Polska buduje osuszarkę gazu. Rosyjskie naciski z 2017 roku już nie będą skuteczne [KOMENTARZ]

19 listopada 2019, 13:20
BiGSize TGC UT-8437_1920x1281
Fot.: EuRoPol GAZ

W 2017 roku, na trzy tygodnie przed wizytą Donalda Trumpa w Polsce, Rosja wtłoczyła do rurociągu jamalskiego zawodniony gaz. W rezultacie Polska musiała uruchomić rezerwy. Budowa osuszarki zabezpieczy nas przed powtórzeniem tego scenariusza.

Gaz zamiast czołgów

Koniec czerwca 2016 roku. W Warszawie trwają ostatnie przygotowania do organizacji szczytu NATO. Po raz pierwszy będzie się on odbywał w Polsce. Lokalizacja nie jest przypadkowa – to właśnie tutaj ogłoszona ma zostać informacja o rozlokowaniu sił NATO w Europie Środkowej. Decyzja, co do której Rosja bezpodstawnie twierdzi, że jest pogwałceniem Aktu NATO-Rosja, już nie zauważając, że sama wcześniej pogwałciła Memorandum Budapesztańskie gwarantujące integralność terytorialną Ukrainy, co sprawiło, że kraje takie jak Polska poczuły się realnie zagrożone.

Moskwa postanawia wykorzystać ostatnie dni przed szczytem do wywarcia nacisku na Warszawę. Nie po raz pierwszy do tego celu wykorzystane zostają surowce – zgodnie z doktryną Falina-Kwicińskiego. Zakładała ona zastąpienie interwencji militarnych przewidzianych doktryną Breżniewa, naciskami z wykorzystaniem ropy i gazu.

Na przełomie czerwca i lipca 2016 roku dochodzi do nagłego spadku przesyłu gazu dla Polski, który momentami osiąga poziom o 20% niższy od wolumenu zamówionego przez PGNiG. Od grudnia 2015 roku do Świnoujścia zaczął jednak trafiać gaz w postaci skroplonej, co w dłuższej perspektywie zmniejsza wrażliwość Polski na podobne operacje.

Rozmyć opór

Zmniejszanie ciśnienia w rurociągach nie jest jednak jedynym zabiegiem stosowanym przez Gazprom. Już rok później zastosował on wobec Polski bardziej wyrafinowany instrument nacisku.

Jest druga połowa czerwca. Tym razem Polska przygotowuje się do wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa. Wśród tematów rozmów jest współpraca energetyczna obu państw, a przede wszystkim kwestia podpisania długoterminowej umowy na dostawy LNG z USA do Polski. Jest to kolejny krok na drodze do zwiększenia niezależności energetycznej kraju, który w konsekwencji umożliwił oświadczenie woli o zakończeniu kontraktu jamalskiego na dostawy z Rosji ogłoszone 15 listopada 2019 roku.

Taki stan rzeczy jest dalece niepożądany dla Rosji, która postanawia wysłać sygnał, skierowany przede wszystkim do innych odbiorców rosyjskiego gazu, zniechęcający do podejmowania dywersyfikacji dostaw i uniezależniania się od Rosji.

Do Polski, na trzy tygodnie przed wizytą Donalda Trumpa w Warszawie, trafia zawodniony gaz. Oznacza to, że zawartość wody w surowcu przekracza normy, czyniąc go niezdatnym do użycia w Polsce. W Niemczech, dokąd gazociąg jamalski prowadzi, surowiec już mógł zostać wykorzystany, ponieważ na terytorium RFN znajduje się instalacja do jego osuszania. Tego rodzaju osuszarką nie dysponuje Polska. „Nie pozwolili nam na to partnerzy rosyjscy w trakcie budowy gazociągu jamalskiego” – wyjaśnia prezes PGNiG Piotr Woźniak.

W rezultacie zawodnienia surowca operator systemu Gaz-System zmuszony był do uruchomienia rezerw z magazynu gazu Mogilno. Na szczęście udało się uniknąć poważnych konsekwencji tej sytuacji.

