Rośnie uzależnienie Polski od Bałtyku. Co z marynarką wojenną?

23 maja 2016, 10:55
Fot. Maksymilian Dura/Defence24.pl
Fot. Piotr Maciążek/Energetyka24.com
Fot. Maksymilian Dura/Defence24.pl

Na każde ważne zjawisko warto spojrzeć ponadstandardowo. W Polsce dużo dyskutuje się o szeroko zakrojonej dywersyfikacji dostaw ropy i gazu. Mało osób zauważa jednak, że rodzi do duże uzależnienie od akwenu bałtyckiego przy jednoczesnej słabości Marynarki Wojennej RP.

Opinia publiczna, ale także eksperci, ekscytują się zwarciem pierwszego w historii kontraktu długoterminowego na dostawy saudyjskiej ropy do Gdańska i ze zniecierpliwieniem oczekują na import tego surowca także z Iranu, Iraku, a być może również Stanów Zjednoczonych. Spekuluje się, że nasz kraj –jeden z największych odbiorców rosyjskich - już za trzy lata drastycznie ograniczy import z tego kierunku. To może być prawdziwy „game changer”, także dlatego, że PKN Orlen, największa firma w Europie Środkowej, objęła procesem dywersyfikacji swoje aktywa w Czechach i na Litwie.

Jeszcze bardziej fascynująca wydaje się gra jaką Polska toczy o budowę tzw. Korytarza Północnego. Chodzi o rozbudowę terminala LNG w Świnoujściu i budowę gazociągu Baltic Pipe na norweski gaz. Tym sposobem województwo zachodniopomorskie stanie się miejscem, w którym zostanie zainicjowana zakrojona na szeroką skalę walka rynkowa z dominacją Gazpromu w Europie Środkowej. Spółka Gaz System przygotowuje już tamtejszą sieć przesyłową do przyjęcia 17,5-18 mld m3 błękitnego paliwa z kierunku bałtyckiego. To więcej niż roczne zużycie całego kraju (około 15,5 mld m3), a jeśli porównać ten wolumen z polskim importem to nowe możliwości nabierają jeszcze większej wagi.  

Fot. Piotr Maciążek/Energetyka24.com

Skala dywersyfikacji jest ogromna. W sektorze naftowym już w 2019 r. może objąć 50%, a może nawet więcej, wolumenu importowego (to będzie uzależnione od warunków cenowych i sytuacji geopolitycznej w okolicach cieśniny Ormuz). W branży gazowej do 2022 r. Polska będzie gotowa do przeorientowania dostaw ze wschodu na Bałtyk w 100%. To nie tylko wielka szansa, ale także, gdyby spojrzeć na sprawę z nieco innej strony- duże uzależnienie od akwenu bałtyckiego przy jednoczesnej słabości marynarki wojennej RP.

To właśnie nasza flota powinna mieć zdolności do reagowania wzdłuż szlaków dostaw węglowodorów, z których korzysta Polska oraz w bezpośredniej bliskości kraju (Bałtyk). Jak na razie nie jest to jednak możliwe, ponieważ polska flota nadal korzysta z jednostek pływających, które powstawały w zupełnie innych warunkach geopolitycznych. Są to więc okręty w większości mało przydatne do współczesnych działań określanych jako „Morskie operacje bezpieczeństwa” („Maritime Security Operations”). To właśnie dlatego jednostki pływające z polską banderą są tak rzadko wysyłane do prowadzenia nadzoru nad międzynarodowymi, morskimi liniami komunikacyjnymi, do prowadzeniem pokojowych operacji bezpieczeństwa (Peacetime Security Operations), a także do udzielaniu pomocy humanitarnej w regionach dotkniętych kryzysem lub np. katastrofami naturalnymi.

Te braki wbrew pozorom są wytykane nie przez Ministerstwo Obrony Narodowej, ale przez inne resorty, które w sposób bezpośredni lub pośredni są zależne od bezpieczeństwa morskich szlaków transportowych. Przekładowo według Ministerstwa Spraw Zagranicznych: „zablokowanie cieśniny Ormuz jest mniej więcej tak samo ważne z punktu widzenia ekonomicznego, jak zablokowanie cieśnin duńskich. Musimy myśleć o Bałtyku, ale nie redukować optyki wyłącznie do niego”.

Przy takim podejściu pojawia się potrzeba posiadania okrętów, które byłyby przystosowane do działania przy braku pełnego konfliktu zbrojnego, w złożonych warunkach nawigacyjnych, przy dużym zatłoczeniu jednostek pływających i w oddaleniu od własnych baz. Co więcej musiałyby to robić w sposób tani i ciągły, mając dużą autonomiczność i gwarantując odpowiednie warunki dla załóg.

Poprawę sytuacji mogłaby przynieść pełna i szybka realizacja planów modernizacji technicznej Marynarki Wojennej, a w tym przede wszystkim wprowadzenie trzech okrętów obrony wybrzeża Miecznik i trzech okrętów patrolowych z funkcją zwalczania min Czapla. Korwety mogłyby bowiem działać w regionach o dużym zagrożeniu, a patrolowce byłyby wykorzystywane do misji charakterystycznych dla czasu pokoju. 

Obecnie jedynymi okrętami, którymi można wykonywać takie zadania są dwie fregaty rakietowe typu Oliver Hazard Perry (ORP „Gen.K.Pułaski” i ORP „Gen.T.Kościuszko”) oraz okręt wsparcia logistycznego ORP „Kontradmirał X. Czernicki”. W pierwszym przypadku jest to jednak związane z ogromnymi kosztami, wynikającymi z zupełnie innego przeznaczenia i stanu technicznego fregat. W drugim przypadku mamy jednostkę doraźnie przygotowaną do swoich zadań, która i tak jest intensywnie wykorzystywana – np. do zabezpieczenia sił przeciwminowych.

