Gra o ropę jeszcze się nie skończyła. Meksyk zbojkotował porozumienie OPEC+ [KOMENTARZ]

10 kwietnia 2020, 12:23
ropa platforma flickr
Fot. Flickr/Cathy Whitfield

Po miesiącu na rynku ropy, który przypominał thriller w stylu Alfreda Hitchcocka, ministrowie krajów OPEC+ usiedli do rozmów, z musu prowadzonych w formie wideokonferencji. I choć najwięksi producenci, Rosja i Arabia Saudyjska, którzy spowodowali zerwanie rozmów na początku marca, doszli do porozumienia, nieprzekonany został Meksyk.

Południowy sąsiad Stanów Zjednoczonych jest sporym, choć nie kluczowym wydobywcą. W 2019 roku odpowiadał za 2,7% światowej produkcji z nakładem ponad 2 mln baryłek dziennie. Jednak przez ten bunt, całe historyczne, wielostronne porozumienie może się załamać.

Niepokorny Meksyk 

A co zakłada porozumienie? W maju i czerwcu produkcja spada o 10 milionów baryłek dziennie. Najwięksi w grupie, Rosja i Arabia Saudyjska zmniejszą swoje moce do 8,5 mln baryłek każdy. Inne państwa obniżą wydobycie o 23%.

Meksyk w tym układzie byłby zmuszony do zredukowania produkcji o 400 tys. baryłek dziennie. Minister energii tego kraju, Rocio Nahle Garcia, kurczowo trzymała się obniżki o 100 tys. Meksyk znajduje się pod ogromną presją, jeśli jego upór miałby wywrócić długo budowany stół negocjacyjny.

Załamanie

W związku z drastycznym spadkiem cen ropy na początku marca, po zerwaniu rozmów OPEC+ i miesięcznej wojnie cenowej Rosji z Arabią Saudyjską świat ropy zatrząsnął się w posadach. Krajom rozwijającym się, których gospodarka oparta jest na surowcu, w dłuższej perspektywie groziłoby bankructwo. Wszystkie wielkie koncerny na czele z ExxonMobil w USA w dużym stopniu ucięły wydatki wyczekując niepewnego jutra. Wiele mniejszych firm już upadło lub jest w stanie agonii. 

To z kolei oznacza również zwolnienia. Szef Międzynarodowej Agencji Energii stwierdził, że przez kryzys na rynku ropy pracę stracić może nawet 50 milionów ludzi. Część z nich i tak musiałaby odejść przez zmniejszony popyt, ale wielu utrzymałoby zatrudnienie, jeśli producenci dojdą do porozumienia.

Krwawią również przedsiębiorstwa amerykańskie. Stąd kraje OPEC znalazły się pod presją prezydenta USA Donalda Trumpa, który odbył w ostatnich dwóch tygodniach kilka rozmów telefonicznych z przywódcami Arabii Saudyjskiej i Rosji. Trump zresztą zdążył skomentować sfinalizowanie rozmów OPEC jako "bardzo akceptowalne".

Dogonić popyt 

Pozostaje jeszcze pytanie czy cięcia zaproponowane przez kartel w ogóle mają większe znaczenie. Dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii powiedział w tym tygodniu, że "OPEC nie uratuje rynku ropy". "Nawet jeśli OPEC+ zgodzi się na obniżkę podaży o 10 milionów baryłek dziennie, światowe magazyny będą rosnąć w tempie 15 milionów baryłek dziennie w drugim kwartale" – stwierdził niedawno Faith Birol w rozmowie z Reutersem. 

Innymi słowy – ograniczenie produkcji OPEC+ zmniejsza światową podaż o 10% podczas gdy spadek popytu spowodowany przez epidemię koronawirusa szacuje się na ok. 30%. Dystans rzecz jasna się zmniejsza, ale nowy ład OPEC prawdopodobnie nie zatrzyma spadku cen.

"Niewidzialna bestia"

"COVID-19 to niewidzialna bestia która wpływa na wszystko na swojej drodze. Dane dot. podaży i popytu są przerażające. Nadpodaż w drugim kwartale będzie czymś, czego jeszcze w życiu nie widzieliśmy" – miał powiedzieć wedle Bloomberga na wideokonferencji kartelu jego sekretarz generalny Mohammad Barkindo.

Przed negocjacjami, Rosja i Arabia Saudyjska przekonywały, że nie ma mowy o ograniczeniu produkcji, jeśli Stany Zjednoczone nie dołączą do dealu. Trump stwierdził, że przy tak wielkim spadku popytu, ograniczenie produkcji nastąpi automatycznie. Amerykańskiemu sektorowi powinno zależeć na umowie, ponieważ nie jest on tak skoncentrowany jak w Rosji i Arabii, gdzie praktycznie jeden państwowy gigant odpowiada za całą produkcję. Średnie firmy z USA będą po prostu plajtować, większe również mogą stanąć u progu bankructwa.

Ruch Ameryki Północnej

Porozumienie miało być przypieczętowane w piątek podczas spotkania ministrów krajów G20, gdzie właśnie USA i Kanada miały dołożyć 5 mln baryłek do redukcji OPEC+.

Byłby to kolejny krok ku doganianiu poziomu popytu, lecz na razie trudno cokolwiek wyrokować, jeśli sam OPEC+ ma w swoim gronie rebelianta, przez którego porozumienie wisi na włosku. 