Szczepionka na Gazprom

Już wówczas, w 2017 roku, podjęto decyzję o tym, by zbudować instalacje osuszające na trasie gazociągu jamalskiego. Celem inwestycji jest uchronienie się przed powtórzeniem podobnych prowokacji w przyszłości. O ile bowiem dywersyfikacja dostaw - rozbudowa połączeń z sąsiadami i posiadanie terminalu LNG - zabezpiecza kraj przed znacznym spadkiem ciśnienia, o tyle już zawodnienie wciąż nam zagraża. Dostawy z Rosji aż do października 2022 roku, gdy oddany zostanie gazociąg Baltic Pipe, wciąż są kluczowe dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Do tego czasu zawodnienie surowca przez Gazprom jest realnym zagrożeniem.

Piotr Woźniak nie ukrywa, że właśnie to jest motywem działań podjętych przez spółkę. Jego zdaniem Polska może się spodziewać retorsji ze strony Rosji w związku z decyzją o zakończeniu kontraktu jamalskiego.

Budowa osuszarki jest działaniem spóźnionym, lecz słusznym. Budowa instalacji do osuszania jeszcze nie została zakończona i do tego czasu wciąż pozostajemy wrażliwi na wtłoczenie zawodnionego surowca. Po zakończeniu tej inwestycji, jedynym instrumentem nacisku pozostającym w rękach Gazpromu będzie całkowite lub częściowe odcięcie dostaw. W przypadku gazociągu jamalskiego ryzyko to jest jednak minimalne.

KomentarzeLiczba komentarzy: 36
As
czwartek, 21 listopada 2019, 00:15

Mądry ekspert jakieś 20 lat temu mówił, że dopóki płacimy za gaz nie ma sensu celowanie w nas rakietami przez Rosje. Czy ktoś kiedyś policzył ile będą kosztować środki obrony, nowa infrastruktura i dodał to do ceny nowego gazu minimalnie tańszego niż Rosyjski ?

SOWA
piątek, 22 listopada 2019, 10:41

"As" twój komentarz jest propozycją nie do przyjęcia. Polska ma prawo samodzielnie podejmować decyzje bez nacisków i prymitywnych zagrywek Moskwy. Zawsze byłem i jestem zwolennikiem współpracy z Rosją ale na partnerskich warunkach. Niestety mentalność polityków na Kremlu nadal się nie zmienia, czasy Gorbaczowa i Jelcyna już nie wrócą. Wówczas rozumiano, że imperializm to nie jest droga do budowania zaufania. Rosja będzie coraz bardziej naciskać na swoich sąsiadów i dlatego dywersyfikacja to jedyna słuszna droga dla Polski. "Jak będziemy płacić to Rosja nas nie zaatakuje". Proszę cię to naiwność na poziomie innej grupy twierdzącej, że Ameryka wyśle żołnierzy do obrony Polski.

Edmund
piątek, 22 listopada 2019, 08:52

Do dzisiaj płacimy za gaz, a rakiety są w nas wycelowane, tak ja były 10 lat temu. Niemcy budują z Rosja Nord Stream a rakiety są w nich wycelowane. Działalność szpiegowska Rosji na terenie Niemiec i Francji osiągnęła poziom z czasów zimnej wojny. To tak o ,,mądrości" eksperta.

Grzyb
piątek, 22 listopada 2019, 07:38

Środki obrony polska musi i tak posiadać a gaz z USA jest "minimalnie" o 30% tańszy...

Wojciech
piątek, 22 listopada 2019, 04:41

Mądry ekspert już dawno temu policzył, że każdy dolar zapłacony Rosji za cokolwiek to kolejna 2 dolary które musimy wydać na wzrost obronności przed tą samą Rosją.