Fot. Maksymilian Dura/Defence24.pl

Marynarka Wojenna jest więc znacznie zapóźniona względem potrzeb jakie nakłada na nią spektakularny program dywersyfikacji dostaw węglowodorów do Polski z wykorzystaniem gdańskiego naftoportu i świnoujskiego terminala LNG. Dostawy saudyjskiej ropy już się zaczęły, a komercyjne uruchomienie importu LNG z Kataru będzie miało miejsce w ciągu kilku tygodni, tymczasem nowych okrętów dla floty RP nadal nie zakontraktowano. Obecnie zakłada się, że umowa zostanie podpisana na przełomie 2016 i 2017 roku, korwety będą wprowadzane po jednej rocznie w latach 2019-2021, a patrolowce w latach 2021-2023. Do tego czasu musimy liczyć na pomoc sojuszników… 

Tymczasem zaostrza się sytuacja na szlakach dostaw węglowodorów, co może skomplikować wdrażany przez Polskę program dywersyfikacji. Nie chodzi tu zresztą wyłącznie o trudną sytuację w Rogu Afryki, gdzie np. płynące do Świnoujścia metanowce muszą być ochraniane przez firmy wynajmujące m.in. byłych operatorów GROM (rodzi się tu pytanie czy to wystarczające zabezpieczenie? Czy nie dojdzie do sytuacji kryzysowej, w której reagować powinna jednostka marynarki wojennej?). Pogarsza się także sytuacja na Bałtyku. 

Walka o Dominium Maris Baltici nie jest pojęciem obcym dla większości. Brała w niej bowiem udział -obok Danii, Szwecji, Rosji- także I Rzeczpospolita, która choć pozbawiona dużej floty próbowała oddziaływać na akwen poprzez kontrolę portów (via Inflanty). Dziś temat powraca. Morze Bałtyckie staje się obszarem najżywotniejszych interesów krajów nadbrzeżnych (w tym Polski). Tymczasem wzrasta aktywność rosyjska na akwenie, a obwód kaliningradzki jest coraz bardziej militaryzowany. 

Kraje nadbałtyckie ostrzegają różnymi kanałami informacyjnymi, że Rosjanie chcą trzymać w szachu całe morze. Przykładem jest Szwecja, w której coraz częściej dyskutuje się nad zagrożeniem ze strony Kremla (na co wpływ mają rajdy lotnictwa, okrętów podwodnych, ataki cybernetyczne). W centrum tej narracji pojawia się Gotlandia. Szwedzcy komentatorzy podkreślają, że bez zlokalizowania na tej wyspie systemów rakietowych przekształcenie Morza Bałtyckiego w „rosyjskie jezioro” będzie niemożliwe. Stąd rosnąca rola floty, której Polska de facto nie posiada przez co skazana jest na bierne przypatrywanie się geopolitycznym zmianom w regionie. Zdają sobie z tego sprawę Rosjanie, którzy starannie wybierają cele do kolejnych prowokacji na akwenie. Wśród nich warto wymienić próby uniemożliwienia ułożenia połączenia elektroenergetycznego pomiędzy Szwecją i Litwą przez rosyjskie okręty, jego późniejsze tajemnicze awarie (co wskazuje na potrzebę posiadania specjalistycznych jednostek patrolowych), czy przeloty w pobliżu amerykańskiego niszczyciela USS Donald Cook

Kwestia bałtycka to bowiem nie tylko energetyka i jej aspekt dywersyfikacyjny. Akwen to bowiem także główny szlak logistyczny w planach ewentualnościowych NATO dla krajów bałtyckich. 

Maksymilian Dura, Piotr Maciążek

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 25
xxx
poniedziałek, 23 maja 2016, 19:36

Komentarze przerażają. Nic dziwnego że Wojsko (w tym sama Marynarka) doprowadziło MW do upadku jeżeli rekrutuje się ze społeczeństwa które demonstruje tak powalającą ciemnotę.

