Rosjanie walczą z Baltic Pipe. "Polska chce zbudować własny Nord Stream 2"

19 lutego 2018, 09:22
Baltic Pipe

Projekt Baltic Pipe cieszył się w ostatnich dniach wzmożonym zainteresowaniem ze strony rosyjskich mediów. Już pobieżna lektura wskazuje, że mamy do czynienia z regularną wojną informacyjną. Warto przyjrzeć się stosowanym w niej mechanizmom i zastanowić nad konsekwencjami.

Przyczynkiem do intensyfikacji zainteresowania rosyjskich dziennikarzy projektem Baltic Pipe była publikacja, która ukazała się w niemieckim Frankfurter Allgemeine Zeitung. Oczywiście zarówno komentarz, jak i towarzyszący mu „materiał analityczny”, w bardzo krytyczny sposób opisywały nie tylko koncepcję projektu Baltic Pipe, ale przede wszystkim strategię energetyczną naszego kraju oraz sposoby jej realizacji. Czytając można odnieść absurdalne w swej istocie wrażenie, że w gruncie rzeczy największym problemem dla europejskiej solidarności energetycznej (także w wymiarze bezpieczeństwa surowcowego) jest… postawa Polski.

Narracja autora oraz komentujących sprawę ekspertów ukierunkowana została na obronę kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2. Baltic Pipe pełni w tekście rolę raczej instrumentalną i sam w sobie nie jest traktowany z wrogością - Andreas Mihm stwierdza nawet, że to dobrze, iż projekt uzyskał wsparcie ze strony Unii Europejskiej. Prace zmierzające do jego powstania mają być jednak dowodem np. na rzekomą hipokryzję Polaków - z jednej strony atakujących Nord Stream 2 za jego polityczny charakter, z drugiej natomiast realizujących przedsięwzięcie, które niekoniecznie ma energetyczne uzasadnienie. Jest to rzecz jasna kompletna farsa. Nawet jeśli mielibyśmy odłożyć na bok wszelkie rozważania o bezpieczeństwie energetycznym i jego wpływie na sytuację geopolityczną, to pozostaje różnica w sposobie realizacji. Baltic Pipe będzie budowany w zgodzie z wszelkimi przepisami, przy wsparciu Unii Europejskiej, a Nord Stream 2 jest niekończąca się opowieścią o próbach obchodzenia prawa i uzyskiwania szczególnych przywilejów.

Po publikacji FAZ rosyjskie media z godnym podziwu zaangażowaniem podjęły temat - dokonując częściowych przedruków, obszernych omówień oraz wyjątkowo swobodnych interpretacji oryginału. W przeciwieństwie jednak do niemieckiego „spiritus movens” skupiły się one na atakowaniu projektu Baltic Pipe. Analiza, obejmująca również publikacje z wcześniejszych okresów, pozwala na wyodrębnienie kilku osi narracyjnych. Ich identyfikacja jest niezbędna dla wypracowania mechanizmów zapobiegawczych, minimalizacji szkód oraz zapewnienia inwestycji skutecznego „parasola informacyjnego” - co jest obecnie (miejmy nadzieję!) jednym z naszych priorytetów.

Rosyjskie media koncentrują się w swoich przekazach na podkreślaniu wielopłaszczyznowej irracjonalności Baltic Pipe. Przede wszystkim okazuje się, że projekt nie jest nam absolutnie do niczego potrzebny, ponieważ dysponujemy połączeniami z krajami sąsiednimi, terminalem LNG oraz… gazociągiem jamalskim. W jasny sposób prowadzi to część autorów do powielanej z wyjątkową intensywnością konstatacji, że projekt ma charakter polityczny, zaś Polacy „dzielnie walczą z wykreowaną przez siebie rzeczywistością”. Zarzuty o pewien rodzaj „rozchwiania”, nadmierną emocjonalność, czy wręcz nieuzasadnioną wrogość pojawiają się dość regularnie - nierzadko w połączeniu z sugestiami, że Baltic Pipe może zostać potraktowany, jako karta przetargowa w negocjacjach nowego kontraktu z Gazpromem, a następnie porzucony. Służy to oczywiście obniżaniu wiarygodności polskiej strony w oczach partnerów - jak donoszą źródła Energetyka24, wrażliwych na tę kwestię. 

undefined

Część rosyjskich autorów pochyla się z troską nad kosztami, które będzie musiała ponieść Polska w związku z budową bałtyckiej rury - dla spotęgowania wrażenia podając je w przeliczeniu na kilometr.