Grzes
środa, 20 listopada 2019, 23:43

Ci co psza ze Niemcy znowu madrzejsi sa, to znów glupoty mówia. Otoz niemcy od dawna wiedzieli co I jak tylko cicho siedzieli tzw u stawka. A my mieliśmy byc zagonieni do niemieckiego dostaecy który "gwarantuje'' dobry standard produktu. Na zasadzie zjesc I miec ciastko.

qbek
środa, 20 listopada 2019, 16:51

Oj, płytkie. Kto konkretnie to buduje? Jaki koszt? jaka wydajność? kiedy będzie gotowe? Co to, ogólna papka marketingowa, czy konkretny artykuł?

Max
środa, 20 listopada 2019, 23:07

Utajnione ze względów bezpieczeństwa kraju. Biały wywiad wroga nie śpi.

kaxo
środa, 20 listopada 2019, 14:52

Szach Mat to dobrze powiedziane, w polityce podbijania świata rosyjski hegemon układa swoje figury na szachownicy, a my od niedawna swoje. I to działa chodź kosztuje mnóstwo środków obie strony.

Kora
środa, 20 listopada 2019, 09:47

Ciekawe , że Niemcy nie mieli z tym problemu i byli na wszystko przygotowani. Oni mniej gadają, a robią . Problemy z ropą odkryli Białorusini, a nasi najgłośniej krzyczeli , ale po sprawie. Mądrzy inaczej.

Fort
środa, 20 listopada 2019, 21:29

Nie wiem o kim mówisz, bo raczej nie o obecnym rządzie skoro to on zareagował od razu i dwa lata po incydencie konczone są inwestycje które mają mu zapobiec w przyszłości. Nie mówiąc już o budowie terminalu LNG czy baltic pipe, które są jeszcze ważniejszymi nwestycjami, a których by nie było gdyby nie środowisko wystawiające obecny rząd

A prawda jest taka
czwartek, 21 listopada 2019, 13:57

To odświeżę panu pamięć. Projekt i budowa terminala LNG w Świnoujściu to zasługa rządu PO-PSL zrealizowana w latach 2010-2015 (pierwsza dostawa gazu z Kataru w 2015). Koncesje na 19 złóż gazu dla Polski też uzyskano za czasów PO-PSL z myślą o bezpieczeństwie energetycznym Polski i już wówczas (2014-2015) mówiono o konieczności budowy Baltic-Pipe. Studium opłacalności i projektowe rozpoczęto na przełomie 2015-2016 zanim doszło do zmiany rządu. PiS przejął gotowca, choć dobrze, że go nie "udupił" jak szereg innych projektów (np. energetykę wiatrową). O tym, jak wielką wagę rząd PiS przykłada do tych spraw świadczy aktualna likwidacja ministerstwa energetyki.

Wojciech
piątek, 22 listopada 2019, 04:54

"A prawda jest taka" przeinaczasz fakty. Pierwszy rurociąg do Danii miał powstać 20 lat temu. Projekt zlikwidował rząd Millera. Baltic Pipe to trzecie podejście które rozpoczęło się w 2016 roku wykonaniem przez GAZ-SYSTEM S.A. i Energinet.dk studium opłacalności. Wcześniejsze prace (od 2013) dotyczyły WYŁĄCZNIE sieci rurociągów i interkonektorów na terenie Polski i Czech.

Zenon
czwartek, 21 listopada 2019, 11:05

Zareagował? A przeprowadzili analizę innych potencjalnych ataków ze strony Rosji? czy moze czekają na kolejną niespodziankę (np. jakas inna domieszka w gazie?) i znowu przez kolejne 2 lata będą reagować? A może wystarczy spojrzeć na co jeszcze są przygotowani Niemcy?

suawek
środa, 20 listopada 2019, 16:14

Czyli co? Niemcy jak zwylke mądrzy? Polacy jak zwykle głupi? A Rosja jak zwykle bez winy? Gaz sam się zawodnił?