Ferdynand Barbasiewicz
wtorek, 24 maja 2016, 14:04

Panowie Makksymilian Dura u Piotr Maciążek. proszę przeczytać załączony Apel. Profilaktyka zdrowotna w polityce militarnej, broń humanitarna. Niniejszy Apel dotyczy zdrowia i życia ludzi w szczęściu i w bezpiecznych, godnych warunkach egzystencjonalnych, bez konfliktów geopolitycznych i wojennych. Bardzo proszę o rozpowszechnienie apelu. APEL DR FERDYNANDA BARBASIEWICZA, HUMANISTY DO PREZYDENTÓW PAŃSTW. PREMIEÓW, MINISTRÓW SPRAW ZAGRANICZNYCH, PARLAMENTARZYSTÓW I POLITYKÓW W RELACJACH MIĘDZYNARODOWYCH ORGANIZACJI NARODÓW ZJEDNOCZONYCH. Uwaga! Najwyższy czas nastał, by w przyszłych konfliktach międzynarodowych, gdzie nieuchronnie grozi użyciem siły militarnej. Sekretarz Generalny ONZ powinien mieć mandat nadany przez 4/5 Forum Zgromadzenia Narodów Zjednoczonych do wprowadzenia pokojowych sił rozjemczych ONZ z niżej opisanym niezwykle skutecznym uzbrojeniem DEFENSYWNO - HUMANITARNYM. Propozycja personalna dla Sekretarza Generalnego ONZ jest warunkowana skutecznym i w odpowiednim czasie sprawnym dążeniem do zapobiegania ofiarom w ludziach i w niszczeniu infrastruktury egzystencji lokalnego społeczeństwa, jak: Ukraina, itp. miejsca na ZIEMI. Uzasadnienie: Jak wiemy z dotychczasowego doświadczenia w sytuacjach konfliktowych na świecie nim Rada Bezpieczeństwa ONZ podejmie jakieś decyzje rozjemcze (lub któryś z członków Rady zawetuje), to z reguły wcześniej użyte są działania zbrojne, giną ludzie i niszczone są warunki egzystencji społeczności ludzkiej zbrojnymi działaniami ofensywnymi. Jednostki wojskowo-policyjne rozjemcze szybkiego reagowania podległe Sekretarzowi Generalnemu ONZ, powinny być wyposażone w logistyczne, niżej opisane środki humanitarno-defensywne, które w badaniach symulowanych komputerowo uzyskały bardzo dobrą oceną skuteczności, w Instytucie Akademii Marynarki Wojennej. Opinię wyrażono na piśmie przez kontradmirała Zbigniewa Badeńskiego, szefa Sztabu Marynarki Wojennej RP w dniu 30 październik 2000 roku. NAJSKUTECZNIEJSZA I BARDZO TANIA OBRONNOŚĆ HUMANITARNO-DEFENSYWNA W DYSPOZYCJI PRAWNEJ SEKRETARZA GENERALNEGO ONZ DLA UTRZYMANIA SPOKOJU I POKOJU NA ŚWIECIE, BEZ OFIAR W LUDZIACH I BEZ NISZCZENIA INFRASTRUKTURY EGZYSTENCJI CZŁOWIEKA W WARUNKACH ROZWIĄZYWANIA KONFLIKTÓW GEŁOPOLITYCZNYCH, GROŻĄCYCH UŻYCIEM WOJSKOWYCH SIŁ OFENZYWNYCH PAŃSTWA AGRESORA. HUMANITARNA GŁOWICA BOJOWA DO NISZCZENIA SAMOLOTÓW I HELIKOPTERÓW AGRESORA, „oślepiania” radarów, wyłączania napędów okrętów i miny ze skrawkami foli do wyłączania silników czołgów i innych pojazdów wojskowych, obezwładnianie humanitarne piechoty agresora. Załączona propozycja może być pomocna także w walce z terroryzmem. Ferdynand Barbasiewicz, autor projektu i apelu, Poland Żołnierz, oficer, marynarz, a także doświadczony policjant po odpowiednich badaniach psychologicznych i specjalistycznym przeszkoleniu w sytuacji zbliżającego się kryzysu wojennego zakłada na głowę hełm, który jest wyposażony w swoistą kamerę elektroniczną czytnika ruchu obserwacyjnego odbicia źrenicy oka na określony obiekt lecący w powietrzu lub pływający na wodzie czy jeżdżący na lądzie. W pierwszym projekcie modułu, komputer zdolny do śledzenia w ułamku sekundy odbicia źrenicy oka obserwującego nadążnie lecący bojowy samolot, płynący okręt, jadący czołg, itp. pojazdy wojskowe agresora. W tym czasie oficer naciska przycisk kieszonkowego pilota. Wówczas komputer w ułamku tysięcznej sekundy naprowadza wzrokiem promień lasera na obserwowany samolot lub inne obiekty wojskowe nieprzyjaciela i lokalizuje precyzyjne odległość, pułap, kierunek i prędkość lotu, jazdy, itp. ruchu. Następnie działo, wyrzutnia rakietowa zainstalowana na żyroskopie elektromagnetycznym z amortyzacją odrzutu, na specjalnej platformie pojazdu wojskowego, gdzie w ułamku sekundy ustawia nadążnie kierunek strzału armaty, odpalenia rakiety z precyzyjnym programowaniem elektronicznego zapłonu w głowicy pocisku lub rakiety wyprzedzającego eksplozję na 2-3 km przed lecącym w powietrzu wrogim samolotem bojowym przeznaczonym do zniszczenia za 2 sekundy. Gdy nastąpi eksplozja głowicy pocisku lub rakiety na 2 km precyzyjnie w kursie lotu wrogiego samolotu, to wówczas powstanie okrągły obłok rozrzuconych gęsto o średnicy 200 metrów małych skrawków foli o ściśle określonym składzie chemicznym, w które nieuchronnie wpadnie wrogi samolot. Pilot wrogiego samolotu dostaje 2 sekundy na uruchomienie katapulty i opuszczenie maszyny. W podobny sposób niszczy się skutecznie bojowe samoloty bezzałogowe, helikoptery wojskowe agresora ze 100% skutecznością za bardzo małe pieniądze. Szanowni Przyjaciele, wielokrotnie czytam że samoloty i rakiety są antyradarowe, nie do wykrycia. Przecież to jest irracjonalne myślenie. Wszelkie obiekty latające w powietrzu w celach bojowych (strategicznych) jako nośniki poważnej broni rażącej, jak dotychczas są napędzane silnikami spalinowymi (odrzutowe lub rakietowe). Za każdym opisanego typu pojazdów ciągnie się potężna temperatura, która jest wykrywalna prawem radaru dopplerowskiego w każdych warunkach atmosferycznych. Te pozostawione potężne energie pochodzące ze spalania mogą być również namierzane laserem z odpowiednim wyprzedzeniem likwidowane opisanymi skrawkami