”, to największym sukcesem jest to, że stanowiska stron nie zbliżyły się znacząco.

A u nas jest gaz

- "A co u was? A u nas w mieszkaniu gaz, a u was? I u was może on być 25% tańszy, jeśli dogadamy się co do uczciwej pracy” – wyrecytował fragment wierszyka Siergieja Michałkowa „A co u was” prezydent Rosji Władimir Putin na konferencji prasowej po spotkaniu.

Oczywiście ostatnia cześć utworu jest autorstwa samego Putina i nawiązuje do składanej już wcześniej oferty dotyczącej sprzedaży Ukrainie rosyjskiego gazu. Rosji zależy na tym, aby Ukraina kupiła surowiec bezpośrednio od niej, kończąc trwający od 2015 roku okres wstrzymania importu bezpośredniego. Jednocześnie Naftohaz Ukrainy miałby się zrzec należnych mu od Gazpromu na mocy decyzji arbitrażu w Sztokholmie 2,5 mld USD wraz odsetkami (łącznie ok. 2,9 mld USD). W zamian za to Ukraina miałaby otrzymać gaz z Rosji po cenie o 25% niższej od obecnych kosztów surowca sprowadzanego z zachodu.

Warunki te pozostają jednak nie do przyjęcia dla Ukrainy z kilku powodów. Po pierwsze zrzeczenie się kwoty przyznanej w arbitrażu nie tylko byłoby kosztowne finansowo, ale stanowiłoby również precedens do późniejszego uchylania się przez Gazprom od odpowiedzialności finansowej w ramach arbitrażu. Otwierałoby to pole do dalszego nadużywania monopolistycznej pozycji przez rosyjskiego giganta na Ukrainie, czego z resztą dotyczyła jedna z decyzji Trybunału Arbitrażowego.

Podpisanie wiązanej umowy na zakup gazu i tranzyt surowca skutkowałoby również zaprzepaszczeniem całego procesu unbundlingu i wdrażania europejskich norm do ukraińskiego sektora gazu. Umowa miałaby bowiem zostać podpisana z ukraińskim Naftohazem, który od 1 stycznia, zgodnie z wdrażanymi przepisami, nie będzie już odpowiedzialny za gazociągi przesyłowe, a więc nie będzie podmiotem upoważnionym do podpisywania tego rodzaju umów.

Wreszcie zakup błękitnego paliwa bezpośrednio z Rosji odtwarzałby sytuację pełnego uzależnienia od dostaw z Rosji, co zwiększałoby wrażliwość ukraińskiego przemysłu i społeczeństwa na manipulacje ze strony Gazpromu. Ponadto należy pamiętać, że wstrzymanie odbioru gazu z Rosji zapadło w pamięci Ukraińców jako historyczny moment uniezależnienia się od gazowych nacisków państwa-agresora. Przywrócenie dostaw mogłoby być bardzo kosztowne politycznie.

Czerwone linie

Podczas tej samej konferencji prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stwierdził, że udało się „odblokować” temat tranzytu gazu. W rzeczywistości jednak należy odbierać te słowa w kategoriach dyplomatycznego opakowania dla braku jakiegokolwiek porozumienia. Ukraińskie władze, mimo obaw demonstrujących na kijowskim placu niezależności, nie zgodziły się na żadne koncesje gazowe i to należy uznać za największy sukces.

Kijowscy delegaci, z udziałem ministra energetyki i ochrony środowiska Ołeksija Orżela oraz szefa Naftohazu Jurija Witrenki, potwierdzili, że Naftohaz nie zrzeknie się należnych mu pieniędzy, choć potwierdzono, że ok. 2,9 mld USD może zostać spłacone w formie bezgotówkowej, a więc w postaci gazu. Było to jednak wyłącznie potwierdzeniem już wcześniej komunikowanego stanowiska.

Wciąż nierozstrzygnięte zostają kluczowe kwestie dotyczące objętości przesyłanego gazu oraz długości trwania kontraktu. Co prawda Wołodymyr Zełenski stwierdził, że wariant rocznego kontraktu został wykluczony, ale scenariusz zawarcia umowy długoterminowej pozostaje równie mało prawdopodobny. Kolejne rozmowy na szczeblu technicznym w formacie dwustronnym mają na celu wyjaśnić te kwestie. Warte odnotowania jest, że jak dotychczas stanowisko Kijowa w sprawie negocjacji, dopuszczające jedynie rozmowy z udziałem Komisji Europejskiej, uległo wyraźnej zmianie.