Reklama
Tweets Energetyka24
 
Polska buduje osuszarkę gazu. Rosyjskie naciski z 2017 roku już nie będą skuteczne [KOMENTARZ] - Energetyka24

Polska buduje osuszarkę gazu. Rosyjskie naciski z 2017 roku już nie będą skuteczne [KOMENTARZ]

19 listopada 2019, 13:20
BiGSize TGC UT-8437_1920x1281
Fot.: EuRoPol GAZ

W 2017 roku, na trzy tygodnie przed wizytą Donalda Trumpa w Polsce, Rosja wtłoczyła do rurociągu jamalskiego zawodniony gaz. W rezultacie Polska musiała uruchomić rezerwy. Budowa osuszarki zabezpieczy nas przed powtórzeniem tego scenariusza.

Gaz zamiast czołgów

Koniec czerwca 2016 roku. W Warszawie trwają ostatnie przygotowania do organizacji szczytu NATO. Po raz pierwszy będzie się on odbywał w Polsce. Lokalizacja nie jest przypadkowa – to właśnie tutaj ogłoszona ma zostać informacja o rozlokowaniu sił NATO w Europie Środkowej. Decyzja, co do której Rosja bezpodstawnie twierdzi, że jest pogwałceniem Aktu NATO-Rosja, już nie zauważając, że sama wcześniej pogwałciła Memorandum Budapesztańskie gwarantujące integralność terytorialną Ukrainy, co sprawiło, że kraje takie jak Polska poczuły się realnie zagrożone.

Moskwa postanawia wykorzystać ostatnie dni przed szczytem do wywarcia nacisku na Warszawę. Nie po raz pierwszy do tego celu wykorzystane zostają surowce – zgodnie z doktryną Falina-Kwicińskiego. Zakładała ona zastąpienie interwencji militarnych przewidzianych doktryną Breżniewa, naciskami z wykorzystaniem ropy i gazu.

Na przełomie czerwca i lipca 2016 roku dochodzi do nagłego spadku przesyłu gazu dla Polski, który momentami osiąga poziom o 20% niższy od wolumenu zamówionego przez PGNiG. Od grudnia 2015 roku do Świnoujścia zaczął jednak trafiać gaz w postaci skroplonej, co w dłuższej perspektywie zmniejsza wrażliwość Polski na podobne operacje.

Rozmyć opór

Zmniejszanie ciśnienia w rurociągach nie jest jednak jedynym zabiegiem stosowanym przez Gazprom. Już rok później zastosował on wobec Polski bardziej wyrafinowany instrument nacisku.

Jest druga połowa czerwca. Tym razem Polska przygotowuje się do wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa. Wśród tematów rozmów jest współpraca energetyczna obu państw, a przede wszystkim kwestia podpisania długoterminowej umowy na dostawy LNG z USA do Polski. Jest to kolejny krok na drodze do zwiększenia niezależności energetycznej kraju, który w konsekwencji umożliwił oświadczenie woli o zakończeniu kontraktu jamalskiego na dostawy z Rosji ogłoszone 15 listopada 2019 roku.

Taki stan rzeczy jest dalece niepożądany dla Rosji, która postanawia wysłać sygnał, skierowany przede wszystkim do innych odbiorców rosyjskiego gazu, zniechęcający do podejmowania dywersyfikacji dostaw i uniezależniania się od Rosji.

Do Polski, na trzy tygodnie przed wizytą Donalda Trumpa w Warszawie, trafia zawodniony gaz. Oznacza to, że zawartość wody w surowcu przekracza normy, czyniąc go niezdatnym do użycia w Polsce. W Niemczech, dokąd gazociąg jamalski prowadzi, surowiec już mógł zostać wykorzystany, ponieważ na terytorium RFN znajduje się instalacja do jego osuszania. Tego rodzaju osuszarką nie dysponuje Polska. „Nie pozwolili nam na to partnerzy rosyjscy w trakcie budowy gazociągu jamalskiego” – wyjaśnia prezes PGNiG Piotr Woźniak.

