Skompromitować Polskę, nawet za cenę rzetelności. O ataku dezinformacyjnym na Baltic Pipe [ANALIZA]

11 kwietnia 2019, 15:03
Zrzut ekranu 2019-04-11 o 15.02.06
Fot.: Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

DOTYCZY:


Za Baltic Pipe musieliśmy oddać Danii polskie terytorium, a pomimo to Polacy i tak będą jeszcze przez lata płacić frycowe Kopenhadze - taki przekaz płynie z artykułu Andrzeja Szczęśniaka, w którym nie pozostawia on suchej nitki na polsko-duńskim gazociągu. Postanowiliśmy zestawić go z rzeczywistością. Wynik tej konfrontacji jest dla autora miażdżący.

Manipulacja

Swój atak na Baltic Pipe Andrzej Szczęśniak rozpoczyna uderzając w patriotyczne nuty: „Duńczycy wykorzystali naszą nieprzepartą chęć budowy Baltic Pipe (...). To 3,6 tysiąca kilometrów kwadratowych między polskim brzegiem a duńskim Bornholmem, z których oddaliśmy Duńczykom 80 procent powierzchni na ich wyłączną strefę ekonomiczną”.

Faktycznie, niedawno rozstrzygnięty na mocy polsko-duńskiego porozumienia spór terytorialny o tzw. „szarą strefę” na Bałtyku zakłada jej podział w takich właśnie proporcjach. Autor postanawia jednak nie zagłębiać się w szczegóły dotyczące tego sporu. Zrobimy to za niego

Zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza, rozgraniczenie wyłącznych stref ekonomicznych (WSE) powinno przebiegać w odległości 200 mil morskich od linii podstawowej (brzegowej). 

W przypadku sporu polsko-duńskiego, odległość między liniami podstawowymi Polski i Danii wynosi jednak niespełna 60 mil morskich. W takiej sytuacji konieczne jest zawarcie umowy bilateralnej, która będzie "sprawiedliwym rozwiązaniem". Konwencja nie precyzuje jednak tego na jakich zasadach powinna opierać się umowa. 

W trwającym już ponad 40 lat sporze Polska strona rościła sobie prawa do wyznaczenia WSE sięgającej aż do duńskich wód terytorialnych u wybrzeży Bornholmu (12 mil morskich). Argumentowała to dłuższą linią brzegową i większym znaczeniem tego obszaru dla Polski.

Dania z kolei postulowała, że jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem jest zastosowanie reguły tzw. ekwidystansu, czyli wykreślenie granic WSE Polski i Danii w równej odległości od linii podstawowych obu państw.

Ostatecznie zdecydowano się na powszechnie stosowaną regułę ekwidystansu. Skorygowano ją jednak nieznacznie na korzyść Polski.

Czy oznacza to, że Polska „oddała Danii 80% powierzchni”? Jest to jawna manipulacja, wskazująca na brak znajomości prawa międzynarodowego.

image
Fot.: Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP

Po pierwsze WSE nie wchodzi w skład terytorium państwa. Po drugie, brak uregulowania statusu prawnego szarej strefy i spór z Kopenhagą oznaczał, że nie była to „polska” strefa, tylko obszar sporny, którego status nie był jasny. Z tego względu blokowane było powstanie nie tylko Baltic Pipe, ale także budowa farm wiatrowych na morzu.

Polskie roszczenia były nie do przyjęcia dla Duńczyków i rzeczywiście trudne do uznania za „sprawiedliwe” w świetle Konwencji. Jednakże postawienie wysoko poprzeczki negocjacyjnej pozwoliło ugrać dodatkowe terytoria ponad zastosowaną „linię mediany”.

Per saldo, wynik negocjacji w sprawie rozgraniczenia WSE jest dla Polski korzystny.

Ignorancja

Andrzej Szczęśniak pisze dalej: „przygotowana trasa rurociągu Baltic Pipe przebiega bowiem przez te właśnie tereny sporne z powodu celowego ominięcia wód niemieckich i wydłużenia przez to trasy rurociągu. Czyli najpierw sami planujemy dłuższy rurociąg, zwiększamy koszty, by być na musiku w negocjacjach z Duńczykami. I po to, by nie być <<zależnym>> od dostaw gazu od Rosji, a w kładzeniu rury od Niemców – płacimy frycowe Duńczykom”. 

Tym razem autor wykazuje się nie tylko manipulacją, ale także brakiem wiedzy na temat Baltic Pipe.

Największym wyzwaniem dla Baltic Pipe była ekologia. Opinie ekologów z Polski, Niemiec, Danii i Szwecji musiały zostać wzięte pod uwagę w trakcie konsultacji w ramach tzw. Procedury Espoo, którą objęte są wszystkie inwestycje transgraniczne na Bałtyku. A do takich należy Baltic Pipe.

Wybrany „duński” wariant przebiegu Baltic Pipe jest dużo bardziej korzystny dla środowiska niż „niemiecki”. Zaprezentowany przez GAZ-SYSTEM przebieg Baltic Pipe przebiega przez stosunkowo niedawno utworzony obszar SE0430187 na południe od regionu Skania. Wariant niemiecki przebiegałby natomiast przez istniejący już od 14 lat obszar DE1552401 leżący na północ od Świnoujścia.

Jeśli porównamy te dwa obszary okaże się, że szwedzka Natura 2000 obejmuje ochroną trzy gatunki zwierząt, podczas gdy niemiecki obszar aż 47 gatunków flory i fauny. Dodatkowo ostatecznie wybrany przebieg gazociągu wiodący przez dawną szarą strefę omija kolejny obszar Natura 2000 na zachód od Bornholmu.

image
Fot.: Baltic Pipe

Na niekorzyść wariantu „niemieckiego” wpływa również to, że omija on składowisko broni chemicznej ulokowane w Ławicy Orlej w niemieckiej WSE, gdzie znajduje się ok. 60 ton toksycznych substancji, które zostały zatopione w latach 1956-59 przez NRD. 

