Rosyjski i chiński wywiad ruszają do walki o czeski atom. „Polski wątek”

4 listopada 2016, 08:41
Elektrownia atomowa w Temelinie. Fot. Wikipedia/User:Japo
Elektrownia w Dukovanach. Fot. Wikipedia

Ubiegłoroczna decyzja gabinetu Bohuslava Sobotki o rozpisaniu w latach 2016-17 przetargu na rozbudowę mocy krajowych elektrowni atomowych to wielkie wyzwanie dla aparatu dyplomatycznego i służb specjalnych Rosji i Chin. Zainicjowana rozgrywka, w niektórych obszarach dotyczy także Polski.

Przetarg na budowę nowych bloków temelińskiej siłowni jądrowej rozpisano w 2009 r. podczas rządów Petra Nečasa. Wzięli w nim udział światowi potentaci, których oferty w lipcu 2012 r. wybrał realizator projektu - firma CEZ. W szranki stanęła francuska Areva, należący do japońskiej Toshiby - amerykański Westinghouse oraz kapitał rosyjski reprezentowany przez konsorcjum MIR 1200, w skład którego wchodziły dwie filie Rosatomu (Atomstrojexport, Gidropress) i spółka Skoda JS. W sierpniu 2012 r. z powodu niewypełnienia wymogów przetargowych z wyścigu o 8-12 mld euro odpadli Francuzi. Na placu boju pozostali Amerykanie i Rosjanie, którzy rozpoczęli między sobą bezpardonową walkę.

Amerykańsko-rosyjski spór o Temelin

Strona rosyjska zaproponowała Czechom współfinansowanie projektu oraz zaangażowanie lokalnych firm w większość planowanych w Temelinie prac. Według medialnych spekulacji Moskwa próbowała także wzmocnić swoją pozycję wobec CEZ wykorzystując do tego celu nieoficjalne kontakty z prezydentem Miloszem Zemanem (najbliżsi doradcy głowy państwa są związani biznesowo z Rosją, a polityk uczęszczał na suto zakrapiane bankiety do ambasady rosyjskiej w Pradze o czym rozpisywały się media). O jakich działaniach mowa? Czeski kontrwywiad w jednym ze swoich raportów rocznych stwierdza wprost: „Rosja walczy o odzyskanie sektora jądrowego nad Wełtawą. Jest zainteresowana rozbudową Temelina, Dukovan i dostawami paliwa do tych obiektów (…) działania rosyjskich szpiegów to ryzyko numer jeden (…) koncentrują się na czeskim przemyśle energetycznym”.

Aktywnym działaniom Rosatomu towarzyszyły kontrposunięcia amerykańskie. Stany Zjednoczone zaproponowały partycypowanie w kosztach rozbudowy Temelina dzięki środkom z Export-Import Banku. W 2012 r. Czechy odwiedziła ponadto Hillary Clinton, a głównym powodem jej wizyty był lobbing za ofertą Westinghouse.

Narastającą konfrontację pozornie zakończył 2014 r. To właśnie wtedy CEZ odwołał przetarg na budowę nowych bloków Temelina z powodu „sytuacji na rynku energii, która nie gwarantuje rentowności przedsięwzięcia”. Nieoficjalnie decyzja była jednak motywowana próbą ograniczenia wzrastających wpływów rosyjskich na czeskie kręgi decyzyjne i biznesowe.

Elektrownia atomowa w Temelinie. Fot. Wikipedia/User:Japo

Zakulisowa gra Rosjan

Jednak zakulisowa gra toczyła się w najlepsze. Jeszcze w 2014 r. ruszyła ogólnoeuropejska kampania medialna Rosjan wymierzona w Amerykanów. Powiązane z Kremlem media zaczęły nagłaśniać kwestię problemów temelińskiej siłowni jakie miały mieć miejsce w latach 2007-2010, w związku z testowaniem paliwa jądrowego dostarczanego przez Westinghouse. Sprawę starano się łączyć z kwestią ukraińskich siłowni, które budowane w oparciu o technologię sowiecką także podjęły próbę zdywersyfikowania dostaw paliwa. Strona rosyjska twierdziła, że działania takie są bardzo niebezpieczne i mogą skutkować „drugim Czarnobylem”. Objęta przez Kreml linia narracyjna była dość prosta: w Temelinie należy zachować ciągłość technologiczną między starymi i nowymi blokami.