I choć sytuacja zmienia się z godziny na godzinę, negocjacje poprzedzające spotkanie trwały dobre dwa tygodnie. Pierwotnie konferencja miała się odbyć 6 marca, ale ze względu na brak wystarczających uzgodnień przełożono ją o 3 dni. Wydaje się, że postawa Meksyku jest zdecydowana, choć przy ogromnej presji społeczności międzynarodowej nic nie jest wykluczone.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Wania został pokonany
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 11:31

Prezydent USA Donald Trump nazwał „wielką” umowę OPEC+ zawartą w celu zmniejszenia wydobycia ropy i podziękował prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi oraz królowi Arabii Saudyjskiej Salmanowi bin Abdelowi Azizowi Al Saudowi za jej osiągnięcie. „Zawarto wielki kontrakt na ropę z OPEC+. Pozwoli to zaoszczędzić setki tysięcy miejsc pracy w sektorze energetycznym w Stanach Zjednoczonych. Chciałbym podziękować i pogratulować prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi i królowi Arabii Saudyjskiej Salmanowi. Właśnie rozmawiałem z nimi z Gabinetu Owalnego. Wielkie porozumienie dla wszystkich!” – Trump napisał w Twitterze.

Kuba Ptrilcka z Pardubic
sobota, 11 kwietnia 2020, 13:30

Amerykanie popisowo zażynają Rosję - ropa WTI z łupków z kosztami bieżącego wydobycia rzędu 25-35 za baryłkę cały czas na siebie zarabia(+ amerykańskie firmy cały czas kasują Arabów za technologię i serwisy), Rosjanie z kosztami wydobycia rzędu 42 w tym momencie od paru miesięcy dopłacają do każdej wydobytej baryłki 10

obserwator
sobota, 11 kwietnia 2020, 09:24

Co by tu nie pisać i jakby nie pisać, sprawa jest prosta amerykańskie łupki poległy w każdym zakresie. Żadna z amerykańskich firm nie zasili naszego gazoportu w Świnoujściu, musimy się dogadać z kimś innym. Putin odgryzł się Ameryce, poczekał na dobry moment i go wykorzystał. To samo trzy tygodnie temu napisał FT ale wtedy jeszcze żadna firma łupkowa w USA nie zbankrutowała a na dziś mamy już cztery.

Wania
sobota, 11 kwietnia 2020, 17:55

Nie bój żaby. Amerykański gaz popłynie zgodnie z kontraktem. Amerykańskie banki przejmują udziały w kupkach i one przetrwaja. Technologia łupkowa wymaga stawiania szybow. W czasie kryzysu nie stawia się szybów i czeka na lepsze czasy. Ropa jest malo znaczącą pozycja w budżecie USA w przeciwieństwie do Rosji. Gdyby z tym był problem to pozostaje AS. Oni teraz chętnie przejmują rosyjskie rynki dając lepsze ceny. USA właśnie zapełnia wszystkie swoje zbiorniki tania ropa z AS.

antyWania
niedziela, 12 kwietnia 2020, 16:05

Nie popłynie z kontraktem bo ta firma właśnie padła, została sprzedana za 28 mln tylko tyle była warta.

AntyAntyWania
niedziela, 12 kwietnia 2020, 21:15

Popłynie zgodnie z kontraktem. Mozesz sobie szczekać :)

antyWania
poniedziałek, 13 kwietnia 2020, 11:28

Nie popłynie bo już kolejne trzy padły, za rok nie będzie żadnej bo się nikomu to nie będzie opłacało. Tak chwalisz kapitalizm to go właśnie masz.

Pentagram
piątek, 10 kwietnia 2020, 17:00

Gielda surowców w stanach bojkotuje porozumienie Cięcia za niskie Trump pokazuje lwi pazur

Wcislo
piątek, 10 kwietnia 2020, 21:48

Giełda surowców w stanach nie pracuje dzisiaj, więc bojkotuje na maksa

Pentagram
piątek, 10 kwietnia 2020, 16:55

Zasoby ropy meksyku to 7Gbbl przy Wenezueli 300Gbbl i Rosji 80Gbbl Także szantażu nie będzie

GB
piątek, 10 kwietnia 2020, 20:23

Czyli Meksyk sobie może spokojnie wydobywać ropę mimo sprzeciwu OPEC. Aha jeszcze jedno, zasoby to jedno, a bieżące wydobycie to drugie. I to się obecnie liczy bardziej niż zasoby.

zarażony OZE
sobota, 11 kwietnia 2020, 15:08

Skoro ŚWIAT może funkcjonować z 30% redukcją "Zjadania" ropy, to może by te potencjalnie plajtujące firmy przeszły na ZIELONĄ stronę energii. Tu roboty od licha. Zamiast setek km rurociągów, gazoportów - linie energetyczne!!!

niedziela, 12 kwietnia 2020, 21:20

A ta "zielona energia" to też z biogazowni?

Zzz
sobota, 11 kwietnia 2020, 18:04

Tu tez potrzeba setek milionow km linii energetycznych ktorych niema. Mam nadzieję ze do zielonej energii noe zaliczasz spalania gazu.

Tweets Energetyka24