I tutaj dochodzimy do kosztów ominięcia niemieckiej WSE. Zdaniem Szczęśniaka wariant „duński” jest dłuższy, a więc droższy. Z pozoru logiczne, ale „chłopska logika” nie zawsze jest pomocna. Istnieją bowiem koszty, których nie widać na pierwszy rzut oka.

Po pierwsze, decyzja o ominięciu niemieckiego obszaru Natura 2000 nie tylko zmniejsza koszty środowiskowe, ale i finansowe, z którymi wiązałoby się konieczność zrekompensowania negatywnego wpływu budowy na wszystkie objęte ochroną gatunki.

Po drugie, budowa gazociągu na niemieckiej WSE wymagałaby przeprowadzenia kosztownego jej oczyszczenia z broni chemicznej. Na koszt inwestora.

Wreszcie po trzecie, koszty dłuższego wariantu zostały uwzględnione na wczesnym etapie planowania, który zakładał długość gazociągu w pułapie 250 – 280 km. Ostatecznie ma on mieć 275 km, a więc mieści się w zakładanych „widełkach” oraz w budżecie. Oszczędności – te finansowe, czasowe jak i polityczne - poczynione na uniknięciu potencjalnych strat środowiskowych i oczyszczaniu Bałtyku z broni chemicznej są natomiast nieocenione.

I jeszcze raz manipulacja

O ile można przypuszczać, że autor artykułu nie zagłębiał się w kwestie środowiskowe na Bałtyku, o tyle w kwestii kosztów gazociągu o brak wiedzy już podejrzewać go nie można. Czyżbyśmy mieli do czynienia ze złą wolą? Ocenę pozostawiamy Państwu.

W artykule Szczęśniaka czytamy: „Przede wszystkim to my poniesiemy wszystkie koszty budowy – polski Gaz-System sfinansuje w całości budowę całej podmorskiej rury”.

Powyższe zdanie mogłoby być z powodzeniem omawiane na zajęciach poświęconych dezinformacji na studiach dziennikarskich. Oto bowiem faktycznie, Gaz-System w całości sfinansuje całą rurę na dnie Bałtyku. Ale przecież mówimy o „projekcie Baltic-Pipe”, a nie o „gazociągu polsko-duńskim”. A różnica jest zasadnicza, bowiem system Baltic Pipe składa się z 5 elementów, z których gazociąg polsko-duński jest tylko jedną składową. Kluczową, ale nie jedyną.

Warto podkreślić, że nie są to ściśle tajne dane, lecz informacje zawarte na stronie baltic-pipe.eu. Jest to kluczowe rozróżnienie, ponieważ mówienie w kontekście całego projektu, że jego koszty będzie ponosił w 100% polski podatnik, jest zwykłym kłamstwem. Koszty całego projektu wynoszą 1,6 mld euro, z czego Energinet i Gaz-System wniosą po 800 mln.

Rosja nas zbawi

Swój artykuł ekspert konkluduje stwierdziwszy, że budowa Baltic Pipe jest „noszeniem drewna do lasu”, jako że na miejscu mamy dostępny tani gaz z Rosji. 

Zamiast komentować, przytoczę kilka faktów, o których Andrzej Szczęśniak zdaje się nie pamiętać:

- Po wybudowaniu Nord Stream 2 Rosja zostanie dominującym dostawcą gazu do Unii Europejskiej, co oznacza nie tylko wymierne zyski dla Gazpromu, ale też możliwości wywierania wpływów politycznych.

- Polska wydobywa niespełna 4 mld m3 gazu, podczas gdy konsumuje 17 mld z tendencją wzrostową. Obecnie ok. 55% zapotrzebowania pokrywa bezpośredni import z Rosji.

- Do czasu rozpoczęcia programu dywersyfikacji dostaw, Polska importowała gaz niemal wyłącznie z Rosji. 

- Rosyjska cena gazu dla Polski, z uwagi na pełne uzależnienie od jednego dostawcy, była wyższa niż dla położonych dalej Niemiec. Ze względu na indeksację cen do kursu ropy naftowej, za gaz od Gazpromu Polacy płacili najwięcej w Europie.

- Rosja niejednokrotnie manipulowała ciśnieniem i innymi parametrami (jak wilgotność) gazu, aby wywrzeć polityczny wpływ na Polskę i inne kraje w regionie (ostatnio podczas warszawskiego szczytu NATO i wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w Warszawie). Wykorzystanie gazu do celów politycznych opisane zostało w rosyjskiej doktrynie Falina-Kwicińskiego.

Może zatem dywersyfikacja dostaw gazu w obliczu rosnącej jego konsumpcji ma sens? Może pozwoli to uzyskać od Rosji lepszą ofertę cenową, jednocześnie zapewniając Polsce stabilność dostaw z wielu kierunków?

Wobec tych argumentów Andrzej Szczęśniak wydaje się jednak być obojętnym w swoim artykule.

Operacja dezinformacja 

Dzięki wysiłkom polskiego rządu, w szczególności zaś dzięki zespołowi ministra Piotra Naimskiego, projekt Baltic Pipe realizowany jest z żelazną konsekwencją. Jego rangę podkreśla fakt, że stał się on ponadpartyjnym konsensusem, co w warunkach spolaryzowanej polskiej sceny politycznej jest niemałym osiągnięciem.

Niestety, jego unikalne właściwości, polegające na gwarantowaniu dostępu do dużych ilości nierosyjskiego gazu sprawiają, że Baltic Pipe staje się cierniem w oku dla wszystkich, którzy nie życzą sobie zmiany układu gospodarczego na rynku gazu w Europie Środkowowschodniej. 

Dlatego też można zakładać, że polsko-duński projekt stanie się obiektem ataków i przedmiotem czarnej propagandy. Tendencje te będą rosnąć w miarę zaawansowania projektu oraz z uwagi na możliwe zawirowania polityczne w Polsce i Unii Europejskiej związane z wyborami do Parlamentu Europejskiego i polskiego parlamentu krajowego.