Po ubiegłorocznej decyzji gabinetu Bohuslava Sobotki o rozpisaniu przetargu na „rozbudowę elektrowni w Temelinie i Dukovanach w latach 2016-17” Rosjanie wznowili swoje działania na pełną skalę. Zgodnie z programem rządowym CEZ ma powołać spółkę zależną, która zajmie się poszukiwaniem partnerów do rozbudowy czeskich siłowni. Oceni także czy realizacja tych inwestycji będzie możliwa bez pomocy rządowej np. w ramach kontraktu różnicowego.

Rosatom zareagował na te doniesienia błyskawicznie – wyrażając gotowość do przejęcia roli partnera mniejszościowego dedykowanego podmiotu zależnego CEZ w przetargu na rozbudowę mocy czeskiego sektora atomowego. W międzyczasie do „batalii o Temelin” włączył się jednak nowy – potężny gracz.

Chiny wchodzą do gry o Temelin

W kwietniu br. czeski prezydent Milos Zeman poinformował, że chińskie firmy mogą uczestniczyć w przetargu na budowę nowych reaktorów w siłowni w Temelinie. Wypowiedź zbiegła się w czasie z wielkim otwarciem Czech na Chiny, którego głowa państwa była „pomysłodawcą” za sprawą bliskiej relacji z potężnym biznesmenem z Państwa Środka.

Ye Jianming, prezes CEFC, to tajemnicza postać – 39 letni miliarder, którego życiorys pozostaje słabo znany. To co wiadomo o nim na pewno to jedynie fakt, że w pewnym momencie „pojawił się” jako szef gigantycznej firmy z pogranicza logistyki i energetyki o nazwie Xuaxin. Jianming jest od niedawna doradcą prezydenta Czech Milosza Zemana ds. ekonomicznych. Podobno to z jego wsparciem zorganizowano wizytę chińskiego prezydenta Xi Jinpinga w Pradze i sfinalizowano zwiększenie udziałów CEFC w grupie inwestycyjnej J&T operującej w Europie Środkowej do 50%. Takie działania umożliwiają Chinom zwiększanie swojej obecności w newralgicznym sektorze bankowym oraz energetycznym kilku środkowoeuropejskich państw. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że według niektórych amerykańskich i czeskich mediów (np. The National Interest) lider CEFC może być powiązany z chińskim wywiadem wojskowym.

To rzecz nie bez znaczenia biorąc pod uwagę raporty roczne czeskiego kontrwywiadu. W jednym z nich czytamy, że służby z Państwa Środka wpływają na struktury polityczne Republiki Czeskiej „przy aktywnej pomocy kilku jej obywateli, w tym polityków i urzędników”. Komentator Aktualne.cz Martin Fendrych zastanawia się nawet w tym kontekście czy chodzi po prostu o prezydenta Zemana?

Rosja i Chiny będą rywalizować o czeski atom?

Wiele wskazuje na to, że batalia o czeski atom może być tym razem dużo brutalniejsza niż w poprzednich latach.

W sierpniu Pełnomocnik Rządu Republiki Czeskiej ds. Energetyki Jądrowej Jan Štuller stwierdził, iż w sprawie rozbudowy elektrowni atomowych w Temelinie i Dukovanach będą prowadzone rozmowy z potencjalnymi dostawcami technologii. Polityk wymienił w tym kontekście spółki z Francji, USA, Japonii, Korei Południowej, Rosji i Chin. Dwa ostatnie państwa już charakteryzują się nadzwyczajną aktywnością nad Wełtawą.

Na początku listopada rosyjski Rosatom poinformował, że przesłał władzom w Pradze informacje o możliwej budowie nowych bloków w elektrowniach atomowych w Czechach.

W tym samym czasie czeskie media ogłosiły, że Chiny są zainteresowane inwestycjami w sektor jądrowy nad Wełtawą. Chińczycy chcieliby, aby władze w Pradze zagwarantowały, że to strona chińska zostanie bez żadnego przetargu wybrana na wykonawcę prac w elektrowni atomowej w Dukovanach (teoretycznie byłoby to możliwe jedynie w przypadku sukcesu procesu inwestycyjnego realizowanego przez władze węgierskie i Rosatom w Paks. Projekt budzi jednak liczne kontrowersje w Komisji Europejskiej). 

