Siedem tysięcy mil arktycznej żeglugi. Rosjanie rozpoczęli gazową kolonizację Azji [KOMENTARZ]

24 sierpnia 2017, 11:28

Rosyjski supermetanowiec „Christophe de Margerie” przewożący skroplony gaz z Norwegii jest już u wybrzeży Korei Południowej. Zawinięcie do portu w Boryeong oznacza zakończenie sukcesem trwającej nieco ponad dwa tygodnie samodzielnej podróży rosyjskiego zbiornikowca-lodołamacza trasą przebiegającą przez północne koło podbiegunowe. Pionierski rejs Północną Drogą Morską prowadzącą wzdłuż rosyjskiego wybrzeża Oceanu Arktycznego jest częścią realizowanego przez Federację Rosyjską planu ekspansji gazowej na rynki wschodnioazjatyckie.

Na podbój Arktyki

Gdy w 1647 roku Siemion Dieżniow, Kozak pozostający na służbie rosyjskiego cara, wyruszał na czele 90-osobowego oddziału w podróż opisaną później jako pierwszą udaną przeprawę Północną Drogą Morską miał do dyspozycji najlepsze ówcześnie statki do tego rodzaju przedsięwzięć. Niewielkie, jednomasztowe łodzie zwane koczami doskonale nadawały się do żeglugi w mroźnych warunkach syberyjskich wybrzeży Oceanu Arktycznego. Konstrukcja statku pozwalała przeciągać jednostki po powierzchni lodu, zaś ręczne wyciągarki do lekkich kotwic umożliwiały łatwe ściąganie jednostek z lodu na otwartą wodę. Obsługa koczy, zwłaszcza po załadowaniu na pokład towarów, wymagała nadzwyczajnego hartu ducha i tężyzny fizycznej, ale akurat ludzi spełniających te wymagania w ówczesnej Rosji nie brakowało.

Trzysta siedemdziesiąt lat później współczesna wersja koczy w postaci rosyjskiego supermetanowca „Christophe de Margerie”, o długości 300 m i ładowności 172,6 m3, powtórzyła drogę przebytą przez flotę kozackiego awanturnika. I wtedy i dziś celem podróży była wymiana towarów, którą odróżnia od siebie specyfika gospodarczo-politycznych realiów. W XVII wieku władca Rosji w zamian za jasak (daninę w futrze) darował wschodniosyberyjskim plemionom pokój (lub przynosił wojnę, jeśli rachunek się nie zgadzał), zaś dziś rosyjski koncern gazowy oferuje zainteresowanym kontrahentom skroplony surowiec za odpowiednią opłatą.

Zobacz także: Arktyczna defilada w Moskwie: Rosja chce być gotowa na wojnę o surowce energetyczne [KOMENTARZ]

Fot. Kremlin.ru

Korzystne zmiany klimatyczne

Zwodowany w marcu tego roku „Christophe de Margerie” jest pierwszym metanowcem-lodołamaczem wybudowanym dla Sowkomflotu – największego rosyjskiego armatora specjalizującego się w transporcie skroplonego gazu i ropy naftowej. Statek zbudowany w stoczni południowokoreańskiego DSME (Daewoo Shipbuilding and Marine Engineering) jest zdolny do łamania lodu grubego na ponad 2 metry i operowania w warunkach przekraczających temperaturę poniżej 50 stopni Celsjusza. Dzięki temu jednostka nie potrzebuje asysty mniejszych lodołamaczy torujących drogę zbiornikowcowi i jest zdolna, co udowodniła właśnie zakończonym rejsem, samodzielnie przebyć Północną Drogę Morską prowadzącą wzdłuż rosyjskiego wybrzeża Oceanu Arktycznego od Półwyspu Jamalskiego przez Cieśninę Beringa do Oceanu Spokojnego.

Statek rozpoczął swą podróż pod koniec lipca w norweskim terminalu gazowym Snøhvit, gdzie został wypełniony surowcem, a następnie obrał kurs na wschód, by Północnym Szlakiem dotrzeć w połowie sierpnia do portu Boryeong w Korei Południowej. Podróż okazała się możliwa, ponieważ pokrywa lodowa Arktyki w porze letniej jest obecnie o 40% mniejsza niż przed 30 laty i wciąż się zmniejsza w nieodnotowywanym dotychczas tempie. W 1985 r. amerykańscy badacze odnotowywali bryły lodowe, które topniały przez ponad 5 lat. Obecnie ich „żywot” trwa krócej niż rok. Według szacunków specjalistów lód sformowany w porze zimowej u arktycznych wybrzeży Federacji Rosyjskiej osiąga maksymalnie zaledwie 2 metry grubości. To wystarczy, by statki typu „Christophe de Margerie” były w stanie podróżować Północną Drogą Morską.