Co ciekawe i warte zauważenia, żurnaliści aktywnie dostosowują stosowane mechanizmy do wydarzeń na arenie międzynarodowej. W ten sposób orężem przeciwko Baltic Pipe stała się kwestia… nowelizacji ustawy o IPN. I tak oto możemy znaleźć tekst, który ilustruje zdjęcie husarzy, zaś autor stwierdza: „Jeśli Polska nie boi się pójść na całkowicie nieopłacalny konflikt z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi z powodu chęci dorysowania sobie historycznych skrzydeł i aureoli, to nie jest dziwnym, że gotowa jest poświęcić kilkaset milionów dolarów, żeby nie podgrzewać wody na rosyjskim gazie”. Mamy tutaj do czynienia z dość prymitywnym zabiegiem, którego celem jest oczywiście spotęgowanie wrażenia o nieracjonalności, awanturniczości oraz nieprzewidywalności naszego kraju.

Zasiewaniu wątpliwości wśród państw, firm zaangażowanych w projekt oraz być może potencjalnych kontrahentów, służyć ma również akcentowanie informacji, jakoby polski rząd wciąż rozważał realizację projektu - pojawiają się nawet sugestie dotyczące terminów. Zaskakująco zbieżnych z momentem, w którym będzie trzeba zdecydować, czy siadamy do rozmów z Gazpromem ws. przedłużenia kontraktu, czy nie, bo jesteśmy pewni, że we właściwym momencie będziemy gotowi na reorientację kierunku dostaw. Zupełnie przypadkiem jest to wyjątkowo kompatybilne z tezą, że projekt nie jest „pewny”. Powstaje w ten sposób pewne niekorzystne wrażenie.

Projekt Baltic Pipe bardzo często zestawiany jest również z kontrowersyjnym Nord Stream 2. Część publikacji, stanowiących omówienie artykułu z FAZ, nosiła tytuły podobne do tego: „Polska chce zbudować własny Nord Stream 2”. Tego typu konstrukcje występują w różnych konfiguracjach - nie zawsze wprost. Nierzadko zdarza się, że zupełnie niewinna informacja (np. o podpisaniu polsko - duńskiego memorandum) opatrzona jest informacją, że „Baltic Pipe ma biec przez Morze Bałtyckie podobnie, jak Nord Stream 2”.

Na zakończenie warto przypomnieć sobie, co już w 1831 roku pisał Artur Schopenhauer, doradzając, jak wygrywać publiczne spory: „Prowadząc kolejne etapy rozumowania ukryć cel, do którego się zdąża, i wyjawić go dopiero na końcu. Jeśli przeciwnik zorientuje się wcześniej jaki jest cel, będzie wiedział jak zakwestionować etapy rozumowania”. Dlatego warto zauważać i opisywać elementy działań komunikacyjnych dotyczących strategicznych projektów – nawet jeśli pozornie wydają się nieskoordynowane.

KomentarzeLiczba komentarzy: 72
ehaaa
poniedziałek, 19 lutego 2018, 12:57

bardzo dobry artykuł, dziękujemy Panie Jakubie

Pat
poniedziałek, 19 lutego 2018, 12:43

Finowie mają norweski gaz w zasięgu ręki ale wolą w 100% korzystać z gazu rosyjskiego. I nie czują się szantażowani, chociaż nie dbają o dywersyfikację. Może dlatego, że potrafią rozmawiać z Rosjanami. Nasi politycy robią wszystko co możliwe żeby zepsuć relacje z Moskwą a potem dziwią się, że nie jesteśmy przez nich poważnie traktowani.

Ober
piątek, 23 lutego 2018, 17:01

głupio gadasz Finowie sikają na myśl o Rosji w portki to 1 Kolejna rzecz gdzie złoża norweskie a gdzie Finlandia 2 Myśl 3