foli. Podobne działanie wykonuje pocisk wystrzelony z armaty lub rakieta, które rozrywa się tuż nad pokładem nadpływającego okrętu lub tuż przed nadjeżdżającym pojazdem, gdzie skrawki foli o precyzyjnie określonym składzie chemicznym, które skutecznie zostaną zassane z powietrzem i starannie okleją na precyzyjnie planowany czas filtry powietrza silników w/w pojazdów. Podobnie skrawki foli oklejają radary, czyniąc bojowy sprzęt wroga nieużytecznym, np. na godzinę lub w dłuższym czasie. Broń ręczna, karabin sterowany przez żołnierza z miernikiem laserowym, z nasadowym granatem ze skrawkami foli przyjmuje namiar obiektu do wyłączenia silnika poprzez oklejenie filtrów oraz oślepienia radaru lub obezwładnienia piechoty agresora. W głowicy pocisku lub rakiety w czasie kilkutysięcznej sekundy uruchamia się program w elektronicznym zapalniku pocisku w taki sposób, żeby eksplozja nastąpiła np. na 2-3 km przed samolotem lub stosownie bliżej przed ruchomym innym obiektem napastnika. Gdy głowica pocisku osiągnie właściwą pozycję w stosownej odległości przed samolotem lub innym obiektem. Następuje programowana eksplozja głowicy, która rozrzuca dla samolotu bojowego w promieniu 100 metrów bardzo cienkie i mnogie skrawki foli o ściśle określonym składzie chemicznym, które zapalają i niszczą silniki samolotu będącego w powietrzu. Skrawki foli dla niszczenia napędu samolotów wroga w postaci zagęszczonej kulistej chmury utrzymują się w powietrzu tylko jedną minutę a następnie samoistnie utylizują się, zanikają. Pilot samolotu napastnika dostaje bezwzględne 2 sekundy na uruchomienie katapulty i opuszczenie samolotu. Drugi prosty układ elektroniczny równolegle, podobnie zainstalowany w hełmie lub na samolocie bez załogowym pracuje na wykrywaniu silnej emisji podczerwieni spalin o bardzo wysokiej temperaturze emitowanej przez samoloty, helikoptery i rakiety w czasie lotu w dni pochmurne, nocą, mgła, itp. Komputer drogą laserową ocenia w ułamku tysięcznej sekundy pułap, odległość, kierunek i prędkość lotu. W tym samym czasie komputer określa trajektorię wyprzedzenia kierunku lotu dla pocisku/rakiety z humanitarną głowicą bojową, która po wystrzeleniu rozrywa się na 2-3 kilometry przed samolotem wielozadaniowym nieprzyjaciela, równo w linii i kierunku lotu, tworząc chmurę o średnicy 200 metrów (w kształcie jak znane fajerwerki), w którą nieuchronnie wpadnie za 2-3 sekundy samolot i w ułamku sekundy zostaną zniszczone jego turbiny, silniki odrzutowe, a samolot musi spaść na ZIEMIĘ. Posiadam także bardzo skuteczny system niszczenia wszelkich rakiet krótkiego, średniego i dalekiego zasięgu, które przy bardzo dużej prędkości i tarcia w oporze powietrza utrzymują krytycznie wysoką temperaturę powłoki rakiety. A jeśli dodamy do powierzchni rakiety przeciwnika skrawki foli z określonego składu chemicznego to w kilka sekund podniesie się wyraźnie temperatura powłoki rakiety i doprowadzi do wcześniejszej eksplozji zasilania paliwowego. Wówczas rakieta nie osiągnie celu albowiem będzie skutecznie zniszczona, spadnie. - Siedem ładunków skrawków foli wystrzelonej z jednej głowicy rakiety obronnej rozmieszczają się planowo w linii kierunku lotu wrogiej rakiety, w którą w ułamku tysięcznej sekundy nieuchronnie wpadnie, rakieta wroga. A skład chemiczny skrawków z dodatkiem ferrytu do foli sprawi mnogie przyklejenie się ich do powłoki zewnętrznej rakiety. A następnie w wyniku tarcia z powietrzem skrawki foli zapalą się i gwałtownie podniosą temperaturę substancji napędu rakiety, aż do eksplozji zasilania paliwowego. Można drugą rakietą przedłużyć nagrzanie obudowy zasilania paliwowego rakiety wroga. Natomiast jeśli rakieta pobiera powietrze do spalania paliwa to sprawa jest prosta w niszczeniu napędu skrawkami foli. Uwaga! Odpowiednia programowa regulacja elektroniczna zapłonu głowicy obronnej zachodzi w odniesieniu do wyłączenia napędu wszelkich innych pojazdów będących w ruchu na wodzie i ziemi poprzez oklejenie skrawkami foli filtrów powietrza. Proszę sobie wyobrazić niemiecki atak pancernika Schleswig-Holstein 1 września 1939 roku na Polską Bazę Wojskową Westerplatte, kiedy to wystarczyła by eksplozja jednej głowicy pocisku ze skrawkami foli na pokładzie tego pancernika. Potężne silniki niemieckiego pancernika produkujące prąd elektryczny, który decyduje o sprawności sterowania armatami, torpedami i radarami na pokładzie, nagle wyłącza się totalnie napęd okrętu. Następuje totalny bezruch wszystkich urządzeń, łącznie z oślepieniem radarów. Zasilanie akumulatorowe ma działanie w krótkim czasie. W tych warunkach następne pociski z Westerplatte spokojnie utrzymują w bezruchu silniki i radary wrogiego pancernika. Podobnie można by bez większego starania się niszczyć wówczas samoloty niemieckie, które w czasie II wojny światowej latały znacznie niżej niż obecne oraz wszelkie pojazdy bojowe wroga na lądzie i wodzie. Skrawki foli mogą oślepiać najnowsze radary, które mają w swojej roboczej aktywności dodatnią jonizację a skrawki foli ujemną. Skrawki foli mogą zanikać w dowolnie zaprogramowanym od przeznaczenia czasie, np. od 10, 100 i więcej minut. Dlaczego nazwałem tę głowicę humanitarną? Bo ja jestem z natury i wykształcenia humanistą, daję pilotowi 2 sekundy na