Pospolite ruszenie Energi: społecznicy nie chcą wiatraków w Polsce, dziękują Obajtkowi [RELACJA]

13 października 2017, 15:26

,,Pełny szacunek dla pana prezesa Obajtka” – takie słowa pod adresem prezesa Energi padały z ust reprezentantów strony społecznej podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. górnictwa i energii, który debatował nad perspektywami rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce. Jak się okazuje, ta państwowa spółka, która zadecydowała o wstrzymaniu realizacji umów długoterminowych z farmami wiatrowymi, zyskała w swej ,,walce z wiatrakami” nowego sojusznika: organizacje społeczne walczące z tym sektorem odnawialnych źródeł energii. Jest ich w Polsce kilkaset.

,,W skali kraju powstało 600 komitetów protestacyjnych i dzięki temu, mówiąc okrutnie, PiS wygrał wybory. Jeśli rząd nie zrobi z tym porządku, to przegrają wybory” – mówili przedstawiciele inicjatyw walczących z, jak to określają, patologiami branży wiatrowej. Domagają się przede wszystkim uporządkowania kwestii umów długoterminowych z inwestorami, które w ich mniemaniu ciążą państwowym spółkom. Jak widzą procedurę wyjaśniania całej sytuacji? Odpowiedź jest prosta. ,,Jedyną instytucją, która może wyjaśnić aferę, to sejmowa komisja śledcza” – mówią.

Społecznikom chodzi o sytuację, której korzenie sięgają początków nowoczesnych źródeł odnawialnych w Polsce. ,,Kiedy przyjmowano system zielonych certyfikatów, to społeczeństwo zawiązało umowę społeczną, na mocy której zgodziło się wspierać wszystkie formy energii odnawialnej. Nikt nie przypuszczał, że dojdzie do takiej skali nadużyć i gigantycznego oszustwa. Dobrze umocowana grupa, działająca wspólnie na styku wielkiej energetyki i tzw. inwestorów, korzystając z koneksji nierzadko politycznych, pomijając ustawę o zamówieniach publicznych, doprowadziła do podpisania kilkuset tzw. długoterminowych umów, na piętnaście i nawet na dwadzieścia lat. Umowy były tak skonstruowane, że w praktyce były niewypowiadalne. Wspomniano również stałość i wysokość zawartych w nich cen energii” – mówią.

Na tym tle, organizacje społeczne podkreślają rolę, jaką odegrał obecny zarząd Energi z prezesem Danielem Obajtkiem na czele. ,,Państwowa spółka Energa zdecydowała się- po analizie prawnej- 22 umowy uznać za nieważne. Gdyby Energa realizowała dalej te umowy, straciłaby blisko 2,2 mld złotych. Energa posiada portfel ok. 40% takich patologicznych umów na rynku w Polsce. Pozostałe 60 należy do reszty koncernów energetycznych. Spółki państwowe, mając takie umowy, notują każdego dnia gigantyczne straty. Budzi absolutne zdziwienie, dlaczego pozostałe spółki, mając 60% takich umów nie uznają ich za nieważne. W sumie, straty polskich spółek energetycznych z tytułu tych umów mogą wynieść 6-8 mld złotych. Jeżeli ktoś twierdzi, że takie straty dla koncernów nie odbiją się na rachunkach Polaków za prąd, to nie jest ekspertem, ale jest klakierem” – mówią.

Zobacz także: Prezes Energi: spółka poszkodowana w aferze wiatrowej. "Sprawa rozwojowa" [SKANER]

Dużym szacunkiem społeczników cieszy się sam prezes Obajtek. ,,Pełny szacunek dla pana prezesa Obajtka, za to co zrobił, bo to wielka odwaga. Chcielibyśmy tutaj wyrazić dla niego pełne poparcie i zwracamy się o powołanie komisji śledczej w tej sprawie. Afera Amber Gold przy sprawie wiatraków to jest mały pikuś” – twierdzą.