Boczek
środa, 21 lutego 2018, 09:54

Finowie nie mają żadnego Norweskiego gazu w zasięgu ręki, bowiem Morze Barentsa nie odgrywało większej roli ze wzgledu na duże głębokości. Transport z Północnego i transport z Rosji, to te same odległości. Ponadto Finlandia była po II WŚ pół-satelitą Rosji. ### I nie, nie Finowie nie wolą rosyjskiego, bo od 2016 funkcjonuje już terminal LNG w Pori. Ogólnie chodzi tam o 5 projektów, ale część to small scale LNG - dystrybucyjne (to jest ten faktyczny killer gazu z rury). ### Ale i w Niemczech masz bunt od dołu i przemysł chce sam sprowadzać sobie LNG (Brunsbüttel), bo rosyjski gaz jest za drogi. Nie mówiąc o gotowym projekcie i wszystkich zgodach na terminal w Wilhelmshaven - brakuje tylko ostatecznej decyzji. ### A co do naszej polityki to zgoda - generalnie to jest wielka katastrofa i jeszcze gorzko będziemy tego żałować. Nie tylko w stosunku do Rosji, aktualna szarża na wszystko i wszystkich odbije nam się czkawką.

Boczek
wtorek, 20 lutego 2018, 13:23

Finowie nie mają żadnego Norweskiego gazu w zasięgu ręki, bowiem Morze Barentsa nie odgrywało większej roli ze wzgledu na duże głębokości. Transport z Północnego i transport z Rosji, to te same odległości. Ponadto Finlandia była po II WŚ pół-satelitą Rosji. ### I nie, nie Finowie nie wolą rosyjskiego, bo od 2016 funkcjonuje już terminal LNG w Pori. Ogólnie chodzi tam o 5 projektów, ale część to small scale LNG - dystrybucyjne. ### Ale i w Niemczech masz bunt od dołu i przemysł chce sam sprowadzać sobie LNG (Brunsbüttel), bo rosyjski gaz jest za drogi. Nie mówiąc o gotowym projekcie i wszystkich zgodach na terminal w Wilhelmshaven - brakuje tylko ostatecznej decyzji. ### A co do naszej polityki to zgoda - generalnie to jest wielka katastrofa i jeszcze gorzko będziemy tego żałować. Nie tylko w stosunku do Rosji, aktualna szarża na wszystko i wszystkich odbije nam się czkawką.

Bogdan
wtorek, 20 lutego 2018, 12:33

Finowie maja traume po wojnie zimowej z ZSRR w 1939 co spowodowalo ze narod finski jest bardzo ulegly kiedys wobec ZSRR a teraz Rosji a pozatym w Finlandii jest duza agentura rosyjska wlacznie z dzialajaca duza partia pro-rosyjska. Kiedys ich premier chcial wprowadzic ich kraj do NATO ale spoleczenstwo to odrzucilo bo sie boja Rosji a takze pewnie agentura rosyjska zadzialala.

Mat
wtorek, 20 lutego 2018, 03:48

Ta umiejętność rozmowy z Rosją to jeden z przejawów \"finlandyzacji\", która na szczęście powoli przechodzi do historii.

Pat
wtorek, 20 lutego 2018, 09:47

\"Finlandyzacja\" to kolejne hasło propagandowy wymyślone przez tych, którzy chcą konfrontacji z Rosją. Żaden Fin nie czuje się zniewolony przez Rosję. Po prostu są zadowoleni, ze mają z nimi dobre relacje i robią dobre interesy.

Boczek
wtorek, 20 lutego 2018, 10:38

Człowieku, po co zabierasz głos, jak nie znasz historii? Finlandia po wojnie została obłożona najwyższymi reparacjami, które zrealizowała - UWAGA! jako ofiara paktu Ribbentrop-Mołotow (z resztą w Finlandii po napadzie rosyjskim powstała nazwa koktajl Mołotowa). Utraciła po wojnie najważniejsze centrum gospodarcze Wyborg - to tak jak by nam dziś odebrano Śląsk. Nie wolno jej było posiadać nic oprócz podstawowego uzbrojenia - okręty podwodne, kierowane środki bojowe, jak torpedy czy rakiety, ograniczenie tonażu floty wojennej do rozmiarów \"mikro\" etc. Musiała zostać w kręgu satelitarnym Rosji - czym okupiła sobie wolność gospodarczą. ### \"Żaden Fin nie czuje się zniewolony przez Rosję\". Finowie właśnie za to zniewolenie - ale i wcześniej podobnie do naszych zaborów nienawidzą Rosjan jak mało kto. Od 1992 roku, kiedy padły traktatowe ograniczenia, rozbudowują flotę - dziś duże korwety i mają już pierwszy terminal LNG (docelowo 5 - z czego 2 importowe) aby się uwolnić od Rosyjskiego dyktatu. ### Dokładnie dzięki ludziom takim jak Ty, ta nasz Polska jest taka byle jaka.

