Sądowy przeciwnik Orlenu premierem Czech? [KOMENTARZ]

24 października 2017, 17:45
Fot. Jirivitek73 / Wikimedia Commons

Bogatszy od Donalda Trumpa, porównywany do Viktora Orbána, oskarżany o oszustwa dotacyjne, posądzany o współpracę z komunistycznymi służbami, a także… jeszcze kilka lat temu zaciekły wróg PKN Orlen i polskiego kapitału nad Wełtawą - tak w telegraficznym skrócie moglibyśmy scharakteryzować lidera ruchu ANO 2011, który w miniony weekend wygrał wybory do czeskiego parlamentu.

Wyniki wyborów do Izby Poselskiej każą przypuszczać, że naszych południowych sąsiadów czekają niespokojne czasy. Dość wspomnieć w tym miejscu, że izbę tworzyć będzie aż dziewięć partii - ruch ANO 2011 (29,64% / 78 mandatów), Obywatelska Partia Demokratyczna (11,32% / 25 mandatów), Piraci (10,79% / 22 mandaty), Wolność i Demokracja Bezpośrednia - SPD (10,64% / 22 mandaty), Komunistyczna Partia Czech i Moraw (7,76% / 15 mandatów), Czeska Partia Socjaldemokratyczna (7,27% / 15 mandatów), KDU-ČSL (5,8% / 10 mandatów), TOP 09 (5,31% / 7 mandatów) oraz Burmistrzowie i Niezależni STAN (5,18% / 6 mandatów). Frekwencja w wyborach wyniosła 60,84%.

W minioną niedzielę, kiedy nieznane były jeszcze oficjalne wyniki, słynący z prorosyjskich sympatii prezydent Milosz Zeman zadeklarował, że zamierza mianować premierem Andreja Babisza. Postać wyjątkowo kłopotliwą z punktu widzenia interesów prowadzonych przez polskie firmy w Republice Czeskiej. Niezależnie od tego, czy szefem rządu w Pradze zostanie lider ANO, czy też inny wskazany przez niego polityk, istnieje ryzyko, że nadwiślańskie przedsiębiorstwa, w tym przede wszystkim PKN Orlen, mogą czekać trudne czasy. 

Andrej Babisz jest drugim najbogatszym Czechem, Forbes szacuje jego majątek na 3,3 mld dolarów, co plasuje go w gronie najzamożniejszych obywateli Europy Środkowej. Droga Babisza do wielkiej polityki wiodła oczywiście przez biznes - obecnie jest on właścicielem Agrofert, grupy stanowiącej pośrednią i bezpośrednią konkurencję dla wielu polskich firm - w tym wspomnianego już PKN Orlen oraz Grupy Azoty. Do końca maja ubiegłego roku sprawował on funkcję ministra finansów i wicepremiera w gabinecie Bohuslawa Sobotki. Z rządu odchodził w atmosferze skandalu, spowodowanej oskarżeniami o poważne nieprawidłowości i nadużywanie pozycji politycznej - Agrofert oraz podmioty z nim związane miały uzyskać, rozmaitymi państwowymi kanałami, ok. 3 miliardów koron - w tle tej historii pojawiła się m.in. kwestia dotacji na budowę luksusowego hotelu „Bocianie Gniazdo”. 

Główny rozgrywający czeskiej sceny politycznej jest także oskarżany o współpracę z komunistycznymi służbami (domniemany TW Bureš), co jest nie bez znaczenia, ponieważ w czasie jego publicznej kariery wielokrotnie pojawiały się sugestie, że mogło mieć to wpływ (trudny do określenia i niepotwierdzony w tym momencie) na rozwój jego interesów.

Babisz dał się wielokrotnie we znaki polskim firmom prowadzącym działalność nad Wełtawą. Dość wspomnieć w tym miejscu jego krucjatę przeciwko polskiej żywności, czy arbitrażowe batalie z PKN Orlen. Spór z płockim gigantem zasadza się na tajnym porozumieniu, które miał on zawrzeć z Agrofertem podczas prywatyzacji Unipetrolu. W zamian za wsparcie natury lobbingowej Płocczanie zobowiązali się, że po sfinalizowaniu transakcji odsprzedadzą Babiszowi część chemiczną czeskiej firmy. Pierwsza część planu zakończyła się powodzeniem, kłopot pojawił się jednak z drugą, ponieważ w międzyczasie doszło do zmian w zarządzie Orlenu. Media obszernie informowały, że nowe szefostwo podchodziło z dużą rezerwą do porozumienia z oligarchą, a mówiąc wprost podjęło decyzję o wypłaceniu kar umownych i nie wypełnieniu zobowiązań - straty polskiej spółki z tego tytułu szacuje się na 400 mln zł. Czescy eksperci wskazywali, że Andrej Babisz potraktował tę sprawę bardzo osobiście, czego efektem jest wieloletnia batalia w arbitrażu, którą ostatecznie przegrał w 2015 roku  - po skierowaniu sprawy do Sądu Najwyższego oraz Trybunału Konstytucyjnego. 