,,Spotkać można się ze zdaniem, że Energa postąpiła niesprawiedliwie, wrzucając różne typy umów do jednego worka z napisem <<Nieważne>>. Energa- w mojej ocenie- nie może stopniować ważności umów, gdyż łączy je jeden delikt prawny. One są nieważne, gdyż wszystkie zawarto z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych. Skorzystała z tych umów tylko energia wiatrowa i to nie wszyscy uczestnicy tego rynku. To były umowy tylko dla wybrańców. W takich warunkach wiele farm wiatrowych zwracało się w terminie 4-5 lat, a nawet krócej, bo wiele z nich korzystało z dotacji. Znamy przypadek farmy, którą kupiła PGE, która zwróciła się na 1,5 roku przed wybudowaniem. Taki był montaż finansowy” – zauważają działacze.

Społecznicy nie mówią jednak tylko o pieniądzach. Wiesława Mróz, wiceprezes Stowarzyszenia Ludzi Nieobojętnych ,,Lobelia”, w swoim wystąpieniu, odwołując się do poglądów neurochirurga prof. Jerzego Jurkiewicza, podkreśliła zdrowotną szkodliwość turbin wiatrowych. Wśród negatywnych efektów instalacji takich urządzeń wymieniono: emisje szkodliwego hałasu, infradźwięków, szkodliwe migotanie światła, zniszczenie krajobrazu i walorów turystycznych, rekreacyjnych, istotny spadek cen gruntów, istotny spadek dochodów gminy, zagrożenie procesami sądowymi z racji utraty wartości gruntów.

,,Profesor Jurkiewicz cytuje, że do produkcji jednego wiatraka o mocy 2,3 MW o wysokości 90-110 metrów trzeba zużyć 150 ton stali, 10 ton miedzi, 30 ton włókna szklanego i 1000 ton betonu wkopanego w ziemię. Według opracowania Senatu RP z 2011 roku, turbiny V80 i V90 o mocy 1,8 i 2 MW na wysokość wieży ok. 140-150 metrów, waży w całości 365 ton i według danych amerykańskich wymaga podstawy w formie ośmiokąta o przekątnej 13 metrów, który wypełnia 12 ton stali i ok. 180 metra sześciennego betonu. Aktualnie buduje się elektrownie o wysokości 200 metrów i więcej, to też dane podane powyżej trzeba odpowiednio zmodyfikować. Nasuwa się tutaj pytanie: kto- w wypadku bankructwa firmy wiatrowej- pokryje koszty demontażu i utylizacji tych ogromnych budowli? Kto przywróci pierwotny stan terenu? Czy rolnicy- zawierając umowy- są informowani o funduszu rekultywacyjnym? W przestrzeni medialnej słyszy się też o przypadkach zniknięcia inwestora. Do kogo więc samorząd ma zwrócić się o zwrot nakładów w związku z porzuconą inwestycją? W jakim stopniu odzyska się pierwotny stan terenu, najczęściej rolnego” – podkreśliła Mróz.

Zobacz także: Prezes Energi o wynikach półrocznych spółki

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Kowalskiadam154
piątek, 13 października 2017, 18:28

Dość już wciskania ekomarksistowskiej propagandy i dojenia frajerów z kasy

Wicherek
piątek, 13 października 2017, 17:19

Kopta wyngiel dalej i udusta sie w tym smrodzie. W Holandii wiatraki wytwarzaja juz wystarczajaco duzo energii aby zasilac holenderskie koleje. Ale w Polsce to sie nie oplaci, nie warto. Zascianek i ciemnogrod, na czele z Energa.

student z Płocka
piątek, 13 października 2017, 16:08

Witam autora ale musze przyznać że ten tekst jest BARDZO jednostronny, taki zrobiony za pieniądze jednej firmy. Przydałoby się chociaż napisać w jaki inny sposób można poradzić sobie ze smogiem w Polsce, które wywołuje spalanie węgla. Pewnie firma która zażyczyła sobie taki artykuł pali właśnie im i zanieczyszcza środowisko różnymi rakotwórczymi substancjami. Byłoby super żeby Pan napisał ile miliardów wydajemy na dotację dla kopalń, czy jakbyśmy za te pieniądze wybudowali wiatraki jak nasze powietrze zmieniłoby swój skład? Ale to są moje dywagacje jestem wieśniakiem który mieszka pomiędzy lasami więc sprawę czystego powietrza powinienem przekazać raczej inny. np. mieszkańcom pięknego i czystego Krakowa. Po co czysta energia lepiej niech chodzą do lekarzy... Kłania się taki przedmiot jak "zrównoważony rozwój"

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24