Polski wątek

Niektóre plotki sugerują, że chińskie spółki mogłyby w przetargu na nowe reaktory w Temelinie i Dukovanach wystartować wraz z partnerami francuskimi (Areva/EDF). Taki scenariusz byłby niezwykle interesujący np. w kontekście sprzedaży polskich aktywów EDF. 

Ponadto warto przypomnieć, że przy okazji wizyty prezydenta CHRL w Polsce pojawiły się nieoficjalne informacje o zaangażowaniu Państwa Środka w projekt budowy krajowej elektrowni atomowej (notabene coraz bardziej realna jest taka kooperacja w obszarze energetyki konwencjonalnej). Paradoksalnie zainteresowanie tą inwestycją wyraża także Rosatom.

Zobacz także: Strategiczna rozgrywka wokół czeskich aktywów Orlenu. Służby, biznes i wielka polityka

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
xd
piątek, 4 listopada 2016, 14:01

i tak wygra amerykański oferent, no być może francja, w przeciwnym razie odbędą się protesty przeciw korupcji, jest to bardziej pokojowa metoda zmiany rządów które nie wypełniają poleceń, powód już jest "bankiet w ambasadzie rosji", oczywiście nikt z dziennikarzy tam nie był, ale wszyscy wiedzą jak było, wystarczy teraz mały grand dla kilku "dziennikarzy" i "spontaniczny" zryw społeczny gotowy

T Thor
piątek, 4 listopada 2016, 13:56

Przyszłość energetyki to nie reaktory uranowo-plutonowe, przyszłość to reaktory torowe na ciekłych solach fluoru LFTR. Paliwem w LFTR jest nieaktywny, nie rozszczepialny tor Th-232, który w reaktorze zamienia się w rozszczepialny U-233: 232Th+n → 233Th → 233Pa → 233U Wśród zalet przede wszystkim bezpieczeństwo bierne oparte o prawa fizyki (rozszerzalność cieplna soli spowalnia reakcję, grawitacyjny zlew do podkrytycznych zbiorników poza reaktorem) oraz bogate zasoby na świecie, zapewniające 100x (sto razy) więcej energii niż wszystkie zasoby kopalne (gaz, ropa, węgiel) i uran kopalny. 1 tona spalonego w 99% toru (możliwe w LFTR) to 250 ton wydobytego i spalonego w reaktorze uranu lub 4 mln ton węgla w konwencjonalnej elektrowni Reaktor na ciekłych solach fluoru - konstrukcji Weiberga i Tellera - pracował 5 lat 1965-69 w Oak Ridge (Manhatan Project). Ale najpierw tę technologię blokowały koła wojskowe, ponieważ reaktory torowe LFTR są bezużyteczne dla wojska, nie da się w nich wyprodukować plutonu Pu-239. Teraz technologię LFTR blokują antyatomowi zawsze-sceptycy i paradoksalnie.. . lobby przemysłu atomowego, ponieważ nowa technologia to nowe wyzwania i brak zwrotu nakładów z obecnego przemysłu atomowego. To oznacza koniec strumienia pieniędzy z przygotowywania prętów paliwowych, bo tor do reaktora "można dosypywać łopatą" (oczywiście w przenośni - trzeba wcześniej utworzyć sól fluorową ;-) To jest przyszłość energetyki, nie reaktory uranowo-plutono, nie wiatraczki i solarki. Niestety, w Polsce informacje o reaktorach torowych skutecznie tłumi lobby przemysłu atomowego, bo chcą nam postawić stare reaktory generacji 3+, stare w obliczu zmian. Co to ma wspólnego z Czechami i Chinami? Czechy uruchomiły we współpracy z Australią torowy reaktor badawczy, a Chiny w 2011 roku rozpoczęły wielki program badawczy LFTR. Do 2030 roku zbudują 100 reaktorów, w tym 60 torowych (o ile dobrze pamiętam). Indie oddadzą do użytku pierwszy reaktor torowy na bazie Candu w przyszłym roku, programy badawcze uruchomiono też w Czechach Norwegii, Izraelu i... ponownie w USA. I już niedługo Czechy wypną się na Rosję z ich uranowymi prętami paliwowymi. ----> Więcej info o reaktorach torowych na wiki i energy from thorium.com.

gosc
niedziela, 6 listopada 2016, 19:52

maciazek ,to nie chca ssamerykanskiej technologii i wypaczajacych sie pretow uranowych,nasepnego pogielo.a co na to cia.

Reklama
Tweets Energetyka24