Reklama

Portal o energetyce

Słabnący Sieczin - szef Rosnieftu traci wpływy

Zmiany personalne w ścisłym kierownictwie Rosnieftu pokazują, że w obliczu trudności finansowych koncernu związanych z zachodnimi sankcjami i spadającymi cenami ropy jego szef - Igor Sieczin traci wpływy.

30 stycznia br. agencja Tass poinformowała o tym, że Andriej Biełousowgłówny doradca ekonomiczny Władimira Putina, może przeprowadzić zmiany personalne w kierownictwach Rosnieftiegazui Rosnieftu. Miały one polegać na przesunięciu do ścisłego kierownictwa wspomnianych firm trzech wysokich funkcjonariuszy rządowych i usunięciu ze stanowiska samego Igora Sieczina... 

28 lutego dziennik ekonomiczny Kommiersant nawiązał do doniesień Tass informując, że administracja prezydenta Rosji przygotowuje propozycję zmian w składzie ścisłego kierownictwa spółki RosnieftW Radzie Dyrektorów mieli się znaleźć wiceminister energii Aleksiej Teksler i Artem Awetisjandyrektor Agencji Inicjatyw Strategicznych „Nowy Biznes”. Nominacje oznaczałyby odwołanie Aleksandra Nekipelowa i Nikołaja Lawerowa kojarzonych z Igorem Sieczinem. Ponadto skład Rady Dyrektorów miał zostać uzupełniony o Andrieja Biełousowa sugerującego Władimirowi Putinowi nominacje Tekslera i AwetisjanaKommiersant podkreślił, że "trwają rozmowy pomiędzy prezydentem FR, rządem FR Rosnieftem dotyczące proponowanych zmian personalnych" w związku z czym „mogą one jeszcze ulec zmianie”. 

10 marca rosyjskie media ekonomiczne poinformowały o zmianach w ścisłym kierownictwie Rosnieftu. Potwierdziły się informacje o usunięciu ludzi Sieczina i o nominacji Andrieja Biełousowa. Nie zdołał on jednak przeforsować kandydatur Tekslera i Awetisjana 

Powyższa sytuacja wiele mówi o tym co się dzieje na zapleczu rosyjskiej elity. Wydawać by się mogło, że pozycja Igora Sieczina w strukturach władzy jest niezwykle mocna. Od lat to jeden z najbardziej zaufanych ludzi Władimira Putina. W ostatnich latach z osobistego polecenia głowy państwa konsolidował przecież sektor energetyczny w Rosji i przebudowywał go rzucając rękawicę Gazpromowi (który coraz częściej był postrzegany jako swoiste „państwo w państwie”). Poza tym w ubiegłym roku, już po aneksji Krymu i w toku działań wojennych na Ukrainie, to najprawdopodobniej z inspiracji Sieczina doprowadzono do zatrzymania Władimira Jewtuszenkowa (Rosnieft miał być zainteresowany przejęciem spółki Basznieft, którą kontrolował wspomniany biznesmen) i to mimo, iż żyrował on rosyjską politykę na Ukrainie. 

Zmiany personalne w ścisłym kierownictwie Rosnieftu pokazują jednak, że w obliczu trudności finansowych koncernu związanych z sankcjami i spadającymi cenami ropy, Sieczin słabnie. Musiał bowiem poświęcić swoich zaufanych i przystać na nominację Biełousowa. Z drugiej jednak strony starczyło mu sił, by zablokować niewygodne dla niego nominacje. Kwestia ta pokazuje, że pęknięcia/tarcia w rosyjskim obozie władzy są jak najbardziej realne, choć nie przebiegają one wzdłuż nakreślanych przez zachodnich publicystów frakcji, ale pomiędzy poszczególnymi osobami.  

Warto zauważyć, że pierwsze przesłanki świadczące o słabnięciu Sieczina pojawiły się dużo wcześniej niż styczniowe rewelacje Tass. W grudniu szef Rosnieftu otrzymał od prezydenta FR reprymendę w związku z próbą zablokowania tzw. manewru podatkowego w sektorze naftowym (wzmacnia budżet centralny kosztem interesów największych potentatów energetycznych). Poza tym Sieczin nie żyrował polityki jaką głowa państwa prowadzi na Ukrainie, co dziś może się na nim negatywnie odbijać. Wydaje się, że nie należy on do zwolenników partii wojny - podobnie jak szef FSB Aleksandr Bortnikow i szef wywiadu (SWR) Michaił Fradkow. Zresztą nieprzypadkowo to właśnie pierwszy z nich odbył w ostatnim czasie wizytę w Waszyngtonie, gdzie próbował doprowadzić do „małej odwilży” w relacjach dwustronnych w oparciu o walkę ze wspólnym wrogiem – Państwem Islamskim. 

Reklama

Komentarze

    Reklama