Dlatego też warto uzbroić się w rzetelną wiedzę, szerokie spojrzenie i konkretne argumenty, by nie ulegać sofizmatom.

Autorzy: Jakub Wiech i Maciej Zaniewicz

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 74
Gazsystemowiec
piątek, 3 stycznia 2020, 06:15

Należy się modlić aby Baltic pipe powstało na czas, inaczej czekają nas nieliche kłopoty z zaopatrzeniem w gaz. Koszty niezależności energetycznej będą olbrzymie. Teraz jeszcze ich nie odczuwamy. W drugiej połowie roku po wyborach prezydenckich, najwcześniej wtedy Gaz-System wystąpi do URE o podniesienie opłaty przesyłowej. Dobrze by było żeby to była podwyżka znacząca, ale przypuszczalnie ze względów społecznych, politycznie taka podwyżka nie zostanie zaakceptowana przez prezesa. Gaz system dostanie za mało. Już od 2016 plany remontowe są zawalane. Ponieważ przebudowa systemu gazociągów potrwa bardzo długo aż 2030, to i tyle potrwają zaniedbania na starej sieci. Źle to wróży bezpieczeństwu przesyłu. Fizycznemu bezpieczeństwu. Pożary i wybuchy są nieuniknione. W firmie o tym wiedzą. Główny nacisk w ostatnich latach to wspólne ćwiczenia ze strażą pożarną. Na koniec powiem że jeżeli w nowej perspektywie unijnej (od 2021) gazociągi wypadną ze współfinansowania to klops. Sami nie damy rady sfinansować przebudowy sieci. Bardzo dużo znaków zapytania na przyszłość. Boję się że obudzimy się z ręką w nocniku.

zwykły obserwator
wtorek, 14 maja 2019, 11:10

Z Danią warto współpracować, równa odległość jest w miarę rozsądnym wyjściem, choć Bornholm to tylko wyspa. Dania nie uznała rozbiorów Polski a sojusz gospodarczo militarny byłby bardzo korzystny, Dania nie zdolności obrony Grenlandii a z Polską jak najbardziej. Może ktoś kupi ten pomysł?

Qwe
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 00:49

Polska straciła 80% WSE, zyskała Dania, jakoś w kierunku Szwecji tak wielkiej WSE Dania nie uzyskała. Pytanie czy było warto płacić komuś za sojusz, czasami tak, kiedy zagrożona jest egzystencja Narodu, ale nie w warunkach pokoju. Biedny PRL nie dał sobie odebrać praw do swobody żeglugi kiedy pod koniec lat 80-tych NRD chciało zablokować tory wodne prowadzące do Świnoujście-Szczecina i walczył o swoje. Znacznie bogatsza Polska oddała 80% terytorium za darmo, co za wstyd.

lk5
piątek, 19 kwietnia 2019, 13:13

Niestety, ale Dania rozegrała nas jak chciała. Troll nie troll, ale w tym przypadku napisał prawdę. Z wielu rzeczy można rezygnować, ale nie z terytorium. Nawet jak to "tylko" WSE.

sfd
czwartek, 18 kwietnia 2019, 01:06

Jakim prawem w naszym imieniu zrezygnowano z roszczeń? Służby powinny prześwietlić te sprawy pięć razy.

Energetyk
środa, 17 kwietnia 2019, 20:47

Może Panowie redaktorzy napisaliby w jaki sposób mamy pozyskać gaz rurociągu EuroPipe2. Przecież tam płynie tylko 24 mld m3 do Niemiec i jest to zakontraktowane na 30 lat. Czyli obecni odbiorcy gazu z EuroPipe2 " zgodzą się na rezygnację z 10 mld m3 na rzecz Polski. Czy ktoś prowadził z nimi rozmowy? Czy są jakieś umowy?

Omnipop
środa, 17 kwietnia 2019, 13:46

Tak dla przypomnienia... Gdyby weszła ACTA2 - powstanie artykułu w takiej formie było by niemożliwe. Autorzy musieli by zapłacić za każdy cytat...

dziwne
wtorek, 16 kwietnia 2019, 14:27

Siedzi sobie taki wymieniony z imienia i nazwiska osobnik, najwyraźniej element wojny hybrydowej i bezkarnie rozsyła dezinformacje.

sża
środa, 17 kwietnia 2019, 18:00

Rachunek za gaz, jaki dostaniesz za 2-3 lata, prawdę ci powie...

sża
wtorek, 16 kwietnia 2019, 23:09

Za jakieś 2-3 lata jak dostanę rachunek za gaz, to się przekonam, czy to "element wojny hybrydowej" i "dezinformacja", czy niekoniecznie...

Davien
środa, 17 kwietnia 2019, 03:50

Panie sża, biorac pod uwage rosyjskie znizki dla swoich to pewnei wyjdzie tanio:)) Tyle ze sie własnie pan zdemaskował:)

staszek
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 12:35

Nie chce wybielać przekłamań w tekście A. Szcześniaka, ale fakt niezbity jest taki, że Bornholm to jest tylko wyspa duńska ale nie jest to Dania właściwa, kontynentalna, z kolei wybrzeże polskie bezspornie daje powód do korzystnego dla Polski wyliczenia zasięgu wyłącznej strefy ekonomicznej na korzyść RP..... Do uzgodnienia Baltic Pipe wystarczało polsko-dunskie porozumienie dwustronne bez rostrzygniecia sporu granicznego! vide informacje podawane przez polski rząd... Cóż widać Danii zależało, aby przy okazji gazociągu załatwić sobie większa wył. strefę ekonomiczną (będą tam prowadzić połowy tylko duńscy rybacy nie mówiąc już o możliwości wydobycia gazu, o czym wspominali amerykanie badający potencjalne złoża gazu łupkowego na tym terenie - vide tekst J. Wiecha). Jeśli per saldo poświecenie polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej pozwoli na optymalizację dostaw gazu i wynikające z tego długofalowe korzyści dla Polaków to OK! ale jeśli gaz z Norwegii będzie dla nas za drogi, a Duńczycy dobiorą się do gazu łupkowego na Bałtyku to będzie jak w tym powiedzeniu : zamienił stryjek siekierkę na kijek :)

