South Stream na Węgrzech mimo sprzeciwu UE

19 listopada 2014, 18:09

Węgierski odcinek rosyjskiego gazociągu South Stream zostanie zbudowany nawet jeżeli inwestycji będzie sprzeciwiać się Bruksela-informuje Budapeszt podkreślając swoją niezależność w zakresie prowadzonej polityki energetycznej. Gorliwemu kontestowaniu Unii Europejskiej przez rząd Wiktora Orbana towarzyszy tym czasem coraz większa częstotliwość kontaktów ze stroną rosyjską. Ich wpływ na lidera Fideszu zaczyna budzić coraz więcej wątpliwości...

Pod koniec września br. doszło do narady węgierskiego premiera Wiktora Orbana z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem. Rozmowy dotyczyły oficjalnie kwestii zwiększenie przesyłu rosyjskiego gazu nad Balaton, ale ich realnym efektem było przede wszystkim wstrzymanie rewersowych dostaw błękitnego paliwa na Ukrainę [1]. 

18 listopada węgierski ambasador w Rosji, Janos Balla spotkał się z prezesem Gazpromu, Aleksiejem Millerem. Tematem dyskusji było zabezpieczenie odpowiedniego wolumenu gazu dostarczanego dla konsumentów z Węgier a także stabilnego tranzytu surowca przez terytorium tego państwa. Ponadto omówiono również kwestie realizacji projektu South Stream.

Co ciekawe, dzień wcześniej miała miejsce rozmowa telefoniczna Orban-Poroszenko. Ukraiński prezydent poruszył w niej takie sprawy jak wznowienia rewersowych dostaw błękitnego paliwa nad Dnieprrównież w kontekście planowanego otwarcia pod koniec roku intekronektora węgiersko-słowackiego, a także omówił propozycję współpracy gazowej pomiędzy Kijowem i wyszehradzkimi stolicami, w tym utworzenia nad Dnieprem hubu gazowego dla państw Środowej Europy [2] [3]. 

Powyższe wydarzenia są niezwykle interesujące przynajmniej z trzech powodów: 

  • Po pierwsze, pokazują one niezwykłą aktywność Gazpromu w regionie. Kluczowym regionie, biorąc pod uwagę kwestię ukraińską, South Stream, ale także wielkość wolumenu rosyjskiego gazu jaki jest tu dostarczany. Jest, ale w niedalekiej przyszłości może to ulec zmianie m.in. dzięki projektom takim jak Korytarz Północ-Południe, który ma połączyć siecią gazociągów terminale LNG w Świnoujściu i na chorwackiej wyspie Krk. Zresztą już dziś pierwszy z nich stanowi żelazny argument polskiego PGNiG w procesie renegocjacji ceny rosyjskiego surowca dostarczanego przez Gazprom.
  • Po drugie, zażyłość węgiersko-rosyjska ukazuje nam w pełnej krasie słaby punkt inicjatyw zmierzających do realnej dywersyfikacji źródeł gazu w sercu starego kontynentu. Ową Piętą Achillesową są Węgry, które -co należy podkreślić- stają się państwem coraz bardziej nieprzewidywalnym. Jak inaczej intepretować bowiem zapowiedź Budapesztu o kontynuacji budowy South Stream nad Balatonem nawet jeśli UE będzie sprzeciwiać się tej inwestycji (chodzi o wypowiedź sekretarza stanu w ministerstwie energetyki, Andrasa Arada dla Reutersa)? 
  • No i wreszcie powód trzeci. Spotkania Orban-Miller oraz Balla-Miler pokazują w jaki sposób Węgry prowadzą swoją "niezależną" politykę energetyczną. Okazuje się bowiem, że asertywna postawa względem Brukseli nie przekłada się na takie same zachowanie względem Moskwy, z którą jak widać Orban pieczołowicie uzgadnia swoje stanowisko np. w sprawie Ukrainy. Jest to kwestia warta głębszego zastanowienia, szczególnie dla osób głęboko zafascynowanych stylem sprawowania władzy lidera Fideszu.
Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
beskidzki
piątek, 21 listopada 2014, 00:00

Leśne dziadki, jak wam Warszawa i Budapeszt nie pasują, to wypi...lać. Reszta g.wni europejskiej do pięt mu nie dorasta. Bo srają w majty, jak Wasi sowieccy płatitiele. Orban wie co robi, tylko jesteście zbyt ciency, by to pojąć. Gawędźcie dalej, Z Paryża, Moskwy i Berlina. Jedyny błąd jakiego nie zrobił, to nie pozwolił na zasranie i sfałszowanie wyborów, To was mendy najbardziej wkurwia..,..

beskidzki
czwartek, 20 listopada 2014, 23:58

Leśne dziadki, jak wam Warszawa i Budapeszt nie pasują, to wypi...lać. Reszta g.wni europejskiej do pięt mu nie dorasta. Bo srają w majty, jak Wasi sowieccy płatitiele. Orban wie co robi, tylko jesteście zbyt ciency, by to pojąć. Gawędźcie dalej, Z Paryża, Moskwy i Berlina. Jedyny błąd jakiego nie zrobił, to nie pozwolił na zasranie i sfałszowanie wyborów, To was mendy najbardziej wkurwia..,..

fidziaczek
piątek, 21 listopada 2014, 21:56

Do autora. Polityka Węgier jest niezależna dlatego że tak jak Niemcy bez pytania o zgodę innych zbudowały sobie rurę tak samo chca ją Węgry. Niemcy kupują sobie gaz od ruskich i Węgrzy też chcą sami sobie kupować. Wchodzenie w konszachty z ruskimi niczym nie grozi bo niby jak presje mają ruskie wywrzec na kraj należący do NATO i UE. Natomiast kontakty, zalezności od Niemca czy Francuza, branie od nich kredytów i róznych zobowiązań to już inna sprawa. Niemiec i Francuz mogą zmusić Węgrów do dyscypliny właśnie za pomoca instytucji takich jak Komisja Europejska. Lepiej więc robić interesy z tym co Ci się nie właduję z butami np wydając dyrektywy europejskie.

Myślący niepoprawnie
piątek, 21 listopada 2014, 11:16

Orban popędził lichwiarzy z MFW i szuka ochrony przed mackami USA. A, że Rosja tej ochrony udzieliła to inna sprawa.

geostrateg
środa, 19 listopada 2014, 18:37

Dlaczego Węgrzy nie mieliby robić tego, co robili Niemcy? Niemcy mają mieć monopol na transport gazu z Rosji? Zamiast kretyńsko poświęcać polskie interesy w zamian za żydowsko-amerykańskie interesy na Ukrainie trzeba było się zgodzić na Jamal II, to nie byłoby Nord Stream i pewnie i South Stream tylko 500 mln$ opłat tranzytowych do polskiego budżetu rocznie.

Tweets Energetyka24