Zobacz także: Rosyjskie koncerny energetyczne korzystają ze zmian klimatycznych w Arktyce

Arktyczna flota Federacji Rosyjskiej

Zakończona sukcesem przeprawa otwiera nowe możliwości dla eksportu rosyjskiego gazu na rynki wschodnioazjatyckie skracając długość trasy o niemal połowę – z 30 dni drogą przez Kanał Sueski (ok. 11 tys. mil morskich) do zaledwie 19 Północnym Szlakiem (ok. 7 tys. mil morskich). A możliwości są rzeczywiście ogromne - kraje z regionu azjatyckiego, tj. Japonia, Korea Południowa, Chiny, Tajwan i Indie, należą̨ do grona największych importerów LNG na świecie. Ich zapotrzebowanie w 2015 r. stanowiło ok. 70% globalnych dostaw. Skroplony gaz jest najszybciej rozwijającym rynkiem w sektorze energii, zaś Chiny są największym konsumentem energii z rynkiem, który przed 2030 rokiem ma być wart 30 mld dol.

Z tego powodu Rosjanie nie zamierzają zwlekać z realizacją planów gazowej ekspansji w Azji, zwłaszcza że do wyścigu dołączyły niedawno Stany Zjednoczone. „Christophe de Margerie” jest pierwszym spośród 15 podobnych jednostek zamówionych przez Sowkomflot u południowokoreańskiej firmy, choć już obecnie flota rosyjskiego armatora stanowi 4% światowego transportu skroplonego gazu drogą morską. Dodatkowe jednostki mają obsługiwać największy na Arktyce projekt „Jamał LNG” realizowany przez rosyjski koncern paliwowy Novatek (50.1% udziałów), francuski Total (20%) i chińskie CNPC (20%) i SRF (9,9%). Inwestycja przewiduje budowę̨ terminalu o mocy 16,5 mln ton LNG rocznie, opartego o wydobycie surowca ze złoża Jużno-Tambejskiego na Półwyspie Jamalskim. Zakład ma się̨ składać́ z trzech linii produkcyjnych – każda zdolna produkować po 5,5 mln ton surowca rocznie. Uruchomienie pierwszej z nich zaplanowano na 2017 rok, kolejne w na 2018 i 2019.

Zobacz także: „Winter is coming": Putin chce zostać królem Północy [KOMENTARZ]

Chińskie wsparcie

Wydobycie surowców w Arktyce oraz ich transport Północnym Szlakiem znalazły się w podpisanej w tym roku strategii bezpieczeństwa ekonomicznego Federacji Rosyjskiej. O znaczeniu projektu świadczy także determinacja rosyjskich władz w realizacji planów eksportu skroplonego gazu z Półwyspu Jamalskiego. Porozumienie w sprawie budowy „Jamał LNG” podpisano jeszcze w 2013 roku. Z całości kosztu realizacji projektu (27 mld dolarów) ok. 15 mld wnieśli akcjonariusze, zaś pozostałą część zamierzano sfinansować kredytami z amerykańskich i europejskich banków. Jednakże już w 2014 projekt napotkał poważne problemy realizacyjne. Po aneksji przez Federację Rosyjską Półwyspu Krymskiego „Novatek” został objęty zachodnimi sankcjami. Przyczyną był fakt, że głównym akcjonariuszem spółki jest Giennadij Timczenko (23,49%), bliska osoba z otoczenia prezydenta Władimira Putina.

Zobacz także: Nowa strategia bezpieczeństwa Rosji, czyli surowce z Arktyki

Inwestycja zawdzięcza swój ratunek chińskiej interwencji. W zamian za sprzedaż 9,9% akcji „Jamał LNG” chińskiemu Funduszowi Jedwabnego Szlaku – SRF – za 1, 087 mld euro, Chińczycy udzielili rosyjskiej spółce kredytu w wysokości 730 mln euro na okres 15 lat. Ponadto pod koniec kwietnia 2016 roku, po wielomiesięcznych negocjacjach, Novatek podpisał kolejne umowy kredytowe z chińskimi bankami. Na ich podstawie rosyjska spółka gazowa otrzymała 12 mld dolarów od China Exim Bank i China Development Bank na okres 15 lat. Pierwszy transport skroplonego gazu wydobywanego na Jamale ma zostać przesłany jeszcze w tym roku.

Rosjanie uczą się na błędach

Wyprawa Dieżniowa i jego kamratów sprzed prawie czterech stuleci znana jest dziś niemal wyłącznie wśród badaczy i historyków mroźnej Arktyki. Sławę i miano zdobywcy Północy skradł prostemu Kozakowi sławny już za życia Vitus Bering, który choć pozostawał w służbie carskiej Rosji, był Duńczykiem. Niewykształcony Dieżniow nie dokumentował swoich podróży, a i nikt z jego towarzyszy nie fatygował się by sławić imię swego dowódcy. Dlatego to nazwiskiem duńskiego żeglarza, a nie Rosjanina, nazywano cieśninę oraz morze oddzielające kontynent azjatycki od amerykańskiego. Dziś powiedzielibyśmy, że PR-owo Dieżniow przegrał swoje miejsce w historii.