opuszczenie katapultą przeznaczonego nieuchronnie do zniszczenia samolotu lub helikoptera wojskowego nieprzyjaciela będącego w ruchu, itp. innych obiektów będących w ruchu, także na lądzie lub na wodzie. Szanowni decydenci polityczni, w działaniach kryzysowych a nawet wojennych zabijanie ludzi, żołnierzy wroga oraz niszczenie infrastruktury egzystencji ludzi jest największym nieszczęściem XXI wieku. Bardzo proszę szanować, chronić w miarę możliwości życie wszelkich ludzi, w tym przyszłych jeńców w działaniach wojennych, którzy z reguły są ofiarami głupoty, niekompetencji polityków z powodu braku psychologicznej selekcji kadrowej i właściwych konkursów, a także niewłaściwego przygotowania w nieudanych negocjacjach pokojowych. A w konsekwencji ich nieudolności w krytycznym momencie przekazują decyzje zdesperowanym emocjonalnie dowódcom wojskowym, którym zwalono nagle odpowiedzialność za utrzymanie bezpieczeństwa w żle wyposażonej i byle jak szkolonej armii. Jeśli chodzi o zneutralizowanie piechoty wroga lub terrorystów to do skrawków foli można dozować w zależności od warunków w jakich przebywają żołnierze wroga, ewentualnie terroryści z zakładnikami neuroparalizator obezwładniający lub usypiający. Neuroparalizator działa tak szybko, że żołnierz nie zdąży założyć gaz maski i będzie do 2 minut, nieprzytomny, uśpiony(?). Ponadto można zainstalować humanitarne miny w strefie zagrożenia przygranicznego dla wyłączenia silników pojazdów wojskowych wroga, a nawet oklejenia w ułamku sekundy ubrania i obuwia żołnierzy nieprzyjaciela, terrorystów, co także ich znacznie zniewoli ograniczając sprawność ruchową na programowany czas. Proszę sobie wyobrazić lub przenieść wyobraźnię na aktualną sytuacje na południowym wschodzie Ukrainy lub w Syrii, Iraku, i w wielu innych państwach, gdzie bezkarnie zorganizowani terroryści prowadzą działania militarne. – Do oddzielnego opracowania operacyjnego pozostaje problem taktyki reagowania wojsk lądowych i morskich na przejęcie obezwładnionych żołnierzy nieprzyjaciela, terrorystów i ich sprzętu. Pozostaje problem artylerii przeciwnika, który można rozwiązać poprzez wczesne rozpoznanie stanowisk wroga i odpowiednie ostrzelanie humanitarną głowicą bojową. Atak artylerii wroga można przetrwać także budując odpowiednio umocnione stałe i ruchome stanowiska obronne w strefie przygranicznej dla własnej artylerii, a także w połączeniu z możliwością zastosowania humanitarnej głowicy bojowej wobec obsługi dział wroga lub jego wyrzutni rakietowych. Proponuję rozpowszechnić i nagłośnić treść tego apelu, listu tak skutecznie, żeby wszystkie państwa świata zastosowały u siebie „Humanitarną głowicę bojową”, która jest bardzo skuteczna i bardzo tania, to wreszcie nie byłoby działań militarnych wobec innych państw. Koniec z barbarzyńskim niszczeniem, bombardowaniem tego co stworzył człowiek i NATURA. „…dbając o warunki egzystencji w zgodzie z uniwersalną mądrością NATURY, szanujmy wszelki dar życia i bądźmy szczęśliwi także szczęściem innych”, - motto życiowe autora. Zaoszczędzone pieniądze na likwidacji tradycyjnego i aktualnego uzbrojenia należy przeznaczyć na realizację projektów opisanych w mojej e-ksiązce: EDEN XXI WIEKU, czytaj na stronie: www.klawiterapia.com Łączę wyrazy szacunku i przesyłam najlepsze pozdrowienia, - Ferdynand Barbasiewicz, autor projektów, także pojazdów latających na fali z szybkością 700-800 km/h, które w komputerowych badaniach symulowanych Instytutu Akademii Marynarki Wojennej uzyskały bardzo dobrą ocenę wyrażoną na piśmie w dniu 30 października 2000 roku, z podpisem kontradmirała Zbigniewa Badeńskiego, szefa Sztabu Marynarki Wojennej RP. Pojazdy latające na fali nie wymagają lotnisk, powinny stopniowo eliminować pasażerską komunikację lotniczą nad morzami i oceanami. Czytaj także w …Edenie o niezwykłej komunikacji tunelowej oraz oceniaj inne projekty. Kontakt z autorem: centrum@klawiterapia.com Tel/fax +48 22 7298053. POJAZD LATAJĄCY NA FALI, cztery polskie projekty, prototypy do wykonania w naszym kraju. Duży pojazd latający na fali „Bazamat” i „Córa” z uwagi na prędkość podróżną 700 km/h mogą mieć nadzwyczajne zastosowanie w ratownictwie morskim/oceanicznym. Duży pojazd latający na fali „Bazamat” z uwagi na prędkość podróżną w przyszłości wyeliminuje komunikację lotniczą i transport wodny nad morzami i oceanami, nie wymaga lotnisk i portów może pływać nawet na większych rzekach i lądować, …nawet na plaży. „Bazamat” może przyjąć na pokłady nawet 5.000 pasażerów z większym bagażem, którzy odbędą podróż w luksusowych warunkach w tym samym czasie jak w znanej komunikacji lotniczej. Duży pojazd latający na fali „Bazamat” z uwagi na prędkość podróżną nad morzami i oceanami może być rewelacyjnym lotniskowcem ofensywno/obronnym. – Czytaj oglądaj więcej na stronie internetowej: www.klawiterapia.com/bazamat Ferdynand Barbasiewicz, autor. W dniu 23 sierpnia 2000 roku miałem przyjemność osobiście przedłożyć panu admirałowi Ryszardowi Łukasikowi, dowódcy Marynarki Wojennej RP projekt wynalazczy z dokumentacją techniczną „pojazdu latającego na falach”. Wyrażając się ściślej przedłożyłem kilka wariantów pojazdów różnej wielkości, do wstępnej merytorycznej i logistycznej oceny. W dniu 30.10.2000 roku