W rezultacie zawodnienia surowca operator systemu Gaz-System zmuszony był do uruchomienia rezerw z magazynu gazu Mogilno. Na szczęście udało się uniknąć poważnych konsekwencji tej sytuacji.

Szczepionka na Gazprom

Już wówczas, w 2017 roku, podjęto decyzję o tym, by zbudować instalacje osuszające na trasie gazociągu jamalskiego. Celem inwestycji jest uchronienie się przed powtórzeniem podobnych prowokacji w przyszłości. O ile bowiem dywersyfikacja dostaw - rozbudowa połączeń z sąsiadami i posiadanie terminalu LNG - zabezpiecza kraj przed znacznym spadkiem ciśnienia, o tyle już zawodnienie wciąż nam zagraża. Dostawy z Rosji aż do października 2022 roku, gdy oddany zostanie gazociąg Baltic Pipe, wciąż są kluczowe dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Do tego czasu zawodnienie surowca przez Gazprom jest realnym zagrożeniem.

Piotr Woźniak nie ukrywa, że właśnie to jest motywem działań podjętych przez spółkę. Jego zdaniem Polska może się spodziewać retorsji ze strony Rosji w związku z decyzją o zakończeniu kontraktu jamalskiego.

Budowa osuszarki jest działaniem spóźnionym, lecz słusznym. Budowa instalacji do osuszania jeszcze nie została zakończona i do tego czasu wciąż pozostajemy wrażliwi na wtłoczenie zawodnionego surowca. Po zakończeniu tej inwestycji, jedynym instrumentem nacisku pozostającym w rękach Gazpromu będzie całkowite lub częściowe odcięcie dostaw. W przypadku gazociągu jamalskiego ryzyko to jest jednak minimalne.

KomentarzeLiczba komentarzy: 36
As
czwartek, 21 listopada 2019, 00:15

Mądry ekspert jakieś 20 lat temu mówił, że dopóki płacimy za gaz nie ma sensu celowanie w nas rakietami przez Rosje. Czy ktoś kiedyś policzył ile będą kosztować środki obrony, nowa infrastruktura i dodał to do ceny nowego gazu minimalnie tańszego niż Rosyjski ?

SOWA
piątek, 22 listopada 2019, 10:41

"As" twój komentarz jest propozycją nie do przyjęcia. Polska ma prawo samodzielnie podejmować decyzje bez nacisków i prymitywnych zagrywek Moskwy. Zawsze byłem i jestem zwolennikiem współpracy z Rosją ale na partnerskich warunkach. Niestety mentalność polityków na Kremlu nadal się nie zmienia, czasy Gorbaczowa i Jelcyna już nie wrócą. Wówczas rozumiano, że imperializm to nie jest droga do budowania zaufania. Rosja będzie coraz bardziej naciskać na swoich sąsiadów i dlatego dywersyfikacja to jedyna słuszna droga dla Polski. "Jak będziemy płacić to Rosja nas nie zaatakuje". Proszę cię to naiwność na poziomie innej grupy twierdzącej, że Ameryka wyśle żołnierzy do obrony Polski.

Edmund
piątek, 22 listopada 2019, 08:52

Do dzisiaj płacimy za gaz, a rakiety są w nas wycelowane, tak ja były 10 lat temu. Niemcy budują z Rosja Nord Stream a rakiety są w nich wycelowane. Działalność szpiegowska Rosji na terenie Niemiec i Francji osiągnęła poziom z czasów zimnej wojny. To tak o ,,mądrości" eksperta.

Grzyb
piątek, 22 listopada 2019, 07:38

Środki obrony polska musi i tak posiadać a gaz z USA jest "minimalnie" o 30% tańszy...

Wojciech
piątek, 22 listopada 2019, 04:41

Mądry ekspert już dawno temu policzył, że każdy dolar zapłacony Rosji za cokolwiek to kolejna 2 dolary które musimy wydać na wzrost obronności przed tą samą Rosją.