Rosjanie nie zamierzają ponownie popełniać tego błędu, o czym świadczy nazwa pionierskiego statku. Metanowcowi nadano imię na cześć szefa firmy Total, biorącej udział w projekcie „Jamał LNG”. Christophe de Margerie, który zginął w 2014 roku w wypadku samolotu na lotnisku Wnukowo, był nie tylko symbolem francusko-rosyjskich relacji, ale także więzi łączących Europę i Rosję w branży paliwowej. Francuz znany był z ostrej krytyki sankcji nałożonych na Rosję po aneksji Krymu oraz promowania bliskiej współpracy energetycznej Europy i Federacji Rosyjskiej. Teraz, wart 320 milionów dolarów flagman rosyjskiej floty statków transportujących LNG będzie przypominał imieniem swojego patrona o lukratywnych kontraktach mogących stać się udziałem europejskich firm, jeśli tylko zdecydują się na współpracę z Rosjanami.

Fot. Kremlin.ru

Kuszenie Europejczyków skroplonym gazem odbywa się również w bardziej praktyczny sposób. Novatek przekonał hiszpańskich partnerów, spółkę Gas Natural Fenosa, do podpisania 25-letniego kontraktu na dostawy 2,5 mln ton skroplonego gazu rocznie z Półwyspu Jamalskiego do Hiszpanii. Głównym argumentem dla zakupu rosyjskiego LNG miała być jego cena. Pierwsza umowa z europejskim partnerem ma być wstępem do ekspansji rosyjskiej spółki także na rynki europejskie. Sprzyja temu fakt, że wraz z malejącym wydobyciem własnym przez kraje Europy wzrasta zapotrzebowanie na błękitne paliwo na Starym Kontynencie. Ponadto zintensyfikowanie sprzedaży LNG przez Novatek do krajów europejskich będzie stanowić realną konkurencję wobec eksportu surowca z USA.

Zobacz także: Rosyjskie LNG nad Bałtykiem. Zagrożenie dla polskiego gazoportu? [ANALIZA]

Gazowa kolonizacja

Historycy szacują, że w połowie XVII stulecia aż jedna trzecia dochodów państwa moskiewskiego pochodziła ze sprzedaży futer zdobywanych przez grupy ekspedycyjne takie jak Siemiona Dieżniowa. Kolonizacja Północy i dalekiej Syberii walnie przyczyniła się do stworzenia przez Rosjan późniejszego światowego mocarstwa. Obecnie, jeśli rosyjskiej spółce uda się w pełni wykorzystać potencjał „Jamału LNG” oznaczać to będzie podwojenie rosyjskiego udziału na światowym rynku skroplonego gazu. A to dopiero początek rosyjskich planów ekspansji gazowej. Novatek zapowiedział inwestycję w drugą fabrykę LNG na dalekiej rosyjskiej północy – Arktik LNG-2, której koszt budowy szacowany jest na 19 mld dolarów. Zakład, który zostanie wybudowany w Zatoce Obskiej między półwyspem Jamał i półwyspem Gydańskim, ma zostać oddany do użytku w 2023 roku. Dzięki tej inwestycji Rosja, zgodnie z zapowiedzią Novateku, wyprzedzi w ciągu 10 lat Katar i stanie się największym eksporterem LNG na świecie. Od zapowiedzi do realizacji rosyjskich planów droga jednak daleka. 

Zobacz także: Gazowe „American Dream”. Czy eksport LNG uczyni Amerykę wielką? [ANALIZA]

Zobacz także: SKANER Energetyka24: Polska przy wsparciu Amerykanów ma szansę zostać eksporterem gazu

KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Szyderca
czwartek, 24 sierpnia 2017, 19:46

2 m lodu? No to nie radzę amerykańskim niszczycielom wchodzić im na kurs... :-))))))))))

ja
czwartek, 24 sierpnia 2017, 13:22

http://www.novatek.pl/firma/yamal-lng

Znawca
czwartek, 24 sierpnia 2017, 17:33

Biedny kacap nie ma kasy. Polowa zachlana a reszta na hiv. Ale dadza rade buhahaha

mefis58
piątek, 25 sierpnia 2017, 13:13

"...gazową kolonizację Azji...". A wydawało by się , że są granice absurdu, ale jak widać nie na "Energetyka 24"

222222
czwartek, 24 sierpnia 2017, 13:04

nie sumuja wam sie % do 100

Reklama
Tweets Energetyka24