uzyskałem odpowiedz pisemną Dowództwa Marynarki Wojennej, gdzie stwierdza się m.in. „...koncepcja pojazdu latającego na falach będąca wizją idealnego narzędzia nowoczesnej strategii walki jest ciekawa i nie pozbawiona aspektu realizacyjnego w oddalonej przyszłości”. Oceniono jedynie pojazd największy, ofensywny – stwierdzając, że tak dużymi pojazdami mogą się zainteresować tylko nasi sojusznicy z NATO (US Navy, Royal Navy i Marynarka Francji), mające floty strategiczno - obronne. Według mojego rozpoznania i oceny Marynarka Wojenna RP powinna zainteresować się przede wszystkim mniejszymi wariantami („córa”, uniwersalny i skuter) dla celów obronnych, które są min. wyposażone w nowoczesne systemy uzbrojenia. Szacunkowa cena „córy” z pełnym wyposażeniem równa będzie w przybliżeniu wartości rynkowej trzem samolotom bojowym wielozadaniowym. Natomiast wartość obronna „córy” w warunkach wodno-lądowych jest wielokrotnie sprawniejsza niż trzy samoloty bojowe wielozadaniowe. „Córa” ma na swoim pokładzie 3 helikoptery, 4 pojazdy uniwersalne wodno-lądowe o sile bojowej większej niż najnowsze czołgi. Każdy pojazd uniwersalny ma na swoim pokładzie 4 skutery wodno-lądowe dwuosobowe (łącznie 16 pojazdów uniwersalnych), stanowiące bardzo sprawną piechotę morską. Cena szacunkowa pojazdu „Córy” z pełnym wyposażeniem (pojazdy uniwersalne, skutery i inne uzbrojenie, humanitarne głowice bojowe, itp.), kształtuje się w szacunkowej cenie wartości 260.milionów dolarów. Pojazdy uniwersalne są znacznie tańsze niż nowoczesne czołgi a możliwości logistyczno-taktyczne, manewrowe i bojowe są bezkonkurencyjne. Ponadto „Córa” ma: 3 wyrzutnie rakietowo-taktyczne, także z humanitarną głowicą bojową do bardzo skutecznego niszczenia napędów samolotów, helikopterów, rakiet, a także wyłączania napędów wszelkich pojazdów bojowych na lądzie i wodzie. Poza tym w wyposażeniu są wyrzutnie torped, bomb głębinowych, i inną broń. „Córa”, uniwersalny i skuter mogą pływać do 20 metrów pod wodą. Posiadają znakomite możliwości maskujące, gdy jest na powierzchni wody i gdy jest pod wodą, sonary, monitoring podwodny, radary i nawigację satelitarną. Córa ma niezwykłe możliwości manewrowe a także prędkość podróżną osiągającą przy sprzyjających warunkach nawigacyjnych nawet 700 km/h. Może lądować przy brzegu, na plaży. Nie wymaga obsługi kosztownych portów lotniczych i morskich. Może prowadzić działania bojowe z rzek w warunkach śródlądowych. Duże pojazdy baza-mat, „córa”, pojazdy uniwersalne i skutery są niezatapialne, albowiem platformy tych pojazdów są w 4/5 wypełnione w bardzo licznych komorach styropianem (jak plaster miodu) i warstwowo specjalnej jakości watą mineralną zamiast opancerzenia. Ponadto „Bazamat”, „Córy”, pojazdy uniwersalne i skutery są kompatybilne w działaniach taktyczno-obronnych i strategiczno-ofenzywnych wodnych i wodno-lądowych z innymi formacjami. W/w pojazdy po zneutralizowaniu głowicą humanitarną wrogich jednostek pływających i pojazdów wojskowych na ladzie są zdolne do sprawnego „abordażu”, którym wyłączono na określony czas silniki i radary humanitarną głowicą bojową. oraz na krótko „oślepiono” na pokładzie załogę, orientację zewnętrzną. - Problemy obronne stanowiące istotę Narodowych Sił Zbrojnych zostały pominięte. A przecież w/opisane pojazdy są wyjątkowo korzystne pod każdym względem w zastosowaniu obronnym. Stwierdzono także, że Oddziały Dowództwa Marynarki Wojennej nie prowadzą prac naukowych w zakresie badań podstawowych nad nowymi (nigdzie nie stosowanymi) środkami bojowymi jak i ich nosicielami.” Poinformowano także, kto zajmuje się takimi badaniami i gdzie należy kierować korespondencję w tej sprawie. Stwierdzono, że decyzję w sprawie badań i wdrożeń jest władny podjąć tylko Minister Obrony Narodowej. Odpowiedź podpisał pan kontradmirał Zbigniew Badeński - Szef Sztabu Marynarki Wojennej RP. – Oczywiście te same pisma łącznie z dokumentacją techniczną, zgodnie z zaleceniami wysłałem pocztą internetową do: Ministra Obrony Narodowej, Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, Stoczni w Gdyni i Szczecinie, Centrum Budowy Okrętów w Gdańsku, Komisji Obrony Narodowej w Sejmie RP, Instytutu Lotnictwa w Warszawie, a także wedle wskazań Dowództwa Marynarki Wojennej do flot Sojuszniczych NATO: US Navy, Royal Navy i Marynarki Francji. W odpowiedzi otrzymałem na piśmie miłe podziękowania. – Więcej informacji jest na stronie internetowej: www.klawiterapia.com/bazamat i www.klawiterapia.com/dyskpo .. Łączę najlepsze oczekiwania i pozdrowienia – Ferdynand Barbasiewicz, płk w st. spoczynku. PRAWDZIWE PRZYCZYNY EKOLOGICZNE I KLIMATYCZNE ZAGROŻEŃ WSZELKIEGO ŻYCIA NA ZIEMI A RACJONALNA PROFILAKTYKA. Ferdynand Barbasiewicz, autor analizy i prognozy, proszę o rozpowszechnienie, Poland, traslation on English. Książka mojego autorstwa EDEN XXI WIEKU dot. koniecznej naprawy zaniedbań ekologicznych i KLIMATYCZYCH, szczególnie detoksykacji gleby uprawnej i przywrócenie naturalnej flory bakteryjnej z dżdżownicami, zagospodarowania wody nie zasolonej z rzek w bardzo licznej małej retencji. A także oczyszczenia powietrza. JAK TO ZROBIĆ? Trzeba pilnie przywrócić utraconą florę bakteryjną w glebie uprawnej, która stanowiła największą naturalną bazę żywieniową dla