Brak porozumienia na wszystkich płaszczyznach rozmów gazowych aż rzucał się w oczy. Paradoksalnie jednak można uznać to za umiarkowany sukces Kijowa. Wielu ekspertów i duża część społeczeństwa ukraińskiego obawiała się, że prezydent Zełenski ulegnie pod presją Kremla. Rosja specjalnie połączyła tematy gazowe z politycznymi, aby ułatwić sobie osiągnięcie sukcesu przynajmniej na jednym z tych pól. W rzeczywistości nie udało się to Kremlowi, a Kijów potwierdził istnienie czerwonych linii w kwestii negocjacji umów gazowych, jakimi są: egzekucja postanowień Trybunału Sprawiedliwości oraz podpisanie nowej umowy w zgodzie z przepisami unijnymi.

Musimy jednak pamiętać, że i Rosja wytyczyła jasne granice dla swoich negocjatorów, jakimi są przede wszystkim zrzeczenie się przez Naftohaz kwoty zasądzonej przez Trybunał Arbitrażowy. Kolejne spotkania, szczyty i rozmowy o charakterze technicznym nie przynoszą rezultatów, podczas gdy 31 grudnia, gdy wygasa obowiązujący kontrakt tranzytowy, nieuchronnie się zbliża. Wybuch kolejnego kryzysu gazowego staje się coraz mniej odległą perspektywą.

KomentarzeLiczba komentarzy: 10
po trzecie sankcje
czwartek, 12 grudnia 2019, 18:15

Rosja bardzo by chciała przywrócić tranzyt przez Ukrainę i zachować przed Polskę, bo bez niego nie dostarczy Europie 200mld m3 gazu rocznie. Pytanie tylko czy tak w wielkim obrazku taki tranzyt jest dla UA i PL korzystny? Szczerze powiedziawszy mam mocno mieszane uczucia. NS jest ograniczony prawem, na NS2 za chwilę będą sankcje, a Turkish Stream ma małą przepustowość do Europy (16,5mld m3).

Po trzecie sankcje
środa, 11 grudnia 2019, 20:53

Moim skromnym zdaniem to wariant najlepszy dla Ukrainy to nie robić porozumienia na siłę. Jak Rosja nie wywiąże się z kontraktów to straci udziały rynkowe na Zachodzie. Do tego windykować Gazprom i budować mur. Brak porozumienia spowoduje kontynuowanie sankcji, a Rosja już dzisiaj ma stagnację gospodarczą. Stać Rosję jeszcze na 3-5 lat znoszenia sankcji, ale potem utrata udziałów rynkowych na ropie zrobi swoje. Tylko ofiar szkoda.

Ehe
czwartek, 12 grudnia 2019, 13:58

Tak za 3-5 hahaha. Marzenia scietej glowy i fantazjowanie. Ukraina to sobie moze windykowac tak samo jak rosja 3 miliardy dlugu od ukrainy za nie splacone obligacje. Sankcje i tak bede bez wzgledu na sytuacje i rosja to wie. Sankcje to nie kwestia ukrainy tylko polityka USA i beda z takiego czy innego pretekstu.

po trzecie sankcje
czwartek, 12 grudnia 2019, 18:00

Ale Europejczycy nie są aż tak zachwyceni sankcjami przynajmniej niektórzy (ci z dala od Rosji). To że Rosja sobie poradziła z zarządzaniem płynnością finansową to trzeba im oddać - to się udało - ale to jest odwlekanie tego co nieuniknione. Po pierwsze szczyt wydobycia ropy naftowej pod sankcjami wg. większości ekspertów przypadnie w latach 2021 - 2023. Potem wydobycie zacznie spadać - niektórzy twierdzą, że nawet o połowę do 2035. Drugim uderzeniem gospodarczym jakie się szykuje około 2023 jest stopniowa utrata pozycji monopolistycznej na rynku gazu w EŚW - patrz Kontrakt Jamalski, Baltic Pipe etc.. Nawet Niemcy przebąkują o terminalach importowych na LNG. Trzecie nie mniej istotne to brak napływu nowoczesnych technologii do Rosji, co wymusza na nich próbę rozwijania własnych - a to jest wolniejsze, droższe i nie zawsze daje pożądany efekt. Nawet dzisiaj bez spadku wydobycia ropy i przy zachowaniu status quo na rynkach gazowych Rosja od 2014 praktycznie ma wzrost gospodarczy średnioroczny w okolicach 0-1%. Prognozy najbardziej optymistyczne zazwyczaj oscylują wokół 2,0-2,5% na następne lata. O prognozach realno- pesymistycznych nie będę tutaj pisał.