Kacper
środa, 17 kwietnia 2019, 02:27

"Dania właściwa, kontynentalna" to tylko Jutlandia. Jak zadasz sobie odrobinę trudu to zobaczy na mapie ze Dania składa się głownie z wysp. Stolica Kopenhaga także lezy na wyspie. Bornholm to jedna wielu duńskich wysp wiec trudno pominąć Bornholm przy wyznaczaniu strefy duńskiej. Strefa ekonomiczna Polski także jest wyznaczana od wyspy. Przecież Wolin to także wyspa. Podobnie Rugia w Niemczech. Nikt nie poświecił Polskiej strefy ekonomicznej przy Bornholmie bo jej tam nigdy nie było!!! Równie dobrze Dania mogłaby domagać się strefy az do naszych wód terytorialnych ale nigdy tego nie robiła w przeciwieństwie do Polski. Dlatego podział stref miedzy Dania a Polską jest jak najbardziej sprawiedliwy i sensowny. Nie mamy powodów aby toczyć spory z Duńczykami. Oczywiscie sa tacy którzy takie spory chcą prowokować.

Piotrek
niedziela, 14 kwietnia 2019, 14:22

Z treści tego artykułu wynika też, że podpisanie umowy z Danią, ułatwia Rosji budowę NS2, bo mogą mogą go puścić po WSE Dani na południe od Bornholmu, co wcześniej nie było możliwe. Jest jeszcze druga sprawa. Polska musi dostać zgodę od Rosji na przecięcie obu nitek NS!

gogo
środa, 25 grudnia 2019, 21:21

chyba tylko na NS2 bo NS1 przechodzi przez wody terytorialne Dani i tam sie będą sie przecinac i to chyba dania będzie decydowac

mc.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 15:39

Oba stwierdzenia to kłamstwa. 1/ Trasa NS2 była planowana po śladzie NS1, ale Duńczycy zażądali dodatkowych badań dotyczących ekologii i Rosja już wie że będą opóźnienia w budowie NS2 2/ Przecina się tras gazociągów i ropociągów regulują ustawy międzynarodowe i żadnych zgód nie trzeba - wystarczy zobaczyć jak to wygląda na morzu Północnym

Piotrek
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 19:27

NS1 w pobliżu Bornholmu przechodzi przez wody terytorialne Danii. Dania nie dała zgody na NS2 w po tej samej trasie, przy Bornholmie. Przeczytaj sobie w tym artykule co niesie za sobą umowa polsko-duńska o WSE. Na NS2 po WSE Rosjanie nie muszą prosić o zgodę. Co do przecinania się rurociągów na morzu to przeczytałem na którymś z portali polskich.

Dziadek Leon
sobota, 13 kwietnia 2019, 23:14

Fachowcy od gazu ale się ubawiłem z waszych polemik ze mną. W ubiegłym roku Gazprom dostarczył Europie ok.260 mld. m3 gazu. Te nasze 10 mld to oni nawet nie są w stanie zauważyć. Po za tym jak wy chcecie sprzedawać gaz innym mając swoje zapotrzebowanie na poziomie 10mld.

mc.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 15:50

Drogi Dziadku - dla Rosjan problemem jest nie to czy Polska kupi od nich gaz czy nie, bo rzeczywiście kupujemy niewielką część gazu który eksportują. Problemem dla nich jest to, że stajemy się niezależni. Możemy kupić gaz od Kataru, USA, sprowadzić z Morza Północnego, a jeśli cena będzie wyjątkowo dobra kupić gaz rosyjski. Bo na razie płacimy za ich gaz horrendalne pieniądze, a dodatkowo nie mamy NIC za przesył ich gazu Jamałem (... 21 mln PLN/Rocznie za przesył gazu !!!). Jeśli inne kraje pójdą naszym śladem... Rosjanie będą mieli problem - i to jest ich największy problem. Nie chcemy być niczyim wasalem, a naszym śladem mogą pójść inni.

hmm
sobota, 13 kwietnia 2019, 20:21

Tymczasem Siedow korzystając z idealnego wiatru już zbliża się do Niemiec... takie to NATO z dziurą w środku.

Gość
sobota, 13 kwietnia 2019, 19:09

Niemcy będą mieć tanszy Gaz do czasu gdy Rosja nie zrealizuje planu Rozpadu UE i powróci do handlu z poszczególnymi wybranymi przez siebie krajami a sączenie jadu zostawi na Europę Środkową i Wschodnią

dodaj
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:16

a prawda jak zwykle leży pośrodku

adam
sobota, 13 kwietnia 2019, 16:51

Dziękuję autorowi za trafny i cenny artykuł demaskujący kłamstwa na temat Polski.

ula
sobota, 13 kwietnia 2019, 09:16

Dobry artykuł. Punkt po punkcie wykazane kłamstwo.

sża
niedziela, 14 kwietnia 2019, 19:11

Autorzy analizy pisząc, że Baltic Pipe spowoduje dywersyfikację dostaw gazu też rozmijają się z prawdą, bo to nie będzie dywersyfikacja, ala zamiana dostawcy. Sam jestem gorącym zwolennikiem dywersyfikacji dostaw gazu, bo to i bezpieczniej i dużo lepsza pozycja negocjacyjna, a więc i niższe ceny i lepsze warunki. Tyle, że my w tym przypadku zamieniamy tylko jedną rurę na inną. Czas pokaże czy to była słuszna decyzja.