wszelkich roślin uprawianych przez człowieka. Gleba uprawna z bogatą florą bakteryjną z dżdżownicami, które kilkoma otworami w jednym decymetrze kwadratowym przyjmowały wodę z opadów, stanowiąc sprawną, największą retencję wodną z opadów. Od kilku dekad rolnicy nie dbają o florę bakteryjną bo łatwiej jest sypać nawozy chemiczne. Gleba uprawna bez flory bakteryjne ma utracone przesiąkanie i magazynowanie wody. Obecnie gleba uprawna bez flory bakteryjnej jest zbita jak glina bez powietrza i coraz bardziej ubijana coraz cięższymi maszynami. Gleba uprawna bez flory bakteryjnej i dżdżownic utraciła niezwykle wartościowe mikroelementy konieczne w produkcji pełnowartościowego zdrowego ziarna i wszelkich warzyw. Z powodu utraty flory bakteryjnej wszelkie rośliny uprawne utraciły swoją odporność immunologiczną, co zmusza rolników do bardzo licznych oprysków chemicznych pestycydami i herbicydami, które pozostają w strukturze morfologicznej roślin i zabijają florę bakteryjną w glebę oraz trwale zatruwają wodę. Wykonanie bardzo licznej około miliona małej od 1 do 7 ha retencji wody niezasolonej z opadów i roztopów szczególnie przy małych rzekach nawet w lokalizacji na wzniesieniach, gdzie jest z reguły V i VI klasa gleby. Ze zbiorników małej retencji na wzniesieniach można będzie przerzucać wodę grawitacyjnie rurami PCV pod gruntem w inne rejony oddalone nawet o 30-50 km, gdzie nie ma zagrożeń w zapobieganiu powodzi i suszy. Proponowany system gospodarki wodnej zapewni względnie trwałą stabilizację poziomu przeciwpowodziowego wody w większych rzekach. Powyższe działanie człowieka jest konieczne nie tylko dla zdrowej produkcji ekologicznej żywności. Ale także z pilnego przywrócenia utraconego, wilgotnego odparowywania w cyrkulacji stratosferycznej w szerokości północnej. Planeta ZIEMIA wymaga pilnego budowania sprawnych swoistych „bajpasów”, scalonych DUŻYCH rur PCV do wydajnego transportu nadmiaru wody niezasolonej z rzek do małej licznej retencji rejonów gdzie obserwujemy postępującą i powtarzającą się suszę. Woda z rzek nie musi spływać do mórz i oceanów, patrz rzeka Nil w Afryce, gdzie cofka wody zasolonej z morza Śródziemnego sięga do 150 km w ląd od ujścia koryta tej rzeki. Warto wiedzieć, że wszystkimi rzekami Afryki spływa w skali roku kalendarzowego do oceanów woda niezasolona, którą można zalać strefy objęte suszą w rejonach sawanny na powierzchni 7 milionów kilometrów kwadratowych do wysokości jednego metra. Odebraną wodę z wysokich stanów małych dopływów rzek, a także z ujścia jej do mórz i oceanów należy skierować w całości do bardzo licznej małej retencji. Małą retencję można budować przy nie wielkich nakładach wykorzystując sprzyjającą konfigurację terenów np. Polski, lub sawanny afrykańskiej, itp. - koparka linowa patrz na str. internetowej: www.klawiterapia.com/ekoenerg . Sprawimy wówczas w morzach i oceanach przejściowo istotne miejsce na wodę z topniejących lodowców Arktyki, Grenlandii i wysokich gór szerokości północnej. Na zasadzie naczyń połączonych z topniejących lodowców spowolnimy podtapianie lądów. Warto wiedzieć, że olbrzymią ilość wody zmagazynujemy także w kropelkach pary i kryształkach lodu w powietrzu wznowionej wilgotnej cyrkulacji stratosferycznej północnej, dotyczy odbudowy lodowców Arktyki, Grenlandii i na wysokich górach. To jest jedyny sposób w profilaktyce utrzymania wszelkiego życia na planecie ZIEMI. Proszę pamiętać, że woda z wysokich poziomów w rzekach ma III stopień czystości i po zmagazynowaniu w bardzo licznej małej retencji szybko się dotleni i naturalnie zutylizuje biologiczne niechciane zanieczyszczenia. W 1953 roku w b. ZSRR chciano którąś z zachodnich wielkich rzek spływającą do Oceanu Arktycznego skierować wówczas do wysychającego morza Kaspijskiego. Ale naukowcy zrezygnowali z tego planu w obawie zagrożenia wyważenia planety ZIEMI. Warto wiedzieć, że coraz częściej występują anomalie z temperaturą gdy zimą w Polsce jest 20 stopni mrozu a na wyspie Szpitbergen w archipelagu Svalbard temperatura sięga 2-3 stopni powyżej zera. – Ten anomalny stan świadczy, że suche i gorące powietrze częściowo schłodzone bez kropelek pary w cyrkulacji stratosferycznej północnej coraz częściej atakuje strefę polarną na północy. Opisana przeze mnie proponowana odbudowa światowego zagospodarowania wody niezasolonej z rzek nie zagraża wyważeniu ZIEMI albowiem na zasadzie naczyń połączonych w miejsce jej ubytku w ujściu do mórz i oceanów napłynie słona woda morska /oceaniczna także z topniejących lodowców. Opisany program zagospodarowania wody niezasolonej z rzek będzie trwale stanowić podstawowy warunek bezpieczeństwa egzystencjonalnego dla człowieka i PRZYRODY. Wody niezasolonej na ZIEMI jest tylko około 1%. Przyczynę zagrożeń stanowi coraz większe pozyskiwanie z dużych głębokości różnych kopalin, surowców, węgiel, ropa, gaz, woda głębinowa. A także coraz większe zamurowywanie gruntów przez różne budownictwo, obejścia, drogi, całkowicie utracony brak flory bakteryjnej w glebie uprawnej, która ma strukturę skawalonej masy bez flory i jest coraz bardziej zajeżdżana maszynami ważącymi już dzisiaj nawet 20 ton. To wszystko sprawia obniżenie wody podskórnej. Gleba uprawna bez flory bakteryjnej utraciła przesiąkliwość, kopalnie, liczne