Niemcy: branża chce dłuższej pracy elektrowni węglowych. „Wesprą OZE”

25 maja 2020, 11:23
factory-613319_1920
Fot. Pixabay

Niemieckie stowarzyszenie operatorów elektrowni na węglu kamiennym zaproponowało, by ich jednostki pracowały dłużej, niż zaplanowała to tzw. komisja dekarbonizacyjna. Jednostki te miałyby wesprzeć źródła odnawialne.

Jak podaje serwis Clean Energy Wire (CLEW), stowarzyszenie operatorów niemieckich elektrowni węglowych zasilanych węglem kamiennym (VKU) zaproponowało, by ich jednostki pracowały dłużej, niż pierwotnie zakładał harmonogram wyjścia RFN z węgla opracowany przez tamtejszą komisję dekarbonizacyjną.

VKU wyszło z propozycją, by ich węglówki pracowały aż do 2038 roku, a nie tak, jak to zaplanowała komisja do 2033. Operatorzy sugerują, że siłownie te mogłyby pozostawać w tym czasie w rezerwie, służąc jako wsparcie dla systemu opartego na odnawialnych źródłach energii.

Oznacza to, że jednostki na węglu kamiennym pozostałyby w systemie tak długo, jak jednostki na węglu brunatnym. Zdaniem branży pozwoliłoby to uniknąć budowy nowych mocy gazowych, które mają pełnić rolę stabilizatora dla OZE.

Jak podaje CLEW, Niemcy planują uruchomić nowe elektrownie gazowe o mocy 17 GW. Błękitne paliwo już teraz wybija się na prowadzenie w roli stabilizatora niemieckiego systemu - w RFN w 2019 roku spalało się obecnie najwięcej gazu w celach energetycznych w historii.

Niemiecki system elektroenergetyczny może znaleźć się w niebezpieczeństwie ze względu na utratę stabilnych mocy. Berlin zadecydował bowiem o jednoczesnym odchodzeniu od węgla oraz od atomu. Co ciekawe, elektrownie jądrowe w Niemczech (praktycznie bezemisyjne) mają zniknąć szybciej niż elektrownie węglowe, bo już w 2022 roku.

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Jan z Krakowa
wtorek, 26 maja 2020, 21:04

Widać, że całe to OZE w niemieckim wydaniu jest niekonsekwentne i szalone. Jeżeli jednak przyjąć, że chodzi o uwalenie przemysłu w Mitteleuropie, jako coraz większej konkurencji, to z punktu widzenia niemieckiego jest to racjonalne. I to jest jedyne wg mnie wytłumaczenie. Z drugiej jednak strony Niemcy nie są jakimś budującym przykładem nieulegania szalonym ideologiom w przeszłości. A obecnie się coś zmieniło?

Kali
wtorek, 26 maja 2020, 09:56

Jak Kali ukraść krowę, to dobrze. Jak Kalemu ukraść krowę, to źle. Grunt to sprawiedliwa UE.

mgła
wtorek, 26 maja 2020, 01:07

Niemieckie społeczeństwo od dekad tworzyło przemysł atomowy swojego kraju. Do tej pory pracuje tam spora grupa ludzi. Znają technologię nie z broszur tylko z miejsc swojej pracy. Widzą gdzie są nierozwiązane problemy. Co przeszli, że nie chcą tej technologii u siebie? (nie mówię o koncernach, akcjonariuszach, politykach na posadkach - tylko o zwykłym społeczeństwie, które z jakiegoś powodu mówi, że to już przeszłość. O co chodzi? U nas jak ktoś pracował w EA to w większości zwykła budowlanka a u mnie w mieście wykształceni ludzie wiedzą tyle co z lekcji fizyki w szkole bo to zbyt abstrakcyjny temat, żeby się w niego wgłębiać. Wiedzą tyle co kolorowe broszury z ładnymi zielonymi łąkami i niebieskim niebem.

Observator
poniedziałek, 25 maja 2020, 23:28

Niemieckie elektrownie nie trują. Polskie trują...

po trzecie sankcje
poniedziałek, 25 maja 2020, 13:50

Zamiast zostawić sobie atom, to przedłużą węglówki. Ta ich energie-cośtam zaczyna być karykaturą samej siebie. Podobnie było z dieselgate.

Radek
poniedziałek, 25 maja 2020, 22:04

Bo węgiel jest bezpieczniejszy straty pokryją handlem gazem rosyjskim sprzedając go na pozostałą część Europy

Tweets Energetyka24