Niuniu
wtorek, 10 grudnia 2019, 17:05

Dziwna teza autora. Brak porozumienia w sprawie zakupu i tranzytu gazu to sukces. Może Pan Maciej wyjaśni czyj to sukces? I po co w takim razie w ogóle strony się męczą próbując się dogadać. Bez rozmów taki "sukces" już mamy - tranzytu i dostaw gazu na Ukrainę nie będzie. Ale jeśli to jest sukces to chyba sukces producentów LNG za oceanu którzy dzięki temu w perspektywie kilku lat uzyskają nowy rynek. Jest to bez wątpienia również korzystne dla firm budowlanych które będą budować gazociągi do przesyłu gazu na Ukrainę z Zachodu. Czy tak Panie Macieju?

Kiks
środa, 11 grudnia 2019, 14:14

Dziwi to, że twoje komentarze nie są strącane. A sukces taki, że Ukraina nie ugięła się. Ruscy przegrali i mają zapłacić.

Rzeczywistosc
czwartek, 12 grudnia 2019, 14:03

Tak i pod Debalcewem tez byl "sukces". Sam Majdan to tez "sukces". Tylko dla kogo? Dla Ciebie? Ukraińcy sa biedniejsi niz byli przed majdanem, ich terytorium jest mniejsze, maja "wojne domowa". Niby maja wzrost, a i tak nie sa na poziomie sprzed 2014. Niby sa teraz niezalezni od Rosji, a robia z nia interesy i MFW mowi im jakie maja ustawy wdrażać. Cale państwo jest w gorszej sytuacji niz bylo jak i obywatela zyje sie gorzej, a wy tylko piejecie o "sukcesach". Może dla Polski, czy dla USA to sukces bo Rosja jest oslabiana i angazowana na ukrainie, stracila tam wplywy, ale nie dla samej Ukrainy i ukraińców.

po trzecie sankcje
czwartek, 12 grudnia 2019, 18:07

Historycznej prawdy nie zatuszujesz - Ukraina po raz pierwszy od Perejasławia w 1654r. znowu przeorientowuje się na cywilizację łacińską / zachodnioeuropejską. Po 360 latach doszli Ukraińcy do wniosku, że bez względu na chwilowe niedogodności chcą poszukiwać swojej przyszłości w kooperacji z UE, a nie z Moskwą. Ich wybór.

Taa
piątek, 13 grudnia 2019, 13:46

I tu sie z toba zgadzam. Można sobie pomarzyć. Prawda sie nie zmieni bo nie pasuje do tego co by sobie ktos życzyl, bo jest niewygodna i boli. Majdan to nie byla decyzja Ukraińców tylko USA i zaklinanie rzezczywistosci nic nie zmieni. Tak samo jak w Libi obalenie Kadafiego nie byla decyzja Libiczykow czy w Syrii wojna z rzadem Assada decyzji Syryjczykow. Po jakich 360 latach? Pisac sobie w komentarzach mozna historiie na nowo i wymyslac rozne bajki. Ukraina tak ja przed majdanem tak i teraz rzadza oligarchowie. Tam sie nic nie zmienilo na lepsze od 2014... no chyba ze w doniesieniach medialnych i prognozach jak to super bedzie. Narazie niech sie skupia by dojsc do poziomu jaki mieli przed majdanem i żeby ich państwo sie nie rozpadło kompletnie. Bez rozprawienia sie z oligarchami niema mowy zeby cokolwiek sie zmienilo. Na Majdanie byly postulaty i nawazniejsze to bylo odsuniecie od wladzy oligarchow. W takim razie jakim cudem oligarcha poroszenko zostal prezydentem.

MS
wtorek, 10 grudnia 2019, 16:36

Dlaczego wybuch kryzysu, rozumiem że pismo Defence, to i wybuchy muszą być. Przecież należy się cieszyć, że agresor nie będzie pompował gazu. Mam wrażenie że jakieś rozdwojenie jaźni. Stop dla państwa agresora.

Tweets Energetyka24