ujęcia wodne i wszelkie zamurowywanie groźnie zmniejsza przesiąkania wody z opadów i roztopów. Zmniejszony istotnie brak przesiąkania gleby sprawia narastające szybsze spływanie wody z opadów do rzek, powodując ekstremalne powodzie. Natomiast niebezpieczne postępujące obniżanie się poziomu wód gruntowych, podskórnych w/w wyrobiska i naturalne ale zmniejszające się odparowywanie sprawia że wszelkie rośliny uprawne w rolnictwie (trawy, zboża, warzywa, krzewy i sady) mają korzenie hydrotropii tylko około 3 metrów w głąb. Obecnie z powodu groźnie zmniejszającego się odparowywania wody na półkuli północnej coraz bardziej suche i silnie nagrzane powietrze często bez kryształków lodu w cyrkulacji stratosferycznej powoduje topnienie lodowców Arktyki, Grenlandii i na wysokich górach. Nie wiem jak zachowa się bardzo liczna rodzina różnych stworzeń wodnych żyjąca pod lodami Arktyki, gdzie dzięki ciepłu geotermii ZIEMI, chroniących lodowców przed nadmiernym wychładzaniem, jeszcze jest eldorado żywieniowe dla wielu stworzeń żyjących w oceanach. Myślę, że gdy stopnieją lodowce oceanu arktycznego to geotermia przestanie dostatecznie podgrzewać wodę i wiele gatunków stworzeń nie będzie miało bazy żywieniowej. I nawet w morzu Beringa zaniknie wiele gatunków, gdzie załogi traulerów łowią atrakcyjne stworzenia morskie dla ludzi. Natomiast na Antarktydzie od strony Patagonii lodowców przybywa. Geotermia ZIEMI pod gigantycznymi lodowcami Antarktydy wynosi 10 m w głąb jednego stopnia Celsjusza, licząc od poziomu morza. To sprawia wyraźne podgrzewanie i podtapianie lodowców Antarktydy od spodu, od podłoża lądowego. Opisane postępujące zagrożenia wpłyną niekorzystnie także na stałe prądy oceaniczne. Z powodu dziury ozonowej o powierzchni trzech kontynentów Antarktydy, która bardziej krąży nad półkulą południową, gdzie jest mniej lądów a więcej oceanów, to sprawia większe odparowywanie wody oceanicznej w cyrkulacji stratosferycznej południowej. Wyżej opisany fizyczny proces spowodowany przez człowieka grozi podtapianiem niżej położonych wysp i lądów gdzie żyje około 50% ludzkości. A tym samym w niedalekiej przyszłości grozi nawet niekontrolowanym w następstwach przebiegunowaniem ZIEMI na południu w kierunku Patagonii a na północy w kierunku Jakucji. Warto także wiedzieć, że nieuchronne przebiegunowanie zaktywuje początkowo korektę wyważenia ZIEMI WODĄ OCEANICZNĄ CO MOŻE SPRAWIĆ, ŻE NIEKTÓRE LĄDY ZNAJDĄ SIĘ POD WODĄ A W INNYCH MIEJSCACH ODSŁONIĄ SIĘ NOWE LĄDY Z PŁYDZSZYCH REJONÓW OCEANÓW. Nastepnie dalsze wymuszone przez prawa fizyki wyważanie obroyów ZIEMI skorygują ruchy płyt tektonicznych. Sprawią liczne trzęsienia ZIEMI. Wymuszone ruchy odśrodkowe ZIEMI sprawią bardzo liczne i nienotowane w aktywności tsunami. Wzrośnie największa w historii naszej cywilizacji erupcją wulkanów, których emisja gazów i popiołów zatrują powietrze do stanu katastrofy dla wszelkiego życia na ZIEMI. Obserwując niektóre ślady działania wody przed wieloma milionami lat na dość wysokich górach, należy przyjąć, że kiedyś mogły występować przebiegunowania Ziemi z powodu erupcji wulkanów. Jak wiemy we wczesnym neolicie część dzisiejszej Europy była pokryta stałymi lodowcami. Obecnie odnotowuje się główną przyczynę exodusu ludności ze stref coraz bardziej gorących, gdzie wzrost temperatury i brak wody. A także zakusy surowcowe inspirowane i opłacane przez koncerny ponad narodowe byłych państw wcześniejszej eksploatacji kolonialnej. Obecnie w polityce neokolonialnej, skrywanych kondominiach wywołują planowane konflikty geopolityczne i militarne w zaniedbanych organizacyjnie oraz wyniszczonych w przeszłości biednych społecznościach byłych kolonii. To wszystko czyni znany światowy dramatyzm egzystencjonalny ludzkości neokolonialnych rejonów około zwrotnikowych . - Czytaj więcej w e-ksiązce EDEN XXI WIEKU. – Te katastroficzne w następstwach obiektywne informacje przewidywanych zmian klimatycznych proszę rozpowszechniać. Żeby ludzkość świata była świadoma nieuchronnych zagrożeń. A władze państwowe i bogate koncerny ponad narodowe pilnie potraktowały opisane zagrożenia i podjęły w/opisane sposoby zrównoważonego zapobiegania nieuchronnym następstwom jako najważniejszą troskę o bezpieczeństwo egzystencjonalne wszelkiego życia na planecie ZIEMIA. Wszyscy żyjemy na zagrożonej egzystencjonalnie planecie ZIEMIA, z której nikt, nawet bardzo bogaci ludzie nie mają gdzie uciekać, a,..moga swoim bogactwem przywrócić naturalny proces odbudowanej gospodarki wodnej w PRZYRODZIE. Serdecznie pozdrawiam i proszę o pilną i pragmatyczną refleksję ludzi mądrych i władnych, zatroskany o następne POKOLENIA mieszkaniec ZAGROŻONEJ planety ZIEMIA, - Ferdynand Barbasiewicz, autor. https://www.youtube.com/watch?v=ymZOfeYIDtk

marynarz
poniedziałek, 23 maja 2016, 19:07

PANOWIE ! W której STOCZNI ? Tak rozglądam się po tym naszym nadbrzeżu - nie widzę chyba OŚLEPŁEM ! Jak już jakąś skorupę wystawią - co do niej włożymy - śmieci ????????????

Seba
poniedziałek, 23 maja 2016, 17:23

Drogi Panie moderatorze Proszę o puszczenie wszystkich moich komentarzy ... Pozdrawiam

red
wtorek, 24 maja 2016, 20:13

Co z marynarką ? Jak to co ... nie ma jej.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24