madox
piątek, 12 kwietnia 2019, 20:01

Nie obchodzi mnie żadna propaganda jednej albo drugiej strony, chcę tylko wiedzieć, po ile będzie gaz za 5 lat w stosunku do cen w RFN ?

hermanaryk
sobota, 13 kwietnia 2019, 15:00

Dlaczego akurat RFN? Czyżby dlatego, że RFN jako wspólniczka FR w rozwalaniu europejskiego rynku gazu zawsze będzie miała znacznie taniej?

sża
piątek, 12 kwietnia 2019, 18:15

Nie sądzę aby to był fake news - to jest polemika, z którą się można zgadzać lub nie. Ja wczoraj zadałem autorom tej analizy kilka prostych pytań i do dziś nie dostałem odpowiedzi. Czy tak ma wyglądać rzetelna i bezstronna dyskusja? Powtórzę więc tylko jedno pytanie: Dlaczego tak ślamazarnie i nieudolnie zabieramy się od kilku lat, za wydobycie gazu i ropy ze złoża B8, które znajduje się na naszym szelfie? Może choć na to pytanie dostanę odpowiedź o autorów?

anda
sobota, 13 kwietnia 2019, 16:04

To ja ci odpowiem - raport oddziaływania na środowisko plus wszelkie poprawki przynajmniej kilka lat, uzyskanie konceji drugie tyle acha ważność raportu uległa w międzyczasie przedawnieniu więc apiać od nowa.

sża
sobota, 13 kwietnia 2019, 19:52

Niestety nie masz racji - to nie z powodu raportu czy koncesji. To efekt skandalicznie przeprowadzanego i ciągnącego się latami remontu platformy wydobywczej. Sprawa zresztą trafiła do prokuratury.

Robcio
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:54

Zgadza się! Uzyskanie oceny środowiskowej choćby dla durnej trasy S7 to standardowo jest co najmniej rok!!! Nie mam bladego pojęcia dlaczego ale to fakt. Potem wystarczy że Elo-terroryści oo pardon "obrońcy srodowiska'" złożą protest i masz kolejne opoźnienia. A potem może sprawa w sądzie? I żegnaj inwestycjo! A po upływie jakiegoś czasu ekspetyzę środowiskowa musisz powtarzać!!

leming
piątek, 12 kwietnia 2019, 17:23

Moim zdaniem pan Szczęśniak ma rację, oddaliśmy duńczykom to co maksymalnie chcieli czyli rozgraniczenie na ekwidystansie,z niewielkimi korektami na korzyść Polski :) Potwierdziliście ten fakt w tym artykule,a więc gdzie widzicie manipulację ? Może byście wyjaśnili ten powód takiej łaskawości wobec Danii bo Konwencja nie przewiduje przecież rozwiązania w tym przypadku,jak sami napisaliście.Pan Szczęśniak podał przyczynę tej łaskawości, chociaż moim zdaniem jest ona głębsza.

Robcio
sobota, 13 kwietnia 2019, 17:59

Niczego nie oddaliśmy. Przeczytaj artykul. Manipulacją jest przedstawianie normalnych faktów jako przegranej Polski. Albo beznadziejnie fałszywe STWIERDZENIE, że mamy świetną alternatywę w postaci "taniego" gazu z Rosji. Gdy Niemcy placily 350 euro za 1000m3, my w tym samym czasie placilismy Gazpromowi za ten sam gaz blisko 550 Euro. TANI???

sża
niedziela, 14 kwietnia 2019, 21:04

Gdybyśmy swego czasu zgodzili się na JAMAL II, to NS-ów by nie było, a i cena gazu dla nas pewnie dużo korzystniejsza, no i jeszcze kasa za transfer by była. I to wszystko bez łaski Duńczyków i wydawania miliardów na koncesje na szelfie norweskim.

Dziadek Leon
piątek, 12 kwietnia 2019, 17:01

Panowie Autorzy rura o przepływie 10mld strasznie zaszkodzi Gazpromowi. Putin chyba się powiesi. Ta cała inwestycja skończy się tym, że Duńczycy będą pchać w tą rurę ruski gaz i nas kasować "jak za zboże".

Robcio
sobota, 13 kwietnia 2019, 18:08

Na razie to kasuje nad Rosja, po tak zlodziejskiej stawce że strach. Oczywiście że nasza rura zaszkodzi Rośki, to takie trudne do zrozumienia?? Że Rosja TRACI przez to zyski ze sprzedaży nie tylko u nas, bo my również zyskujemy możliwość sprzedaży stanowiąc konkurencję? Np. gaz już dziś u nas kupuje Ukraina, a do jakiego stopnia to wkurzyło Putina dowodzi oskarżenie Polski, że niby łamiemy umowę z Rosją i sprzedajemy Ukrainie gaz od Gazpromu. Tu nas Ruscy też wyrolowali bo Niemcy mogą sprzedawac gaz, np. Polsce, a my już nie!!! Więc naszą rurą odbieramy zyski Gazpromowi nie tylko z Polski, ale też z Ukrainy, być może wkrótce z Czech i ze Słowacji. Każdy m3 który sprowadzimy do Polski spoza Gazpromu szkodzi Rosji. A jak uruchomimy drugi gazoport w Gdańsku to Putina chyba trafi szlag!

prawieanonim
sobota, 13 kwietnia 2019, 16:47

Dziadku. Gdyby Putin był taki pewny siebie to nie pchałby dziadków Leonów do polskiego internetu. Jeśli inwestycja jest trefna to załamie się sama pod ciężarem ekonomii, ale najwyraźniej nie jest skoro "dziadek Leon" i inny zawracają kijem Wisłę byle udowodnić że jednak jest. Na miejscu Putina też nie byłoby mi wesoło jeśli w trakcie mojej prezydentury straciłbym rynek zbytu gazu dla najbardziej wpływowego towarzystwa w Rosji.

grzesiek
piątek, 12 kwietnia 2019, 14:10

Dziękuję autorowi za cenny artykuł prostujący dezinformacje na tema Polski. Oby tak dalej. Świetny pomysł

jhljhljhgiouoasd
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:48

Brawo, wreszcie porządnie napisana odpowiedź na dezinformację, mam nadzieję, że to pierwsze oznaki tego, że ktoś zaczyna robić porządki w zakresie kompetencji komunikacyjnych Polski, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy ważne.

