VW: aby sprostać limitom emisji CO2 ceny samochodów znacznie wzrosną

14 stycznia 2019, 15:31
vw-1665127_640
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

W związku z zaostrzanymi limitami emisji CO2 w średnioterminowej perspektywie należy spodziewać się znacznego wzrostu cen samochodów - ostrzega niemiecki koncern Volkswagen. Podwyżki najbardziej dotkną dotychczas najtańsze pojazdy.

Zdaniem niemieckiej firmy wpływ na taki stan rzeczy będą miały również rosnące wymogi dotyczące bezpieczeństwa.

"Volkswagen korzysta z różnych surowców, aby przeciwdziałać rosnącym kosztom. (...) Mimo tego nie da się całkowicie zniwelować wpływu jakie mają coraz droższe materiały" - mówił szef sprzedaży VW Christian Dahlheim.

Jak wylicza agencja Bloomberga na producentów motoryzacyjnych negatywny wpływ wywiera m.in. konflikt handlowy Chin i USA, a także niepewność wokół Brexitu. Dodatkowo firmy ponoszą wysokie koszty związane z rozwojem elektromobilności, nie mogą do tego liczyć na ich szybki zwrot. Samochody elektryczne stanowią nadal ułamek rynku, a infrastruktura do ładowania jest w większości państw niewystarczająca. W 2018 roku VW sprzedał 100 tys. hybryd typu plug-in co stanowi mniej niż 1 proc. całości rejestracji.

"Wyzwania przed jakimi stajemy nie zmniejszą się biorąc pod uwagę niestabilną sytuację geopolityczną" - podkreślił Dahlheim w opublikowanym oświadczeniu. Zapewnił jednak, że pozycja firmy pozwoli przezwyciężyć trudności.

Szacuje się, że w 2018 roku liczba rejestracji samochodów Volkswagena wzrosła o 0,9 proc. do rekordowego poziomu 10,83 mln egzemplarzy. Tym samym niemiecki koncern ma szansę piąty rok z rzędu utrzymać pozycję światowego lidera pod względem sprzedaży. 

W grudniu 2018 roku negocjatorzy PE i państw członkowskich Unii Europejskiej zawarli kompromis w sprawie nowych zaostrzonych celów emisji CO2 dla pojazdów. Do 2030 roku nowe samochody osobowe w UE będą musiały ograniczyć emisję CO2 o 37,5 proc., a samochody dostawcze o 31 proc. w porównaniu z 2021 rokiem.

To podniesienie poprzeczki ustawionej przez Komisję Europejską, która w listopadzie 2017 roku zaproponowała, by średni cel emisji CO2 nowych samochodów osobowych i dostawczych był mniejszy o 30 proc. w 2030 roku w porównaniu z rokiem 2021.

Bardziej restrykcyjne normy emisji dwutlenku węgla w pojazdach mają pomóc UE w wypełnianiu zobowiązania wynikającego z porozumienia paryskiego. 

Parlament Europejski w swoim stanowisku z października opowiedział się za 40-procentowym celem redukcji emisji CO2, natomiast państwa członkowskie, podzielone w tej sprawie, ostatecznie wypracowały kompromis przewidujący 35-procentowy cel redukcji. Za rozwiązaniami proponowanymi przez KE opowiadały się m.in. Niemcy, które mają bardzo silny przemysł samochodowy. Jednak część krajów, w tym państwa nordyckie i Francja, przeforsowały wyższe cele. Ostateczne polityczne uzgodnienie jest sporo wyższe niż początkowa propozycja KE. 

Nowe prawo miało wielu przeciwników, zwłaszcza w sektorze motoryzacyjnym. Europejscy producenci ostrzegali, że zbyt daleko idący cel będzie oznaczał utratę miejsc pracy. Ich argumenty nie przekonały jednak legislatorów.(PAP)

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Michnik
wtorek, 15 stycznia 2019, 15:03

Samozaoranie jak to się mówi. Oczywiście dla Niemca np. 1000 EU to nie dużo, ale przecież te samochody też kupuje Europa Wschodnia, a tu już to robi różnicę. Chyba na tej polityce klimatycznej Niemcy się przejadą. Zwłaszcza jeżeli więcej krajów zacznie być konkurencyjnych wobec nich przez niższe koszty produkcji. A aby tak było trzeba blokować politykę nadmiernej ekologii w Europie, a wziąć się jeżeli już za największych trucicieli czyli Chiny i USA.

Reklama
Tweets Energetyka24