Łukaszenka: Białoruś chce importować ropę z Gdańska

27 września 2019, 11:55
lukashenka
Fot.: http://president.gov.by

"Najkorzystniejszym okazał się szlak dostaw z Gdańska" - stwierdził prezydent Białorusi. Mińsk poszukuje alternatywnych szlaków dostaw w związku z napięciami z Moskwą.

"Zaskakująco, najkorzystniejszą trasą była trasa dostaw z Gdańska przez Polskę na Białoruś. (...) Z czterech nitek ropociągu Drużba najpierw weźmiemy dwie. I rewersem będziemy pompować" - powiedział prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka 26 września na spotkaniu z ukraińskimi dziennikarzami.

Białoruska gospodarka uzależniona jest od eksportu tanich produktów ropopochodnych produkowanych w rafineriach w Mozyrzu i Nowopołocku. Ich konkurencyjność jest natomiast zależna bezpośrednio od ceny ropy pozyskiwanej z Rosji. Tę zaś Białoruś, przez długie lata, pozyskiwała po rosyjskich cenach wewnętrznych.

Sytuacja uległa diametralnej zmianie od stycznia 2019 roku, gdy Rosja przeprowadziła tzw. "manewr podatkowy" w sektorze naftowym. Polega on na likwidacji ceł eksportowych na ropę w wysokości 30% (których Białoruś nie płaciła) i zamianie ich na podatek od kopalin, pobieranych jeszcze na rynku wewnętrznym.

Jak policzyło białoruskie ministerstwo finansów, manewr ten może kosztować  gospodarkę kraju nawet 10 mld dolarów na przestrzeni najbliższych sześciu lat. Należy do tego jeszcze dodać ewentualne ryzyko utraty rynków eksportowych z uwagi na spadek konkurencyjności białoruskich produktów ropopochodnych.

Z tego względu białoruska dyplomacja rozpoczęła zabiegi o rekompensaty od Rosji za straty związane z wprowadzeniem manewru podatkowego. Równocześnie podjęte zostały pierwsze zabiegi, mające na celu dywersyfikację dostaw ropy na Białoruś.

Mińsk upatruje szansy w imporcie ropy z USA. 29 sierpnia Mińsk odwiedził John Bolton. W odstępie kilku dni odwiedził on również Warszawę i Kijów. Prawdopodobnie przedmiotem rozmów była między innymi dywersyfikacja dostaw ropy z USA przez port w Gdańsku i zwiększenie sprzedaży wytworzonych z niej białoruskich produktów ropopochodnych na Ukrainę.

Powyższy schemat byłby korzystny z punktu widzenia niezależności energetycznej tak Białorusi, jak i Ukrainy. O ile pierwszy kraj jest bowiem uzależniony od rosyjskiej ropy, o tyle Ukraina boryka się z zależnością od rosyjskich paliw, zwłaszcza oleju napędowego.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Stary Grzyb
niedziela, 29 września 2019, 10:45

Miejmy nadzieję, że nasze władze z odpowiednią powagą potraktują tę szansę, bo rozwój takich dostaw z Naftoportu i rozwój takiej współpracy (praktycznie dla Polski bezinwestycyjnej) miałby wymiar strategiczny, a raczej wręcz geopolityczny (biorąc pod uwagę zaangażowanie USA). Rzecz jasna, powinien zostać zrealizowany szerszy wachlarz działań, wiążących (bez szumnych deklaracji) Białoruś z Polską.

prawieanonim
poniedziałek, 30 września 2019, 13:04

Takie działania mogą sprawić że dyrektor d/s Białorusi Putin może szybciej podmienić Białorusinom flagę.

Stary Grzyb
poniedziałek, 30 września 2019, 21:08

Brak działań z pewnością sprawi, że wspomniany komendant łagru podmieni Białorusinom flagę, natomiast przemyślane działania (prawda, że zmarnowano długie lata na bajdurzenie o prawach człowieka w sytuacji naporu NKWD), zwłaszcza prowadzone we współpracy z Dużym Joe zza Atlantyku, mogą doprowadzić do tego, że koszty podmiany flagi okażą się nieakceptowalnie wysokie. Przykład z tamtych okolic (no, trochę bardziej na południe) - dostawa symbolicznych 200 "Javelinów" (pocisków, wyrzutni ledwie kilkadziesiąt) spowodowała, że wzdłuż całej linii frontu w Donbasie ostrzał z czołgów, prowadzony przez "separatystów", znikł jakby go nigdy nie było.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24