Pat
wtorek, 20 lutego 2018, 11:21

Mówimy o czasach współczesnych, a nie o tym jak \"Ich dziad naszego dziada\". A obecnie Finlandia chyba w 100% zaopatruje się w gaz rosyjski, chociaż nikt im nie zabrania korzystania z gazu innego sąsiada - Norwegii, czy LNG. A jak chodzi o nienawiść do Rosji, to w centrum Helsinek wciąż stoi pomnik cara, Aleksandra II. Widać nie budzi on takiej wielkiej nienawiści.

koko
wtorek, 20 lutego 2018, 09:58

Ażeby wypowiadać się nt. finlandyzacji należ cofnąć się do okresu zimnej wojny, mój drogi niedouczony kolego! Zapoznaj się z historią XX w., a potem zabieraj głos w dyskusji.

Max
wtorek, 20 lutego 2018, 10:26

Tak, bo Polak bez babrania się w historii do 3-go pokolenia wstecz nie da rady nic wymyślić. Czasy się zmieniają, a Polak dalej otoczony wrogami, których sam sobie tworzy.

derkaczyk
poniedziałek, 19 lutego 2018, 22:31

A szantażował byś kogoś który ma w zasięgu ręki inne zasoby ??? Np . Norwegii . Szczególnie jak Rosji brakuje kasy !!!

derkaczyk
poniedziałek, 19 lutego 2018, 22:28

A kiedy Rosja zadbała o relacje z Polską ??? Proszę o przykłady .

Boczek
poniedziałek, 19 lutego 2018, 19:39

Finowie nie mają żadnego Norweskiego gazu w zasięgu ręki, bowiem Morze Barentsa nie odgrywało większej roli ze wzgledu na duże głębokości. Transport z Północnego i transport z Rosji, to te same odległości. Ponadto Finlandia była po II WŚ pół-satelitą Rosji. ### I nie, nie Finowie nie wolą rosyjskiego, bo od 2016 funkcjonuje już terminal LNG w Pori. Ogólnie chodzi tam o 5 projektów, ale część to small scale LNG - dystrybucyjne. ### Ale i w Niemczech masz bunt od dołu i przemysł chce sam sprowadzać sobie LNG (Brunsbüttel), bo rosyjski gaz jest za drogi. Nie mówiąc o gotowym projekcie i wszystkich zgodach na terminal w Wilhelmshaven - brakuje tylko ostatecznej decyzji. ### A co do naszej polityki to zgoda - generalnie to jest wielka katastrofa i jeszcze gorzko będziemy tego żałować. Nie tylko w stosunku do Rosji, aktualna szarża na wszystko i wszystkich odbije nam się czkawką.

derkaczyk
poniedziałek, 19 lutego 2018, 23:03

A po lądzie Finlandia nie ma połączenia gazowego z Norwegią ?? Jak nie ma to mogą zrobić

anda
poniedziałek, 19 lutego 2018, 21:37

Bunt masz bo rząd chciał narzucić firmom gaz skroplony co automatycznie wykluczało je z rynku

Boczek
poniedziałek, 19 lutego 2018, 23:46

Człowieku co ty bełkoczesz? Brünsbüttel LNG >enter< \'### Artykuł: \"Bau von LNG-Terminal in Brunsbüttel rückt näher\" - \"Budowa terminala LNG w Brünsbüttel przybliża sie\" ### Kluczowe zdania: \"Znaczący postęp w planowaniu holenderska Gasunie LNG Holding i Vopak LNG Holding założyły Joint-Venture - cel German LNG Terminal GmbH\", \"Również inne lokalizacje starają się o budowę terminala importowego LNG - np. Wilhelmshaven\", \"...tym samym Niemcy zredukują swoją zależność od gazu rosyjskiego\" - a przypominam to tylko 30%. \"Tym samym budowa terminala LNG ma strategiczne znaczenia dla całych Niemiec\". ### Z innych artykułów - projekt Brunsbüttel powstał pod naciskiem przemysłu w północnych Niemczech (to ten bunt) - o czym już pisałem. ### Albo \"Open Season für LNG-Terminal Brunsbüttel gestartet\" ...i wiele innych ### Człowieku jak się nie ma o czymś pojęcia, to się nie zabiera głosu. Czasy Rosji i rury się skończyły. Naturalnie nadal gaz będzie transportowany przez rurę, ale będzie spychany przez LNG, bo rura nie możne konkurować cenowo i jest konkurencyjna tylko na krótkich dystansach i tam gdzie nie można dopłynąć gazowcem. Dlatego NS/NSII jest projektem stricte politycznym pchanym przez Rosję aby zając rynki zanim LNG się \"rozpanoszy\". Zachodnie firmy z GB , NL, I, F, A, CH i naturalnie Niemcy walą Rosję między rogi i wpuszczają Rosję w kanał, dobrze wiedząc, że będą im dyktować ceny odbioru tak jak i my dziś to zaczynamy robić.

