„Polska stała się niewolnikiem USA” – rosyjskie media nt. wizyty Ricka Perry’ego w Polsce [KOMENTARZ]

12 listopada 2018, 16:16
1280x540
Fot.: Ministerstwo Energii

Rosyjskie media żywo komentują wizytę sekretarza energii USA w Polsce i podpisanie nowej umowy na dostawy gazu przez PGNiG. Nieprzypadkowo są to komentarze wyjątkowo skrajnie negatywne.

„Polska była obiektem doświadczalnym USA jeszcze w latach 90-tych, gdy zachodził proces rozpadu reżimów komunistycznych. Dlatego Polsce nie żałowano ani zasobów, ani środków, by uczynić z niej sztandarowy model państwa. Obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją. Amerykanie chcą pokazać, że mają co zaoferować Europie w zamian za rosyjskie surowce. Postanowiono wykorzystać przetarty szlak – Polskę. Stąd się wzięła ta stosunkowo dziwna umowa o dostawach taniego gazu. W najbliższe lata Polska rzeczywiście będzie otrzymywać surowce taniej, niż one w rzeczywistości kosztują, aby USA mogły przez to pokazać wszystkim innym, że energetyczne związki z Rosją należy przerwać, lub przynajmniej ograniczyć do minimum” – twierdzi w komentarzu dla rosyjskiej telewizji i portalu internetowego RT politolog Michaił Sinielnikow-Oryszak.

Jeszcze bardziej radykalny w swojej ocenie jest Igor Juszkow z Fundacji Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego, cytowany przez kilka mniejszych mediów rosyjskich. Ten jednak radykalnie przeczy Sinielnikowi-Oryszakowi : „Wysoka cena amerykańskiego LNG nie pozwala Warszawie w całości na niego przejść, a więc Gazprom będzie kontynuował swoją dominację na polskim rynku. Jedyny zysk dla Polski jest natury politycznej. Kupując gaz w USA Polska demonstruje swoją wierność wobec potężnego sojusznika zza Oceanu, co może wydać owoce w przyszłości. Ale ogólnie rzecz biorąc ten kontrakt, to prawdziwe niewolnictwo”.

Duże zainteresowanie rosyjskich mediów kontraktem polsko-amerykańskim nie powinno dziwić. Federacja Rosyjska zajmuje obecnie dominującą pozycję na rynkach surowcowych Europy Środkowo-Wschodniej, a państwom regionu jest wyjątkowo trudno z tego uzależnienia się uwolnić. Monopolistyczna pozycja Rosji sprawia, że uzależnienie poszczególnych państw od Rosji wykorzystuje ona albo w celach politycznych, albo żądając zawyżonej ceny za surowiec od odbiorcy.

Polskie plany dywersyfikacji dostaw gazu naruszają to gazowe status-quo, pozbawiając Gazpromu monopolostycznej pozycji w Polsce, a w dalszej perspektywie niewykluczone, że w całym regionie. Temu ma służyć projekt Trójmorza, zakładający stworzenie korytarza umożliwiającego transport nierosyjskiego gazu na obszarze między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. 

Jednym z kluczowych elementów tego planu ma być tzw. Brama Północna składająca się z gazociągu Baltic Pipe o przepustowości 10 mld m3 gazu rocznie i Terminal LNG w Świnoujściu o zdolnościach regazyfikacyjnych rzędu 5 mld m3 z możliwością ich rozszerzenia do 7,5 mld m3. Podpisany we czwartek już trzeci kontrakt na dostawy LNG z USA do Polski wraz z kontraktem katarskim daje Polsce ponad 6 mld m3 dostaw gazu rocznie. To więcej niż możemy przyjąć w Świnoujściu, ale jeden z kontraktów z USA ma formułę free-on-board (FOB), co oznacza, że PGNiG staje się właścicielem surowca już w porcie amerykańskim i może go odsprzedać z zyskiem poza Polską. To generuje ryzyko, ale zwiększa też elastyczność spółki i daje jej możliwość odsprzedania LNG z zyskiem. Niewykluczone jednak, że w przyszłości zostaną zwiększone możliwości regazyfikacyjne polskiego terminalu LNG i dodatkowe wolumeny gazu trafią do Świnoujścia.

Podliczając wszystkie kierunki dostaw nierosyjskich okaże się, że pod warunkiem terminowej realizacji projektu Baltic Pipe, od 2023 roku, gdy już przestanie obowiązywać kontrakt jamalski, Polska będzie mogła poradzić sobie bez niego. A to daje polskiej stronie komfort w negocjacjach z Gazpromem, umożliwiając nam zbicie ceny rosyjskiego surowca do poziomu rynkowego. W przypadku niepowodzenia rozmów zaś nie pozostaniemy bez surowca.

Dla Rosji jest to bolesny cios, zmuszający ją do rezygnacji ze stosowania praktyk monopolistycznych w regionie, a przynajmniej wobec Polski. A mówimy o niemałym rynku, na którym konsumpcja wynosi ponad 17 mld m3 gazu rocznie z tendencją mocno wzrostową.

Stąd nie powinna dziwić chaotyczność i histeryczny ton reakcji rosyjskich mediów i ekspertów. Kontrakty na dostawy LNG do Polski stanowią groźną konkurencję dla rosyjskiego gazu i są szkodliwe dla Moskwy biznesowo. Stąd powinniśmy być przygotowani na to, że w nadchodzących latach ataki rosyjskiej propagandy na polskie plany dywersyfikacji będą się nasilać. Polski i środkowoeuropejski rynek gazu jest zbyt cenny dla Rosji, aby ta mogła oddać choć jego część bez walki. A w tej walce każdy chwyt jest dozwolony.

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
wania
środa, 14 listopada 2018, 09:27

do REAL. Właśnie o to chodzi, żeby cena spadła. Rosyjski monopolista do tej pory traktuje gaz jako broń za nic mając ceny rynkowe. Po latach płacenia najwięcej w Europie po 2023 roku powinniśmy zrezygnować z rosyjskiego gazu, o ile nie będzie znacznie tańszy od tego z innych rynków.

REAL
wtorek, 13 listopada 2018, 17:40

Cena gazu o 40%, cena prądu o 50%, cena za emisję CO2... zakłady azotowe - wielki konsument gazu padną - i po co tyle gazu?? rolnicy wolą rosyjskie nawozy tanie i dobre (bez kadmu)

xd
wtorek, 13 listopada 2018, 06:44

panie autorze przeczytałem te różne wypowiedzi i jakiejś histerii w nich nie widzę zdecydowanie większa histeria i obłuda prezentowana jest w polskojęzycznych mediach jak np. ten portal a fakt że z tezami przez nich głoszonymi obiektywnie patrząc ciężko się nie zgodzić ale zobaczymy za trzy lata ile będziemy płacić za gaz i wtedy wrócimy do rozmowy

Mieszkam w POLSCE
wtorek, 13 listopada 2018, 00:17

W końcu ciekawy,tresciwy i rzeczowy artykuł o tej umowie.