Grzes
środa, 20 listopada 2019, 23:43

Ci co psza ze Niemcy znowu madrzejsi sa, to znów glupoty mówia. Otoz niemcy od dawna wiedzieli co I jak tylko cicho siedzieli tzw u stawka. A my mieliśmy byc zagonieni do niemieckiego dostaecy który "gwarantuje'' dobry standard produktu. Na zasadzie zjesc I miec ciastko.

qbek
środa, 20 listopada 2019, 16:51

Oj, płytkie. Kto konkretnie to buduje? Jaki koszt? jaka wydajność? kiedy będzie gotowe? Co to, ogólna papka marketingowa, czy konkretny artykuł?

Max
środa, 20 listopada 2019, 23:07

Utajnione ze względów bezpieczeństwa kraju. Biały wywiad wroga nie śpi.

kaxo
środa, 20 listopada 2019, 14:52

Szach Mat to dobrze powiedziane, w polityce podbijania świata rosyjski hegemon układa swoje figury na szachownicy, a my od niedawna swoje. I to działa chodź kosztuje mnóstwo środków obie strony.

Kora
środa, 20 listopada 2019, 09:47

Ciekawe , że Niemcy nie mieli z tym problemu i byli na wszystko przygotowani. Oni mniej gadają, a robią . Problemy z ropą odkryli Białorusini, a nasi najgłośniej krzyczeli , ale po sprawie. Mądrzy inaczej.

Fort
środa, 20 listopada 2019, 21:29

Nie wiem o kim mówisz, bo raczej nie o obecnym rządzie skoro to on zareagował od razu i dwa lata po incydencie konczone są inwestycje które mają mu zapobiec w przyszłości. Nie mówiąc już o budowie terminalu LNG czy baltic pipe, które są jeszcze ważniejszymi nwestycjami, a których by nie było gdyby nie środowisko wystawiające obecny rząd

A prawda jest taka
czwartek, 21 listopada 2019, 13:57

To odświeżę panu pamięć. Projekt i budowa terminala LNG w Świnoujściu to zasługa rządu PO-PSL zrealizowana w latach 2010-2015 (pierwsza dostawa gazu z Kataru w 2015). Koncesje na 19 złóż gazu dla Polski też uzyskano za czasów PO-PSL z myślą o bezpieczeństwie energetycznym Polski i już wówczas (2014-2015) mówiono o konieczności budowy Baltic-Pipe. Studium opłacalności i projektowe rozpoczęto na przełomie 2015-2016 zanim doszło do zmiany rządu. PiS przejął gotowca, choć dobrze, że go nie "udupił" jak szereg innych projektów (np. energetykę wiatrową). O tym, jak wielką wagę rząd PiS przykłada do tych spraw świadczy aktualna likwidacja ministerstwa energetyki.

Wojciech
piątek, 22 listopada 2019, 04:54

"A prawda jest taka" przeinaczasz fakty. Pierwszy rurociąg do Danii miał powstać 20 lat temu. Projekt zlikwidował rząd Millera. Baltic Pipe to trzecie podejście które rozpoczęło się w 2016 roku wykonaniem przez GAZ-SYSTEM S.A. i Energinet.dk studium opłacalności. Wcześniejsze prace (od 2013) dotyczyły WYŁĄCZNIE sieci rurociągów i interkonektorów na terenie Polski i Czech.

Zenon
czwartek, 21 listopada 2019, 11:05

Zareagował? A przeprowadzili analizę innych potencjalnych ataków ze strony Rosji? czy moze czekają na kolejną niespodziankę (np. jakas inna domieszka w gazie?) i znowu przez kolejne 2 lata będą reagować? A może wystarczy spojrzeć na co jeszcze są przygotowani Niemcy?

suawek
środa, 20 listopada 2019, 16:14

Czyli co? Niemcy jak zwylke mądrzy? Polacy jak zwykle głupi? A Rosja jak zwykle bez winy? Gaz sam się zawodnił?

Reklama
Tweets Energetyka24