Pref
poniedziałek, 19 lutego 2018, 19:04

Chodzi Ci o rząd koalicyjny PO i PSL w latach 2007-2015? Że nie potrafili rozmawiać z Rosjanami i dlatego musieli klepnąć w swoim czasie najwyższą w UE cenę za m3 gazu rosyjskiego? Przy b. krótkim tranzycie? No cóż, zgadzam się. PO i PSL nie umiało rozmawiać z Rosjanami i dlatego płaciliśmy im najwyższą stawkę.

Marek1
poniedziałek, 19 lutego 2018, 12:40

Niestety, ale wciąż NIE potrafimy przeprowadzić konsekwentnej i efektywnej ofensywy informacyjnej w obronie własnych interesów tak ekonomicznych jak i politycznych. Jesteśmy w tym permanentnie beznadziejni, co jest jaskrawo widoczne zwłaszcza na tle b. zaawansowanych, spójnych, wielopłaszczyznowych i prowadzonych z żelazną konsekwencją działań rosyjskiej machiny propagandowej. Czym jest spowodowana ta permanentna impotencja w polskiej polityce informacyjnej ? Zapewne tym samym co i w innych dziedzinach - brakiem kompetencji, bylejakością kadr i całkowitym brakiem odpowiedzialności personalnej za poszczególne odcinki/zagadnienia dot. toczącej się WOJNY informacyjnej. BARDZO źle to wróży WSZYSTKIM polskim interesom jakie pilnie wymagają obrony i ochrony na informacyjnym \"froncie\". Ps. Najświeższym przykładem kompletnego BRAKU talentów dyplomatycznych była wizyta polskiego Premiera w Monachium i CO on tam wygadywał. Zamiast uspokoić emocje i doprowadzić strony konfliktu do rzeczowych rozmów chlusnął wiadrem benzyny na jeszcze rozgrzane emocje w Izraelu. Pan Morawiecki jest technokratą i NIE musi być super dyplomatą, ale na Boga KTOŚ chyba musi mu podsuwać CO ma mówić, a to znaczy, ze utaczają go kompletni dyletanci ...

MRW
czwartek, 22 lutego 2018, 22:32

Czytam Twoje komentarze i sprowokowałeś mnie, imienniku, do pierwszego posta na tym portalu. Wszędzie widzisz indolencję, brak wiedzy, bylejakość, itd. Zgoda co do tego, iż polityka informacyjna powinna być lepiej skoordynowana. I tylko co do tego. Co do wizyty premiera i jego wypowiedzi, to powiedział najdelikatniej jak mógł, że wielu przedstawicieli narodu żydowskiego ma swój udział w holokauście. Jest to doskonale udokumentowane, więc zanim zaczniesz krytykować, warto zajrzeć do dokumentów. Oczywiście doskonale koordynowana polityka informacyjna państwa Izrael nie dopuszcza informacji o udziale Żydów w zagładzie własnego narodu. Nie sprzyjałoby to kolejnym próbom wyłudzenia odszkodowań za mienie pożydowskie, które zgodnie z prawem zostało przejęte przez państwo polskie, za które i tak w latach sześćdziesiątych wypłacono rekompensatę. Ale, polityka informacyjna Izraela ma kilka celów. Oprócz pieniędzy, także budowanie postaw nacjonalistycznych, umacnianie państwowości, itd. A jaki Ty masz cel w nieustannej krytyce rządzących w Polsce? Nie zauważam w Twoich postach ani pochwał, ani propozycji zmian. Wszystko jest złe. Napisz więc, jak Twoim zdaniem powinna być polityka informacyjna POLSKIEGO rządu. Pisanie, że wszystko jest złe sugeruje frustrację (wolałbyś aby rządził kto inny, ale wybory, itd.) lub trolling. Kończąc, przedstawię moją ocenę sytuacji. Wg mnie, rządzący zbyt wiele mówią, a brakuje im stanowczości w kontaktach z tzw. \"sojusznikami, przyjaciółmi\". Pewne rzeczy trzeba robić, a nie o nich mówić. Jeśli rzeczywistym celem ma być samostanowienie w pełnym tego słowa znaczeniu, to musi ono oznaczać konflikt. Nie będzie spokoju w kontaktach z Litwą, Rosją, Ukrainą, Niemcami, Francją, Izraelem, czy USA. Nie ma od tego ucieczki, nie ma możliwości lawirowania. Konflikt interesów jest zbyt poważny. Nie rozwiąże się go gładką gadką. Stawka jest znana wszystkim wokół i każdy z graczy zyskuje coś na marginalizacji znaczenia państwa polskiego. Dlatego zgadzam się jedynie z tym, iż polityka informacyjna powinna być bardziej skoordynowana. A co do kompletnych dyletantów, to ich odpowiednikiem wśród poprzednich rządzących byliby zdrajcy polskiego interesu narodowego. Istnieje taki. Tak samo jak istnieje interes narodowy niemiecki, rosyjski, czy żydowski (izraelski). Podsumowując, jak Twoim zdaniem powinna wyglądać polityka informacyjna państwa polskiego?