Mat
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:14

Dziękuje, trzeba piętnować taką dezinformację! Artykuł rzetelny i na wysokim poziomie.

Ecco
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:40

Ponieważ jeszcze niedawno NIE mieliśmy żadnej alternatywy na inny gaz niż rosyjski, Rosja "wynegocjowala" na nas mordercze ceny gazu z Gazpromu. Najwyższe w całej Europie na rosyjski gaz. Poza tym Pawlak darował Gazpromowi dług ponad 2 miliony za tranzyt gazu przez Polskę, oraz zgodził się na obniżenie Gazpromowi opłat za ten tranzyt tak, że za tranzyt Rosja płaciła nam mniej niż Białorusi!! Poza tym narzucono nam formułę "bierz lub płać" czyli czy odbierzemy czy nie zapłacić musimy ! Dodatkowo ilości zakontraktowane zawsze były gruuubo ZA DUŻE na nasze potrzeby , więc zawsze przeplacalismy niepotrzebnie. Do tego słaba jakość gazu, zawodnienie oraz notoryczna niestabilność ciśnienia sprawia że non-stop jest to źródło bardzo niepewne i niestabilne. A regularne zakręcanie kurka i oskarżanie o to Ukrainy to tylko "wisienka na torcie"! Dopiero uruchomienie gazoportu zmieniło wszystko. Do tego stopnia że sami Rosjanie wystąpili pierwsi z propozycją renegocjacji kontraktu i ew. podpisania nowego - już w zapowiedziach- o wiele korzystniejszego kontraktu długoterminowego. Ale na szczęście JUZ NIE MUSIMY!! Teraz to MY możemy negocjować!!! A BalticPipe nas już całkowicie uniezależni od Gazpromu!!! Przy okazji : w zależności od aktualnych cen to gaz z USA bywa tańszy nawet po doliczeniu kosztów transportu, a jest to gaz bardzo wysokiej jakości. Do tego gaz amerykański będzie taniał w miarę uruchamiania kolejnych amerykańskich stacji skraplania , co się cały czas odbywa! A jeśli gaz katarski jest droższy od rosyjskiego to przy jego jakości oraz możliwości sprzedaży naszego polskiego gazu np. Ukrainie mamy szansę kompensacji różnicy w cenach na naszą korzyść!! Przy korzyści uniezależnienia się od Rosji nawet jakaś wyższa cena nie ma tu znaczenia!!! Ja widzę tu same plusy.

Adam S.
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:13

Dobra robota. I gratuluję obiektywizmu. Bo według mnie potrzebujemy nie "dywersyfikacji" dostaw gazu, a po prostu zakończenia zakupów z Rosji. Bo finansowanie przez Polskę rosyjskich zbrojeń nie jest dobrym pomysłem. Dania i Norwegia nie są dla Polski zagrożeniem, a Rosja owszem.

Ewa
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:55

EuRoPol Gaz zakończył spłacać w 2018 kredyt zaciągnięty ponad 20 lat temu w Gazprombanku na budowę tranzytowego gazociągu jamalskiego. Może cos więcej na ten temat i jaki to miało wpływ na ceny gazu. Zastanawiam się czy, wchodzenie w kolejną inwestycję jest rozsądne. Co z gazociągiem jamalskim za który zapłaciliśmy?

SOWA
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:47

Kraj liczący 36 milionów obywateli nie posiadający jednej dobrej anglojęzycznej gazety, miesięcznika, stacji TV sam prosi się o kłopoty. No cóż lepiej stawiać ławeczki niepodległości, wydawać miliony na pseudo fundacje.

zeus89
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:40

Dlaczego taki artykuł pojawia się tak późno ;/ Takie rzeczy należy wyjaśniać natychmiast. Afera o tym, że my oddajemy terytorium, że my podnosimy za wszystko koszt narobiło niesamowitego smrodu.

Well done
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:29

Rosji się nie słucha co mówią i kropka..........!!

As
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:01

Rzetelność to takie puste słowo jak np Misja firmy, a pisze się to na co jest zlecenie i kto płaci ten wymaga.

Bart
czwartek, 11 kwietnia 2019, 23:26

Brawo ! Trzeba prostować takie dezinformacje szczególnie w obecnych czasach!

Stary Grzyb
czwartek, 11 kwietnia 2019, 22:58

Jak słusznie wskazano w artykule, projekt Baltic Pipe realizowany jest z żelazną konsekwencją, terminowo i w założonych kosztach. Tylko to - w tym docelowe ukończenie i uruchomienie projektu - się liczy. Występy medialne rosyjskiej agentury wpływu należy, owszem, kontrować i prostować, ale w istocie rzeczy są one tylko potwierdzeniem słuszności projektu.

anda
piątek, 12 kwietnia 2019, 02:12

A ja mam po raz kolejny pytanie jak z uzgodnieniami skrzyżowań z NS1 i 2? i skąd gaz do tego rurociągu bo raczej z Norwegi to będzie kiepsko. A ponadto jak ptaszki ćwierkają GAZPROM zgodnie z prawem unijnym o które tak walczyliśmy wykupi np 80 % przepustowości - i co w tedy?

Laik
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:21

Z wzajemnością 80% za 80%

anda
piątek, 12 kwietnia 2019, 14:30

Problem w tym, że dla NS1 i 2 się nie da a o lądowe to Niemcy zadbali żeby było to niemożliwe - a czy Polacy zadbali?

ppp
piątek, 12 kwietnia 2019, 10:22

Mamy taki oszukany unbundling (dlaczego KE to toleruje?) i wykupiliśmy cały przesył, zresztą po co im ta przepustowość? :) Duńczycy wspominają, że BalticPipe może zapewnić im import... zapewne LNG który nawet dla Ukrainy jest zbyt drogi...