W tle powyższych wydarzeń znajdują się również aktywne zabiegi przyszłego (prawdopodobnie)  czeskiego premiera uderzające w inne interesy PKN Orlen. Chodzi tu m.in. o kwestię połączenia spółek Mero i Čepro z Česka Rafinérska (kontrolowaną przez Orlen). Babisz starał się utrudniać ten proces wykorzystując zarówno swoje rozległe koneksje medialne (jest właścicielem m.in. bardzo poczytnych gazet oraz rozgłośni radiowej), jak i pozycję w czeskiej polityce - rząd w Pradze zaproponował odkupienie rafinerii w Kralupach. Lidera ruchu ANO łączy się także z działaniami stowarzyszenia zrzeszającego niezależnych operatorów i dystrybutorów sektora petrochemicznego w Czechach, które poprzez tamtejszy Urząd Antymonopolowy próbowało zablokować zakup przez Orlen udziałów ENI w  Česka Rafinérska – nieskutecznie.

Tajemnicą Poliszynela jest, że zarząd polskiej spółki, mając na uwadze strategiczne interesy realizowane w Czechach, pozostaje otwarty na unormowanie relacji z Babiszem. Pojawiają się tutaj jednak rozliczne wątpliwości związane zarówno z populistycznym charakterem jego ugrupowania, uwarunkowaniami charakterologicznymi, niechęcią do Unii Europejskiej oraz wspomnianym już wsparciem w przestrzeni medialnej, które uzyskał od  słynącego z prorosyjskich sympatii Milosza Zemana. Trudno wykluczyć sytuację, w której Babisz, mający obecnie potężniejszą, niż kiedykolwiek pozycję w czeskiej polityce, będzie próbował wykorzystywać swoje rosnące wpływy do walki z polskim biznesem - raz jeszcze warto podkreślić, że nie chodzi tu tylko o PKN Orlen, ale również m.in. Grupę Azoty czy też firmy eksportujące żywność z Polski do Czech.

Zobacz także: Orlen otworzył 47 nowych stacji paliwowych

Zobacz także: Wasilewski: połączenie z OLPP podniesie bezpieczeństwo energetyczne kraju

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Victor
wtorek, 24 października 2017, 21:30

Jednym słowem wprost wymarzony partner do budowy Międzymorza/Trójmorza. Człowiek nazywający publicznie g---nem polską żywność. Może powinniśmy rozpocząć kampanię nazywania podobnie samochodów Skoda, Zwłaszcza,że użytkują je przedstawiciele rządu, policji oraz czołowi przywódcy niektórych partii politycznych.

kolo
środa, 25 października 2017, 02:58

Skasować sprzedaż Skody w Polsce za aferę dieselgate i zacznie inaczej śpiewać.

krzys
środa, 25 października 2017, 02:36

Babisz ma podobny "problem" co Polska czy Węgry, będzie miał zatargi z Brukselą, choćby przy uchodźcach i przy żywności (kwestia podwójnych standardów, u nas przemilczana). Gdzieś musi ustąpić, gdzieś musi szukać sojuszy, sama Austria może być za mało. Trzeba chwilkę odczekać i dać mu czas.

CB
środa, 25 października 2017, 02:28

To jest też skutek nieprzemyślanych reform w mediach i wyrzucenia zagranicznych inwestorów. Kilka lat temu nakazano zagranicznym koncernom sprzedaż mediów, tak by były czeskie i wtedy pokupowali je tacy właśnie "biznesmeni", którzy wykorzystują je teraz do własnych celów politycznych. Dokładnie tak samo będzie z "repolonizacją" u nas, bo kogo będzie stać na kupno tych gazet? Media wpadną w ręce Rydzyka, Solorza, Krauzego, potomków Kulczyka itp. i dopiero wtedy to staną się bardzo "obiektywne", gdy to oni zaczną siać tam swoją propagandę. To ja już jednak wolę tych zagranicznych właścicieli, bo oni raczej patrzą tylko na zyski...

Borys
środa, 25 października 2017, 00:25

Nawet wódki nie ma jak się z Czechem na zgodę napić, bo od tej ichniej można oślepnąć, a naszej pić nie chcą.

Reklama
Tweets Energetyka24