kilt
poniedziałek, 19 lutego 2018, 20:47

Nie potrafimy, lecz o kim mowa?. Począwszy od uwikłanego w agenturę dostawcy sygnału tv, a skończywszy na całkowicie zdominowanym przez powiązane ze sobą międzynarodowe/czyt niemieckie/ verlagi rynku prasowym? Jedna krajowa gazeta i 2 programy publicznej tv to zaledwie kilka procent rynku. Agora jest gigantem w tym zestawieniu. Wojna informacyjna to duży element wojny hybrydowej, w której już jesteśmy, od chwili wyborów w 2015. Rząd ma proce, podczas gdy wróg ma karabiny. co do Morawieckiego, uważam że całkowicie nie masz racji. To się nazywa okopaniem się na pozycji. To jest pierwsza pozycja, gdyż wcześniej była jedynie biała flaga. Do 2015 r Polskę w polityce międzynarodowej klasyfikowano, jako \"kraj należący do kogoś\"

tedi
poniedziałek, 19 lutego 2018, 20:38

Bardzo dobrze się stało. Pan Premier Morawiecki w Monachium nie powiedział nic, co byłoby w sprzeczności z tym co myśli znakomita większość z nas. Trzeba w końcu wstać z kolan i nie szelmować o jakiejś \"dyplomacji\", która prowadziła do naszego upodlenia. Nie jesteśmy jakimś wypi*dkiem ale dużym narodem i krajem z którym muszą się inni liczyć. Myślę, że tylko złą wolą można tłumaczyć twoje wypociny, bo nie sądzę, że jesteś aż tak głupi. Pozdrawiam

tak tylko...
poniedziałek, 19 lutego 2018, 12:39

Głosy pod takim artykułem liczba głosów za i przeciw wyraźnie pokazują, kto broni interesów Polski, a kto Rosji. Zastanawiam się jakie motywy kierują głosami wspierającymi finansowanie zbrojeń w Rosji?

Trak
poniedziałek, 19 lutego 2018, 11:52

Nachalna propaganda. W budowie NS2 uczestniczą wielkie firmy komercyjne różnych krajów, czyli firmy które nastawione są tylko na zysk. Także kolejka przyszłych odbiorców gazu z tego rurociągu wydłuża się. Natomiast naszym \"Baltic Pipe\" zainteresowana jest tylko PGNiG, która jest uzależniona od naszych polityków bardziej niż Gazprom od Kremla. Nie trzeba być ekspertem, żeby zorientować się, która z tych inwestycji jest uzasadniona ekonomicznie a która tylko politycznie.

Pref
poniedziałek, 19 lutego 2018, 19:07

W pełni się zgadzam. Taki niemiecki Rheinmetall, kiedy zbudował niedawno Rosji najnowszy ośrodek szkoleniowy dla żołnierzy, też kierował się tylko zyskiem.

gegroza
poniedziałek, 19 lutego 2018, 23:26

niczego nie zbudował. Kontrakt został zerwany !

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24