Ka Pa
czwartek, 11 kwietnia 2019, 21:02

Skoro regula ekwidystansu byla jedynym mozliwym rozwiazaniem dla Polski, jak udalo sie Niemcom uzyskac od Danii sporo wieksza EEZ niz by to wynikalo z rownego podzialu?

asd
czwartek, 11 kwietnia 2019, 20:51

Brawo.Dobra robota.

hym108
czwartek, 11 kwietnia 2019, 18:14

Idealnie by bylo grac na 2 fortepianach. Czylii umiec od Rosji kupwac najtaniej w Europie a nie najdrozej. I miec jakies zabezpicznie z innego zrodla. Jakos puki co ze Polscy politycy potrafia sie rozsadnie z Rosja dogadac bez machania szabelka nie wierze:)

kjhkljhjk
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:42

Jeśli Ci co się dogadują, są na Rosyjskich pensjach, lub mają kompromitujące teczki na Kremlu, to jak chcesz się rozsądnie dogadać? Najpierw musisz zapewnić sobie realną dywersyfikację, wymienić ludzi, a potem dopiero rozmawiać.

hym108
piątek, 12 kwietnia 2019, 18:20

To Rosja nam przeszkadza dobrze negocjowac? Przeciez my albo wlazimy w tylek ameryknom albo to samo wczsiej Rosjanom. Zobacz na Turcje. Jak potrafi lawirwac. Zwczajnie nie mamy elit. Pozatytm nie wierze ze "wsztsko co w Polsce zle to wina Rosjan" - propaganda. Sami nie umiemy.

mc.
piątek, 12 kwietnia 2019, 11:54

Panie hym 108 - kupować od Rosji ? Po co ? Kupujemy 10 % ropy którą eksportują i nie raczą nas traktować poważnie, więc chyba nie warto od nich niczego kupować. Rosja traktuje nas jak byłą kolonię, więc mamy prawo zerwać z nimi kontakty handlowe. Jeżeli będą chcieli nam coś sprzedać, to niech zachowają się jak "kupiec" któremu zależy na interesie z nami.

SOWA
piątek, 12 kwietnia 2019, 09:42

Rosja nie traktuje Polski poważnie tym bardziej w sytuacji osłabienia naszej pozycji w EU. Dopiero dywersyfikacja dostaw gazu i poprawa naszego wizerunku w EU pozwoli ochłodzić gorące głowy na Kremlu. Oczywiście jeśli w Warszawie ktoś zrozumie, że LNG nie jest dla Polski alternatywą, gdyż sam gaz z Kataru i USA może być tani ten ostatni nawet tańszy od rosyjskiego ale koszty dostawy surowca do Polski powodują, że musi on być o 45% droższy o tego dostarczanego rurą co odbija się na konkurencyjności gospodarki.

Komentator
piątek, 12 kwietnia 2019, 16:50

Panie Sowa, amerykański gaz może być tańszy od rosyjskiego, ale tylko gdy porówna Pan cenę gazu w USA z ceną gazu rosyjskiego w Europie, tylko że to nie jest uczciwe porównanie. Albo porównujemy cenę amerykańskiego gazu w Europie z ceną jaką trzeba zapłacić Za rosyjski, oczywiście uwzględniając WSZYSTKIE koszty, albo porównajmy cenę gazu w USA,. z ceną gazu w Rosji, tylko tak jest uczciwie. I w jednym i w drugim przypadku gaz amerykański ZAWSZE będzie droższy, wydobycie gazu z łupków musi być droższe, poprzez koszty których Rosjanie po prostu

Boczek
piątek, 12 kwietnia 2019, 21:37

Amerykański czy inny LNG jest zawsze tańszy od rosyjskiego - już chociażby z powodu niższych kosztów transportu. Dlaczego myślisz inaczej? Bo nie rozumiesz LNG i nie wiesz co to small scale LNG i nie wiesz, że jesteśmy w tym trendzie just in time.

SOWA
sobota, 13 kwietnia 2019, 01:31

Panie Boczek gaz LNG zawsze będzie droższy od tego z rurociągu. Skroplenie, transport, rozładunek i związane z tym straty... aby cena tego gazu była atrakcyjna Amerykanie musieliby sprzedawać go o połowę taniej.

Komentator
piątek, 12 kwietnia 2019, 22:06

Niższe koszty transportu???? Od kiedy to skroplenie, transport statkiem przez kilka tys km i późniejsza regazyfikacja jest tańsza? Panie Boczek, w Polsce można już zamówić dostawę LNG "pod próg". Panie Boczek, skoro LNG jest tańsze, to poda Pan przykład jednego, tak Panie Boczek, tylko jednego odbiorcę odbiorcę gazu ziemnego w Polsce, który ma dostęp do sieci, a zamawia cysterny z LNG. I na koniec Panie Boczek, nie ma Pan zielonego pojęcia co to jest just in time.

laik, zupełny laik
sobota, 13 kwietnia 2019, 11:58

Chyba Pan Komentator troszkę się pomylił - pod próg to dostarczany jest cysternami gaz LPG, a nie LNG. Ale gdyby istniała możliwość zamówienia LNG i zabudowy instalacjji do rozprężenia skroplonego gazu to jak najbardziej miałoby to sens w przypadku zasilania genratorów prądu dla schronisk górskich, awarynie dla szpitali, przepompowni i obiektów krytycznej infrastruktury.

drogi komentatorze
sobota, 13 kwietnia 2019, 05:15

Budowa gazociągu z Syberii oraz podmorskiego i wieloletnie spłacanie kredytów za to, oraz koszty utrzymania tegoż też nie są tanie. Może się miej więcej wyrównać.

Komentator
sobota, 13 kwietnia 2019, 07:50

Po pierwsze, gaz do Europy nie płynie z Syberii tylko z Jamału. Po drugie, skąd wysnuł Pan wniosek że "może się wyrównać"? Policzmy. Aby połączyć przez Bałtyk Rosję z Niemcami, Gazprom wydał około 10 mld . Fakt, tanio nie było. Polska na gazoport wydała tylko 1 mld . Tylko Drogi Panie, NS 2 można przesłać w ciągu roku 55 mld m3 gazu, Świnoujście może przyjąć 5 mld m3, to JEDENAŚCIE razy mniej. Gdyby taką ilość gazu jaka może być dostarczona poprzez NS 2 dostarczyć w formie LNG, trzeba by takich gazoportów wybudować JEDENAŚCIE, to już jest drożej. Tylko że po wybudowaniu gazociągu gaz można już dostarczać, a jak to wygląda w przypadku LNG? Niestety nie jest tak różowo. Ten gaz trzeba najpierw skroplić (budowa tych instalacji jest tania?), a do skroplenia potrzeba dużo energii (też jest tania?). Następnie trzeba ten gaz załadować na statek (budowa takich wyspecjalizowanych jednostek oczywiście też jest tania?). Po dostarczeniu tego gazu do gazoportu trzeba ten gaz jeszcze doprowadzić do stanu lotnego, co w polskich realiach oznacza, że trzeba spalić kilka % dostarczonego gazu (to też oczywiście będzie tanie). No i oczywiście na budowę tych gazoportów, instalacji do skraplania i floty gazowców wcale nie trzeba brać kredytów, po co skoro to wszystko jest "tanie". A teraz porównajmy źródło finansowania. Rosja płaci obecnie Ukrainie za tranzyt około 3 mld rocznie. Po tym, jak ten gaz popłynie przez Bałtyk, tych opłat nie będzie, co oznacza, że ten gazociąg zwróci się w ciągu niecałych czterech lat, później, tylko z tytułu braku opłat za tranzyt, Gazprom będzie miał co roku kilka mld w kieszeni. Co do kosztów bieżących, utrzymanie tego gazociągu też będzie o wiele tańsze, chyba że znajdzie Pan stocznie remontowe które będą remontować te gazowce za darmo, że znajdzie Pan załogi które też będą pływać za darmo, a taki Loyd ubezpieczy te statki w promocji za 1 funta. I jeszcze jedno, gazociągiem gaz płynie w jedną stronę, gazowiec płynie w jedną stronę pusty, pewnie też "tanio". Biorąc to wszystko pod uwagę, naprawdę twierdzi Pan że "Może się mniej więcej wyrównać?

bmc3i
sobota, 13 kwietnia 2019, 08:45

Przede wszystkim, przy trzech źródłach gazuy - z Rosji, z Norwegi oraz z USA, gaz rtosyjski będzie o wiele tanśzy niż przyh jedynym rosyjskim bez żadnej konkurencji. Ponadto znacznie niższe będa koszty polityczne "taniego gazu rosyjskiego", za który przy braku alternatyw Polska płaciła najdrożej w Europie. Drozej niż za gaz LNG.

Komentator
sobota, 13 kwietnia 2019, 11:53

Szanowny Panie, nie będzie trzech różnych źródeł. BP to 9 mld m3, Świnoujście kolejne 5 mld m3, a po planowanej rozbudowie 7,5 mld m3 gazu. Na zakup tego gazu, w ilościach odpowiadających rocznemu polskiemu zapotrzebowaniu podpisano już kontrakty, czyli Polska będzie MUSIAŁA ten gaz kupić. A chętnych którzy chcieliby ten gaz odkupić od Polski nie ma i nic nie wskazuje na to, aby mieli się pojawić. Oznacza to, że ten gaz trzeba będzie zużyć na miejscu. Jeżeli dodamy do tego krajowe wydobycie, okaże się, że za trzy lata będziemy mieli o wiele więcej gazu niż będziemy w stanie zużyć, a Pan chce jeszcze kupować dodatkowo gaz z Rosji? Co Pan zrobi z tym gazem? Wyśle na Ukrainę w ramach braterskiej pomocy? A teraz wróćmy do historii. Proszę Pana. Polska faktycznie płaciła Rosjanom więcej niż wynosi cena LNG. Problem w tym, że Szanowny Pan zapomniał jednak dodać, że porównał Pan cenę gazu z Rosji jaka obowiązywała wówczas, z DZISIEJSZĄ ceną LNG. Dlaczego tacy jak Pan muszą posuwać się do tak nieuczciwych argumentów? Dlaczego nie porównał Pan kwoty 500 którą wówczas płaciliśmy Rosji z kwotą 650 , bo tyle wówczas kosztował na światowych rynkach LNG? Właściwie to nie musi Pan odpowiadać, doskonale wiem dlaczego. I jeszcze jedna uwaga. Polska nie miała wówczas najdroższego gazu w Europie, natomiast płaciła więcej niż Niemcy ( zresztą płaci więcej do dzisiaj). Są dwa główne powody takiego stanu rzeczy. Po pierwsze, Niemcy kupują o wiele więcej gazu niż Polska, co przekłada się oczywiście na cenę, duży klient zawsze zapłaci mniej. Po drugie, jak Pan idzie na zakupy i wchodząc do sklepiku obraża sprzedawcę, to jakie ma Pan szansę na wynegocjowanie dobrego rabatu?

kjhkhjkgasds
piątek, 12 kwietnia 2019, 12:44

Nasz wizerunek w UE, jest całkiem niezły. Poza tym, wizerunek w UE mało znaczy. Niemcy mają po budowie NS kiepski wizerunek, a bardzo wiele znaczą.

ccccccccccccccccccc
piątek, 12 kwietnia 2019, 02:22

Jak będzie BalticPipe, to i roSSija będzie bardziej miękka w negocjacjach. I nie ma co się dogadywac, sami się będą prosić.

Tweets Energetyka24